Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen odpowiedziała na zarzuty władzy prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Stwierdziła, iż wybory na Białorusi nie odbyły się w sposób wolny i demokratyczny. Pragnie również naruszyć wymóg jednomyślności, aby UE mogła nakładać sankcje.

Kilka dni temu władze ulokowane w Mińsku w mocnych słowach wypowiedziały się na temat panującej sytuacji na Białorusi. Obwiniają oni zachodnie państwa w tym kraje Unii Europejskiej o aktywny udział w manifestacjach, które ich zdaniem miały być inspirowane przez kraje europejskie.

Zobacz także: Pawłowicz oburzona reklamą. „Kłamie i zarzuca Polsce powszechny brud”

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen stanowczo odpowiedziała na zarzuty m.in. Prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki oraz przedstawicieli białoruskiej dyplomacji – “Widzieliśmy ten sam model postępowania w Gruzji, na Ukrainie, w Syrii, czy Salisbury i ingerowania w wybory na świecie. To się nie zmieni i nie zmieni tego żaden gazociąg” – mówiła, krytykując zarazem osoby współpracujące z Kremlem.

Jej zdaniem Unia Europejska powinna również znieść wymóg jednomyślności wszystkich krajów członkowskich w sprawie nakładania sankcji. Zaproponowała w zamian głosowanie większościowe, które napotykało się już na opór za czasów przewodniczącego Jean Claude- Junckera.

https://twitter.com/vonderleyen/status/1306131653413294080

Oprócz tego w swoim orędziu poruszyła tej kwestie mniejszości seksualnych – “Wirus, pokazał, jak bardzo kruche może być życie. Ludzie chcą wyjść z tego świata koronawirusa, z tej kruchości, niepewności. W UE nie ma miejsca na “strefy wolne od LGBT” – podkreśliła der Leyen.

pr24

Dodano w Bez kategorii

Dziś po godzinie 9. rano odbył się protest pod siedzibą Prawa i Sprawiedliwości. Rolnicy oraz przedsiębiorcy z branży futerkowej chcieli złożyć petycję na biurko Prezesa Jarosława Kaczyńskiego w związku z ustawą o ochronie zwierząt. Na miejscu pojawiło się tysiące osób w tym politycy z Konfederacji oraz PSL-Kukiz’15.

Przeszło tydzień temu prezes Prawa i Sprawiedliwości zapowiedział tzw. Piątkę dla zwierząt, która uderzy mocno w branżę futerkową oraz hodowlaną. Rolnicy oraz przedsiębiorcy zorganizowali dzisiaj protest pod siedzibą rządzącego ugrupowania. Przez kilka godzin organizatorzy próbowali złożyć petycję do Jarosława Kaczynskiego, lecz kordon policyjny nie chciał dopuścić przedstawicieli rolników do siedziby PiS. Ostatecznie funkcjonariusze policji wpuścili do budynku cztery osoby, które złożyły oficjalny akt protestacyjny.

Zobacz także: „PiS zdradza wieś”. Ardanowski pisze list ws. „Piątki dla zwierząt”, staje w kontrze do Kaczyńskiego

“Dzisiaj, jako rolnicy jesteśmy grupą zdradzoną, oszukaną. To będzie ostatni raz, kiedy polscy rolnicy oddali głos na Prawo i Sprawiedliwość, które dzisiaj niszczy polską wieś” – powiedział w rozmowie z reporterem Pawłem Balinowskim jeden z uczestników manifestacji.

Głos zabrał również lider AgroUnii Michał Kołodziejczak – “To walka z polską produkcją. Wy macie być parobkami w zagranicznych korporacjach” – podkreślił przedstawiciel rolników.

Na miejscu oprócz osób powiązanych z fermami norek oraz hodowców bydła i drobiu pojawili się posłowie z Konfederacji m.in. Robert Winnicki, Krzysztof Bosak oraz posłowie z Koalicji Polskiej PSL-Kukiz’15 w osobie Stefana Krajewskiego. Ku zaskoczeniu opinii publicznej na manifestacji zjawiła się również była poseł z Samoobrony Renata Beger.

“Polski rolnik dobrze traktuje swoje zwierzęta, dba o hodowle. Trzeba mu pomóc, a nie karać zakazując działalności. Staliśmy, stoimy i będziemy stać po stronie polskiego rolnictwa. Nie tak jak Ci państwo z Nowogrodzkiej” – powiedział poseł Krajewski.

