REKLAMA

Hernik: Zamach Demokratów na Sąd Najwyższy [OPINIA]

REKLAMA

Prezydentura Joe Bidena od samego początku kadencji wyznacza radykalnie odmienne trendy od prezentowanych przez jego poprzednika. Mimo zapewnień podkreślających interesy wszystkich obywateli przedstawiciele Partii Demokratycznej idą w kierunku coraz głębszych podziałów politycznych i społecznych w Stanach Zjednoczonych. Demokraci po latach braku posiadania prezydenta i większości w Senacie przeszli do destrukcyjnej ofensywy. Jej uosobieniem jest przygotowywana ekspansja, której celem stał się Sąd Najwyższy.

  • Dotychczasowe działania administracji Joe Bidena oraz Partii Demokratycznej.
  • Projekt ustawy rozszerzający skład członków Sądu Najwyższego.
  • Planowana ingerencja w Sąd Najwyższy zemstą polityczną?
  • Wątpliwa zgodność projektu ustawy z Konstytucją i potencjalne zagrożenie dla stanu Amerykańskiej demokracji.
  • Sposoby powstrzymania legislacji Demokratów ingerującej w Sąd Najwyższy.
  • Podsumowanie i prognozy na przyszłość.

Dotychczasowe działania administracji Joe Bidena oraz Partii Demokratycznej

Jako obserwatorzy życia politycznego za oceanem, mogliśmy przekonać się o destrukcyjnych akcjach Demokratów niejednokrotnie w czasie ostatnich miesięcy. Odejście od budowy rurociągu Key Stone Pipeline XL oznaczało stratę tysięcy miejsc pracy. Do tej pory brak rozwiązań władzy lub rekompensat dla osób, którym z dnia na dzień odebrano źródło utrzymania.

Nierozsądna polityka migracyjna objawiająca się zatrzymaniem budowy muru na południowej granicy i odwołaniem regulacji zabezpieczających przed nadmiernym napływem imigrantów tzw. Remain in Mexico. Zaowocowało to największym od 2006 roku kryzysem migracyjnym na granicy z Meksykiem. Władza przeznacza obecnie miliony dolarów na zakwaterowanie i inne najważniejsze potrzeby przedostających się w rekordowych ilościach migrantów przez granicę. Dzieje się to w czasie, gdy obywatele amerykańscy nadal walczą ze skutkami długotrwałego lockdownu.

Warto dodać do listy zagrożeń płynących z szeregów Partii Demokratycznej coraz większe zakusy na skuteczne zaostrzenie prawa do posiadania broni. Są to składane w Izbie Reprezentantów projekty ustaw znacząco ingerujące w 2 Poprawkę do Konstytucji i dekrety samego Joe Bidena. Sygnował on swoim nazwiskiem do tej pory 6 dyrektyw oddziałujących na prawo do posiadania broni palnej. W końcu trzeba powiedzieć o Demokratach (Maxine Waters, D-CA) podburzających tłumy neo-marksistów protestujących obecnie w Minneapolis. Rozniecają oni zamieszki przeciwko brutalności policji i zwolennikom Partii Republikańskiej, którzy z kolei biorą w obronę służby mundurowe.

Te oraz wiele innych, wątpliwych działań i regulacji wprowadzonych przez Demokratów skutecznie dzieli społeczeństwo amerykańskie pod każdym możliwym względem. Uderzają oni szczególnie mocno we wrażliwe punkty sporu politycznego takie jak zatrudnienie i ekonomia, stosunek do imigrantów i bezpieczeństwo wewnętrzne, broń palna oraz zróżnicowanie rasowe, które w Stanach Zjednoczonych jest szczególnie wrażliwym zagadnieniem.

Do listy „sukcesów” pierwszych miesięcy pracy Joe Bidena oraz 117 Kongresu przychodzi dodać projekt legislacji zakładający rozszerzenie składu Sądu Najwyższego. Jest to temat, który wywołał szczególnie dużo kontrowersji powodując zagrożenie kolejnego pęknięcia na porysowanym i kruszejącym monolicie amerykańskiej demokracji. W takich okolicznościach Joe Biden powołuje komisję do spraw reform składu Sądu Najwyższego, a Demokraci w Izbie Reprezentantów składają swój projekt ustawy.

Projekt ustawy rozszerzający skład członków Sądu Najwyższego

Demokraci zasiadający w obu izbach Kongresu ogłosili zwołanie konferencji prasowej, na której złożyli projekt legislacji znanej jako Judiciary Act of 2021. Ma on na celu rozszerzenie składu orzekającego Sądu Najwyższego. Projket ustawy zaklada ekspancję skłądu sędziowskiego z 9 do 13 sędziów. Powodem zdecydowanego kroku jest obecna sytuacja w najwyższej instancji amerykańskiej jurydykatywy, gdzie sędziowie konserwatywni posiadają większość 6-3, a 3 z nich powołał w czasie ostatniej kadencji Donald Trump. Zdaniem Partii Demokratycznej jest to niedopuszczalne upartyjnienie instytucji, która w ich mniemaniu w tej chwili pracuje na rzecz Partii Republikańskiej. Jednak to konserwatywni sędziowie tacy jak Brett Kavanaugh, Neil Gorsuch, czy szef Sądu Najwyższego John Roberts w wielu rozpatrywanych sprawach opowiadali się po stronie liberalnej części składu sędziowskiego – czym udowodnili swoją neutralność.

