W ostatnich meczach fazy grupowej podczas Mistrzostw Europy w piłce nożnej Polska uległa Szwecji 2:3, Hiszpania rozbiła Słowację 5:0, Portugalia zremisowała 2:2 z Francją i takim samym wynikiem zakończył się też mecz Węgrów z Niemcami. Dzięki środowym rozstrzygnięciom znamy już wszystkie pary 1/8 finału Euro 2020.
Zapowiedź 1/8 finału Euro 2020
Z pierwszych dwóch miejsc w grupach, swój awans do fazy pucharowej wywalczyły: Włochy, Walia, Belgia, Dania, Holandia, Austria, Anglia, Chorwacja, Szwecja, Hiszpania, Francja i Niemcy. Z trzecich miejsc z najlepszym bilansem awans uzyskały: Czechy, Szwajcaria, Portugalia i Ukraina. Pośród zapowiedzianych spotkań, najciekawiej wydają się wyglądać mecze Belgia-Portugalia oraz Anglia-Niemcy.
Terminarz przewidziany na 1/8 finału Euro 2020 zapowiada się następująco:
Walia – Dania (26 czerwca o 18:00)
Włochy – Austria (26 czerwca o 21:00)
Holandia – Czechy (27 czerwca o 18:00)
Belgia – Portugalia (27 czerwca o 21:00)
Chorwacja – Hiszpania (28 czerwca o 18:00)
Francja – Szwajcaria (28 czerwca o 21:00)
Anglia – Niemcy (29 czerwca o 18:00)
Szwecja – Ukraina (29 czerwca o 21:00)
Wyniki tych spotkań uformują kształt rozgrywek ćwierćfinałowych. Zwycięzca meczu Belgia-Portugalia spotka się z wygranym starcia Włochy-Austria już 2 lipca w Rzymie. Drużyna, która odniesie zwycięstwo w spotkaniu Francja-Szwajcaria rozegra ćwierćfinał w Sankt Petersburgu, a jej przeciwnikiem będzie zwycięzca meczu Chorwacja-Hiszpania.
Po drugiej stronie rozgrywek drogę do ćwierćfinałów utoruje sobie zwycięska drużyna w meczu Szwecja-Ukraina, a ich rywalem będzie wygrany starcia Anglia-Niemcy. Mecz pierwszej pary 1/4 finału Euro 2020 odbędzie się 3 lipca w Rzymie. Ostatnią parę ćwierćfinału uformują wygrani meczów Holandia-Czechy oraz Walia-Dania. Oni spotkają się również 3 lipca w Baku.
Wicemarszałka Terleckiego chciały odwołać Lewica, Koalicja Obywatelska oraz Polska 2050. Wnioski złożone na początku czerwca dotyczyły jego wypowiedzi na temat Swiatłany Cichanouskiej.
Wniosek o wotum nieufności wobec Terleckiego został odrzucony przez Sejm.
Zjednoczona Prawica wybroniła również trzech ministrów, których dymisji domagała się Koalicja Obywatelska.
Wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego chciały odwołać zarówno Lewica, Koalicja Obywatelska, jak i Polska 2050. Wnioski złożone przez trzy partie polityczne w sprawie dymisji Terleckiego były związane z jego wypowiedziami na temat liderki białoruskiej opozycji Swiatłany Cichanouskiej. Wotum nieufności wobec Terleckiego zostało odrzucone, a sam wicemarszałek odniósł się do stawianych mu zarzutów podczas dyskusji parlamentarnej.
“Nie będę odpowiadać na to, co usłyszeliśmy, bo nie wszyscy, co tu występowali powinni mówić to, co mówili. Chcę wyjaśnić dwie kwestie. Pierwsza, o której można dyskutować, druga jest obrzydliwą insynuacją”
– powiedział Terlecki w środę wieczorem w Sejmie.
“Pierwsza dotyczy pani Cichanouskiej. Spotykała się z różnymi środowiskami (…), natomiast czym innym było, jak osoba, która aktywnie weszła do polityki (…) i deklaruje udział w antyrządowym przedsięwzięciu, które organizuje wiceprzewodniczący opozycyjnej partii. I to było powodem tego, przyznaję, ostrego wystąpienia”
– kontynuował.
“Gdy spotkałem się z panią Cichanouską w Wilnie, wyjaśniłem jeszcze raz, że to nie jest odpowiednia rola dla osoby, która pozyskuje poparcie dla swojego narodu w walce z dyktaturą.”
