Animal Rebellion i Extinction Rebellion to radykalnie ekologiczne ruchy społeczne. Organizują protesty, na których uciekają się do obywatelskiego nieposłuszeństwa. Od niedawna działają również w Polsce.

Ruch Animal Rebellion opiera się na przekonaniu, jakoby ocalenie ziemi przed globalną katastrofą i zachowanie różnorodności biologicznej wymagało natychmiastowego przejścia na wegetarianizm. Jego aktywiści, podobnie jak zwolennicy  pokrewnego ruchu Extinction Rebellion postulują ogłoszenie kryzysu klimatycznego przez rządy, szybkie rozpoczęcie działań oraz wzniesienie się ponad politykę.

4 października 2019 roku w Warszawie doszło do pierwszego w Polsce protestu ruchu Animal Rebellion. Po animacji poświęconej produkcji mięsa ścianach rzeźni, działacze udali się pod budynek Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Tam też zaprotestowali przeciwko jedzeniu mięsa, między innymi rozlewając po chodniku płyn przypominający krew. Trzymali transparenty z napisami „gdyby rzeźnie miały szklane ściany, nikt nie jadłby mięsa” oraz „krew zwierząt dziś = krew kolejnych pokoleń jutro” – czytamy w tekście nadesłanym przez sojuszniczą organizację „Extinction Rebellion Polska” na portal publicystyka.ngo.pl.

W zeszłym roku, działacze z Animal Rebellion rozpoczęli akcję mającą na celu zaprzestanie produkcji i sprzedaży mięsa. Jej kluczowe wydarzenie to okupacja Smithfield Market w Londynie – historycznego rynku sprzedaży mięsa – czytamy na anglojęzycznej stronie ruchu. Aktywiści korzystają z metod obywatelskiego nieposłuszeństwa i liczą się z potencjalnym ryzykiem aresztu.

Extinction Rebellion

Ruch „Extinction Rebelion” (XR) jest pierwotny względem „Animal Rebellion”. Zwolennicy ruchu XR twierdzą, że pozostało jedynie 12 lat na powstrzymanie katastrofy klimatycznej oraz deklarują, że wkroczyliśmy już w szósty okres masowego wymierania gatunków. W „Deklaracji Rebelii”, sztandarowym dokumencie XR czytamy „jeszcze nigdy w swojej historii ludzkość nie znajdowała się w tak krytycznej sytuacji. Jeśli nie podejmiemy natychmiast odpowiednich działań, w krótkim czasie doprowadzimy do zniszczenia wszystkiego, co dla nas najcenniejsze: ekosystemów, w których żyjemy, naszej cywilizacji, naszych społeczności, oraz przyszłości naszych dzieci i kolejnych pokoleń. Badania naukowe nie pozostawiają wątpliwości. Jesteśmy świadkami gwałtownego ocieplania klimatu oraz szóstego masowego wymierania. Jeśli nie podejmiemy niezwłocznie radykalnych, zdecydowanych kroków, nasz gatunek również czeka zagłada”.

Zarówno Extinction Rebellion, jak i Animal Rebellion uznają się za organizacje uciekające się do zasady non-violence (niestosowania przemocy), szukania poparcia w szerokich grupach społecznych i obywatelskiego nieposłuszeństwa. Powołują się przy tym na „zasadę 3,5 proc.” opartą na badaniach Erici Chenoweth i Marii J. Stephan z Amerykańskiego Instytutu Pokoju. Uczone przeanalizowały 323 kampanie w latach 1900-2006. Uczestnicy owych kampanii dążyli do rozmaitych celów od praw obywatelskich po uzyskanie niepodległości – zauważa „Przegląd”. Wyniki pokazały, że ruchy sięgające po przemoc zwyciężyły w 26 procentach przypadków, jednak te oparte na pokojowym obywatelskim nieposłuszeństwie – aż w 53 procentach. Co więcej, jeśli aktywny udział wzięło w nich 3,5 procenta osób, to sukces odnoszono w każdym przypadku (tak się złożyło, że zawsze chodziło tu o kampanie pokojowe).

