/ fot. Pixabay.com

Premier Mateusz Morawiecki zdecydował, że nie pojedzie dzisiaj na Śląsk porozmawiać z związkami górniczymi. Wicepremier Jacek Sasin informuje, iż jest to spowodowane m.in. spotkaniem kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości. W najbliższym czasie ma zostać przedstawiony plan rządu dla górnictwa.

Minister Aktywów Państwowych Jacek Sasin poinformował w rozmowie z dziennikarzami, iż Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki nie pojedzie dzisiaj na Śląsk negocjować z związkami górniczymi m.in. Solidarność, OPZZ, Kadra i Sierpień’80. Związkowcy zapowiedzieli już wcześniej, że jeżeli te rozmowy nie odbędą się do 21. września to rozpoczną się masowe protesty górników zatrwożonych o przyszłość swojej pracy.

Zobacz także: Nowy sondaż. Kto ewentualnym następcą Jarosława Kaczyńskiego?

W rozmowie w Radiu Zet jasno powiedział – “Morawiecki na Śląski nie wybiera się, chociażby z tego powodu, że jest posiedzenie kierownictwa PiS. Nie dobrą metodą jest zmuszanie pana Premiera do siadania do rozmów w sytuacji szantażu, że albo przyjeżdża, albo robimy strajk” – powiedział wicepremier Sasin.

“Liczę na rozsądek strony związkowej. Protesty dziś nic nie dadzą, nie odwrócą trendów, ale utrudnią prace nad uratowaniem branży” – stwierdził polityk partii rządzącej.

Według zapowiedzi ministra Jacka Sasina, premier Mateusz Morawiecki ma przedstawić w najbliższym czasie obszerny program ratowania polskiego górnictwa. Plan ten ma obejmować nie tylko Śląsk, ale również tereny, gdzie wydobywa się węgiel brunatny. Ma on zawierać w sobie plan inwestycji oraz górnikom przedstawiona zostanie wizja zastąpienia górnictwa innym miejscem pracy, które wiążą się z wdrażaniem Zielonego Ładu. Wicepremier podkreślał, że rząd jest naciskany przez Unię Europejską do realizacji jej założeń politycznych.

onet/radio zet

Dodano w Bez kategorii
Senat

Nowela o ochronie zwierząt z pewnością wymaga poprawek i spodziewam się, że takie poprawki zostaną w Senacie złożone – powiedział marszałek Senatu Tomasz Grodzki. Dodał, że jeżeli będzie trzeba, to okres procedowania nad tą nowelą zostanie w Senacie wydłużony poza najbliższe posiedzenie izby.

Sejm uchwalił w nocy z czwartku na piątek nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, która wprowadza m.in. zakaz hodowli zwierząt na futra, zakaz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych, ubój rytualny tylko na potrzeby krajowych związków wyznaniowych.

Ustawa trafi teraz do Senatu, gdzie Koalicja Obywatelska już zapowiedziała, że będzie chciała zgłosić do niej szereg poprawek. Wiceszefowa Centrum Informacyjnego Senatu Anna Godzwon nie wykluczyła w rozmowie z PAP, że senatorowie zajmą się nowelą na najbliższym posiedzeniu, zaplanowanym pod koniec września.

Marszałek Senatu podkreślił w rozmowie z PAP, że prace w Senacie na tą nowelą będą bardzo staranne i dokładne. Podkreślił, że w środę odbędą się w izbie wyższej konsultacje społeczne w sprawie tej ustawy. „Będą intensywne rozmowy, tak jak zwykle robimy w Senacie. Jeżeli będzie trzeba, to wydłużymy okres procedowania nad tą ustawą poza najbliższe posiedzenie Izby, tak aby zmieścić się w 30 dniach, co oznaczałoby dodatkowe posiedzenie Senatu, bo następne jest zaplanowane w zbyt odległym terminie, 28-29 października” – zaznaczył Grodzki.

„Ale mam nadzieję, że jeżeli zrobimy to szybko i starannie, to w ciągu tych dwóch tygodni zmieścimy się z taką analizą, żeby paniom i panom senatorom dać pełen obraz tego nad czym będą pracować” – mówił marszałek Senatu.