– dodał polityk.
Z powodu tego, że wnioski o odwołanie Terleckiego były dwa, przeprowadzono dwa głosowania. W pierwszym głosowaniu za odwołaniem głosowało 211 posłów, 235 było przeciw, a 1 wstrzymał się od głosu. W drugim głosowaniu za odwołaniem głosowało 212 posłów, 236 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.
Wotum nieufności wobec pozostałych ministrów również odrzucone
Wnioski o odwołanie pozostałych ministrów, czyli Sasina, Dworczyka i Kamińskiego zostały złożone przez Koalicję Obywatelską już na początku czerwca. Uzasadnieniem dla ich przedłożenia był raport Najwyższej Izby Kontroli. Zarzucił on premierowi Mateuszowi Morawieckiemu oraz szefom MSWiA, MAP i KPRM złamanie prawa w związku z organizacją wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym zarządzonych na 10 maja ub. roku.
Pozostałych ministrów także wybroniła koalicja rządząca. Za wyrażeniem wotum nieufności wobec Michała Dworczyka zagłosowało 210 posłów, 237 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Z kolei za wnioskiem o wotum nieufności wobec Jacka Sasina opowiedziało się 213 posłów, 235 było przeciw, nikt się nie wstrzymał. Na końcu głosowano nad wotum nieufności wobec Mariusza Kamińskiego. W głosowaniu za jego dymisją było 212 posłów, 235 było przeciw, jedna osoba wstrzymała się od głosu.
Bohater ostatniego starcia Polski ze Szwecją / Fot. You Tube/ TVP Sport
Reakcje po meczu Polska-Szwecja są wyjątkowo zgodne. Pomimo słabego wyniku polskich piłkarzy, wiele osób docenia pracę włożoną przez nich w przygotowania oraz mecze podczas imprezy. Pierwszy zabrał głos premier Mateusz Morawiecki. W swoim krótkim wpisie podziękował piłkarzom za ambitną walkę do samego końca.
Kolejnym politykiem, który wczoraj skomentował mecz, był Robert Winnicki. Poseł Konfederacji w bardzo krótkim wpisie nawiązał do tradycyjnej ostatnimi laty formy reprezentantów Polski na wielkich imprezach sportowych.
Tradycja rzecz święta – powiedział karp przed wigilią.
Następny komentarz po wczorajszym spotkaniu należał do prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej – Zbigniewa Bońka. Ustępujący niebawem prezes przekazał wdzięczność dla piłkarzy i życzenia, aby znaleźli się na następnej wielkiej imprezie. W 2022 roku odbędą się Mistrzostwa Świata w Katarze. Reprezentacja Polski nadal nie zagwarantowała sobie udziału w tej imprezie.
Dziękuje wszystkim👍 Za rok następna wielka impreza, zróbcie wszystko, żeby na niej być🇵🇱⚽️
Kolejną osobą, która zabrała głos w temacie wczorajszej porażki był polski bokser – Artur Szpilka. Sportowiec, jak sam przyznaje nie ma odpowiedniej wiedzy piłkarskiej, lecz docenił ogromny talent oraz pracę włożoną przez kapitana naszej reprezentacji Roberta Lewandowskiego.
Nie znam się na piłce nożnej ale jestem szczęściarzem ze oglądam piłkę za czasów @lewy_official co tylko ma piłkę gollll 👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻mega kot brakowało mi @GrosickiKamil ale ja się nie znam na piłce ps dzięki panowie
Wiele wiadomości w mediach społecznościowych wyrażało poparcie dla naszej kadry. Warto się jednak zastanowić, czy nie są to słowa użyte na wyrost. Polska kadra nie wygrała ani jednego meczu podczas Euro 2020 i wraca do domu jako jedna z pierwszych reprezentacji. Reakcje po meczu Polska-Szwecja świadczą o wierze w zespół trenera Paulo Sousy. Teraz czeka ich krótka przerwa i przygotowania do dalszej części eliminacji do Mistrzostw Świata w Katarze.
Emocje rozpoczęły się już pół godziny przed meczem Niemcy – Węgry. Pod Allianz Arena niemieccy kibice zebrali się i zaczęli wymachiwać flagami w kolorach LGBT. Wcześniej UEFA nie zgodziła się podświetlić na takie barwy stadionu. Monachijska policja już wcześniej wezwała wsparcie z innych niemieckich miast. Porządku przy okazji środowego spotkania pilnowała rekordowa liczba funkcjonariuszy.
