Od soboty 24 października zmieniły się zasady dotyczące kwarantanny. Zgodnie z nowymi przepisami muszą odbywać ją tylko osoby mające kontakt z zakażonymi, ale nie pozostali domownicy.

Ministerstwo Zdrowia na bieżąco informuje na temat aktualnej liczby osób zakażonych, ale także przebywających na kwarantannie. W czwartek 29 października po raz pierwszy od początku pandemii poinformował o ponad 20 000 zakażeń koronawirusa. Wzrost nowych przypadków ma także wpływ na wysoką liczbę osób objętych kwarantanną – obecnie jest ich 489 tys. 

Koronawirus w Polsce. Od 24 października obowiązują nowe zasady kwarantanny

Podczas pierwszej fali pandemii koronawirusa oraz na początku drugiej kwarantanną objęte były również osoby, które mieszkały z osobą mającą kontakt z zakażonym. Zgodnie z obowiązującym od 24 października prawem domownicy, którzy mieszkają z osobą na kwarantannie, nie podlegają jej. – Przepisy nie dotyczą osób, które rozpoczęły wcześniej kwarantannę. Wszystkie dotychczasowe procedury nie ulegają zmianie – wyjaśniła Jadwiga Kuczma-Napierała, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu.

Koronawirus. Na czym polega kwarantanna? Czym się również od izolacji?

Kwarantanna jest nakładana na osoby które miały styczność z osobami zakażonymi. W związku z tym może być ona nosicielem wirusa i zakażać innym. Dzięki odseparowaniu jej można tego uniknąć aż do momentu wykonania przez nią testu na obecność koronawirusa. Podczas drugiej fali pandemii koronawirusa skrócono jej czas do 10 dni. 

W czasie kwarantanny osoba nie może wychodzić z domu, przyjmować gości, a w przypadku konieczności odbycia spotkania należy zachować dystans 1,5 metra. Przestrzegania zasad pilnują funkcjonariusze policja, a za ich złamanie grozi kara w wysokości do 30 tys. zł. Kwarantanna różni się od izolacji tym, że tej drugiej poddawane są osoby, które mają pozytywny wynik na koronawirusa. 

Źródło: gazeta.pl

Dodano w Bez kategorii

Między liderką Strajku Kobiet Martą Lempart a Szymonem Hołownią doszło do ciekawej wymiany zdań. Zaczęło się od wulgaryzmów, a skończyło na przeprosinach. Do sporu dołączyła się także trzecia uczestniczka konfliktu – posłanka Joanna Scheuring-Wielgus.

Przypomnijmy, że po czwartkowej (22 października) decyzji Trybunału Konstytucyjnego, na ulice wyszły tłumy protestujących. TK zdecydował, że aborcja eugeniczna, czyli taka, jakiej dokonuje się w sytuacji ciężkich uszkodzeń płodu, jest niezgodna z Konstytucją.

Strajk Kobiet trwa nieprzerwanie od tygodnia, dołączają do niego kolejne grupy protestujących, ale liderka protestów działaczka Marta Lempart nie każdego mile powitała w tym gronie.

Ostre słowa Lempart do Hołowni

Po tym, jak lider Polski 2050 Szymon Hołownia wsparł protestujące kobiety, Lempart napisała: „Czy ktoś mógłby od nas powiedzieć panu Hołowni, żeby wyp***dalał? Bo my robimy rewolucję i nie mamy czasu zajmować się każdym politycznym palantem chętnym do powiezienia się na nas”.

„Panie Szymonie, jak można być takim kłamcą i tak cynicznie wykorzystywać Strajk Kobiet i rzesze kobiet? Pan nigdy nie był z nami. Ma pan jasny pogląd – aborcję uważa ze zabójstwo. Serio, na plecach kobiet chce pan robić politykę? Straszne” – dodała z kolei posłanka Joanna Scheuring-Wielgus.

Na zarzuty te szybko odpowiedział sam Szymon Hołownia. „Nie mamy wrogów. A polityczny przeciwnik jest dziś jeden. Rewolucję zaś, jeśli ma się udać, zrobią ludzie różni, nie zrobią jej wyłącznie tacy sami” – napisał polityk na Facebooku. „ Dlatego: czy ktoś mógłby powiedzieć pani Marcie Lempart, że pozdrawiam ją serdecznie – i naprawdę szczerze – ale nie skorzystam (przynajmniej na razie) z jej uprzejmego zaproszenia” – dodał Hołownia.