Na pytanie, jak to wysłuchanie będzie wyglądało, Grodzki odparł, że tak, jak to zawsze wygląda w Senacie. „Zapraszamy zwolenników, zapraszamy przeciwników, zapraszamy prawników” – powiedział Grodzki. „Zawsze w Senacie staramy się robić to rzetelnie i starannie, aby wszystkie strony sporu mogły przedstawić swoje zdanie” – powiedział marszałek Izby Wyższej.

Pytany jak ocenia tę ustawę w obecnym kształcie, marszałek Senatu odparł, że „z pewnością wymaga ona poprawek”. „I takie poprawki spodziewam się, że będą złożone” – zaznaczył.

Na pytanie, czy senatorów Koalicji Obywatelskiej będzie obowiązywała dyscyplina głosowania nad tą ustawą, Grodzki odpowiedział, że każdy senator ma wolny mandat i odpowiada tylko przed własnym sumieniem i narodem.

„Zadaniem Kancelarii Senatu i marszałka jest przygotować tyle informacji, aby ich decyzja była oparta na możliwie pełnej wiedzy na głosowany temat” – podkreślił marszałek Senatu.

„Nie sądzę, żeby tam była dyscyplina” – dodał marszałek Senatu.

Źródło: wgospodarce.pl

Dodano w Bez kategorii

UE powinna rozszerzyć pakiet pomocy dla demokratycznej transformacji gospodarczej Białorusi – oświadczyli prezydenci: Polski, Litwy i Rumunii we wspólnym stanowisku. Postulują m.in. wprowadzenie ułatwień handlowych, pomoc w dywersyfikacji energetycznej i dostęp do środków na restrukturyzację gospodarki.

Prezydenci: Andrzej Duda, Gitanas Nauseda oraz Klaus Iohannis zapewnili we wspólnym oświadczeniu wydanym w poniedziałek, że opowiadają się za wolnością i rozwojem demokratycznych reguł na Białorusi. Jak zaznaczyli, “wolne, uczciwe i przejrzyste wybory są podstawowym prawem demokratycznym każdego narodu” a uznanie ich wyników za zgodne z prawem jest możliwe “tylko wtedy, gdy przeprowadza się je zgodnie z Międzynarodowym Paktem Praw Obywatelskich i Politycznych oraz pod warunkiem międzynarodowej obserwacji wyborów”.

Prezydenci Polski, Litwy i Rumunii podkreślili, że “nikt inny oprócz narodu białoruskiego nie ma ostatecznego prawa do decydowania o losie swojego kraju”. Zapewnili, że szanują każdą taką decyzję podjętą na podstawie prawa.

Duda, Nauseda i Iohannis zaznaczyli w oświadczeniu, że “dobrze prosperująca Białoruś, zbudowana na zaufaniu społecznym i wspólnej wizji, jest warunkiem wstępnym stabilniejszej i bezpieczniejszej Europy”. “Deklarujemy wolę współdziałania z narodem białoruskim w budowaniu demokratycznej ścieżki poprzez demokratycznie wybrane przywództwo państwa, wolne społeczeństwo obywatelskie, gospodarkę rynkową i praworządność” – czytamy w oświadczeniu trzech prezydentów.

Jak podkreślili Duda, Nauseda i Iohannis, Polska, Litwa i Rumunia są gotowe podzielić się w wiedzą i doświadczeniami w kwestii “reform politycznych i gospodarczych, budowania niezależnych instytucji i ochrony środowiska, gdzie poszanowanie praw człowieka i wolności słowa byłyby niezachwianą podstawową normą społeczną”.

“Uważamy, że wspierając naród białoruski, Unia Europejska – jako wielka światowa potęga gospodarcza – powinna rozszerzyć pakiet pomocy dla demokratycznej transformacji gospodarczej Białorusi” – oświadczyli przywódcy: Polski, Litwy i Rumunii.

Według prezydentów, pakiet powinien obejmować między innymi: ułatwienia w handlu z UE i pomoc w negocjacjach akcesyjnych do WTO, a także wprowadzenie ruchu bezwizowego po spełnieniu przez Białoruś niezbędnych warunków.