Ultras LGBT wtargnął na murawę
Do incydentu doszło też tuż po wyjściu piłkarzy na boisko. Na murawę wtargnął kibic reprezentacji Niemiec z flagą LGBT trzymaną w rękach.
Przed meczem Węgry – Niemcy, na murawę wtargnął ultras LGBTQIA+. Z tego co widzę to on trzyma flagę „do góry kołami” – czyli w sposób, w jaki prezentuje się w środowisku kibicowskim flagi zdobyczne. Trochę śmiesznie wyszło.
– napisał na Twitterze Michał Jelonek z Konfederacji.
Przed meczem Węgry – Niemcy, na murawę wtargnął ultras LGBTQIA+. Z tego co widzę to on trzyma flagę „do góry kołami” – czyli w sposób, w jaki prezentuje się w środowisku kibicowskim flagi zdobyczne. Trochę śmiesznie wyszło. pic.twitter.com/8OtAt23uu4
Niemal Nagi Korwin-Mikke został uchwycony przez aparat, gdy wychodził ze sklepu technicznego. Jak wytłumaczył się w późniejszej wypowiedzi, wyskoczył tylko na chwilę coś kupić.
Przy robocie w ogródku wyskoczyłem na chwilkę coś kupić. Nie chciało mi się ubierać, bo ubieranie ze złamanym palcem jest trudne. Żona mnie podwiozła, wyskoczyłem i wróciłem do domu
– wyjaśnił Korwin-Mikke.
Zdarzenie wywołało spore rozbawienie. “Któż z nas nie poszedł w gaciach po węgiel na grilla niech pierwszy rzuci kamień!” – skomentował jeden z internautów. “Tam ich produkują. Dopiero w sklepie z garniturami dostają odzienie” – dodał kolejny. “Politycy mają ciężko. Nawet sobie na miasto incognito nie można wyjść. A co dopiero bez muszki…” = napisała użytkowniczka.
Nie wszystkich internautów przekonało tłumaczenie Korwina-Mikke. “Musi się tak obnosić z byciem sobą? Nie może być sobie Korwinem u siebie w domu? Tam mogły przechodzić dzieci” – skomentowała jedna z użytkowniczek. “Znając jego, to dobrze że chociaż te gacie założył” – zwróciła jednak uwagę inna osoba. “Zimą w gaciach, latem w gaciach… Już wolałem go pod muchą” – podsumował kolejny z komentujących.
“Ostatnio przemierzał Rondo Wiatraczna na przełaj, czyli ot tak wlazł sobie na duże skrzyżowanie i przespacerował się przed jadącymi autami. Na szczęście w garniaku i muszce, a nie w samych gaciach” – przypomniała internautka.
Emocje rozpoczęły się już pół godziny przed meczem Niemcy – Węgry. Pod Allianz Arena niemieccy kibice zebrali się i zaczęli wymachiwać flagami w kolorach LGBT. Wcześniej UEFA nie zgodziła się podświetlić na takie barwy stadionu. Monachijska policja już wcześniej wezwała wsparcie z innych niemieckich miast. Porządku przy okazji środowego spotkania pilnowała rekordowa liczba funkcjonariuszy.
Pół godziny do meczu w Monachium. Pod Allianz Arena Niemcy prowokują węgierskich fanów wymachując tęczowymi szmatami. pic.twitter.com/AEL56uziVX
— Paweł Piotr Bartoszek🇵🇱 (@PawelPiotr1944) June 23, 2021
Do incydentu doszło też tuż po wyjściu piłkarzy na boisko. Na murawę wtargnął kibic reprezentacji Niemiec z flagą LGBT trzymaną w rękach.
Spotkanie od początku przebiegało w niesprzyjających warunkach pogodowych. Nad Monachium przeszła ulewa. Mecz rozpoczął się dobrze dla Węgrów. W 11. minucie gry Adam Szalai trafił do bramki i dał swojej reprezentacji nadzieję na awans do 1/8 finału Euro 2020. Do przerwy wynik już się nie zmienił. Kibice na Allianz Arenie żegnali gwizdami piłkarzy schodzących do szatni.