Zwolennicy ruchu Extinction Rebellion 7 października rozpoczęli blokady europejskich stolic: między innymi Berlina, Londynu czy Amsterdamu. Cel ruchu stanowi działanie w celu ochrony klimatu. Na przykład w brytyjskiej stolicy działacze zamknęli most, ulice i zamknęli się w samochodach. Wcześniejsze protesty w kwietniu w Londynie trwały przez 11 dni, a ich skutek stanowiło aresztowanie ponad 1000 osób. Co najmniej 1/4 z nich uznano za winne – podaje „Rzeczpospolita”.

Za początek ruchu uznaje się 31 października 2018 roku, a dziś na świecie istnieje już 550 podobnych grup.

źródło: pch24.pl

Zobacz także: Niepohamowane ambicje wicepremiera. Sasin chciałby superministerstwa

Zobacz również:

Dodano w Bez kategorii

Prezydent Andrzej Duda spotkał się z przedstawicielami Giełd Papierów Wartościowych z krajów Trójmorza. Konferencja Giełd Trójmorza jest zdaniem polskiego przywódcy kolejnym krokiem w nawiązywaniu współpracy w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Spotkanie prezesów Giełd Papierów Wartościowych krajów Trójmorza wraz z polskim prezydentem zorganizował dzisiaj przewodniczący polskiej GPW Marek Dietl. Otwarło ono międzynarodowe forum podczas, którego przedstawiciele świata finansowego z krajów Europy Środkowo-Wschodniej będą dyskutowali o nawiązywaniu ścisłej współpracy oraz o ustalali plan działania kryzysowego po epidemii koronawirusa.

Zobacz także: Problemy z Bonem Turystycznym. Bez wsparcia nawet 20 tys. osób

“Dzisiaj rozmawiamy o współpracy rynków kapitałowych. Cieszę się, że ta idea współpracy państw Trójmorza, która powstała pięć lat temu się rozwija. Początkowo powstała na bazie rozmów pomiędzy prezydentami, dziś współpracują ze sobą rządy” – powiedział prezydent Andrzej Duda.

“To jedna trzecia terytorium UE, to jedna czwarta społeczeństwa europejskiego i tylko 10% kapitału, więc cały czas za mało, ale to zarazem wielka perspektywa” – mówił dalej.

Prezydent Polski podkreślał podczas swojej konferencji, ważne aspekty jakimi kierują się przedstawiciele państw Trójmorza. Jego zdaniem, idea ta ma sprawić, aby Europa Środkowa-Wschodnia dogoniła zachodni poziom życia.

https://www.facebook.com/160906857259563/videos/738100596758311/

Media Narodowe/Kancelaria Prezydenta

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. YouTube

Wicepremier oraz Jacek Sasin, który odpowiedzialny był za nieudane przeprowadzenie wyborów kopertowych 10. maja, chce połączenia dwóch ministerstw: aktywów państwowych i infrastruktury. Jego zdaniem ich powierzone zadania są zbliżone do siebie oraz miałby to ułatwić przyszłe inwestycje.

W programie 1 Polskiego Radia wystąpił wicepremier Jacek Sasin, który opowiadał o nadchodzącej rekonstrukcji rządu. Wyjawił, iż medialne spekulacje na temat połączenia dwóch ministerstw tj. aktywów państwowych oraz infrastruktury jest brany pod uwagę. Na czele tego superministerstwa miałby stanąć właśnie człowiek odpowiedzialny za nieudane przeprowadzenie wyborów kopertowych, które pochłonęły blisko 70 milionów złotych z budżetu.

Zobacz także: Jarosław Kaczyński zachwala ks. Tadeusza Rydzyka:-„Trzeba się w pas kłaniać ojcu dyrektorowi”

“To połączenie byłoby o tyle naturalne, że skupiałoby w jednym resorcie całość państwowych inwestycji. A inwestycje w tej chwili to jest coś, co jest nam niezwykle potrzebne. W polskich realiach wielkie inwestycje to inwestycje realizowane przez państwo czy przez podmioty publiczne, przede wszystkim spółki skarbu państwa. W zdecydowanej większości te spółki są inwestorami” – mówił Sasin.