Marta Lempart przeprasza

Słowa Lempart spotkały się ze sporą krytyką. Uczestniczy protestów zarzucili liderce, że tworzy niepotrzebne podziały. Argumenty te musiały trafić do aktywistki, bo za swoje zachowanie postanowiła przeprosić, a wcześniejszy post usunąć.

„Wszystkie mamy krótką ścieżkę reakcji, jeśli chodzi o polityków komentujących nasze protesty. Ja chyba najbardziej. Przepraszam, nie czas na to teraz. Dlatego usunęłyśmy twitta o i wracamy do roboty” – napisała.

I te słowa nie pozostały bez odpowiedzi Hołowni. „Sam miewam krótki lont, więc wiem, jak to jest.:) Nie musimy dziś zgadzać się w 100%, wystarczy nawet w 50. Przeciwnik jest dziś jeden. Tę władzę obalą kobiety” – napisał.

Źródło: wprost.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Facebook/KobietywSieci-aborcjapopolsku

To, co się dziś dzieje na ulicach miast, wśród młodych ludzi, to jest również wypadkowa tego, co się działo w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat w polskiej oświacie i na polskich uniwersytetach, a nie działo się dobrze – powiedział minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek.

Minister edukacji i nauki w TVP Info pytany był o udział młodych ludzi w demonstracjach, trwających po ubiegłotygodniowym wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji.

“Młodzi mają to do siebie, że są w okresie takiego buntu, dojrzewania – też przez to przechodziliśmy w różnych sposób . Tylko, że różnica między tym, co jest dzisiaj, a tym, co było kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat temu polega na tym, że my byliśmy wychowani w pewnej dyscyplinie i w pewnym przekonaniu o istnieniu autorytetów. Tymi autorytetami byli choćby nasi nauczyciele” – powiedział Czarnek.

“Gdy nasi rodzice szli na wywiadówkę, to bez względu na to, jak dobrymi byliśmy uczniami, to byliśmy pełni obaw, czy przypadkiem nauczyciel nie poskarży się choć trochę na nas, bo rodzice wtedy rzeczywiście uważali, że nauczyciel ma autorytet. Do tych czasów musimy wrócić, dlatego, że to, co się dziś dzieje na ulicach miast, wśród młodych ludzi to jest również wypadkowa tego, co się działo w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat w polskiej oświacie i na polskich uniwersytetach. Nie działo się dobrze” – ocenił minister.

,,Likwidacja Polski”

Jak mówił, celem protestów jest obalenie rządu, zmiana ustroju politycznego w państwie oraz “likwidacja Polski w takim zakresie i w takim wymiarze, jaką ja znamy od wieków” i “rewolucja lewicowo-liberalna czy lewacko-liberalna”. Jak mówił, jest to zupełnie oczywiste, to przyświeca tym, którzy podgrzewają to, co się dzieje na ulicach. Według niego, to skądś koordynowane działania. “Proszę zwrócić uwagę, że te wszystkie napisy, te wszystkie hasła, nie biorą się znikąd” – powiedział Czarnek.

“Wszystko bierze się z tego, że mamy niestety w systemie edukacji – i wydaje się, że to jest błąd nas wszystkich, nas wszystkich, nie wyciągając z tego również mojej osoby – że w ciągu ostatnich 20 lat siedzieliśmy cicho w sytuacji, gdy nasz światopogląd konserwatywny, chrześcijański, wypływający wprost np. z Katechizmu Kościoła Katolickiego, uwielbianego w Polsce św. Jana Pawła II, został gdzieś ściągnięty do narożnika. Kazano nam siedzieć z tym cicho, tymczasem demokracja polegała wyłącznie na głoszeniu poglądów lewicowo-liberalnych i doszło w pewnym momencie, do wręcz dyktatury światopoglądowej lewicowo-liberalnej i dziś mamy jej efekty” – mówił minister.