Z kolei Renata Beger uderzyła bezpośrednio w Jarosława Kaczyńskiego – “Pan Jarosław Kaczyński, z młodymi ludźmi, którzy nigdy nie byli w gospodarstwie i nie dotykali tam zwierząt, wymyślili sobie ustawę, która ma zakazać uboju rytualnego. Panie prezesie przyszliśmy tuta po to, żeby powiedzieć, że jest pan człowiekiem zmanipulowanym przez organizacji pseudo ekologiczne, które powołały sobie inspektorów” – wyjaśniła.

Ostatecznie organizatorom protestu w tym Szczepanowi Wójcikowi oraz wyżej wspomnianej byłej poseł udało się wejść do siedziby PiS w asyście posłów z Konfederacji tj. Roberta Winnickiego, Michała Urbaniaka i Artura Dziambora złożyli petycje do władz ugrupowania rządzącego.

Wkrótce po tym zorganizowano spontaniczny przemarsz ulicami Warszawy. Środowiska rolnicze oczekują spełnienia ich postulatów przez obecne władze oraz żądają usunięcia ustawy o ochronie zwierząt z punktu obrad Sejmu. W tym aspekcie swoją pomoc zaoferował Robert Winnicki – “Rolnicy protestują na Alejach Ujazdowskich a ja na Wiejskiej zabiegam o to żeby Prezydium Sejmu, przyjęło ich delegację ws. dzisiejszego porządku obrad” – mówił prezes Ruchu Narodowego.

tvn24

Dodano w Bez kategorii

Prezydent Andrzej Duda przyjął we wtorek (15 września) listy uwierzytelniające od nowego ambasadora Niemiec w Polsce. To ostatni etap procedury, po którym Arndt Freytag von Loringhoven rozpocznie misję dyplomatyczną w Warszawie. Prezydent przyjął też listy m.in. od nowej ambasador Wielkiej Brytanii Anny Clunes.

Poprzedni ambasador Niemiec Rolf Nikel swoją misję dyplomatyczną w Warszawie zakończył pod koniec czerwca tego roku.

Arndt Freytag von Loringhoven to wieloletni urzędnik i dyplomata, w latach 2014-2016 ambasador Niemiec w Republice Czeskiej. W latach 2007-2010 był wiceszefem niemieckiego wywiadu zagranicznego (BND), a od 2016 r. pierwszym w historii szefem wywiadu NATO.

Część mediów w ostatnich tygodniach przypominała wielokrotnie historię ojca von Loringhovena – oficera Wehrmachtu, który pod koniec II wojny światowej służył w bunkrze Adolfa Hitlera. Pytany o te doniesienia medialne wiceszef MSZ Marcin Przydacz podkreślał, że decyzja dotycząca rozpatrzenia wniosku o udzielenie zgody na przyjęcie nowego ambasadora należy wyłącznie do państwa przyjmującego.

– To jest decyzja państwa niemieckiego, jakiego chce mieć kandydata i jak chce układać stosunki z danym państwem. Osoba, jego doświadczenie, jego taki background, wykształcenie, poglądy polityczne mają znaczenie w przypadku ambasadora, więc to nie jest do mnie pytanie. To strona niemiecka proponuje kandydatów, my możemy i mamy tutaj prawo do tego, żeby daną osobę zatwierdzić. Bywały też takie przypadki, wcześniej w historii dyplomacji, że nie było zgody na tego typu kandydatury, ale też czasami ten proces jest wydłużany – mówił w sierpniu Przydacz.

Ostatecznie zgoda została udzielona pod koniec sierpnia. 31 sierpnia wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk poinformował, że strona polska ostatecznie zdecydowała o wyrażeniu zgody na przyjęcie von Loringhovena.

Prezydent przyjął też we wtorek listy od nowych ambasadorów: Socjalistycznej Republiki Wietnamu, Republiki Panamy, Wielkiej Brytanii, Królestwa Norwegii oraz Wielkiego Księstwa Luksemburga.

Przyjęcie listów uwierzytelniających przez głowę państwa to ostatni etap procedury przyjęcia szefa misji dyplomatycznej w danym kraju. Listy wskazują imię i nazwisko szefa misji i zwierają klauzule o utrzymaniu i zacieśnianiu stosunków między państwami. Od chwili przyjęcia przez prezydenta listów szef misji dyplomatycznej może pełnić swoją funkcję w państwie przyjmującym. 

