Daniel Obajtek

Warszawa, 20.06.2022. Prezes zarządu PKN ORLEN Daniel Obajtek podczas konferencji prasowej / Fot. PAP/Paweł Supernak Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek w wywiadzie dla stacji “RMF FM” odniósł się do powrotu podatku VAT na paliwo od stycznia przyszłego roku.
  • Podkreślił koncern stara się, aby ceny nie uległy zmianie po 1 stycznia.
  • Zaapelował również, aby Polacy nie wykupywali niepotrzebnie paliwa.
  • Zobacz także: Starcie tytanów. Wysoki poziom finału Mistrzostw Świata [+WIDEO]

Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek zapewnił, że firma zrobi wszystko, by po 1 stycznia 2023 r. ceny paliw utrzymały się na poziomie podobnym do obecnego.

Zrobimy wszystko, by cena na naszych stacjach utrzymała się, a to dzięki m.in. połączeniu Orlenu z Lotosem, dzięki wspólnym zakupom ropy, dzięki zabezpieczeniu wolumenu zakupów ropy z Arabii Saudyjskiej, czy optymalizacji logistyki w wyniku połączenia

– powiedział prezes PKN Orlen.

Czytaj więcej: Posiedzenie komisji senackiej ws. Orlenu i Lotosu. Byli ministrowie krytykują fuzję

Orlen koncernem multienergetycznym

Następnie podkreślił, że Orlen jest koncernem multienergetycznym i działania jego oraz zarządu dążą do utrzymania cen na podobnym poziomie.

Jesteśmy koncernem multienergetycznym, mamy dochody z wielu innych filarów swojej działalności. Zrobimy wszystko, żeby ceny utrzymały się na podobnym poziomie 

– zaznaczył Daniel Obajtek.

Obajtek zaapelował również do Polaków, aby przed świętami nie wykupywali paliwa. Podkreślił, że nie jest to potrzebne, a powoduje wyłącznie problemy w odpowiedniej i niezakłóconej dystrybucji.

Często powtarzam, żebyśmy nie doprowadzali do paniki, nie ruszali na stacje w momencie, kiedy paliwo nie jest nam potrzebne 

– dodał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl, tysol.pl

Flaga Iranu

Flaga Iranu / Fot. Flickr

  • Rzecznik irańskiego ministerstwa spraw zagranicznych Nasser Kanaani wyraźnie odpowiedział na oświadczenie szefa CIA Williama Burnsa.
  • Irańczyk zaznaczył, że jego państwo samo decyduje o swoich stosunkach zagranicznych.
  • Stwierdził również, że współpraca z Rosją, nie jest skierowana przeciwko innym państwom.
  • Zobacz także: Francja: Zamieszki po przegranym meczu reprezentacji

Jak podaje “The Times of Israel” rzecznik ministerstwa spraw wewnętrznych Iranu Nasser Kanaani zareagował na oświadczenie szefa CIA Williama Burnsa, że współpraca wojskowa między Iranem, a Rosją stanowi realne zagrożenie dla sojuszników Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie.

Kanaani nazwał te komentarze bezpodstawnymi i stwierdził, że są one częścią amerykańskiej wojny propagandowej przeciwko Iranowi.

Teheran reguluje swoje stosunki zagraniczne niezależnie i nie pyta nikogo o zgodę. Współpraca między Iranem a Rosją na różnych polach, w tym obronnych, rozwija się w ramach wspólnych interesów, a nie przeciwko jakiemukolwiek krajowi trzeciemu

– powiedział rzecznik irańskiego ministerstwa spraw zagranicznych.

Czytaj więcej: TikTok usunął przemówienie posła, w którym zarzucił tuszowanie związku między szczepionką Covid-19 a powikłaniami sercowymi

Iran dba o swoją niezależność?

Rzecznik przekonywał, że polityka Iranu jest podyktowana interesem narodowym.