Odniósł się do postawionej w wywiadzie tezy, że to egoizm jest podstawą działań posejmowych przez protestujących. “Egoizm to jest podstawowa cecha światopoglądu lewicowo-liberalnego. Egoizm rządzi lewicowo-liberalnym światopoglądem i lewackim. Tu i teraz się liczy, liczę się ja, moje przyjemności, doznania, mój komfort życia. Co się będzie działo za pięć, dziesięć lat, a już za pięćdziesiąt lat z moimi wnukami, czy z moimi dziećmi, których i tak nie mam ewentualnie, to w ogóle nas nie interesuje. Egoizm to jest podstawowa cecha światopoglądu lewicowo-liberalnego. To jest wszystko konsekwencja tego, o czym mówię” – podkreślił.

Powrót do wolności światopoglądowej

Wskazał na to, że przede wszystkim trzeba uświadomić wszystkim, na czym polega demokracja i polega wolność. “Otóż demokracja i wolność polega również na tym, że w przestrzeni publicznej, ale również w życiu akademickim, na uczelniach, w nauce ma być wolność. A wolność polega na tym, że również te idee, te wartości, te przekonania wypływające wprost z chrześcijaństwa, które jest podstawą Europy i Polski, są również do tolerowania na uczelniach”. Według niego, dzisiaj się je wyklucza. “Jeśli słyszę, że na wiodącym uniwersytecie w Polsce zakazuje się doktorantom cytowania św. Tomasza z Akwinu, ale także św. Jana Pawła II, mówiąc, że to nie są naukowcy, to nie są filozofowie, to, o czym mówimy. My już dzisiaj mamy dyktaturę w nauce” – powiedział.

“Więc w pierwszej kolejności trzeba wrócić po prostu do edukacji od samego początku. Do definicji wolności nauki i wolności światopoglądów, wolności religijnej i wolności przekonań. Bo dzisiaj już brakuje tolerancji z tamtej strony dla nas konserwatystów, dla nas chrześcijan. Dla nas ludzi, którzy opierają nasze życie rodzinne również na wartościach, które również wyznawali nasi przodkowie i dzięki temu jesteśmy dzisiaj na świecie” – dodał.

W ubiegły czwartek Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis ustawy z 1993 r. zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Po wyroku TK w całej Polsce trwają protesty przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego, organizowane m.in. przez “Strajk kobiet”.

Źródło: PAP

Dodano w Bez kategorii
Marta Lempart

/ twitter.com

Organizatorka protestów oraz przewodnicząca stowarzyszenia “Strajk Kobiet” w rozmowie z portalem “Money” wyraziła swoje oburzenie na temat finansowego wykorzystywania logo protestów. Wspólnie z prawnikami obmyśla strategię pozywania za to przedsiębiorstw i ludzi. Dziennikarz “Wprost” przypomina o trwającej zbiórce pieniędzy na konto Marty Lempart.

W wypowiedzi dla portalu “money.pl” Marta Lempart, organizatorka protestów oraz szefowa stowarzyszenia “Strajku Kobiet” zapowiedziała wstąpienie na drogę prawną w celu ukarania za wykorzystywanie symbolu błyskawicy na różnych produktach.

Na serwisach aukcyjnych można uświadczyć teraz wiele produktów z czerwonym symbolem błyskawicy na czarnym tle. Logo umieszczane jest na czapkach, kubkach czy też maseczkach. Koszulki z takowym logotypem mogą kosztować nawet 40 złotych.

Zobacz także: Grupa protestujących aborcjonistów pobiła księdza w Myśliborzu!

“Rozmawiamy na ten temat z prawnikami, jak rozwiązać tę sytuację” – oświadczyła organizatorka protestów przypominając, że prawa autorskie do logotypu posiada jedna z współpracownic organizacji, która go zaprojektowała – “I to ona ma do tego prawa autorskie” – zaznaczyła.

Niewykluczone, że sprzedawcy będą ostatecznie musieli zwrócić pozyskane pieniądze ze sprzedaży produktów z podobnym znakiem Strajku Kobiet.

“Nie tylko my to sprzedajemy. Prawa autorskie? To przecież tylko błyskawica, powszechny symbol. A zapotrzebowanie jest ogromne, widzimy to” – powiedział przedstawiciel jednej z firm produkujących maseczki.