Projekt ustawy rozszerzający ilość sędziów miałby pomóc Demokratom w osiągnięciu większości w nowym składzie sądowym. Uzyskaliby dzięki temu wpływ na zapadające w nim wyroki oraz możliwość afirmacji nawet najbardziej niekonstytucyjnych ustaw. Główna linia oskarżenia podnoszona przez Demokratów na „Republikański” Sąd Najwyższy stała się dla nich najważniejszym i jedynym pragmatycznym powodem wprowadzenia legislacji ingerującej we władzę sądowniczą w Stanach Zjednoczonych. Jest to szczególnie warte podkreślenia, gdyż w amerykańskim systemie prawnym wyróżnić można tzw. prawo precedensowe, które ustanawiane jest na mocy wyroku sądu. Bardzo znanym przykładem tego typu prawodawstwa jest wyrok Sądu Najwyższego z 1973 roku w sprawie Roe v. Wade, który zalegalizował w Stanach Zjednoczonych aborcję do 9 miesiąca ciąży.

Planowana ingerencja w Sąd Najwyższy zemstą polityczną?

Wyróżniając pozostałe powody, dla których została wprowadzona owa legislacja, warto wspomnieć o chęci upokorzenia swoją legislacją nie tylko sędziów konserwatywnych, ale i przedstawicieli Partii Republikańskiej. Demokraci mają bowiem żal do ówczesnego przywódcy Republikańskiej większości senackiej Mitcha McConnella. Odmówił on nominacji wyznaczonego przez Baracka Obamę w 2016 roku kandydata na sędziego – Merricka Garlanda. Jego nominacji na stanowisko nie zatwierdzono (decyzją większości republikańskiej w Senacie) z powodu bliskiego terminu wyborów prezydenckich.

W 2020 roku w podobnych okolicznościach przedwyborczych (po śmierci sędzi Ruth Bader Ginsburg) Donald Trump powołał Amy Coney Barrett. Spowodowało to oburzenie środowisk liberalnych w Stanach Zjednoczonych i pokazało podwójne standardy w postrzeganiu rozstrzygnięć strategicznych w środowisku Partii Republikańskiej. Wielu konserwatywnych publicystów uważa, że obecna decyzja o rozszerzeniu składu sędziowskiego w postaci projektu ustawy jest więc czystą zemstą polityczną.

Wątpliwa zgodność projektu ustawy z Konstytucją i potencjalne zagrożenie dla stanu Amerykańskiej demokracji

Spoglądając na nową ustawę proponowaną przez Demokratów, łatwo zauważyć, że jest ona pierwszą próbą skodyfikowania konkretnej liczby sędziów reprezentujących Sąd Najwyższy. W chwili obecnej nie istnieje w Konstytucji przepis narzucający określoną wielkość składu orzekającego. Mówi ona w artykule 3 sekcji 1, że Kongres ma prawo „od czasu do czasu” zarządzać sądownictwem. Jednak patrząc na całościowy wydźwięk tego paragrafu, warto nadmienić, że jest to przepis odnoszący się głównie do ordynacji nowych instancji sądowniczych, a nie wpływania na już utworzone. Z tego powodu ocenić można proponowaną legislację za potencjalnie niezgodną z tekstem Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Wyznacza ona wyraźnie trójpodział władzy mający zapobiec nadmiernej ingerencji legislatywy w skład Sądu Najwyższego. W parze za tym idzie minimalizacja wpłwyu legislatywy na proces orzeczniczy.

Analizując skutki hipotetycznie przyjętej legislacji, należy mieć na uwadze niebezpieczeństwo płynące z przejęcia wszystkich trzech gałęzi władzy. Byłyby one na chwilę obecną (przynajmniej do wyborów kongresowych mid-terms w listopadzie 2022) skupione w obrębie jednej partii. Gdyby ustawa zaproponowana przez Partię Demokratyczną weszła w życie – mogli by oni przeprowadzić nawet najbardziej sprzeczną z prawem amerykańskim legislację. W przypadku kontestu ze strony opozycji politycznej poprze ich rozszerzony skład reprezentujący Sąd Najwyższy, który posiada prerogatywę prawa precedensowego.

Sposoby powstrzymania legislacji Demokratów ingerującej w Sąd Najwyższy

Jednym z dostępnych „hamulców” dla zaproponowanej w Izbie Reprezentantów ustawy jest w razie jej przejścia do Senatu wymóg uzyskania tam poparcia 3/5 wszystkich głosów. W obecnych realiach 117 Kongresu oznacza to głosy wszystkich Demokratów w Senacie plus 10 głosów senatorów Republikańskich. Stanowi to znaczące utrudnienie w procesie legislacyjnym i zaporę dla potencjalnie szkodliwych propozycji prawnych. Jednak wśród polityków obu opcji od kilku tygodni słuchać debatę nad zniesieniem tzw. filibuster. Jest to jedna z metod obstrukcji parlamentarnej polegająca na wymogu zebrania 60% głosów. Jeśli Demokraci zdołają znieść limit 3/5 głosów w Senacie, otworzy im to już niczym nie skrępowaną drogę do przegłosowywania wszystkich praw i ustaw przez siebie zaproponowanych. Prezydent Biden je podpisze bez najmniejszej chwili zawahania.