Źródło: interia.pl

Dodano w Bez kategorii

Onet ujawnił treść listu, jaki do polityków PiS wysłał Jan Krzysztof Ardanowski. Minister rolnictwa ostrzega przed ustawą „Piątka dla zwierząt”. Padają mocne tezy: „Zdaniem rolników PiS zdradza wieś (…). Straty wizerunkowe Prawa i Sprawiedliwości będą trwałe i bardzo trudne do odwrócenia, niemożliwe do zrekompensowania jakimikolwiek środkami”.

Najpierw był głośny reportaż Onetu z fermy zwierząt futerkowych w Góreczkach, a później prezes PiS Jarosław Kaczyński wystąpił publicznie z zapowiedziami, że jego partia przedstawi projekt ustawy poprawiającej sytuację zwierząt w Polsce.

W piątek 11 września stosowny projekt trafił do Sejmu, a na posiedzenie izby niższej 16-17 września zaplanowano jego pierwsze czytanie. Utarło się już, że cały projekt nazywa się „Piątką dla zwierząt”.

Piątka dla zwierząt”. Rolnicy niechętni ustawie

Jednak nie wszystkim odpowiadają zapowiadane zmiany. Chodzi o serię zakazów, jakie miałyby wejść w życie wraz z ustawą. Przede wszystkim o zakazy:

Chowu i hodowli zwierząt futerkowych (z wyjątkiem królika), hodowanych w celu pozyskania z nich futer; uboju bez ogłuszania zwierząt, z wyjątkiem uboju na potrzeby członków polskich gmin i związków wyznaniowych.

Przedstawiciele rolników, wspólnie m.in. z posłami Konfederacji, oprotestowali już planowane zmiany. Teraz jednak – wynika z ustaleń Onetu – przedstawiciele branży hodowlanej zyskali silnego sojusznika w rządzie.

Ardanowski pisze do polityków PiS. Ostrzega przed „Piątką dla zwierząt”

Portal Onet opublikował treść listu, jaki wysłał do polityków Prawa i Sprawiedliwości minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Ostrzega w nim przed możliwymi negatywnymi skutkami wprowadzenia „Piątki dla zwierząt”. Nie brakuje w nim mocnych tez, ale co dziwi najbardziej: minister otwarcie występuje przeciwko ustawie, którą firmował Jarosław Kaczyński.

W przytaczanym przez portal fragmencie pada:

Wprowadzenie kontrowersyjnej ustawy krótko po wyborach, w których polska wieś przesądziła o wyborze Andrzeja Dudy na stanowisko prezydenta RP, a pół roku wcześniej o wygraniu wyborów parlamentarnych przez Zjednoczoną Prawicę wywoła bardzo poważne konsekwencje polityczne.

Ardanowski o „Piątce dla zwierząt”: Zdaniem rolników PiS zdradza wieś

Co więcej, Ardanowski podkreśla, że „Piątka dla zwierząt” jest wspierana przez lewicę, co może skutkować negatywnym odbiorem ustawy, a sama ustawa zawiera szereg wad i np. nie uwzględnia prac, jakie są obecnie prowadzone w jego resorcie.

Zdaniem rolników PiS zdradza wieś, przestaje być jej obrońcą, a deklaracje składane przez najważniejszych polityków przed wyborami były tylko hasłami propagandowymi i elementem walki o elektorat wiejski. Straty wizerunkowe Prawa i Sprawiedliwości będą trwałe i bardzo trudne do odwrócenia, niemożliwe do zrekompensowania jakimikolwiek środkami przed następnymi wyborami – czytamy w liście Ardanowskiego.

Źródło: wprost.pl, onet.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. TT/@PocztaPolska

Decyzja Prezesa Rady Ministrów polecająca Poczcie Polskiej S.A. przygotowanie korespondencyjnych wyborów prezydenckich jest nieważna i została wydana z rażącym naruszeniem prawa – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.

Informację podało  na Twitterze dziennikarz RMF24 Patryk Michalski. Wyrok WSA nie jest prawomocny.