Amerykańscy urzędnicy kontynuują swoje bezpodstawne roszczenia polityczne i nielegalne działania przeciwko Islamskiej Republice Iranu, kwestionując konwencjonalne środki obrony i współpracę wojskową między Iranem a Rosją

– dodał Nasser Kanaani.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Prezydent Rosji Władimir Putin

Prezydent Rosji Władimir Putin / Fot. PAP/EPA/Ramil Sitdikov. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Były premier Związku Radzieckiego Nikołaj Ryżkow stwierdził, że Rosja powinna wzorować się na obecnej Unii Europejskiej.
  • Jego zdaniem dzięki takim działaniom udałoby się odtworzyć ZSRR w nowej formie.
  • Jeszcze we wrześniu prezydent Rosji Władimir Putin krytykował za upadek komunistycznego państwa.
  • Skutkiem tego mają być rzekomo wojny i konflikty mające miejsce na dawnych terenach radzieckich.
  • Zobacz także: Prokuratura staje w obronie sowieckich obiektów propagandowych. Jutro rozprawa

Nie da się go odtworzyć w takiej formie, w jakiej istniał ZSRR. Ale musimy starać się być blisko Unii Europejskiej, gdzie są podstawy – UE i jej organy. Zgodnie z założeniami UE uważam, że stowarzyszenie państw w przestrzeni poradzieckiej mogłoby zostać ponownie utworzone na nowych zasadach

– stwierdził Nikołaj Ryżkow.

30 grudnia 2022 r. minie 100 lat od przyjęcia deklaracji o utworzeniu ZSRR. Państwo radzieckie przestało istnieć 26 grudnia 1991 r. decyzją Rady Najwyższej ZSRR. Na jego dawnym terytorium powstało 15 niezależnych państw, w tym Federacja Rosyjska.

Czytaj więcej: Kaczyński o ustawie o SN: Skutki mogłyby być skrajnie destrukcyjne

Putin rozgoryczony upadkiem ZSRR

Prezydent Rosji Władimir Putin w przesłaniu do Zgromadzenia Federalnego w 2005 r. nazwał rozpad ZSRR największą geopolityczną katastrofą stulecia. Według niego dziesiątki milionów rodaków trafiło poza Rosję, co stało się dramatem. W 2015 r. podkreślił też, że naród rosyjski okazał się najbardziej podzielonym narodem na świecie.

Po rozpoczęciu wojny na Ukrainie Putin tłumaczył konflikty w przestrzeni poradzieckiej rozpadem ZSRR.

Wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się teraz między Rosją a Ukrainą, co dzieje się na granicach niektórych innych krajów WNP. Oczywiście wszystko to jest wynikiem upadku Związku Radzieckiego

– powiedział Władimir Putin.

We wrześniu 2022 r. prezydent obarczył winą za rozpad ZSRR partyjne elity.

W Puszczy Białowieskiej przedstawiciele ówczesnych elit partyjnych postanowili rozbić ZSRR. Ludzie nagle zostali odcięci od swojej ojczyzny. To rozdarło, podzieliło naszą społeczność, przekształciło się w narodową katastrofę

– stwierdził prezydent Rosji.

Podkreślił jednak, że nie ma Związku Radzieckiego, przeszłości nie da się cofnąć.

Tak, a dziś Rosja już tego nie potrzebuje. Nie dążymy do tego

– przekonywał rosyjski przywódca.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Zatonął tajski okręt

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • W niedzielę wieczorem ok 32 km od wybrzeży Tajlandii doszło do katastrofy z udziałem korwety HTMS Sukhothai.
  • Jednostka wpadła na silny sztorm, który wywrócił okręt na bok.
  • Na miejsce zdarzenia wysłano 3 okręty i helikopter, lecz tylko fregata HTMAS Kraburi dotarła zanim okręt zatonął.
  • Jak dotąd potwierdzono, że uratowano 78 ze 106 marynarzy.
  • Zobacz także: Niemcy: Afgański gwałciciel otrzymał ochronę policyjną

W niedzielę tajska korweta HTMS Sukhothai wywróciła się na bok w Zatoce Tajlandzkiej. Okręt wpadł w silną burzę i sztorm. Jednostka powiadomiła o zdarzeniu i na jej miejsce wysłano trzy okręty oraz helikopter.

