REKLAMA

[OPINIA] Połosak: „Fatima pod ostrzałem!”

[OPINIA] Połosak: „Fatima pod ostrzałem!”

Światłość Boga kontra piekło restrykcji i ograniczeń. Czy pandemia koronawirusa wykorzystywana jest do walki z religią katolicką?

W dniu dzisiejszym obchodzimy 103 rocznicę Objawień Matki Bożej Fatimskiej. Objawienia te są uznawane za jedne z najważniejszych wydarzeń XX wieku, zarówno pod względem religijnym, jak też historycznym. Jest to po prostu (a może aż) przesłanie Matki Bożej na temat tragicznych wydarzeń, jakie miały się zadziać w wieku XX, a także na temat stosunku samego Kościoła do nowej, otaczającej rzeczywistości.

Dlaczego Portugalia?

Z perspektywy czasu można ocenić, że Matka Boża nieprzypadkowo wybrała Fatimę na miejsce swych Objawień. Ma to związek z historią Portugalii. Na „Balkonie Europy” bowiem, w roku 1910 doszli do władzy wolnomularze, zwani Karbonariuszami. Uczynili to na mocy rewolucji 5 października 1910. Oczywiście, w toku rewolucyjnych działań wygnano z Portugalii króla Manuela II, a także proklamowano „świecką” republikę.

Oficjalnie Karbonariusze ogłosili równość i wolność dla wszystkich wyznań. Tak naprawdę już początek ich rządów to lawina antykatolickich represji. Z Portugalii wydalono wszystkie zakony. Zamknięto kościoły, kaplice, szkoły katolickie, a także wszelkie chrześcijańskie fundacje, czy organizacje pożytku publicznego. Cały majątek portugalskiego Kościoła został znacjonalizowany. Można było co prawda organizować nabożeństwa oraz odprawiać Msze Święte, jednak można było to robić jedynie po oficjalnym „wypożyczeniu” świątyni od państwa na z góry określony czas. Poza czasem sprawowania nabożeństw, duchownym nie wolno było nosić strojów liturgicznych, ani sutann – pod groźbą wysokich kar, z których te finansowe były najmniej dotkliwą formą płatności.

Zniesiono święta kościelne i zakazano ich obchodzenia. Buntujących się przeciw tym zarządzeniom hierarchów katolickich skazano na banicję, toteż już od 1912 roku w Portugalii nie urzędował żaden biskup. Zerwano też stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską.

W samej Portugalii ujawniły się antykatolickie, wolnomularskie bojówki, znane jako „Białe Mrówki” („Formadas Brancas”). W latach 1915-1917 zamknięto redakcje wszystkich katolickich pism i seminaria duchowne. Za samo posiadanie różańca można było trafić do więzienia. „Białe Mrówki” atakowały beż żadnych przeszkód nie tylko osoby duchowne, ale i wiernych świeckich. Ponadto, spalono ponad 100 świątyń, jeszcze więcej z nich sprofanowano, czy obrabowano. Przeprowadzano również zamachy bombowe na świątynie, wypełnione wiernymi. Wszystko dla spowodowania jeszcze większej psychozy strachu. Co więcej, na skutek działań „Białych Mrówek” (a także tzw. „nieznanych sprawców”) w latach 1915-1917 zginęło w Portugalii dwa razy więcej katolików (świeckich i duchownych), niż żołnierzy portugalskich na wszystkich frontach II wojny światowej.

Sytuacja w Portugalii jako swoisty „preparat” sytuacji, opisanych przez Maryję w Objawieniach fatimskich

Można powiedzieć, że wydarzenia z ogarniętej rewolucją Karbonariuszy Portugalii były „dobrym” przedsmakiem przed opisami bestialskich wydarzeń, o jakich mówiła Maryja podczas swych Objawień Łucji, Franciszkowi i Hiacyncie. Matka Boża mówiła tam przecież o Rewolucji Październikowej i prześladowaniach wszystkich wierzących, a także potrzebie duchowej odnowy dla świata. Nieprzypadkowo, rewolucyjna Portugalia była w zamysłach Boga „badawczym wycinkiem” bestialstw, o jakich mówiła w Fatimie Maryja.