Przypomnijmy, decyzja Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r. polecała Poczcie Polskiej realizację działań w zakresie przeciwdziałania COVID-19 -polegających na podjęciu i realizacji czynności niezbędnych do przygotowania przeprowadzenia wyborów powszechnych na Prezydenta RP w 2020 r. w trybie korespondencyjnym. Na tej podstawie Poczta wystąpiła do władz samorządowych o przekazanie jej  spisów wyborców.

Decyzję premiera zaskarżył do WSA Rzecznik Praw Obywatelskich zarzucając brak podstawy prawnej oraz rażące naruszenie prawa, polegające na poleceniu Poczcie Polskiej S.A. realizacji zadania, które w dniu jej wydania nie leżało w sferze zadań operatora publicznego, lecz Państwowej Komisji Wyborczej. 

Ostatecznie do wyborów korespondencyjnych nie doszło. Koszt przygotowań poniesionych przez Pocztę Polską  – ok. 70 mln zł – został Poczcie zrefundowany z pieniędzy przeznaczonych na walkę z koronawirusem.

Źródło: rp.pl

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Newspix

“Na jakiej podstawie firma kłamie i zarzuca Polsce powszechny brud?” – pyta na Twitterze Krystyna Pawłowicz.

“Niedawno Zuzia przyniosła do domu wszy. Byłam przerażona. Przypadków wszawicy jest teraz bardzo dużo” – słyszymy w często emitowanej w telewizji reklamie szamponu przeciwko wszawicy. Na reklamę zwróciła uwagę sędzia Trybunału Konstytucyjnego, była posłanka PiS Krystyna Pawłowicz.

W jej ocenie, twórca reklamy sugeruje, że problem wszawicy jest w Polsce rzeczywiście powszechny. Sędzia TK nie kryła oburzenia.

“Skąd teraz w Polsce ‘bardzo dużo wszawicy’, gdy nauka zdalna, dzieci się izolują, ręce myją. Na jakiej podstawie firma kłamie i zarzuca Polsce powszechny brud? Dla kasy” – napisała Pawłowicz na Twitterze.

Źródło: dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii

Przedstawiciel białoruskiego resortu obrony zapowiedział, że jego kraj wraz ze sojusznikami zdolny jest użyć siły w razie zbrojnej interwencji obcego kraju na ich terytorium. Wśród poważnych zagrożeń wymienił Polskę i Litwę jako kraje, które przyczyniły się do destabilizacji sytuacji politycznej w Białorusi.

Dyrektor departamentu międzynarodowej współpracy wojskowej i asystent ministra obrony na Białorusi na łamach portalu należącego do białoruskiego resortu obrony opublikował tekst na temat sytuacji w kraju oraz o stosunkach dyplomatycznych z Polską, Litwą oraz krajami Zachodu. W artykule generał Aleh Wajnow oskarża Polskę o jawne działania przeciwko Białorusi.

Zobacz także: Cejrowski apeluje o zakończenie pandemii. „Obalić tyranię!”

Jego zdaniem, to właśnie Polska i Litwa przyczyniły się do większej destabilizacji swojego sąsiada poprzez wspieranie przeciwników Aleksandra Łukaszenki. Natomiast zachodnie państwa zostały oskarżone o przygotowanie białoruskiej opozycji do szeroko zakrojonych akcji protestacyjnych.

“W kontekście wypowiedzi niektórych polskich ekspertów wojskowych o rozważaniu możliwości siłowego wsparcia dla zmiany władzy na Białorusi, o możliwym naruszeniu integralności terytorialnej państwa poprzez wyodrębnienie obwodu grodzieńskiego, takie poparcie staje się istotne” – zauważył gen. Wajnow.

Podobne oskarżenia i groźby wystosował w kierunku naszego kraju Prezydent Aleksandr Łukaszenka – “Postawili sobie za cel przede wszystkim odcięcie tego terytorium – Grodna. Niedawno wywiesili tam już polskie flagi” – grzmiał lider Białorusinów.

wp/tass.ru

Dodano w Bez kategorii
anna-bryłka

/ fot. YT/MediaNarodowe

Sekretarz Ruchu Narodowego oraz polityk Konfederacji Anna Bryłka była dzisiejszym gościem w komentarzu dla Mediów Narodowych. W rozmowie z redaktor Agnieszką Orłowską poinformowała o zaskakujących zmianach w ustawie o epidemii COVID-19 oraz o gorącym ostatnim czasie temacie likwidacji ferm futrzarskich.