Okręt poszedł na dno po tym, jak woda zalała pokład i doprowadziła do zwarcia w siłowni. Załoga korwety HTMS Sukhothai walczyła o utrzymanie kontroli nad okrętem, który zaczął przechylać się na bok, ale ich starania były daremne. Okręt zatonął około godz. 23.30 czasu lokalnego.

Ponad 100 członków załogi zostało ewakuowanych z tonącego statku w pontonach. Choć na miejsce skierowano trzy okręty, tylko fregata HTMAS Kraburi dotarła zanim okręt zatonął. Dotąd uratowano 78 ze 106 marynarzy. Nadal trwa akcja ratunkowa reszty załogi; nie jest jasne, czy wszystkich udało się zlokalizować.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

magnapolonia.org., twitter.com

Zbigniew Ziobro

Zbigniew Ziobro / fot. PAP/Piotr Nowak Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Lubuskie: Wybuch paczki. Wśród rannych dzieci

Minister sprawiedliwości zaapelował o ogólnopolską debatę nt. KPO.

Mam nadzieję, że pierwsze konsultacje pana prezydenta będą okazją do wywołania wielkiej debaty na temat KPO, tego, czym jest tak naprawdę to KPO i inne związane z nim umowy, jakie to ma konsekwencje dla Polski w krótkim i dłuższym terminie, jakie niesie za sobą koszty, czy wprowadza Polskę w fazę permanentnego szantażu – pozwala Unii Europejskiej wymuszać kolejne zmiany. Teraz mówimy o zmianach sądownictwa, ale możliwe są zmiany w różnych innych dziedzinach funkcjonowania polskiego państwa jako warunkujące wypłatę środków – powiedział.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Canva

Zobacz także: Niemcy: Afgański gwałciciel otrzymał ochronę policyjną

Według autorów pomysłu, celem wprowadzenia nowego podatku ma być „zmniejszenie emisji, ale też stworzenie równych szans pomiędzy unijnymi firmami i ich zagraniczną konkurencją”. Jak wskazuje prof. Wojciech Piontek, ekonomista, “wprowadzenie podatku może zaburzyć konkurencyjność europejskich producentów na światowych rynkach i doprowadzić do wzrostu cen”.

Proszę zwrócić uwagę, że europejski producent samochodów będzie musiał najpierw kupić stal, drogą już stal, wytworzoną w Indiach, potem opodatkowaną podatkiem klimatycznym w Unii. Następnie wyprodukować samochód i go wyeksportować po bardzo wysokiej cenie. Ten sam producent będzie miał alternatywę, czy przenieść produkcję poza Europę i wyprodukować ten samochód dużo taniej i wysłać go na rynek docelowy np. do USA – zwrócił uwagę.

Wprowadzenie nowego podatku ma się wiązać z negatywnymi konsekwencjami gospodarczymi.

Na pewno należy spodziewać się dalszych zjawisk inflacyjnych i oczekiwałbym utraty konkurencyjności polskich producentów eksportujących polskie produkty wyprodukowane w Polsce na rynki europejskie, jak i rynki poza europejskie – podkreślił prof. Piontek.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Białoruś

żołnierz ukraiński / fot. PAP//EPA/ZURAB KURTSIKIDZE Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Kanclerz Austrii: KE powinna przekazać Bułgarii 2 mld euro na płot na granicy z Turcją

Putin chce odbudować potęgę Rosji

Jednocześnie Putin, znając priorytety USA zbliżył się do Chin. Z oficjalnych wypowiedzi Putina wynika, że chciałby odzyskać wpływy i kontrolę nad byłymi sowieckimi republikami i byłymi sowieckimi państwami satelickimi. W praktyce oznaczałoby to stworzenie rosyjskiej strefy buforowej pozbawiającej szereg państw praw do niepodległości. Jeśli Ukraina, która dla nas jest państwem buforowym upadnie wtedy Polska stanie się państwem buforowym. Z powyższego wynika, że powstrzymanie Rosji jest w naszym polskim interesie.