Zarabianie na naiwności ludzi?

Do ostrego stanowiska Marty Lempart odniósł się redaktor portalu “Wprost” Marcin Dobski, który wykazuje podwójne standardy szefowej feministycznej organizacji – “Marta Lempart chce pozywać ludzi, którzy wspierają protest”.

Warto zauważyć, że na wspomnianą zbiórkę pieniędzy przeprowadza bezpośrednio organizatorka, a nie jak to w zwyczaju mają robić organizacje społeczne na konto stowarzyszenia. Do tej pory udało jej się zebrać ponad 800 tysięcy złotych w ciągu kilku dni.

źródło: zrzutka.pl

“Założyłyśmy zrzutkę, bo potrzebne są nam środki na materiały do wykorzystania przy wszystkich protestach, tj. ulotki, flagi, banery, plakaty, kamizelki, nagłośnienie oraz na materiały szkoleniowo – edukacyjne do spotkań, debat i szkoleń, ewentualne koszty wynajęcia sal itp. To jest średnio ok 200 zł na komitet lokalny. Priorytet w zrzutce mają zapotrzebowania zgłoszone z mniejszych i średnich miejscowości. Pomóżcie!” – czytamy w opisie zbiórki.

money.pl

Dodano w Bez kategorii

Pojawiają się coraz bardziej jasne komunikaty z wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości o porzuceniu w obecnej formule ustawie o ochronie zwierząt. Piątka dla zwierząt miałaby uzyskać nową formę, wcześniej wypracowaną przez resztę członków partii. Kierownictwo złagodziło swoje oczekiwania, gdy na horyzoncie pojawiła się utrata większości parlamentarnej.

Zgodnie z doniesieniami portalu informacyjnego “Interia” kierownictwo PiS w obawie przed utratą większości parlamentarnej zmierza w kierunku zamrożenia projektu ustawy o ochronie zwierząt. Dla zachowania jedności partii i klubu parlamentarnego maja zostać podjęte negocjacje wewnętrzne w sprawie wypracowania nowego projektu.

“Naszym głównym założeniem jest osiągnięcie celów, które są zapisane w ustawie. Po procedowaniu w Sejmie i Senacie mamy poprawki, poprawki do poprawek czy poprawki, które wzajemnie się wykluczają. Mamy legislacyjny węzeł gordyjski” – powiedział wice-rzecznik Radosław Fogiel.

Zobacz także: Borys ​Budka o oświadczeniu prezesa PiS: To podżeganie do wojny domowej

Przeciwnik “Piątki dla zwierząt”, a zarówno senator PiS Jan Maria Jackowski wypominał kierownictwu partii, że politycy którzy optowali i lobbowali za tą ustawą w nagrodę otrzymali posady ministrów i wiceministrów. Natomiast posłowie, którzy zagłosowali przeciwko ustawie zostali zawieszeni w członkostwie. Zastępca rzecznika prasowego PiS powiedział, że to są wygórowane żądania.

Rozłam w partii – kolejne zagrożenie utraty większości?

W ciągu ostatnich tygodni doszło do wielokrotnych rozmów pomiędzy tzw. buntownikami na czele z byłym ministrem rolnictwa Janem Krzysztofem Ardanowskim na temat bieżącej sytuacji oraz o kierunku rozwoju relacji po przegłosowaniu “Piątki dla zwierząt”.

“Stanowisko nie zostało jeszcze wypracowane, publicznego komunikatu należy oczekiwać najpewniej po Wszystkich Świętych. Niczego nie da się wykluczyć” – przekazał Interii jeden z uczestników rozmów.

Przeciwnicy ustawy w tym także senator Jan Maria Jackowski uważają, że nie powinno się teraz podejmować dyskusji nad tym projektem. Inni zaś mówią wprost, że nie należy nawet rozpoczynać nowych prac nad nową ustawą.