Drugą metodą walki politycznej, którą mogą zastosować Republikanie jest ponowne złożenie w Kongresie projektu ustawy przeciw ekspansji Sądu. Postulował on utworzenie poprawki do Konstytucji, która utrzymałaby istniejącą liczbę 9 sędziów Sądu Najwyższego i wprowadziłaby przepisy zabraniające Kongresowi ingerencji w ilość sędziów tam zasiadających. Taki projekt ustawy wniósł w Senacie Ted Cruz (R-TX) we wrześniu 2020 roku. Stało się to po śmierci wspomnianej sędzi Ginsburg. Wtedy po raz pierwszy rozgorzała inicjowana przez środowiska liberalne debata na temat rozszerzenia składu sędziowskiego. Legislacja ta okazała się jednak bezskuteczna. Warto wspomnieć, że sama Ruth Bader Ginsburg, na którą tak często powołują się środowiska lewicowe w Stanach Zjednoczonych, otwarcie sprzeciwiała się rozszerzeniu składu orzeczniczego i wszelkiej ingerencji legislacyjnej w Sąd Najwyższy. Nie jest jednak zaskoczeniem, że środowiska związane z amerykańską Partią Demokratyczną wybierają z szerokiego wachlarza faktów tylko te, które pasują do ich obecnej narracji politycznej.

Podsumowanie i prognozy na przyszłość

Zgłoszenie przez Demokratów projektu ustawy rozszerzającej skład Sądu Najwyższego spowodowało kolejne napięcia oraz podziały w społeczeństwie amerykańskim. Jest to niewątpliwie niebezpieczne zjawisko, które wskazuje na maksymalną desperację obecnej partii rządzącej w Stanach Zjednoczonych, która gotowa jest postawić na szali niemal wszystko, aby tylko zrealizować swój program polityczny. Wiedzą, że w tej chwili mają czas tylko do wyborów uzupełniających do Kongresu w listopadzie 2022. Wtedy mogą stracić kontrolę nad co najmniej jedną z izb na rzecz Partii Republikańskiej, co skutecznie pokrzyżowałoby ich plany.

Z tego powodu Demokraci chcą wykorzystać uciekający im czas do maksymalnego wpływu na prawo w Stanach Zjednoczonych. Poprzez rozszerzenie, obsadzenie Sądu Najwyższego sędziami z ich nominacji zapewnią sobie kontrolę nad wszelkimi sporami politycznymi oraz prawnymi w przyszłości. Nic w tej sprawie nie jest przesądzone, istnieją sposoby blokowania rosnącego monopolu politycznego w Stanach Zjednoczonych. Zapewne zostaną one wykorzystane przez republikanów zasiadających na Capitol Hill. Członkowie Partii Demokratycznej, na czele ze Speaker Izby Reprezentantów Nancy Pelosi (D-CA) utrzymują, że legislacja jest dla nich ważna, lecz nie priorytetowa. Może wskazywać to na wykorzystanie tematu Sądu Najwyższego do rozgrywania społeczeństwa amerykańskiego poprzez kolejną drogę podziałów wewnętrznych. Warto jednak zaznaczyć, że rozgrywki między oboma stronnictwami politycznymi nie przynoszą korzyści zarówno dla jakości legislacji, jak i orzekania władzy sądowniczej w Stanach Zjednoczonych. W dużej mierze opierają się one o wzajemne oskarżenia i zemsty polityczne. Ich efektem ubocznym zawsze jest pogłębiająca się polaryzacja społeczna.

O ile negatywnie oceniam projekt ustawy Demokratów, to uważam, że Republikanie po dojściu do władzy powinni pójść w kierunku wolnościowym. Jak twierdził Murray N. Rothbard Sąd Najwyższy nie może pełnić roli instytucji ograniczającej rządzących także dlatego, że „jest on tożsamy z aparatem rządowym, bowiem powoływany jest przez władzę wykonawczą i ustawodawczą”, czego wnioskiem jest twierdzenie, iż państwo narusza elementarne zasady prawa dotyczące sprawiedliwości wyroku tj. pełni rolę sędzi we własnej sprawie.[1] Z tego powodu Amerykanie powinni odjeść od politycznego zaangażowania w najwyższej instancji sądowniczej. W zamian rekomenduję przekazanie władzy w tym zakresie bezpośrednio w ręce obywateli, którzy mogliby wyznaczać sędziów w drodze demokratycznych wyborów.

Zobacz także: USA. Reparacje za niewolnictwo. Komisja zatwierdziła projekt


[1] Rothbard: Anatomia państwa – rzad, państwo, anarchia, mises.pl

REKLAMA

Komentarze