Awantura na Mokotowie. Pijany żądał uwolnienia swojego psa

Dodano   0
  LoadingDodaj do ulubionych!
policja

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Na warszawskim Mokotowie 25-letni mężczyzna zostawił swojego chorego psa w klinice weterynaryjnej pod obserwację. Po pewnym czasie wrócił on w stanie ciężkiego upojenia alkoholowego do wspomnianej placówki i wybijając szybę w drzwiach lokalu zażądał oddania swojego czworonoga.
  • Pijany 25-latek o 2 w nocy awanturował się w Mokotowskiej klinice weterynaryjnej.
  • Pod wpływem alkoholu postanowił odzyskać wcześniej pozostawionego chorego psa.
  • Lekarz prowadzący tłumaczył mężczyźnie, iż zwierzę musi zostać na noc na obserwacji oraz badaniach mających ustalić przyczyny dolegliwości.
  • Mężczyzna w pewnym momencie uderzył w szybę, wybijając ją, czym wystraszył pracownice lokalu.
  • Policja aresztowała buntownika i wsadziła do celi na komisariacie.
  • Prokuratura przedstawiła mężczyźnie zarzuty uszkodzenia mienia za co grozi do 5 lat więzienia.
  • Zobacz także: Wiceprzewodniczący Rady Warszawy o Polskim Ładzie: “Warszawa nie straci”

Do feralnej sytuacji doszło kilka minut po godzinie 2:00 w nocy w jednej z całodobowych placówek weterynaryjnych przy ul. Gagarina na Mokotowie. Posiadający wtedy ponad 3 promile alkoholu we krwi mężczyzna zażądał wydania swojego psa, gdzie kilka godzin wcześniej zostawił go pod profesjonalną obserwacją. Pupil nierozsądnego 25-latka wymagał dokładnej analizy lekarskiej, aby ustalić przyczyny jego choroby. Mężczyzna kłócił siew tej sprawie z lekarzem prowadzącym.

Początkowo wyłącznie za pomocą słów wyrażał swoje niezadowolenie, krytykując później lekarskie kompetencje. Emocje w mężczyźnie osiągnęły w pewnym momencie punkt krytyczny. Zagroził, że odbije pupila siłą, a kłócąc się z pracownicami kliniki uderzył pięścią w szybę od drzwi poczekalni na tyle mocno, że zdołał ją wybić.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Wówczas wystraszone zachowaniem pijanego mężczyzny kobiety wezwały funkcjonariuszy policji. Mundurowi z Mokotowskiego wydziału patrolowego pojawili się na miejscu w ciągu kilku minut. Tłumaczyli agresorowi oraz jego matce, która przybyła wraz z synem, że taka forma rozwiązywania spraw jest karalna. Trafił on ostatecznie do policyjnej celi, aby następnego dnia otrzymać zarzuty umyślnego uszkodzenia mienia. Teraz za wybicie szyby w drzwiach grozi mu nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

zyciestolicy.com.pl

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Przeglądaj wszystkie komentarze

POLECAMY