“Wszystkim nam zależy, aby “piątka dla zwierząt” była na trwale wycofana. Ze względu na skutki społeczne, postuluję, żeby nie wprowadzać nowego projektu i wstrzymać jakiekolwiek prace” – powiedział z kolei poseł Lech Kołakowski.

interia

Dodano w Bez kategorii

/ fot. TT/@jan_pospieszalski

Jak podaje radny Szczecina Dariusz Matecki z Solidarnej Polski w Myśliborzu wieczorem doszło do ataku na księdza miejscowej parafii. Grupa protestujących aborcjonistów napotkała wikariusza pod sklepem Intermarche. Nagranie z monitoringu zostało zabezpieczone przez policję.

W całej Polsce trwają agresywne manifestacje aborcjonistów, które bardzo często atakują kościoły. Zmasowane ataki stowarzyszenia Strajk Kobiet doprowadziły do wielu profanacji Mszy Świętej oraz uszkodzeń elewacji świątyń poprzez namalowanie farbą napisów i związanych z protestem wizerunków.

Niejednokrotnie doszło już do przypadków uszkodzeń ciała obrońców świątyń. Wczoraj w Poznaniu przy ul. Fredry doszło również do zdarzenia, w którym to zraniono jednego z obrońców nożem. Poszkodowany został przetransportowany do szpitala, a materiały dowodowe zostały zabezpieczone przez poznańską policję.

Zobacz także: Pawłowska o atakach na kościoły i rewolucji kulturowej [WIDEO]

“Ze wstępnych informacji wiemy, że jedna z tych grup broniła wejścia do kościoła, a druga chciała ich zaatakować. Na miejscu policjanci zastali jedną grupę, gdzie jedna osoba miała uraz nogi, ale nie potrzebowała pomocy lekarza. Poszkodowany oświadczył, że dzisiaj zamierza zgłosić to całe zajście” – poinformował Piotr Garstka z Komendy Wojewódzkiej w Poznaniu.

Z kolei Tomasz Kalinowski ze stowarzyszenia Marszu Niepodległości opublikował fotografie z uszkodzoną głową obrońcy kościoła z Wołomina – “Oto kolejne #OfiaryLewicy. W Wołominie chłopak ochraniający kościół został zlinczowany przez tłum, w którym obecni byli posłowie Lewicy i Platformy Obywatelskiej. Zadowoleni jesteście z siebie?” – napisał.

Atak na katolickiego księdza

Oprócz wyżej wymienionych sytuacji doszło również wczoraj do ataku na księdza katolickiego w Myśliborze. Relację z tego zdarzenia opublikował radny ze Szczecina Dariusz Matecki. Informował on, że wikariusz parafii św. Jana Chrzciciela został pobity pod sklepem przez jednego z protestujących.

“Grupa protestujących podczas protestu pobiła księdza wikarego z parafii pw. Św. Jana Chrzciciela w Myśliborzu pod sklepem Intermarche. Nagranie z monitoringu sklepu zabezpieczyła policja” – informuje.

Udostępnił on również materiał wideo, na którym widać zajście. Jeden z napastników wyraźnie zorientował się, że poszkodowana osoba jest księdzem katolickim.

Jan Pospieszalski opublikował fotografie, gdzie widać wizerunki Strajku Kobiet na drzwiach przedszkola integracyjnego na Mokotowie. Uczęszczają do niego dzieci z zespołem Downa. Co więcej opiekujące się nimi nauczycielki były ubrane w podobny sposób jasno sugerując poparcie dla aborcji. Przerażone matki bezskutecznie zgłaszały sprawę do dyrekcji ośrodka.

“Przedszkole integracyjne na Mokotowie „Małe misie” do którego chodzą dzieci z zespołem Downa. Personel na czarno z błyskawicami na bluzkach. Zapłakane mamy niepełnosprawnych dzieci interweniowały u dyrekcji. Bez skutku” – powiadomił dziennikarz.

Na sprawę zareagowało Ministerstwo Edukacji Narodowej. Wezwali oni do wyjaśnień kuratora oświaty.

RadioPoznań/PR24

Dodano w Bez kategorii

Profesor Jan Żaryn dyr. IDMN im. R. Dmowskiego i I. J. Paderewskiego. wydał oświadczenie ws. profanacji kościołów. -Ludzie, którzy dziś się wdzierają do przestrzeni sacrum, de facto zabijają siebie, samowykluczają się z naszego wspólnego dorobku cywilizacyjnego – pisze w oświadczeniu.