Prezydenci postulują także udzielenie Białorusi pomocy w dywersyfikacji sektora energetycznego i zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego Białorusi, a także umożliwienie dostępu do środków finansowych na restrukturyzację i ożywienie białoruskiej liberalnej gospodarki.

Prezydenci wzywają też do zwiększenia obecności i aktywności międzynarodowych instytucji finansowych w reformowaniu gospodarki i pobudzaniu inwestycji.

“Wzywamy społeczność międzynarodową do przyłączenia się do Unii Europejskiej i jej państw członkowskich, w przygotowaniu pozytywnego programu dla Białorusi wraz z pakietem wsparcia dla przemian politycznych, gospodarczych i społecznych w tym kraju” – oświadczyli prezydenci: Polski, Lity i Rumunii.

Najbliższy szczyt UE zaplanowany jest na 24-25 września. Według oficjalnej agendy, unijni liderzy mają rozmawiać o jednolitym rynku, przemyśle, transformacji cyfrowej oraz relacjach z Turcją i Chinami. Szczyt ma być też okazją do rozmów dotyczących pandemii koronawirusa.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział w ubiegłym tygodniu, że na najbliższym posiedzeniu Rady Europejskiej, w imieniu Grupy Wyszehradzkiej, zaproponuje tzw. Plan Marshalla dla Białorusi.

Źródło: gazetaprawna.pl

Dodano w Bez kategorii
Zbigniew Ziobro

Zbigniew Ziobro / fot. P. Tracz / flickr.com

– Giełda nazwisk na stanowisko ministra sprawiedliwości już ruszyła, zdaję sobie z tego sprawę. Zarówno Przemysław Czarnek, jak i Małgorzata Wassermann byliby świetnymi ministrami sprawiedliwości – mówił w programie “Graffiti” w Polsat News wicerzecznik PiS Radosław Fogiel.

Fogiel zapewnił w Polsat News, że o ewentualnym powołaniu nowego ministra sprawiedliwości zadecyduje kierownictwo PiS po tym, “jak zdecyduje o dalszych losach koalicji”.


– Sytuacja wygląda w ten sposób: przez ostatnie tygodnie prowadziliśmy negocjacje koalicyjne z naszymi partnerami. Wydawało się, że posuwają się do przodu w dobrym tempie i z dobrym efektem. Po czym zdarzało się tak, że koalicjant wracał do stołu i nagle okazywało się, że trzeba było ponownie otwierać zakończoną już turę negocjacji, bo coś się zmienia. Niestety – nasi partnerzy nabrali niezrozumiałego przekonania, że nie należy liczyć się z tym, co kto przynosi do stołu, kto cieszy się jakim poparciem – powiedział wicerzecznik PiS.

Gość “Graffiti” zgodził się z Patrykiem Jakim, który na Twitterze pisał, że “Zjednoczona Prawica powinna przetrwać”. – Jest wartością dla Polski. Razem możemy zrobić wiele dobrego, co udowadnialiśmy na przestrzeni pięciu lat – mówił Fogiel. Jednocześnie zapewnił, że wbrew informacjom Jakiego, kryzys w koalicji nie wynika z braku poparcia tzw. ustawy covidowej.

– Nie chodzi o tę ustawę. Słyszę z przykrością, jak koledzy z Solidarnej Polski próbują szukać pretekstu usprawiedliwiającego to, co się wydarzyło, usprawiedliwiającego ich zachowanie. Niestety, stają ręka w rękę z naszymi konkurentami z Platformy, z PSL-u i SLD, bo to jest ten sam język, to samo nazewnictwo – mówił wicerzecznik PiS.

Kryzys w koalicji

Kryzys w Zjednoczonej Prawicy pojawił się po głosowaniu w Sejmie nad projektem noweli ustawy dotyczącej ochrony zwierząt. Mimo dyscypliny podczas głosowania, przeciw niej opowiedziało się 38 posłów klubu PiS, w tym wszyscy posłowie Solidarnej Polski oraz dwóch Porozumienia, a 15 innych posłów partii Jarosława Gowina wstrzymało się od głosu.