Rekonstrukcja rządu na jesieni

Na początku sierpnia prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zapowiedział w jednym z wywiadów ponowną rekonstrukcję rządu, która zostanie przeprowadzona jesienią bieżącego roku. Informował o planach zmniejszenia liczby resortów do dwunastu.

Taki scenariusz zakłada, że koalicjanci w postaci Solidarnej Polski oraz Porozumienia otrzymaliby po zaledwie jednym ministerstwie – “Przy takiej liczbie ministerstw, to po prostu wynika ze zwykłej arytmetyki, i to tak traktowanej bardzo – można powiedzieć – szczodrze dla naszych koalicjantów” – wyznał Kaczyński, nie widząc całkowicie w tym problemu.

W ubiegłym tygodniu rzecznik PiS Piotr Mueller potwierdził słowa swojego przewodniczącego – “Naturalne jest to, że skoro Prawo i Sprawiedliwość, największa partia w Zjednoczonej Prawicy, będzie miała mniej resortów, to tak samo proporcjonalnie nasi koalicjanci tę liczbę resortów powinni mieć mniejszą” – zapowiadając rekonstrukcje rządu na przełomie września i października.

pr24/onet

Dodano w Bez kategorii

-Pod protesty BLM podczepiła się Antifa, bardzo dobrze zorganizowana i posiadająca odpowiedni sprzęt. Tak na pewno nie wygląda przypadkowa grupa protestujących ludzi – mówił dla Mediów Narodowych Michał Szpak mieszkający w USA.

-To przypominało regularną wojnę kulturowa. Ci ludzie chcą zmienić historię tego kraju obalając pomniki. Ten kraj tak powstał i możemy tylko wyciągać z tego wnioski – komentuje zamieszki w USA Michał Szpak.

-Kiedy zaczęły się protesty BLM można było zauważyć na ulicach miast amerykańskich zwykłych obywateli, którzy wychodzili z bronią pilnując swoich domów oraz biznesów. Pojawiały się nagrania pokazujące, że to chroniło ich przed napaścią protestujących.

CAŁE NAGRANIE TYLKO NA KANALE MEDIA NARODOWE

Dodano w Bez kategorii

Dziś premier Boris Johnson ma oświadczyć, że Wielka Brytania daje Unii Europejskiej czas do 15 października na zawarcie umowy ws. wolnego handlu. Jeśli tak się nie stanie, negocjacje mają być zerwane.

We wtorek 8 wrzesnia w Londynie mają zostać wznowione rozmowy dotyczące nowej umowy handlowej pomiedzy Wiuelką Brytanią i Unią Europejską. Mimo że Wielka Brytania oficjalnie opuściła Unię Europejską 31 stycznia 2020, do końca roku trwa okres przejściowy, w którym handel odbywa się na starych zasadach. Jednak na razie rozmowy utknęły a obie strony oskarżają się wzajemnie o nieustępliwość.

– Wchodzimy teraz w ostatnią fazę naszych negocjacji z UE. UE wyraziła się bardzo jasno co do harmonogramu. Ja również. Porozumienie z naszymi europejskimi przyjaciółmi musi zostać zawarte przed posiedzeniem Rady Europejskiej w dniu 15 października, jeżeli ma wejść w życie do końca roku – ma oświadczyć w poniedziałek Boris Johnson zgodnie z informacjami przekazanymi przez jego kancelarię. Wczesniej Bruksela wskazywał na konieczność zawarcia umowy do połowy października ze względu na potrzebę tłumaczenia i ratyfikacji przez Parlament Europejski.

– Nie ma sensu rozważać terminów późniejszych niż ta data. Jeśli do tego czasu nie uda nam się dojść do porozumienia, to nie sądzę, aby doszło między nami do zawarcia umowy o wolnym handlu i powinniśmy to zaakceptować i iść dalej – twierdzi brytyjski premier.

Johnson uważa, że w wypadku niezawarcia umowy handlowej Wielka Brytania będzie handlowała z UE na takich zasadach jak Australia i „będzie to dobre dla Wielkiej Brytanii”. Australia prowadzi wymianę handlową z Unią Europejską zgodnie z zasadami i taryfami Światowej Organizacji Handlu.