Jakie mamy inne wyjście? Dreptać w cierpliwym niemieckim ogonie, aby ziścił się projekt niemiecko-rosyjskiej współpracy z Polską jako niemiecką montownią? Do tego Polska, przez ekologiczne szaleństwa kierowane przez kontrolowaną przez Berlin Brukselę, tłumiona i duszona jest lewackimi ekologicznymi wariacjami dewastującymi polską kulturę, tradycję i szansę na przetrwanie w swojej tożsamości. Każdy zdroworozsądkowo myślący Polak wie, że należy tych kastratów łacińskiej cywilizacji zostawić ich własnemu samobójczemu nieszczęściu…

Dziś choć Ukraina nie należy do NATO obserwujemy uruchomienie swoistego artykułu 5-go w dowolnej interpretacji pomocy płynącej od członków sojuszu. Do największych strategicznych błędów Putina należy dodać sprowokowane członkostwo Szwecji i Finlandii w NATO, które dramatycznie wydłuży jego granice z sojuszem i sprowadzi Morze Bałtyckie do rangi NATO-wskiego jeziora. Nie ma jeszcze pełnej ich akcesji (Turcja) ale już zostały podpisane ich dwustronne umowy z USA i Anglią. Ta nowa sytuacja strategiczna drastycznie osłabia znaczenie obwodu kaliningradzkiego, który miał przypaść Polsce, ale ongiś wielkodusznie Churchill podarował go Stalinowi. W tym układzie Białoruś pozostaje zadrą dla Polski, ale jeśli wojna nie zakończy się po myśli Putina i ona stanie się państwem buforowym zabezpieczającym Polskę. Wtedy będziemy mogli przy amerykańskiej pomocy praktycznie wdrażać projekt sojuszu państw międzymorza…

Dziś Polska nie jest państwem w pełni suwerennym

Obecnie w Polsce rządzi uchodząca za prawicę ekipa, ta lepsza część, która “wylazła” spod okrągłego stołu. Jest ona związana z USA i Izraelem. PO związana jest z Niemcami, którzy sympatyzują z Moskwą, która też przejęła akta agentów “Stasi”. Część komunistycznych agentów została przejęta przez USA i mają się w Polsce dobrze. Lewica związana jest z międzynarodowymi globalistami (typu Soros, Davos, City of London). Oczywiście między tymi grupami są przepływy i mieszające się frakcje. W USA dziś rządzi frakcja Davos, Soros, ale też dalej silną pozycję ma Pentagon, każdy z nich ma swoje cele. Ta ekipa związana z Bidenem popiera wojnę na Ukrainie. Wygląda na to, że oni podpuścili Putina (ambicje odbudowania imperium), aby utrzeć mu nosa i przy okazji zatrzymać niebezpieczny dla USA (ale przecież i dla Polski) proces zbliżania się Niemiec do Rosji. Jego celem byłoby wspólne zarządzanie północną Eurazją i wypchnięcie USA z Europy. Dlatego polski rząd tak bardzo pomaga Ukrainie, aby zatrzymać Rosję i widząc tego sojuszu szkodliwość, aby mu zapobiec. Polski rząd spełniając życzenia Waszyngtonu wie, że te wielkie wydatki związane z pomocą chcącej walczyć z Rosją Ukrainie są bardziej korzystne niż jej klęska i ubytek przecież dużego państwa buforowego, nawet jeśli w wielu sprawach mamy i niestety będziemy mieć do Ukraińców zastrzeżenia.