Żaryn przypomniał, że “celem Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego jest m.in. podtrzymywanie systemu wartości narodowo-katolickich i szerzej chrześcijańskich, a zatem także uniwersalnych, opartego na wielopokoleniowym dziedzictwie polskim, którego dziś jesteśmy depozytariuszami”.Ataki na kościoły, paraliż miasta. Minął kolejny dzień protestów ws. orzeczenia TK

Praca pokoleń

Według Żaryna “od nas zatem zależy, czy ta praca patriotycznych pokoleń Polaków przetrwa i wydawać będzie owoce”. “Dziś widzimy, że znaczącą swą krzykliwością i wsparciem medialnym część narodu polskiego nie tylko nie jest zainteresowana ochroną naszej odziedziczonej kultury i wiary, ale nadto sięgnęła po niezwykły arsenał środków, do walki z nim” – napisał. W ocenie historyka, “te środki, począwszy od napaści na ludzi, a skończywszy (na razie) na niszczeniu przestrzeni sacrum, przypominają o dawnych ich nosicielach, niegdysiejszych nieprzyjaciołach Polski i Polaków”.

“Nie może być zgody w narodzie polskim na bezkarne przebieranie się w szaty zaborców, okupantów i PRL-owskich zamordystów, zmuszających do przyjmowania obcych naszemu duchowi ideologii” – napisał p.o. dyrektora Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. R. Dmowskiego i I.J. Paderewskiego.

“IDMN stojąc na straży dokonań wielu pokoleń żyjących w XIX i XX wieku, należących do szeroko pojętych obozów konserwatywnych, narodowo-demokratycznych i katolicko-społecznych, modlących się po polsku, działających w partiach i stowarzyszeniach na rzecz dobra wspólnego, budujących nowoczesny naród polski i walczących o jego przetrwanie na mapie Europy, apeluje do wszystkich Polaków, posiadających zasłużenie bądź nie, autorytet społeczny, by swoim głosem jednoznacznie wezwali do zaprzestania walki ideologicznej na przestrzeni Kościoła katolickiego w Polsce” – zaapelował.

Zdaniem Żaryna “powinniśmy jednoznacznie zdefiniować swoje położenie na mapie kultury i dziedzictwa polskiego, opowiadając się po stronie polskości, a nie zaborców i okupantów czy spadkobierców stalinowskiego wkraczania z butami na ołtarz”. Jak wskazał, “symbolem samoodejścia od polskiego dziedzictwa stało się wielokrotne, i wielokrotnie afirmowane przez środowiska lewicowe – w tym parlamentarzystów – najścia na miejsce święte dla Warszawy i całej Ojczyzny, jakim jest kościół św. Krzyża z figurą Chrystusa”.

Żaryn przytoczył słowa Jan Paweł II, który 2 czerwca 1979 r. na pl. Zwycięstwa mówił, że “nie można zrozumieć Polaków bez Chrystusa”, “adresując te słowa także do komunistów, próbujących wychować nowego człowieka bez Boga i szacunku do tradycji”.

“Bez tego konkretnego Chrystusa, zniszczonego przez Niemców, leżącego na bruku po upadku Powstania Warszawskiego, i jego historią, bez należnego szacunku do tego miejsca na polskiej ziemi symbolizującego śmierć co najmniej 150 tysięcy poległych i grzebiącego marzenia o Niepodległej, także nie można zrozumieć Polaków. Ludzie, którzy dziś się wdzierają do przestrzeni sacrum, de facto zabijają siebie, samowykluczają się z naszego wspólnego dorobku cywilizacyjnego” – dodał.

“Ci zatem szczególnie, którzy uważają się za autorytety dla dzisiejszych barbarzyńców, kolejnych Hunów, niech staną wreszcie na wysokości zadania i okażą się pierwszymi obrońcami polskiej wiary, polskiej kultury opartej na chrześcijańskim systemie wartości, na wolności, niech staną się wreszcie obrońcami praw Polaków do bycia Polakami” – napisał.

POLSKIE RADIO

Dodano w Bez kategorii

Z najnowszych danych Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) wynika, że Belgia wyprzedziła Czechy pod względem liczby zakażeń na 100 tys. mieszkańców i jest obecnie najbardziej dotkniętym koronawirusem krajem w UE.