– Jako rząd przygotowujemy się na to na naszych granicach i w naszych portach – ma powiedzieć w poniedziałek Johnson. – Będziemy mieli pełną kontrolę nad naszym prawem, naszymi przepisami i naszymi wodami połowowymi. Będziemy mieli swobodę zawierania umów handlowych z każdym krajem na świecie – doda.

Johnson wezwał UE do zaoferowania Wielkiej Brytanii umowy handlowej podobnej do tej, jaką ma z Kanadą. UE uważa jednak, że biorąc pod uwagę bliskość geograficzną Wielkiej Brytanii i bliskie powiązania z Wspólnotą, taka umowa nie jest możliwa.

– Nawet na tak późnym etapie, jeśli UE jest gotowa przemyśleć swoje obecne stanowisko i zgodzić się na to, będę zachwycony – ma powiedzieć Johnson. – Ale nie możemy i nie będziemy iść na kompromis w sprawie podstawowych zasad bycia niepodległym krajem, aby to osiągnąć – podkreślił.

Źródło: wprost.pl

Dodano w Bez kategorii

Przewodniczącym klubu KO powinna zostać osoba akceptowana przez posłów, a zarazem taka, na którą liczyć będzie mógł lider partii Borys Budka – mówi posłanka Izabela Leszczyna (KO), pytana, czy jest gotowa kandydować na to stanowisko.

Dodaje, że zgodnie z decyzjami zarządu PO z ubiegłego piątku, większą rolę jako partyjny think-thank ma odgrywać Instytut Obywatelski, a ona będzie koordynować pracę ekspertów PO.

PAP: Jakie wnioski wynikają z ostatniego posiedzenia zarządu PO?

Izabela Leszczyna: Na zarządzie Borys Budka przedstawił kalendarium zmian, które pozwolą na dynamiczny i aktywny udział Platformy Obywatelskiej i klubu parlamentarnego KO w nowym sezonie politycznym. Po pierwsze zmiany w regulaminie klubu, które nastąpią już 15 września, kolejny krok to wybór przewodniczącego klubu w październiku. Jeszcze we wrześniu będzie Rada Krajowa, na której przewodniczący zaproponuje zmiany w statucie Platformy, zmiany wcześniej wydyskutowane w kołach, powiatach i regionach.

Borys Budka potwierdził też, że Instytut Obywatelski w nowej formule jako think tank PO wraca do gry, a jego dyrektorem będzie Jarek Makowski. Wszyscy się zgadzamy, że zdecydowanie poszerzone zaplecze eksperckie jest potrzebne partii, która przygotowuje się do rządzenia państwem. To szczególnie ważne po rujnujących instytucje państwa, więzy społeczne i finanse publiczne rządach PiS.

Sporo mówiliśmy też o dwudziestoleciu partii, ale nie tyle o obchodach, co raczej w kontekście naszej służby Polsce – przeszłej i przyszłej. Chcemy też, z wszystkimi naszymi członkami, odpowiedzieć na pytanie, na ile nasza deklaracja ideowa sprzed 20 lat jest wciąż aktualna. Taką dyskusję będziemy jesienią prowadzili w naszych strukturach, ale też na otwartych spotkaniach Klubów Obywatelskich i nadamy tej deklaracji ostateczny, być może nowy, kształt.

PAP: Czy pani będzie pełnić jakąś funkcję w partii związaną z działalnością programową?

I.L.: Na pewno ważną rolę w naszej debacie programowej będzie pełnił Instytut Obywatelski, a jego dyrektor Jarek Makowski będzie tu koordynatorem. Jestem jednak przekonana, że będę mogła inspirować i koordynować pracę zespołu eksperckiego, który znajdzie najlepszą odpowiedź na fundamentalne dla mnie pytanie: ile obywatel musi zapłacić, żeby państwo spełniło jego oczekiwania wobec systemu ochrony zdrowia, edukacji, dostępu do kultury, infrastruktury, a także pomocy społecznej. Znalezienie złotego środka pomiędzy “obywatelu radź sobie sam”, a nieprzemyślanym rozdawnictwem na kredyt, w dodatku spłacany przez kolejne coraz mniej liczne pokolenia, będzie kluczowe dla rozwoju Polski. Tym chciałabym się zająć.