Szef klubu PiS Ryszard Terlecki powiedział w piątek dziennikarzom w Sejmie, że prowadzone od dwóch tygodni “mozolne rozmowy”, które miały doprowadzić do rekonstrukcji rządu, załamały się po głosowaniach w sprawie ustawy, na której PiS zależało.

Zapytany, co musiałby zrobić lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro, żeby sytuacja się zmieniła, odpowiedział, że teraz nie wie. 

– Wszystkie nasze ustalenia zawisły w próżni w pewnym sensie – dodał. Pytany zaś, jakie PiS ma zarzuty pod adresem Zbigniewa Ziobry, Terlecki wskazał dwa. 

– Jeden to, że tak trudno było się dogadać i nasi koalicjanci wciąż zgłaszali nowe oczekiwania. Z każdym dniem pojawiały się nowe pola niezbędne do negocjacji, co było trochę irytujące. No i wczorajsze zachowanie – powiedział wówczas szef klubu PiS.

Źródło: interia.pl

Dodano w Bez kategorii

Michał Dworczyk zdradził na antenie TVN, że Jarosław Kaczyński mógłby wrócić do rządu jako premier, albo wicepremier.

Jarosław Kaczyński mógłby zostać premierem lub wicepremierem – powiedział na antenie TVN24 Michał Dworczyk. Zdaniem szefa KPRM, prezes PiS to najbardziej doświadczony polityk w Polsce i mógłby w rządzie odegrać “rolę stabilizującą”. Dopytywany przez Konrada Piaseckiego, czy – jeśli zostanie wicepremierem – Kaczyński zajmie się sprawami socjalnymi czy resortami siłowymi, Dworczyk uchylił się od jednoznacznej odpowiedzi. Dodał tylko, że nie zna wszystkich szczegółów rozmów.

Kryzys w Zjednoczonej Prawicy pojawił się po głosowaniu w Sejmie nad projektem noweli ustawy o ochronie zwierząt. Mimo dyscypliny podczas głosowania, przeciw ustawie opowiedziało się 38 posłów klubu PiS, w tym wszyscy posłowie Solidarnej Polski oraz dwóch z Porozumienia; 15 innych posłów partii Jarosława Gowina wstrzymało się od głosu. To jest koniec koalicji i prawdopodobnie rząd mniejszościowy – mówił w piątek poseł PiS Marek Suski.

Źródło: dziennik.pl

Dodano w Bez kategorii

/ wikimediacommons

Projekt zakazujący hodowli zwierząt futerkowych i ograniczający możliwość uboju rytualnego jedynie do związków wyznaniowych, został przegłosowany miażdżącą większością. Warto nadmienić, iż 15 posłów Prawa i Sprawiedliwości wyłamało się spod partyjnej dyscypliny i zagłosowało przeciw forowanemu przez Jarosława Kaczyńskiego projektowi. Prezes PIS zawiesił ich w prawach członkowskich. Wielu rozemocjonowanym możliwością rozpadu koalicji, umknął fakt, iż także w Koalicji Obywatelskiej znalazło się 4:” niepokornych parlamentarzystów”. Czy zostaną wobec nich wyciągnięte konsekwencje?

4 posłów Koalicji Obywatelskiej zagłosowało przeciwko:”Piątce Kaczyńskiego”. Czy zostaną oni pociągnięci do odpowiedzialności?

4 posłów KO przeciwko zakazowi hodowli zwierząt futerkowych

Sejm przegłosował niedawno ustawę zakazującą hodowli zwierząt futerkowych, a także ograniczającą ubój rytualny jedynie do związków wyznaniowych. Przeciwko ustawie uderzającej w branżę rolniczą zagłosowała cała Konfederacja, zdecydowana większość Polskiego Stronnictwa Ludowego, część Zjednoczonej Prawicy oraz garstka posłów Koalicji Obywatelskiej. Decyzja 4 posłów KO wiązała się ze złamaniem partyjnej dyscypliny. Prominentni działacze Koalicji zapowiadają, iż w najbliższym czasie odbędą się rozmowy z głosującymi przeciwko ustawie parlamentarzystami.