W ciągu ostatnich 14 dni w tym 11-milionowym kraju wykryto 1390 przypadków zakażeń koronawirusem na 100 tys. mieszkańców. W Czechach, które do tej pory były niechlubnym liderem Europy liczba ta wynosi 1370 na 100 tys. Według zestawienia ECDC dla 31 krajów (państw UE oraz Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Norwegii i Islandii) w Polsce w ciągu ostatnich dwóch tygodni wykryto 352 infekcji wirusem SARS-CoV-2 w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców.

Po Belgii i Czechach najgorsza sytuacja jest w Luksemburgu (760 przypadków na 100 tys.), Słowenii (732), Holandii (694) oraz Francji (629). Najmniej zakażeń w stosunku do liczby mieszkańców odnotowywanych jest w Estonii (41 na 100 tys.), Norwegii (44) i Finlandii (40). Z pandemią stosunkowo dobrze radzą sobie też Grecja (82 przypadki w ciągu 14 dni na 100 tys.), Łotwa (104) oraz Szwecja (117).

Koronawirus – niepokojąca liczba zgonów w Czechach

Czechy nadal pozostają na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o liczbę zgonów na 100 tysięcy mieszkańców. W ciągu dwóch tygodni było to 12, natomiast w Belgii 5,8. Powyżej pięciu zgonów na 100 tys. osób odnotowano także na Węgrzech i w Rumunii. W Polsce współczynnik ten wynosi 3,8. Sytuacja w Belgii jest zagadką dla władz i ekspertów, bo kraj wprowadza podobne ograniczenia do tych, które obowiązują też w innych państwach, jednak zarówno podczas pierwszej fali, jak i teraz liczba zakażeń jest bardzo wysoka.

Koronawirus – Belgia zaostrza restrykcje

Federalny rzecznik ds. walki z koronawirusem Yves Van Laethem ostrzegał w poniedziałek, że jeśli obecna dynamika przyjmowania na oddziały intensywnej terapii z powodu COVID-19 utrzyma się, w ciągu 15 dni wszystkie przygotowane łóżka mogą zostać zajęte. W poniedziałek w Brukseli wprowadzono jeszcze bardziej rygorystyczne środki w związku z pandemią. Godzina policyjna obowiązuje teraz w godz. 22-6, a nie jak wcześniej od północy, maseczki trzeba nosić na obszarze całego miasta, a wszystkie sklepy mają być zamknięte o godz. 20. Zakazane są też amatorskie zawody sportowe, a wszystkie obiekty kulturalne, siłownie, baseny i obiekty rekreacyjne są zamknięte do 19 listopada.

W całym kraju zamknięte są restauracje; spotkania są ograniczone do maksymalnie 4 osób; ci, którzy mają taką możliwość, mają pracować z domów, a bliskie kontakty społeczne z osobami spoza gospodarstwa domowego zostały ograniczone do jednej osoby.

Źródło: wprost.pl

Dodano w Bez kategorii
Paweł Lisicki

Paweł Lisicki / Fot. YouTube/Media Narodowe

– Czy możliwy jest sojusz konserwatywnych protestantów i katolickich tradycjonalistów? To się dzieje na naszych oczach. To nie kwestia “czy”, ten sojusz już występuje – podkreśla Paweł Lisicki, red. nacz. “Do Rzeczy”.

Paweł Lisicki był dzisiaj gościem specjalnym Ewangelikalnej Wyższej Szkoły Teologicznej, gdzie wygłosił wykład pt. “Sojusz konserwatywnych protestantów i katolickich tradycjonalistów?”.

Naczelny “Do Rzeczy” rozpoczął swoje wystąpienie od konstatacji, że w obrębie Kościoła Katolickiego coraz wyraźniej jest dostrzegalny podział na tradycjonalistów oraz środowiska postępowe. – Ten podział jest widoczny zarówno wśród wiernych, jak również i wśród hierarchów – podkreślił.

Następnie dziennikarz stwierdził, że sytuacja w Kościele katolickim diametralnie zmieniła się w połowie XX wieku. – Te zmiany dotyczą trzech punktów, która odnoszą się do wartości życia.Pozytywny stosunek do życia wynika wprost z wiary w Boga, który jest panem życia, jego twórcą i obrońcą. Na tym fundamentalnym przekonaniu oparta jest cywilizacja zachodnia – prawo, sposób myślenia o człowieku itd. – podkreślał.