PAP: Czy podtrzymuje pani gotowość kandydowania na przewodniczącą klubu Koalicji Obywatelskiej?

I.L.: Przed chwilą mówiłam, że najważniejsza dla mnie jest wizja Polski, którą chcemy zaproponować obywatelom i nasza oferta programowa jest ważniejsza od bieżącej, codziennej polityki. Ale też nie chcę powiedzieć niczego innego niż to, co powtarzam właściwie od początku tego roku. Mam w tej sprawie takie samo zdanie, jak Tomek Siemoniak. To musi być wybór dokonany w absolutnym konsensusie. Wydyskutowana i wypracowana wspólna decyzja, w której i klub, i przewodniczący Budka, widzą jedną i tę samą osobę na czele klubu. Czyli osobę, która jest absolutnie akceptowana przez posłanki i posłów wszystkich ugrupowań z PO na czele, ale zarazem osobę, o której Borys Budka będzie wiedział, że może na nią absolutnie liczyć, która będzie wsparciem dla PO i emanacją partii politycznych wchodzących w skład klubu parlamentarnego.

PAP: Pani chyba jest najbliższa tej charakterystyki? Tomasz Siemoniak jest kojarzony z Grzegorzem Schetyną, Sławomir Neumann tym bardziej, a Sławomir Nitras mocno z samym Budką.

I.L.: Gdyby polityka była tak racjonalna i przewidywalna, jak pan mówi, to nie byłaby tak intrygująca, zmienna i nieprzewidywalna.

PAP: Te zmiany w regulaminie klubu, które mają nastąpić, mają dowartościować te pozostałe partie w KO, poza Platformą?

I.L.: Wydaje mi się, że jako największa partia bardzo dbamy o podmiotowość naszych koalicjantów. Wszyscy posłowie dostaną propozycje, będziemy wnosić do tego uwagi, by na posiedzeniu klubu 15 września przyjąć ostateczną wersję. Myślę, że będą zmiany i strukturalne, i organizacyjne. Trochę inne będzie kolegium klubu, być może z dodatkowymi funkcjami i przyporządkowanymi im zadaniami, myślę, że proces decyzyjny zostanie bardziej precyzyjnie określony. Na razie jednak za wcześnie o tym mówić. Tym bardziej, że ten tydzień to też przygotowanie do pierwszego po wakacjach posiedzenia Sejmu, na którym będzie omawiana nowelizacja budżetu. Mam nadzieję, że propozycja pani marszałek, by przy tej nowelizacji były tylko 5-minutowe wypowiedzi w imieniu klubów, to jest jakiś błąd. Będę się starała to zmienić.

PAP: Jak pani ocenia to, co na posiedzeniu zarządu Rafał Trzaskowski mówił o swoim ruchu?

I.L.: Bardzo mi się to podobało, w mojej ocenie pozytywnie przyjęli to też inni członkowie zarządu partii. Trzaskowski mówił także, a może przede wszystkim, o Warszawie i o tym, że musi zlikwidować awarię w Czajce i to jego najważniejsze zadanie. Tym niemniej ma i siłę i energię, żeby zająć się tworzeniem ruchu. Ma on mieć dwa podstawowe filary: samorządowców i ludzi, którzy chcą być aktywni i wpływać na otaczającą nas rzeczywistość, ale nie chcą się zapisywać do partii politycznych.

Źródło: PAP, dziennik.pl

Dodano w Bez kategorii

– W rozmowach koalicyjnych biorą udział tylko liderzy. Teraz są to głównie rozmowy programowe – powiedziała wicepremier, minister rozwoju Jadwigą Emilewicz w “Graffiti”. – Porozumienie ma dziś dwa resorty. Uważam, że to dobry podział w koalicji – dodała. Skrytykowała także sposób prowadzenia “wojny ideologicznej” przez Solidarną Polskę.

– Nie miałam planów, by zostać szefową Porozumienia. Partia ma w swojej nazwie (imię i nazwisko – red.) Jarosława Gowina – powiedziała Emilewicz. – Nie mamy w tym roku wyborów szefa partii – dodała. 