Redaktor Agnieszka Orłowska przytoczyła fragment z nowelizacji ustawy o COVID-19, w którym mowa o przepisach chroniących decydentów z rządu oraz władz lokalnych przed odpowiedzialnością karną za szkody spowodowane działaniami przeciwdziałającymi rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Sekretarz Ruchu Narodowego odniosła się w Mediach Narodowych do tego zaskakującego przepisu prawnego, który zaproponowali politycy.

“W Konfederacji oceniamy tą poprawkę negatywnie. Urzędnicy, politycy są wyłączeni z odpowiedzialności za podjęte decyzje, które miały na celu zapobieganie rozprzestrzenianiu się wirusa. Podejrzewamy, że jest to próba wyłączenia z odpowiedzialności, chociażby Jacka Sasina za wydruk niepotrzebnych kart wyborczych” – oceniła Anna Bryłka.

Zobacz także: Adamus: „Tik-Tok transferuje dane obywateli” [WIDEO]

Polityk Konfederacji w sposób krytyczny oceniła również sposób wdrażania ustawy antykryzysowej, którą Sejm zajmował się na początku marca, gdy w Polsce pojawiły się pierwsze przypadki zachorowań na koronawirusa. Jej zdaniem nowelizowała ona w sposób chaotyczny i nieprzemyślany dziesiątki ustaw wpływających na życie zwykłych obywateli.

“Można wiele rzeczy krytykować, natomiast faktem jest, że w tym czasie każdy powinien bardziej zadbać o swoje zdrowie. Wirus istnieje, jest niebezpieczny. Pytanie w jakiej skali jest niebezpieczny. Nie znamy długodystansowych skutków tego wirusa i powinniśmy się opierać na zdaniu lekarzy i opinii ekspertów” – powiedziała Bryłka.

Piątka dla zwierząt

Odniosła się także, do pomysłu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego o wprowadzeniu ustawy o ochronie zwierząt, która stanowi poważne zagrożenie dla branży futrzarskiej w naszym kraju – “To ustawa jest tak zredagowana, że trzeba ją odrzucić w całości” – mówiła.

Zakaz uboju rytualnego uderzy bezpośrednio w polskich rolników, którzy eksportują na rynek zewnętrzny mięso wyprodukowane w ten właśnie sposób, a także ustawa ta umożliwiłaby organizacjom zwierzęcym na bezkarne działania na terenie prywatnym rolników.

Więcej w materiale poniżej:

Media Narodowe

Dodano w Bez kategorii
Ryszard Terlecki.

/ fot. Wikimedia Commons

Szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości ostrzegł koalicjantów przed nadmiernymi oczekiwaniami wobec stanowisk w rządzie. Ryszard Terlecki wyraził również ubolewanie nad przedłużającymi się rozmowami i ustaleniami. Nie wykluczył w skrajnym przypadku rozpadu obecnej koalicji.

Dzisiaj liderzy Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnej Polski oraz Porozumienia mają spotkać, aby rozmawiać na temat rekonstrukcji rządu oraz ustalić przyszłość koalicji Zjednoczonej Prawicy. Poseł Ryszard Terlecki odniósł się do tego spotkania. W jego opinii rozmowy na temat rządu przedłużają się, co wpływa na wewnętrzne relacje.

Zobacz także: CBA wywiozło z PZPN wszystkie dokumenty. Boniek nie chce spekulować, czy ma to związek z polityką

Szef klubu parlamentarnego PiS podczas krótkich rozmów z dziennikarzami powiedział – “Nie będą one trwać w nieskończoność i nie możemy w nieskończoność przewlekać decyzji dotyczących rekonstrukcji. Nasi koalicjanci muszą się jednak dogadać z nami, a nie chcemy oczywiście tworzyć faktów dokonanych, ale nie może być też tak, że ta rekonstrukcja będzie odkładana w czasie bez jakichś rozsądnych decyzji z ich strony” – zastrzegł.

Obecnie przeszkodę nad przeprowadzeniem szybkiego procesu rekonstrukcji rządu stoi kwestia kształtu koalicji oraz układ na listach wyborczych do przyszłych wyborów parlamentarnych.

“Rozmawiamy głównie o dwóch sprawach w przyszłym porozumieniu, które ma zostać podpisane: to jest kwestia podziału czy kształtu rządu po rekonstrukcji, a także kwestia list wyborczych w przyszłych wyborach parlamentarnych” – podsumował poseł Ryszard Terlecki.