Minęło ponad 100 lat… Wydawać by się mogło, że zagrożenia, o jakich mówiła Matka Boża w Fatimie minęły. Nie ma już bowiem komunizmu w Rosji, przed którym ostrzegała Matka Najświętsza, na Starym Kontynencie dawno nie szalała wojenna pożoga… Europejskie narody i społeczeństwa skupione są na pogoni za materialnym dobrobytem i własnymi wygodami, zapominając o duchowej stronie własnej egzystencji… Stop! Nadszedł wirus. Koronawirus. Wstrząśnie on światem, a tym samym stosunkami Bóg-ludzkość głęboko, choć w inny sposób, niż do tej pory.

Koronawirusem w Boga

Jest wiosna 2020 roku. Władze różnych państw świata ogłaszają pandemię COViD-19. Gospodarki przestają działać. Ludzie są zamknięci w swych domach, a rozmaite restrykcje, mające dawać ludziom bezpieczeństwo i zdrowie, ograniczają tak naprawdę ludzką wolność. Nie chodzi tu o zamknięte granice, czy okresowo puste sklepy i punkty rozmaitych usług. Nie można nie odnieść wrażenia, że wraz z rozwijającą się pandemią, w imię zapewnienia bezpieczeństwa, ludzkość została niecnie ograbiona z wolności i możliwości obcowania z religią i Bogiem. Nie chodzi tu tylko o zamykanie kościołów i „digitalizację” Mszy Świętych. Patrząc na działania poprzez tzw. „efekt skali”, chodzi wręcz o odstraszanie wiernych od uczestnictwa w Eucharystii i nabożeństwach. Przykład takich działań doskonale ujęła red. Agnieszka Jarczyk, w swoim wywiadzie z Robertem Bąkiewiczem, prezesem Stowarzyszenia Rot Niepodległości. Powiedziała ona o sytuacji w przede dniu rocznicy Objawień fatimskich, przedstawiając obraz, mrożący wręcz katolikowi krew w żyłach. Powiedziała ona tak:

Sanktuarium Fatimskie jest pilnie strzeżone, aby żaden pielgrzym nie mógł dotrzeć do niego w rocznicę objawień. W operacji bierze udział ponad 3500 policjantów. Odbywa się ona w dwóch etapach: po pierwsze, policja uniemożliwia dostęp do sanktuarium, jak też parkingów, znajdujących się w jego okolicach, doradzając pielgrzymom powrót do domów. Ponadto, w dniach 12-13 maja do akcji wejdą funkcjonariusze na koniach, psy i jednostki interwencyjne, aby „chronić” sanktuarium przed pielgrzymami. Wszystkie drogi dojazdowe zostaną zamknięte.

Do przedstawionej przez red. Jarczyk sytuacji w Fatimie odniósł się Robert Bąkiewicz. Według prezesa Rot Niepodległości, sytuacja moralnej degrengolady w Kościele trwa już od czasów Soboru Watykańskiego II. Nastąpiła „protestantyzacja” katolicyzmu, rozumowo pojmowaną wiarę zastąpiły egzaltowane uczucia,  ponadto, katolicyzm z wolna przestaje być religią wymagającą (wg R. Bąkiewicza najbardziej wymagającą religią na świecie) stając się rodzajem ludycznej tradycji obrzędowości dla coraz mniejszej liczby ludzi. Dlatego też powinniśmy zawierzyć Maryi i modlić się o duchową odnowę Kościoła.

Zaiste, po ponad 100 latach Fatima nadal staje się obiektem ostrzału. Tak jak kiedyś narażona była na terror „Białych Mrówek” tak teraz jest celem ataków zarówno niewierzących, wyśmiewających religię, jak też światowych decydentów, wykorzystujących towarzyszącą pandemii koronawirusa psychozę lęku do walki z kultem religijnym, jak też z Bogiem. Ich metody działania są bardziej wyrafinowane, jednak powinniśmy zatopić się w modlitwie, by ukazać miałkość działań wojska i policji, obstawiających kordonem bodajże jedno z najważniejszych, XX-wiecznych sanktuariów.

autor:

Andrzej Połosak
REKLAMA

Komentarze