Pytana o plany rekonstrukcji rządu wicepremier wskazała, że “najbliższe trzy lata wychodzenia z kryzysu i wejścia na ścieżkę wzrostu będą bardzo trudne”. – Do nich trzeba dostosować kształt rządu – podkreśliła. 

Jaki będzie nowy rząd? “Bardziej fit”

– Krzesła ministerialne są najgorętsze w każdej aktywnej demokracji. Mam zamiar realizować poznański mandat poselski do końca kadencji – zapewniła Emilewicz w “Graffiti” czy wyobraża sobie dalszą działalność polityczny, jeżeli jej kariera prowadziłaby od funkcji wicepremiera do wiceministra. 

– Ma być bardziej “fit”, ma być mniejszy. Porozumienie też postulowało, że ministrów i wiceministrów mogłoby być mniej, bez uszczerbku na jakości rządzenia – mówiła w Polsat News.

Witwicki pytał czy zmiana liczby ministrów będzie miała wpływ na zmianę departamentów. – Szyld ministerstwa przykrywa kilka działów. Mamy 36 działów w ustawie, możemy je dowolnie łączyć. To nie spowoduje rozmnożenia administracji – wyjaśniła. 

– W tej chwili koncentruje się na negocjacjach programowych (…) abyśmy się nawzajem nie zaskakiwali, jak miało to miejsce w poprzedniej kadencji – mówiła Emilewicz pytana czy Jarosław Gowin planuje wrócić do rządu. 

– Porozumienie ma dziś dwa resorty. Uważam, że to dobry podział w koalicji. Zdaniem Jarosława Gowina to odzwierciedla siłę naszej partii – oceniła. 

“Husaria Solidarnej Polski”

Piotr Witwicki pytał Emilewicz “jak odnajduje się w konflikcie ideologicznym”. – Być może po to jesteśmy w polityce, by o te sprawy światopoglądowe zabiegać. Często nie odnajduję się w sposobie prowadzenia tych dyskusji. O te rzeczy warto się jednak spierać, o tę kategorię dobra wspólnego, o tym jestem przekonana. Różnica między częścią moich kolegów ze Zjednoczonej Prawicy polega na tym, że te wojnę można prowadzić różną amunicją – dodała. 

– Nasza husaria wygrywała wiele bitew, ale były też takie, w których została niestosownie użyta – mówiła Emilewicz. Prowadzący pytał czy “husaria” Solidarnej Polski została niestosownie użyta. – Ona nie prowadzi do celu, tej wojny w taki sposób nie wygramy – oceniła. 

– Ten rok skończymy tak, jak ostatnie półrocze: prawdopodobnie jako jedna z najlepiej radzących sobie gospodarek w Unii Europejskiej – przekazała Emilewicz odnosząc się do lepszych prognoz gospodarczych dla Polski. 

Źródło: polsatnews.pl, interia.pl

Dodano w Bez kategorii

Wielu rodziców zgłasza trudności z aktywacją Bonu Turystycznego. Bez tego nie ma możliwości skorzystania z 500+ na wakacje. Okazuje się, że skala problemu jest duża.

– Całkowicie elektroniczny, nowoczesny sposób wydania bonów przebiega bardzo sprawnie – twierdziła pod koniec sierpnia Gertruda Uścińska, prezes ZUS.

W systemie zdarzają się jednak błędy. W mediach społecznościowych pojawiają się głosy, że nie wszystko w systemie działa tak, jak powinno. – Pojawiają się bardzo różne problemy, ale wyjaśniamy je na bieżąco. Cześć z nich wynika z bazy danych, którą pobieramy z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Nieścisłości w bazie, mogą powodować także problemy u nas – przyznała Uścińska.

Nawet 20 tys. odwołań

Okazuje się jednak, że problemów jest dużo i ZUS nie radzi sobie z ich naprawianiem na bieżąco. Jak donosi „Rzeczpospolita”, do Polskiej Organizacji Turystycznej, która jest operatorem programu, wpłynęło ponad 20 tys. zgłoszeń o problemach z aktywacją Bonu Turystycznego. Cytowani przez gazetę rodzice twierdzą, że na koncie ZUS PUE nie było informacji o aktywowaniu usługi. Po rozmowach z konsultantami telefonicznymi dowiadywali się, że muszą złożyć odwołanie.