Lisicki wskazał, że mniej więcej w latach 60. zaczął się proces zrywania z tradycją chrześcijańską. – Pierwszym elementem, który zostaje wyraźnie naruszony, jest stosunek do życia człowieka nienarodzonego – podkreślał. Początkowo aborcję prezentowano jako “mniejsze zło”, ale z czasem zabieg przerywania ciąży zaczęto traktować jako część praw człowieka.

Druga kwestia dotyczy eutanazji. – Nastąpiła tu ogromna zmiana – ocenia. Lisicki podkreślił, że tak samo jak w przypadku aborcji początkowo mówiono jedynie o “mniejszym źle”, podczas gdy obecnie rozprzestrzeniła się ona już na kilkanaście państw UE, a sama kategoria, kto może być poddany eutanazji, “rozmywa się”.

– Trzeci element dotyczy formy przekazywania życia i jego ochrony czyli kwestia relacji homoseksualnych i akceptacji dla związków jednopłciowych, które pozostają sprzeczne z całą tradycją chrześcijańską – stwierdził. – Wszystkie te zmiany pociągnęły ze sobą presję na ich aprobatę i akceptację. Zmieniła się argumentacja, to już nie jest zło, które trzeba tolerować, tylko należy do praw, które przynależą człowiekowi z samej jego godności. Jeżeli państwo ogłasza, że aborcja jest czymś dobry, to domaga się od swoich obywateli, żeby oni też to uznali – wskazywał.

Lisicki podkreślił, że sojusz konserwatywnych protestantów i katolickich tradycjonalistów “dzieje się na naszych oczach”. – Jeżeli szukalibyśmy wspólnego mianownika między tymi środowiskami to widzę dwa punkty. Pierwszy to wspólne wartości etyczne. Szczególnie dotyczące objawienia Bożego oraz życia i godności człowieka. Drugi punkt to obrona wolności wyznawania religii w zderzeniu z totalitarnymi tendencjami liberalnego państwa – mówił naczelny “Do Rzeczy”.

Źródło: dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii
Borys Budka

“Nawoływanie do nienawiści, podżeganie do wojny domowej oraz wykorzystywanie do ataku na obywateli partyjnych bojówek, to zbrodnia” – napisał na Twitterze lider PO Borys Budka, komentując oświadczenie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Prezes PiS w oświadczeniu zamieszczonym w mediach społecznościowych odniósł się m.in. do ubiegłotygodniowego wyroku TK, który za niezgodny z konstytucją uznał przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r., który dopuszcza przerwanie ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu. Wyrok TK określił jako “całkowicie zgodny z konstytucją”.

Kaczyński potępił jednocześnie trwające od zeszłego czwartku protesty przeciwników zaostrzenia prawa aborcyjnego. – Ci, którzy do nich wzywają, ale i także ci, którzy w nich uczestniczą, sprowadzają niebezpieczeństwo powszechne, a więc dopuszczają się poważnego przestępstwa – oświadczył szef PiS. Wezwał też do obrony kościołów.

Budka: To podżeganie do wojny domowej

Na słowa Kaczyńskiego zareagował na Twitterze lider PO Borys Budka. “Kaczyńskiemu chcę przypomnieć, że nawoływanie do nienawiści, podżeganie do wojny domowej oraz wykorzystywanie do ataku na obywateli partyjnych bojówek, to zbrodnia. Zapewniam, że nikomu nie zadrży ręka, gdy przyjdzie czas na postawienie go przed Trybunałem Stanu” – napisał szef Platformy Obywatelskiej.

Orzeczenie TK nie weszło jeszcze w życie, ponieważ nie zostało opublikowane w Dzienniku Ustaw. Jeśli wejdzie w życie, aborcja będzie dopuszczalna w Polsce tylko w dwóch przypadkach – gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (np. gwałtu lub kazirodztwa) lub gdy zagraża życiu lub zdrowiu kobiety. 

Źródło: interia.pl

Dodano w Bez kategorii