Nie wykluczył on również rozpadu koalicji, lecz jest ona najmniej prawdopodobna – “To wtedy zobaczymy” – uciął krótko dalsze dywagacje na ten temat.

Według informacji PAP, po jednym z wcześniejszych spotkań liderów Zjednoczonej Prawicy wstępnie została zaakceptowana przez wszystkie strony liczba resortów, które pozostaną po rekonstrukcji rządu. Rzecznik rządu w ubiegłym tygodniu zaznaczył, że ostatecznych decyzji, co do kształtu rządu jeszcze nie ma. Podkreślał jednak, że maksymalna liczba ministerstw po rekonstrukcji wyniesie 14 lub 15. W obecnym rządzie Mateusza Morawieckiego funkcjonuje 20 ministerstw.

onet/pap

Dodano w Bez kategorii

Prof. Wojciech Polak został pozbawiony funkcji kierownika katedry Bezpieczeństwa Wewnętrznego na Wydziale Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie UMK w Toruniu. Katedra jest likwidowana, a w jej miejsce powstanie katedra Bezpieczeństwa Narodowego.

Profesor Polak jest znany ze swoich wyrazistych poglądów, które sprzeciwiają się ideologii gender oraz LGBT. W przeszłości był już wielokrotnie celem ataków ze strony aktywistów i działaczy skrajnej lewicy. Informowaliśmy o tym na portalu Mediów Narodowych. (więcej tutaj)

O sprawie odwołania go z funkcji naukowiec poinformował na swoim profilu w mediach społecznościowych. 

“Kolejna akcja na Wydziale Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie UMK w Toruniu w celu “wykończenia” prof. Wojciecha Polaka. Jest on obecnie kierownikiem Katedry Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W celu wyrzucenia go z tej funkcji przemianowano ją na Katedrę Bezpieczeństwa Narodowego. Zrobiono to w najgłębszej tajemnicy – decyzja Rektora zapadła 9 września 2020 r., prof. Wojciech Polak dowiedział się o sprawie dzisiaj, tzn. 14 września. Nikt go wcześniej o niczym nie poinformował. Zmiana nazwy wchodzi w życie od 1 października, do tego czasu mianowany zostanie nowy kierownik Katedry o zmienionej nazwie” – napisał prof. Polak, nie kryjąc oburzenia.

Pod wpisem prof. Polaka rozgorzała burza. Internauci nie kryli swojego oburzenia na takie potraktowanie zasłużonego naukowca. Wielu dopatrywało się przyczyny w jego poparciu prezydenta Andrzeja Dudy, z którym profesor nie krył się w trakcie kampanii prezydenckiej. W rzeczywistości był on już od dłuższego czasu na celowniku władz uczelni z powodu krytyki ideologii LGBT oraz gender.

Akademicka solidarność

Solidarność z prof. Polakiem wyraził również dr hab.Tomasz Kozłowski, prof. UMK, z którym na Uniwersytecie postąpiono w identyczny sposób.

“Niestety te same sposoby i metody nadal są używane i są skuteczne. Nic się nie zmienia! Nadużycia władzy, łamanie prawa, intrygi, szykanowanie. I co? I nic! Bardzo mi jest smutno i przykro. Okazuje się, że “czyszczony” jest wydział po wydziale ze wszystkich tzw. niepokornych. Przypomina to czystki, które miały miejsce w minionym (ponoć) systemie politycznym i dotyczyły akademików, którzy nie cieszyli się akceptacją różnych komitetów partyjnych. Całkowicie solidaryzuję się tu z Prof. Wojciechem Polakiem” – napisał w komentarzu wykładowca.

Zmiana nazwy wchodzi w  życie od 1 października, do tego czasu mianowany zostanie nowy kierownik Katedry o zmienionej nazwie. W ten sposób, poprzez zmianę nazwy prof. Wojciech Polak zostanie pozbawiony kierownictwa Katedry. Mistrzowskie metody godne „najwyższego podziwu” — głosi informacja na profilu prof. Polaka na Facebooku.

źródło: Facebook/tygodnikbydgoski.pl/wpolityce.pl

Zobacz także: Cejrowski apeluje o zakończenie pandemii. „Obalić tyranię!”

Zobacz również:

Dodano w Bez kategorii