Wszelkie koncepcje utworzenia wspólnego państwa Ukropol nie trzymają się przysłowiowej kupy tak z powodu różnic cywilizacyjnych, jak i ogromnej korupcji (podobnej jak w Rosji) i wprost latyno-amerykańskiej struktury własności na Ukrainie. Pierwszy raz usłyszałem o takim projekcie w 1980 r. w Łodzi w zakładach Marchlewskiego na spotkaniu z Michnikiem i Kuroniem, którzy wywodzą się z polskiej Ukrainy (KPZU) z okresu II RP, widocznie ten plan ma już wąsy. Pamiętajmy o ogromnych tam wpływach ludzi typu Soros i potężnych oligarchów, jeśli nie chcemy być objęci ich wpływami miejmy się na baczności, bo podobne lewackie badziewie grozi nam też z Brukseli. Można przeczytać, że wielkie zachodnie korporacje wykupiły ok. 17 mln hektarów ukraińskiej ziemi. Powstaje pytanie, co oznacza organizowana akcja odbudowy Ukrainy po ewentualnym zakończeniu wojny, czy oznacza odbudowę siły i bogactwa oligarchów?

Poza tym na dziś Polska przecież nie jest państwem w pełni suwerennym, jest członkiem NATO i UE, których to członków obowiązują określone reguły i ograniczenia. Polska powinna Ukrainie pomagać, ale dzięki Bogu podlega też ograniczeniom zgodnie ze statutem NATO i UE. Oczywiście dziś nie wiemy czy wojna ukraińsko-rosyjska nie doprowadzi do nowej konfiguracji stosunków w Europie, czy też nawet do wyjścia Polski z Unii. Niepokoi jednak dotychczasowa zadziwiająca uległość polskiego rządu wobec narzucanego mu dyktatu przez carat brukselski. Rząd jest silny w retoryce, a bardzo słaby w praktyce…

Wspólna skomplikowana historia

Mamy pamięć wspólnej skomplikowanej historii z Rusią/Ukrainą. Spójrzmy na pojęcia “Kozak” i “Ukraina”. W piśmiennictwie jest wiele ujęć pochodzenia nazwy “Kozak”, a to od kozy (zwinność, upartość), a to wywodzącą się od Chazarów (średniowieczny lud żyjący między Morzem Czarnym i Kaspijskim, który w VIII/IX w przyjął judaizm), oznaczający wartownika, stróża, konwojenta. W tradycji mongolskiej i turecko-tatarskiej ok. XIII w. “kozak” oznaczał człowieka niezależnego, swobodnego, junaka, ale zarazem awanturnika, czy stepowego rozbójnika. “Ukrainą” w Rzeczypospolitej ok. XIV/XV wieku określono kraje i regiony pograniczne. W XVI wieku używano tej nazwy dla terenów położonych nad Dnieprem obejmujących 3 województwa Rzeczypospolitej: kijowskie, bracławskie i czernihowskie. Z czasem nazwa ta obejmowała też Wołyń i Podole wypierając określenie “Ruś”.

Wydaje się, że największym błędem Rzeczpospolitej Obojga Narodów była nieszczęsna unia brzeska z 1596 r. której celem było połączenie Cerkwi prawosławnej z Kościołem łacińskim w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. To nie tylko zjednoczyło i zwróciło przeciwko Rzeczypospolitej Rusinów, ale i Kozaków “religii żadnej” uczyniło obrońcami prawosławia. Kozacy słynęli z bitności często wspomagając wojny Rzeczypospolitej tak przeciwko Rosji jak i Turcji. Niestety wykazywali też oni duże skłonności do anarchii. Wielokrotnie Rzeczpospolita znajdowała się w kłopotach z Turcją idącą w pościg za Kozakami napadającymi i łupiącymi tureckie wybrzeża Morza Czarnego. Wszelkie ugody, rozejmy w których Rzeczypospolita zobowiązywała się ukarać i kontrolować Kozaków na dłuższą metę nie przynosiły rezultatów…