Dopiero w 66. minucie meczu Niemcom udało się wyrównać. Piłkę do bramki wpakował Kai Havertz, który chwilę później zszedł z boiska. Bramkarz reprezentacji Węgier minął się z piłką, ułatwiając przeciwnikom zdobycie bramki. Jednak reprezentanci Niemiec nie zdążyli nacieszyć się korzystniejszym wynikiem. W ekspresowym tempie odpowiedzieli Węgrzy. Na 2:1 dla drużyny trenera Marco Rossiego strzelił András Schäfer. Niemcy po raz kolejny byli w szoku.
W drugiej połowie przestał padać deszcz. Padały za to kolejne bramki. W 84. minucie Leon Goretzka trafił dla Niemiec, ustalając wynik na 2:2. Węgrom tym razem nie udało się już odwrócić losów spotkania. Mecz ostatecznie zakończył się remisem i awansem Niemców do 1/8 finału Euro 2020.
Nowy wariant wirusa COVID-19, “Delta plus”, został odnotowany 52 razy w Wielkiej Brytanii
Uważa się, że szczep nosi mutację K417N, która może zmniejszać skuteczność szczepionek
Naukowcy uspokajają jednak Brytyjczyków, że nowy szczep był z nimi już od kwietnia
Wariant Delta+ wzbudził niepokój na całym świecie. Wirus posiada bowiem mutację K417N, która może zmniejszać skuteczność szczepionek. Z tego powodu, wariant wzbudził przerażenie również na Wyspach Brytyjskich, gdzie odnotowano już ponad 50 przypadków zakażeń wariantem.
Naukowcy uspokajają Brytyjczyków
Naukowcy uspokajają jednak Brytyjczyków. Jeden z czołowych brytyjskich ekspertów genetycznych powiedział, że nie ma szczególnych powodów do obaw. Profesor Francois Balloux, dyrektor Instytutu Genetyki w University College London uważa, że panika jest zupełnie niepotrzebna. Według niego, zmutowany szczep jest w Wielkiej Brytanii od miesięcy i “nie wykazał żadnych oznak, że ma konkurować z innymi szczepami”.
Przypadki Delta+ w Wielkiej Brytanii pozostają na bardzo niskim poziomie. Pierwszy przypadek zaobserwowano 28 kwietnia 2021 r. Linia rodowodowa utrzymywała się na bardzo niskim poziomie od tego czasu bez oznak ekspansji. Znaleziono go w kilku krajach, ale jego częstotliwość występowania jest niezwykle niska, z wyjątkiem Nepalu
– przekazał
Naukowiec dodał, że póki co “nic” nie wiadomo na temat śmiertelności szczepu. Naukowcy nie są pewni, czy Delta+ powinna być w ogóle uważana za osobny szczep. Aktualnie, Astra Zeneca prowadzi już badania nad szczepionką skuteczną również przeciwko wariantowi Delta.
To nie jest właściwy „wariant”. To szczep Delta B.1.617.2 niosący mutację K417N w białku kolczastym. Do tej pory zsekwencjonowano około 160 szczepów. Pierwszy został znaleziony 5 kwietnia 2021 r. w Indiach. Delta plus stanowi 0,00002 procent wszystkich dotychczas zsekwencjonowanych wariantów delta. Nie ma dowodów na to, że szczep rozwija się obecnie w jakimkolwiek kraju
Konfederacja krytycznie odniosła się m.in. do kwestii lockdownu.
Od ponad roku trwa nielegalny lockdown. Trwa wyżywanie się państwa na przedsiębiorcach, ograniczanie naszych praw obywatelskich i zmuszanie obywateli do tego, żeby np. wszędzie nosili maseczki, zakazywanie chodzenia na zakupy, siłownie, zamknięcie szkół i przede wszystkim całkowity paraliż systemu ochrony zdrowia, spowodowany decyzjami politycznymi. (…) Jesteśmy w sytuacji, w której rząd PiS będzie się musiał spotkać z wieloma tego typu sytuacjami, ponieważ gremialnie uznajemy, że ten rząd po prostu powinien podać się do dymisji.
– powiedział poseł Artur Dziambor.
Poseł Dziambor ocenił też działalność wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego.
Wielokrotnie popełniał mnóstwo błędów, które widać było podczas obrad. Bardzo często zachowywał się z ogromną dozą chamstwa, buty, arogancji wobec posłów. Jest to jedyny marszałek, któremu każdemu posłowi opozycji wyłącza mikrofon, podczas gdy swoim pozwala bez problemu się wypowiadać. Bardzo często dopuszczał do tego, by posłowie i ministrowie PiS wypowiadali się w wolny sposób.
– stwierdził.