Lider Platformy Obywatelskiej zapowiedział, że z rzeczonymi posłami odbędą się indywidualne rozmowy:-Mamy w klubie rzecznika dyscypliny, panią poseł Katarzynę Mrzygłocką, która zawsze indywidualnie rozmawia z posłami, a późniejszą decyzję podejmuje ewentualnie kolegium klubu-akcentował. Budka dodał jeszcze, że to Jarosław Kaczyński ma aktualnie problem z partyjnym posłuszeństwem:-Dziś problem z posłami ma Jarosław Kaczyński, my nie zajmujemy się samymi sobą-podkreślił.

Rzecznik dyscypliny i etyki klubu KO Izabela Mrzygłocka w podobnym tonie odniosła się do kwestii niesubordynacji 4 posłów Koalicji Obywatelskiej. Deklarowała, iż w najbliższym tygodniu podejmie rozmowy z klubowymi kolegami:-Nie analizowałam jeszcze tych głosowań, dopiero będę je analizować-stwierdziła.

Wirtualna Polska

Czytaj także: Nowy sondaż. Kto ewentualnym następcą Jarosława Kaczyńskiego?

Czytaj także: Jarosław Gowin studzi nastroje

Zobacz także: Rzecznik PIS Anita Czerwińska nie pozostawia złudzeń

Oglądaj na kanale”Media Narodowe”

Dodano w Bez kategorii

Mieszkańcy Wielkiej Brytanii mają dość obostrzeń, w związku z pandemią COVID-19. W sobotę na Trafalgar Square w centrum Londynu setki ludzi domagały się:”powrotu do normalności”. Niestety podczas demonstracji doszło do starć z policją.

Obywatele Wielkiej Brytanii opowiedzieli się przeciwko polityce rządu. Setki ludzi protestowały przeciwko nałożonym na nich obostrzeniom

Brytyjczycy mówią:”Nie” restrykcjom i obostrzeniom

Brytyjczycy buntują się przeciwko ograniczaniu swobód obywatelskich, w związku z rozprzestrzenianiem się pandemii COVID-19. Stłamszeni obywatele wyszli masowo na ulice, aby domagać się powrotu do normalności. Mieszkańcy protestują przeciwko nakazowi zakrywania ust, dystansowi społecznemu, a także obowiązkowym sczepieniom.

Brytyjska policja mimo, iż strajki wyłączone są spod ograniczeń w kontekście ilości osób, postanowiła brutalnie spacyfikować demonstrację. Początkowo funkcjonariusze nawoływali strajkujących do rozejścia się, ale zdesperowani obywatele utworzyli wówczas blokadę. Wtedy policja przystąpiła do fizycznej pacyfikacji strajku. Wielu protestujących doznało fizycznych uszczerbków.

Co ciekawe demonstrantom grożą także kary finansowe, ponieważ nie zachowywali oni dystansu społecznego oraz rządowych zaleceń. W Anglii kara za:”nielegalne” protesty wynosi od 100 do 10 tysięcy funtów.

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson zapowiedział, że w związku z drugą falą pandemii COVID-19 możliwe są kolejne obostrzenia i ograniczenia swobód obywatelskich. Londyński burmistrz Sadiq Khan wprost artykułuje, iż zwiększenie restrykcji w stolicy jest nieuniknione.

Warto zaznaczyć, iż w sobotę odnotowano tam największy od 8 maja wzrost zachorowań. Liczba zainfekowanych wyniosła bowiem 4422. Podobną sytuację mamy w obrębie Polski, z tym jednak zastrzeżeniem, że w naszym kraju wzrost zachowań w sobotę, był rekordowy w kontekście całej pandemii.

Wprost

Czytaj także: Nowy sondaż. Kto ewentualnym następcą Jarosława Kaczyńskiego?

Czytaj także: Posłowie Solidarnej Polski odpierają zarzuty

Zobacz także: Jarosław Gowin studzi nastroje

Ogląda na kanale:”Media Narodowe”

Dodano w Bez kategorii

wikimedia/Piotr Drabik / wikimedia/Piotr Drabik

Nie jest tajemnicą, iż Zjednoczona Prawica wydatnie wspiera różnorakie projekty autorstwa redemptorysty ojca Tadeusza Rydzyka. Lewicowy portal OKO.press. poinformował, iż nowa fundacja Centrum Ochrony Praw Chrześcijan otrzyma milionowe wsparcie od Funduszu Sprawiedliwości

Centrum Ochrony Praw Chrześcijan otrzyma milionową dotację od Funduszu Sprawiedliwości. Tak donosi jeden z lewicowych portali.