Mimo obranego kierunku do formalnego włączenia księstwa Rusi jako trzeciego członu Rzeczypospolitej (unia hadziacka 1658 r., niwelująca rosyjsko-kozacką umowę perejasławską z 1654 r), bunt czerni inspirowanej przez Rosję zatrzymał ten proces i na długi czas. Zakończył też marzenia (i szanse) Rusinów o wolności i autonomii w obrębie Rzeczpospolitej. Tak Rosja jak i Turcja (opiekun prawosławia w swoim imperium) użyły prawosławnej religii jako dynamitu wyburzającego możliwości powstania Rzeczypospolitej Trojga Narodów. Nie pomógł też wyniszczający Rzeczpospolitą potop szwedzki któremu otwarcie sprzyjali Kozacy. Kozacy po przegnaniu administracji polskiej przez kilka lat osiągnęli niezależność. Z biegiem czasu jednak szukając taktycznej pomocy (sojusze z Tatarami z chanatu krymskiego współpracującymi z Rzeczpospolitą bywały skomplikowane) przeciwko Rzeczypospolitej w Moskwie (1654 r. unia perejasławska, hetman B. Chmielnicki i pełnomocnik cara W. Buturlin) nieopatrznie trafili pod rosyjski but, stając się poddanymi cara, co do dziś odbija im się mocną prawosławną czkawką…

Następna szansa współdziałania Ukraińców z Polakami pojawiła się dopiero w 1920 r. (Piłsudski-Petlura), ale ta próba nie skończyła się dobrze dla rozdzieranej między bolszewicką i białą Rosję Ukrainy. Ataman Petlura reprezentujący wschodnią kijowską republikę ukraińską zagrożony przez bolszewicką Rosję związał się z Piłsudskim, któremu marzył się wianuszek, kordon sanitarny państw stowarzyszonych z Rzeczpospolitą oddzielający ją od Rosji. Będąc w trudnej sytuacji Petlura zgodził się na przyłączenie do Polski ziem zajętych przez Polaków w walce z ZachodnioUkraińską Republiką Ludową, dlatego dziś nie jest postrzegany bohaterem Ukrainy. Niestety i ten sojusz też skończył się źle i Polacy podpisali rozejm z bolszewikami zostawiając dotychczasowego sojusznika na lodzie, za co później Piłsudski przepraszał internowanych oficerów i żołnierzy Petlury: “Panowie ja Was przepraszam, to nie tak miało być”…

Wojna niszczy zastany porządek

Wojna jest zawsze walcem i wytrychem, niszczy zastany porządek powodując cierpienie zwykłych ludzi i otwiera nowe możliwości zwycięskim i ocalałym elitom. W tym przypadku pokazuje też jak różnorodny stosunek do rosyjskiej inwazji Ukrainy mają poszczególne kraje Unii i NATO. Polska (czy kraje bałtyckie) ewentualny sukces Putina widzi jako bezpośrednie zagrożenie dla siebie, co innego Paryż, czy Berlin. Państwa historycznie obeznane z rosyjskim, czy sowieckim imperializmem dziś zmuszone są myśleć o utworzenia sojuszu państw bezpośrednio zagrożonych. NATO postrzegane jest jako siła dyplomatycznego nacisku z tym, że Niemcy ten kryzys chcą użyć do budowy swojej Mitteleuropy, europejskiego superpaństwa, które objęłoby całą Europę niszcząc lokalne patriotyzmy i narodowe tożsamości. Na to nie możemy się zgodzić nawet jeśli konsekwencja będzie opuszczenie lewackiej, skorumpowanej, zwariowanej klimatycznie unii. Jest to też “klimat” i okazja na drodze do odzyskania pełniejszej suwerenności, szczególnie kiedy Polacy widzą postępujący brukselski walec niebezpiecznych dla naszego państwa i narodu żądań.