– Przy tak szybkim tempie wdrażania systemu na początkowym etapie mogły wystąpić problemy, głównie związane z wczytaniem bazy danych przekazanych przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej do ZUS. Na podstawie tej bazy przyznawane są bony – wyjaśnia „Rz” Grzegorz Cendrowski z Polskiej Organizacji Turystycznej. Zwraca on uwagę na te same problemy, o których pod koniec sierpnia wspominała prezes ZUS.

Bon Turystyczny – gdzie go wykorzystać?

Pełny wykaz hoteli, domków i apartamentów, który prowadzi Polska Organizacja Turystyczna, dostępny jest na specjalnej stronie internetowej. Lista aktualizowana jest w każdy dzień roboczy o 17. Nowe miejsca pojawią się na niej jeszcze dziś.

Bon turystyczny – co to jest?

Bon Turystyczny jest jednorazowym dodatkiem w wysokości 500 zł, który przysługuje na każde dziecko do 18 roku życia oraz dodatkowe świadczenie w wysokości 500 zł dla dziecka z orzeczeniem o niepełnosprawności.

„Za pomocą bonu będzie można dokonać płatności za usługi hotelarskie lub imprezy turystyczne realizowane przez przedsiębiorcę turystycznego, lub organizację pożytku publicznego na terenie kraju. Nowe prawo wejdzie w życie jeszcze w te wakacje” – zapewnia rząd.

Jak złożyć wniosek o bon?

„Bon otrzymasz po zarejestrowaniu się na Platformie Usług Elektronicznych ZUS (PUE ZUS), podobnie jak 500+. System pozwala na łatwą rejestrację m.in. za pomocą Profilu Zaufanego, kwalifikowanego podpisu elektronicznego oraz niektórych systemów bankowości internetowej. Bon zostanie aktywowany w systemie teleinformatycznym po potwierdzeniu poprawności lub aktualizacji danych. Trzeba go będzie okazać podczas rezerwacji pobytu lub najpóźniej przy zakwaterowaniu” – informuje oficjalny portal rządu.

Źródło: wprost.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. wikimedia commons

Po spotkaniu regionalnych struktur partii Porozumienie w Poznaniu, wicepremier Jadwiga Emilewicz wypowiedziała się na temat ewentualnego powrotu do rządu Jarosława Gowina. Zdaniem wybranej na przewodniczącego struktur partyjnych, były minister oraz prezes koalicyjnego ugrupowania musi podjąć decyzję o swoim powrocie.

Dziś w Poznaniu na nową przewodniczącą regionalnych struktur partyjnych Porozumienia została wybrana wicepremier Jadwiga Emilewicz. Ugrupowanie w ostatnim czasie przeżywa okres reorganizacji i wewnętrznych ustaleń w sprawie dalszego uczestniczenia w koalicji rządzącej. W rozmowie z mediami minister rozwoju wypowiedziała się na temat ostatnich doniesień w sprawie Jarosława Gowina.

Zobacz także: Zwiastuny upadku Kościoła Katolickiego. Anna Mandrela o zmianach w modlitwie „Ojcze Nasz” [WIDEO]

“Dzisiaj rozmowy toczą się na temat priorytetów programowych, na temat agendy jesienno-zimowej. W mniejszym stopniu rozmawia się o personaliach, w większym o programie. Do tego programu będzie dostosowany przyszły kształt rządu. Dyskusja trwa, jest otwarta. Mamy nadzieję, i to jest ważne, żeby ona się szybko zakończyła” – mówiła Emilewicz.

W jej opinii droga do rządu jest dla prezesa Porozumienia otwarta – “Premier Jarosław Gowin zdecydował o odejściu z rządu, rekomendował mnie na wicepremiera wiosną tego roku. To on najpierw musi zdecydować, czy chce powrócić do rządu. Jeśli taka będzie jego wola, taka decyzja koalicji – na pewno w tym rządzie się znajdzie” – zaznaczyła.