Czy nowa fundacja ks. Rydzyka dostanie milionową decyzję?

Centrum Ochrony Praw Chrześcijan zostało powołane przez Fundację Lux Veritatis, której prezesem jest ojciec Tadeusz Rydzyk. Według lewicowego portalu OKO.press. otrzymało ono dotację z Funduszu Sprawiedliwości, którym rozporządza PG Zbigniew Ziobro. Projekt ojca Rydzyka został sfinansowany w ramach V konkursu na:”przeciwdziałanie przyczynom przestępczości na lata 2020- 2023″. Kwota ta oscyluje w granicach 14 mln złotych.

Według ustaleń tematem rzeczonego konkursu miała być obrona wiary oraz moralności. Warto nadmienić, że Lux Veritas dokonało wyceny, wedle której COPC potrzebuje aż 7 milionów złotych. Portal informuje, że do tej pory na konto fundacji wpłynęło już ponad milion złotych.

To już nie pierwsza tego typu sytuacja. Obóz Zjednoczonej Prawicy niezwykle chętnie wspiera różnorakie działania związane z osobą ojca Tadeusza Rydzyka. Niedawno na dorocznym spotkaniu środowiska Radia Maryja oraz osób skupionych wokół Telewizji Trwam, Jarosław Kaczyński akcentował, iż:”należy się w pas kłaniać ojcu dyrektorowi”. Prezes Prawa i Sprawiedliwości stwierdził kilka tygodni temu, że:” Ojciec Rydzyk dostał specjalną misję od Boga”. Czy wspieranie inicjatyw ks. Tadeusza Rydzyka jest korzystne dla kościoła katolickiego? Warto dokonać nad tym zagadnieniem samodzielnej refleksji.

Czytaj także: Nowy sondaż. Kto ewentualnym następcą Jarosława Kaczyńskiego?

Czytaj także: Jarosław Gowin studzi nastroje

Zobacz także: Posłowie Solidarnej Polski odpierają zarzuty

Oglądaj na kanale:”Media Narodowe”

Dodano w Bez kategorii

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński skończył niedawno 71 lat. Jeden z najbardziej doświadczonych polskich polityków coraz rzadziej pojawia się w obrębie medialnym. Bardzo rzadko zabiera także głos na sejmowej mównicy, a w kampanii prezydenta Andrzeja Dudy był praktycznie nieobecny. Oczywiście nie oznacza to, iż prezes PIS-u odchodzi na polityczną emeryturę, jednakże zachowanie byłego premiera pobudza do snucia refleksji o ewentualnym następcy polityka. W grę wchodzi kilka poważnych nazwisk m.in. Zbigniew Ziobro, Jarosław Gowin czy Mateusz Morawiecki. Biorąc pod uwagę ostatnie:”wyskoki koalicjantów” bardzo prawdopodobne, iż to właśnie obecny szef rządu zostanie następcą Jarosława Kaczyńskiego.

Polacy odpowiedzieli na pytanie, kogo najchętniej widzieliby w roli nowego lidera Zjednoczonej Prawicy.

Kto za Kaczyńskiego?

Badanie SW Research dla”Rzeczpospolitej” uwidacznia, że większość ankietowanych nie wyobraża sobie zmiany lidera Zjednoczonej Prawicy. Warto nadmienić, iż zostało ono przeprowadzone jeszcze przed wybuchem kryzysu w obozie rządzącym. Zbigniew Ziobro oraz Jarosław Gowin nie mogą się cieszyć zbyt dużą popularnością wśród badanych. Według sondażu największe szanse na zastąpienie Jarosława Kaczyńskiego ma lider rządu Mateusz Morawiecki.