Najbliższy czas pokaże, czy naprawdę dbamy o zachowanie odziedziczonej od naszych rodziców i dziadków POLSKI, czy jesteśmy już wydmuszkami bez tożsamości i jak ćmy pójdziemy na lep globalnych lewackich świecących koralików…

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Najnowszy sondaż

Jarosław Kaczyński / Fot. PAP/Rafał Guz Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Niemcy: Afgański gwałciciel otrzymał ochronę policyjną

Projekt ustawy o SN miał być pilnie rozpatrywany w grudniu. Ostatecznie jego procedowanie przesunięto na styczeń. Wokół sprawy narasta coraz więcej wątpliwości.

Ta sprawa jest przedmiotem poważnej kontrowersji w Polsce, dlatego nie mogę się na jej temat w tej chwili wypowiadać. Uchwalenie ustawy prawdopodobnie, ale nie na pewno, byłoby uznane za ich wypełnienie, ale skutki w Polsce mogłyby być skrajnie destrukcyjne, nie tylko dla sądownictwa, lecz także całego aparatu państwowego i mogłyby zaszkodzić przyjmowaniu przez Polskę głównych środków z perspektywy budżetowej na lata 2021–2027 – powiedział Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla “Gazety Polskiej”.

Prezes PiS w kolejnym fragmencie wypowiedzi rozwinął swoją myśl.

Destrukcyjne w sensie możliwości podważania nominacji sędziowskich. Te same wątpliwości wyraził prezydent Andrzej Duda, dlatego ta ustawa wymaga doprecyzowania i dalszych konsultacji – stwierdził.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Gazeta Prawna

Francuscy kibice na Polach Elizejskich

Francuscy kibice na Polach Elizejskich / Fot. PAP/EPA/TERESA SUAREZ. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: USA: Ujawniono tysiące dokumentów o zabójstwie Kennedy’ego

Tysiące fanów piłki nożnej wylało się na ulice w Paryżu, Nicei i Lyonie po tym, jak Francja przegrała z Argentyną 4-2 w rzutach karnych w Katarze.

Filmy zamieszczone w mediach społecznościowych pokazały ogromne zamieszanie i chaos na ulicach. Policjanci byli atakowani kamieniami i fajerwerkami. Jeden z użytkowników Twittera napisał: “W Lyonie kobieta została zaatakowana, gdy próbowała przejechać obok zamieszek.”

Uzbrojona policja użyła gazu łzawiącego na ulicach Paryża po tym, jak wybuchł chaos po porażce w mistrzostwach świata – podał “The Daily Mail”. Tysiące fanów piłki nożnej wyszło na ulice po meczu. Policjanci starli się z fanami na słynnych Champs-Elysees w stolicy Francji, gdy zapalono race i fajerwerki uderzyły w niebo po napiętym meczu, donosi The Sun.

Kilku użytkowników mediów społecznościowych zamieściło filmy z zamieszek, na których widać chaos na ulicach Paryża i Lyonu, gdy ludzie uciekają przed pociskami z gazem łzawiącym wystrzelonymi przez policjantów.

Około 14 000 policjantów zostało rozmieszczonych w całym kraju, aby zagwarantować bezpieczeństwo.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

indiatoday.in

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

W Sądzie Rejonowym w Radomiu odbędzie się pierwsza rozprawa przeciwko mężczyźnie, który oblał czerwoną farbą dwa monumenty upamiętniające Armię Czerwoną. Do zdarzenia doszło w marcu tego roku. Prokuratura postawiła mężczyźnie zarzut znieważenia pomnika, za co grozi grzywna lub kara ograniczenia wolności. Instytut Pamięci Narodowej wydał w tej sprawie opinię, w której wskazuje na wątpliwości, czy obiekty te mogą zostać nazwane pomnikami, gdyż nie upamiętniają one rzeczywistych wydarzeń historycznych, a „wyzwolenie ziem polskich przez Armię Sowiecką”. W obronę oskarżonego zaangażowali się prawnicy Ordo Iuris. 20 grudnia będzie miała miejsce pierwsza rozprawa w tej sprawie.