Konfederacja: Wiele argumentów za odwołaniem Sasina, Dworczyka, Kamińskiego i Terleckiego
Dziambor skomentował także wniosek o wotum nieufności wobec Jacka Sasina. Jest ono umotywowane zeszłorocznymi wyborami kopertowymi, ale według Konfederacji argumentów za odwołaniem Ministra Aktywów Państwowych jest więcej – Żeby chociaż wspomnieć Turów, który jest cały czas problemem nierozwiązanym. – politycy Konfederacji wypominają również od długiego czasu Jackowi Sasinowi sprawę elektrowni w Ostrołęce, w sprawie której wicepremier wypowiadał się bardzo stanowczo, że inwestycja powstanie. Dzisiaj wszyscy obserwujemy jej rozbiórkę.
Poseł Konrad Berkowicz zabrał głos w sprawie dymisji ministra Michała Dworczyka:
Artur Dziambor przytoczył słowa marszałka Terleckiego, że opozycja powinna siedzieć cicho. Ja uważam, że wielu członków rządu powinno po prostu siedzieć i do tych członków rządu zalicza się minister Dworczyk, obecnie znany jako bohater afery mailowej.
– tym samym Berkowicz odniósł się do maili szefa KPRM, które wysyłał do premiera oraz członków rządu ze swojej prywatnej, niezabezpieczonej skrzynki.
Ta lekkomyślność, ta niekompetencja ministra Dworczyka, to nie jest przygodna sprawa, to jest rzecz immanentna, która objawiła się już wcześniej. Przypomnijmy, że minister Dworczyk wraz z premiera Morawieckim i ministrami Niedzielskim oraz Szumowskim, odpowiadają za wprowadzenie w Polsce lockdownu, który nie tylko zniszczył tysiące polskich firm, ale przede wszystkim doprowadził do katastrofy w systemie ochrony zdrowia, która skutkowała rekordową liczbą nadmiarowych zgonów. Minister Dworczyk ma krew na rękach i powinien siedzieć.
– poseł dodał bardzo wyraźnie.
W temacie Mariusza Kamińskiego wypowiedział się poseł Krzysztof Tuduj:
Być może łączenie odpowiedzialnych funkcji, czyli Ministra Spraw Wewnętrznych i Koordynatora Służb Specjalnych tak męczą pana ministra, że dochodzi do sytuacji takich, z jakimi nie powinniśmy mieć do czynienia w państwie prawa. Mamy współudział w organizacji wyborów kopertowych, który został dokonany z naruszaniem obowiązujących przepisów bez podstawy prawnej. Ktoś kto odpowiada za ściganie, za to, żeby był zachowywany porządek, bierze udział w takim procederze, jakim jest organizacja wyborów, które nie powinny być miejsca. Może to zmęczenie ministra jest też związane, że słucha za dużo podsłuchów.
Tym samym Tuduj odniósł się do danych, które przedstawił sejmowi Zbigniew Ziobro. Według nich w lockdownowym roku 2020 służby założyły obywatelom aż o 12% więcej podsłuchów! Przez ostatnie 10 lat więcej wniosków o kontrolę operacyjną było tylko w 2017 roku. Również w minionym roku kontroli operacyjnej podlegało ponad 6,5 tys. osób. Rok wcześniej było to nieco ponad 5,8 tys.
Kwestia przetwarzania danych osobowych przez Fundację Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych może budzić wiele wątpliwości. Instytut Ordo Iuris zawiadomił w tej sprawie Urząd Ochrony Danych Osobowych i prokuraturę. Zawiadomienie dotyczy prawdopodobnego naruszenia zasad ochrony danych osobowych przez Ośrodek, osoby prowadzących profil OMZRiK na Facebooku oraz założyciela fundacji Rafała Gawła.
Z publicznie dostępnych informacji, które można znaleźć na stronie fundacji OMZRiK, na profilu na Facebooku „Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych fundacja” oraz na profilach Rafała Gawła w mediach społecznościowych (Twitter, Facebook) wynika, że osoby te przetwarzają dane osobowe. Należą one do darczyńców fundacji, osób zgłaszających różne sytuacje lub zdarzenia, którymi zajmuje się OMZRiK oraz osób, których dotyczą działania przez niego podejmowane. Są to np. składane zawiadomienia, publikowane wpisy na stronie internetowej fundacji oraz na profilu na portalu Facebook (lub też w innych mediach społecznościowych).
Wyciek danych z OMZRiK?