Porozumienie posiada obecnie w rządzie dwa stanowiska ministerialne. Wicepremier jest zdania, iż taka liczba odpowiada ugrupowaniu, gdyż odpowiada parytetowi siła w rządzie.

“Dziś wydaje się, że to jest odpowiednie odzwierciedlenie siły parytetu Porozumienia w rządzie. Ja tego nie rozstrzygam, wielokrotnie mówiłam, że krzesła ministrów to są najgorętsze krzesła w RP” – podkreśliła wicepremier.

Wypowiedziała się zarówno na temat ostatnich doniesień o objęciu w najbliższym czasie stanowiska w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju – “To nieupoważnione i nieodpowiedzialne plotki. Biorąc pod uwagę, że jestem regulatorem rzeczywistości gospodarczej, w szczególności ostatnio regulacji związanych z odnawialnymi źródłami energii, mówienie o tym, że wybieram się do jednego z dużych przedsiębiorców, który w tej chwili prowadzi transformację energetyczną u siebie, jest bardzo krzywdzące” – powiedziała.

Porozumienie ma w swoich szeregach 18 posłów i 2 senatorów. Szefem partii jest b. wicepremier i b. minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin.

onet/pap

Dodano w Bez kategorii

Premier Mateusz Morawiecki w najbliższą środą podejmie liderkę opozycji na Białorusi Swiatłanę Cichanouską. Spotkania ma uwidocznić pełne wsparcie dla narodu białoruskiego, którego zdaniem wybory w tym kraju zostały sfałszowane. Zaraz po ogłoszeniu wyników na terenie całego państwa doszło do masowych protestów przeciw prezydentowi Aleksandrowi Łukaszence. Jego wyborcza kontrkandydatka w obawie przed represjami, uciekła na Litwę. W tym tygodniu spotka się jednak z prezesem rady ministrów Mateuszem Morawieckim.

Swiatłana Cichanouska spotka się w Warszawie z premierem Mateuszem Morawieckim. Spotkanie ma dotyczyć oczywiście obecnej sytuacji na terenie Białorusi.

Cichanouska spotka się z Mateuszem Morawieckim

Swietłana Cichanouska sławna stała się dopiero ostatnimi czasy, kiedy to postanowiła kandydować na urząd prezydenta Białorusi. Co ciekawe decyzja ta została podjęta, ponieważ jej mąż(kandydat na urząd prezydenta) Siarhej Cichanouski przebywa obecnie w areszcie. Kandydatura od początku rozbudziła nadzieję i wiarę Białorusinów. Na spotkania z Cichanouską przychodziły wielotysięczne tłumy mieszkańców rzeczonego państwa.

W wyborach prezydenckich 2020 tryumfował Aleksander Łukaszenka. Panujący od ponad 25 lat przywódca Białorusi uzyskał 80,1% głosów. Natomiast jego rywalka Swietłana Cichanouska zaledwie 10,1 procenta. Lwia część społeczeństwa białoruskiego uważa, iż wybory zostały sfałszowane, czemu dała wyraz podczas ulicznych manifestacji.

Sama kandydatka w obawie przed podzieleniem losu swojego małżonka, uszła na Litwę. Warto odnotować, iż wystosowała ona także apel do swoich rodaków, w którym prosiła o cierpliwość oraz niepodejmowanie radykalnych kroków.

Swietłana Cichanouska spotka się w tę środę z premierem Mateuszem Morawieckim. Premier polskiego rządu podejmie przedstawicielkę białoruskiej opozycji w Warszawie. Warto nadmienić, iż z uwagi na kwestię bezpieczeństwa, dokładna lokalizacja nie jest jeszcze znana. W spotkaniu wezmą też udział przedstawiciele kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy.

RMF 24

Czytaj także: Jarosław Kaczyński zachwala ks. Tadeusza Rydzyka

Czytaj także: Antoni Macierewicz krytykuje ideologię LGBT

Zobacz także:PIS umocniło się na pozycji sondażowego lidera

Zobacz na kanale”Media Narodowe”

Dodano w Bez kategorii