19 procent respondentów uważa, że Mateusz Morawiecki dobrze odnalazłby się w roli następcy prezesa PIS-u Jarosława Kaczyńskiego. To dość optymistyczny sygnał dla byłego premiera bowiem obecny szef rządu jest jego protegowanym. Prawie 8% badanych w roli przyszłego lidera Zjednoczonej Prawicy widzi urzędującego prezydenta Andrzeja Dudę.

Słabsze wyniki przypadły w udziale liderom partii współtworzących Zjednoczoną Prawicę. Zbigniew Ziobro uzyskał 6,8 procenta, a Jarosław Gowin ledwie 5,3%. Niektórzy z ankietowanych pragną, aby Joachim Brudziński objął stery w obozie władzy. Takiej odpowiedzi udzieliło 3,4 procenta respondentów. Co warte odnotowania aż 48,7% badanych nie ma w tej sprawie zdania.

Gazeta.pl

Czytaj także: Posłowie Solidarnej polski odpierają zarzuty

Czytaj także: Zjednoczona Prawica rośnie w nowym sondażu

Zobacz także: Jarosław Kaczyński zawiesił w prawach członkowskich 15 posłów Prawa i Sprawiedliwości

Ogląda na kanale:”Media Narodowe”

Dodano w Bez kategorii

Na antenie RMF FM poseł Prawa i Sprawiedliwości Marek Suski zarzucił, iż Solidarna Polska jest nieczuła na los czworonożnych istot. Ponadto od kilku dni mocno pobrzmiewają głosy, wedle których Zjednoczona Prawica miałby się rozpaść. Takie tezy artykułują bowiem czołowi politycy PIS-u tacy jak: Ryszard Terlecki, Joachim Brudziński, Marek Suski czy chociażby Anita Czerwińska. Innego zdania są parlamentarzyści Solidarnej Polski. Członkowie ugrupowania Zbigniewa Ziobry apelują o rozsądek i głębsze przemyślenie zagadnienia. Prawdopodobnie w poniedziałek będziemy mieli już pełniejszy ogląd sytuacji w obozie władzy.

Poseł Solidarnej Polski Michał Wójcik zaprzecza wysuwanym przez parlamentarzystów PIS-u oskarżeniom. Polityk wyliczał, że to właśnie SP rozpoczęła proces zaostrzania kursu wobec znęcających się nad zwierzętami.

Solidarna Polska chce rozmów o dalszym losie koalicji

Przypomnijmy, że oś niezgody między koalicjantami , stanowi głosowanie nad ustawą dotyczącą zakazu hodowli zwierząt futerkowych oraz ograniczenia uboju religijnego jedynie do związków wyznaniowych. Ustawa została przegłosowana miażdżącą większością , ale wszyscy posłowie Solidarnej Polski zagłosowali przeciwko niej. Porozumienie Jarosława Gowina również nie poparło rzeczonego projektu.

Jeden z posłów Solidarnej Polski Michał Wójcik wypowiedział się na temat dalszych losów koalicji w programie:”Gość wydarzeń”. Polityk akcentował, iż Zjednoczona Prawica była i jest bardzo dobrą formułą polityczną:-Projekt funkcjonuje piąty rok, zrobił wiele dobrego dla Polaków, wiele programów społecznych. Zawsze się pod tym podpisywaliśmy i będziemy się podpisywali-podkreślał Wójcik.

Poseł SP stanowczo zaprzeczył, jakoby parlamentarzyści Solidarnej Polski byliby nieczuli na los zwierząt:-To my zaostrzyliśmy kary za znęcanie się nad zwierzętami i to my doprowadziliśmy m.in. do zamknięcia schroniska w Radysach-wyliczał. Polityk dodał jeszcze, iż rozpad Zjednoczonej Prawicy byłyby jedynie prezentem dla opozycji:- Dwa dni na ostudzenie emocji, nie ma co się licytować. Budka i spółka zacierają ręce, tylko czekają, żeby przejąć władzę-stwierdził.

Wprost

Czytaj także: Jarosław Gowin studzi nastroje

Czytaj także: Rzecznik PIS Anita Czerwińska nie pozostawia złudzeń

Zobacz także: Ostra odpowiedź Solidarnej Polski

Oglądaj na kanale”Media Narodowe”

Dodano w Bez kategorii