Między wspomnianymi osobami (fundacją OMZRiK, osobami prowadzącymi jej profil oraz Rafałem Gawłem) najprawdopodobniej istnieje przepływ informacji i danych, w tym danych osobowych. Ten przepływ danych odbywać się musi albo za wiedzą i zgodą fundacji OMZRiK (czemu jej prezes zaprzeczył na piśmie – co rodzi pytanie o podstawy prawne takiego udostępnienia danych) albo wbrew wiedzy fundacji OMZRiK i bez jej zgody. Oznaczałoby to, że ma miejsce systematyczny wyciek danych z baz fundacji. Zatem zweryfikowane powinny zostać m.in. podstawy prawne przepływu tych danych osobowych i fakt, czy spełnione zostały przy tym liczne wymogi stawiane przez RODO administratorom danych.
Przetwarzanie danych mogło być niedopuszczalne lub dokonywane przez osoby nieuprawnione m.in. z powodu naruszenia szeregu obowiązków związanych z przetwarzaniem danych osobowych, w szczególności art. 5, art. 6, art. 13, art. 14, art. 32 RODO. Ponadto, prawdopodobnie dotyczyło to nie tylko danych zwykłych, ale też tzw. danych wrażliwych, o których mowa w art. 9 RODO, w szczególności danych dotyczących poglądów politycznych, przekonań religijnych lub światopoglądowych i danych dotyczących seksualności lub orientacji seksualnej, także danych, o których mowa w art. 10 RODO, tj. danych dotyczących wyroków skazujących oraz czynów zabronionych lub powiązanych środków bezpieczeństwa.
Wątpliwości co do tego, czy nie doszło tu do naruszeń wymogów związanych z ochroną danych osobowych pogłębia to, że ani na stronie internetowej fundacji OMZRiK, ani na profilu OMZRiK na portalu Facebook nie ma żadnych informacji na temat przetwarzania danych osobowych (np. w formie polityki prywatności). Nie można się więc dowiedzieć tego, kto (jaki podmiot) jest administratorem, jakie są cele i podstawy prawne przetwarzania danych osobowych, a także informacje o odbiorcach danych osobowych lub o kategoriach odbiorców.
Podejrzenie naruszenia zasad ochrony danych osobowych dodatkowo uzasadnia to, że Rafał Gaweł na swoich profilach na Twitterze i Facebooku, informując o działaniach podejmowanych przez OMZRiK, używa liczby mnogiej (np. „kolejni rodzice zgłaszają się do nas”, „po akcie oskarżenia złożonym przez nas” lub „oskarżamy go w imieniu ojca”). Według tego, co Rafał Gaweł sam podaje w informacjach o sobie na swoim profilu na Facebooku, jest on fundatorem i członkiem zarządu Fundacji OMZRiK. Tymczasem, z danych ujawnianych przez tę fundację w Krajowym Rejestrze Sądowym, nie wynika, żeby był on kiedykolwiek członkiem jej organów. Pojawia się więc pytanie, czy i na jakiej podstawie Rafał Gaweł przetwarza dane osobowe, których administratorem jest Fundacja OMZRiK.
Ordo Iuris zawiadamia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa
„To wszystko świadczyć może o tym, że Fundacja OMZRiK, osoby prowadzące profil tej fundacji na Facebooku oraz Rafał Gaweł, nie mają kontroli nad przetwarzanymi danymi osobowymi. Jest to tym ważniejsze, im istotniejsza jest kategoria przetwarzanych danych – przykładowo, gdy są to dane dotyczące poglądów politycznych, przekonań religijnych lub światopoglądowych albo dane dotyczące seksualności lub orientacji seksualnej” – podkreśla Grzegorz Górka z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.
W związku z tym, istnieje poważne podejrzenie, iż zostały naruszone zasady przetwarzania danych osobowych w stopniu uzasadniającym wszczęcie przez Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych kontroli na podstawie art. 78 ustawy o ochronie danych osobowych oraz przeprowadzenia przez organy ścigania postępowania w sprawie popełnienia przestępstwa z art. 107 ust. 1 i 2 ustawy, czyli występku polegającego na przetwarzaniu danych osobowych, gdy nie jest to dopuszczalne albo dana osoba do przetwarzania nie jest uprawniona. Dlatego też Instytut Ordo Iuris złożył dwa zawiadomienia, jedno do Prezesa UODO – o wszczęcie kontroli, a drugie do prokuratury – o możliwości popełnienia przestępstwa.