Mężczyzna tłumaczył, że jego czyn miał wyrażać sprzeciw wobec zarówno obecności komunistycznych symboli w przestrzeni publicznej, jak i agresji sowieckiej na Ukrainę. Sprawca ma silne patriotyczne i niepodległościowe tradycje rodzinne. Jego ojciec pod dowództwem żołnierza wyklętego – Tadeusza Zielińskiego ps. „Igła” prowadził działania partyzanckie wymierzone w komunistyczne władze. Jako 22-latek był zatrzymany i skazany za to na dożywotnie więzienie. Zanim jednak został skazany, funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa znęcali się nad nim, zmuszając do spania na betonie, polewali go wodą, uniemożliwiali korzystanie z podstawowych urządzeń sanitarnych, odmawiali pomocy ambulatoryjnej. Matka z kolei została skazana na 4 lata więzienia za to, że oddziałom „Igły” udzielała pomocy poprzez zaopatrywanie żołnierzy Armii Krajowej w medykamenty.

Zarządcą cmentarza jest proboszcz prawosławnej parafii pw. św. Mikołaja w Radomiu. Choć sam cmentarz jest wpisany do rejestru zabytków, to jednak takiego statusu nie posiadają uszkodzone obiekty, które znajdują się na jego terenie dopiero od lat dziewięćdziesiątych. Sowieckie „pomniki” – zanim znalazły się na terenie cmentarza – ulokowane były w przestrzeni miejskiej Radomia. Jeden z nich znajdował się na Placu Jagiellońskim, drugi – w Parku Kościuszki, gdzie w 1945 r., również ulokowano mogiły 34 żołnierzy sowieckich, komunistyczne władze wykorzystywały jako wzmocnienie przekazu propagandowego. Dopiero 26 lipca 1990 r. radni miasta Radomia podjęli uchwałę w sprawie demontażu i przeniesienia opisywanych obiektów (ostatecznie) na teren Cmentarza Prawosławnego. Rada Miasta wpisał w treść uchwały jednoznaczną argumentację: „Postępujący proces odzyskania suwerenności narodowej i państwowej przez Rzeczypospolitą Polską daje społeczeństwu miasta Radomia długo oczekiwaną możliwość wyrażenia swej postawy wobec narzuconych mu symboli obcej władzy”. Gdyby ówczesne władze samorządowe nie zdecydowały się na ten krok i „pomniki” zostałyby w przestrzeni miejskiej, dziś podlegałyby rozbiórce w trybie tzw. ustawy dekomunizacyjnej.

W tej sprawie opinię wydał również Instytut Pamięci Narodowej, w której jasno wskazywane są wątpliwości co do tego, czy omawianym obiektom można przypisać miano pomnika. Pomnik ma na celu upamiętnienie realnie zaistniałych zdarzeń jako faktów historycznych. Tymczasem obiekty te – jako upamiętniające „wyzwolenie ziem polskich przez Armię Sowiecką” – wzniesiono w celach propagandowych. Zgodnie z niekwestionowanymi ustaleniami historyków, w latach 1944-1945 nie miało miejsce „wyzwolenie ziem polskich przez Armię Sowiecką”, lecz narzucenie Polakom komunistycznej władzy.

– Nie bez znaczenia jest również moment dokonania czynu. Do oblania obiektów czerwoną farbą doszło miesiąc po inwazji Rosji na Ukrainę. Mówić zatem należy raczej o postawie obywatelskiego protestu nie tylko względem pozostających w Polsce widocznych symboli obcej dominacji i zniewolenia narodu polskiego w przeszłości, ale również względem trwającej inwazji Rosji na suwerenną Ukrainę – podkreśla Bartosz Malewski z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.

Prokuratura jednak zdecydowała się postanowić zarzuty oraz skierować do sądu wniosek o warunkowe umorzenie postępowania, z okresem próby wynoszącym 1 rok. Oznaczałoby to uznanie mężczyzny winnym znieważenia pomnika.