REKLAMA

Dr L. Pietrzak: „Chrostowski był bardzo ważnym ogniwem w porwaniu ks. Popiełuszki”

REKLAMA

– Chrostowski był bardzo ważnym ogniwem w porwaniu ks. Popiełuszki. Prawdopodobnie związany był wówczas ze Służbą Bezpieczeństwa – mówił dr Leszek Pietrzak, historyk prowadzący kanał Zakazane Historie, w rozmowie z Brunonem Różyckim na kanale Media Narodowe.

  • Dr. Pietrzak brał udział w śledztwie prokuratora Witkowskiego, zajmującego się zagadką śmierci ks. Popiełuszki
  • „Gazeta Wyborcza” pilnuje prawdy na temat mordu dokonanego na ks. Popiełuszce w wersji stworzonej przez byłego szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Czesława Kiszczaka – powiedział.
  • Chrostowski był prawdopodobnie związany ze Służbą Bezpieczeństwa
  • Zobacz także: Szansa na wywłaszczenie grobów komunistów z Powązek. Morawiecki przychylny

Dr L. Pietrzak na kanale Media Narodowe poruszył temat wciąż niejasnych okoliczności śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Skupił się na sprawie Waldemara Chrostowskiego, który był kierowcą księdza w dniu uprowadzenia. Warto dodać, że dr Pietrzak brał udział w śledztwie prokuratora Witkowskiego, zajmującego się zagadką śmierci ks. Popiełuszki.

Na pytanie B. Różyckiego, jak odniesie się do tego, że „Gazeta Wyborcza” robi z Chrostowskiego ofiarę i męczennika, gość odpowiedział: „Gazeta Wyborcza” pilnuje prawdy na temat mordu dokonanego na ks. Popiełuszce w wersji stworzonej przez byłego szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Czesława Kiszczaka. W tej wersji Chrostowski jest bohaterem, któremu udało się wyskoczyć z samochodu porywaczy i zawiadomić opinię publiczną o porwaniu księdza.

Fałszywa wersja

Okazuje się, że Kiszczak tworzył nieprawdziwe wersje, twierdził, że cała zbrodnia to było uderzenie w MSW oraz w niego osobiście. – W mojej ocenie chodziło o to, aby zwerbować księdza i wysłać go za granicę. Kiszczak zakładał, że duchowny mógłby być dla niego cennym informatorem. To oczywiście było nierealne, bo ksiądz był krystaliczną postacią, silną. I w trakcie tej operacji ksiądz został po prostu zamordowany – powiedział dr L. Pietrzak.

Gość dodał, że operacja zakończyła się fiaskiem dla Kiszczaka, musiał więc z tego jakoś wybrnąć. – Musiał zepchnąć winę na podległych funkcjonariuszy, twierdząc, że działali samowolnie, bez jego zgody. Tę tezę zadekretowano w wyniku procesu toruńskiego, ale podczas jego przebiegu pominięto wiele ważnych dowodów – zaznaczył. – To wszystko zmierzało do tego, aby ustalić taką wersję, jaką zaplanował Kiszczak.

Współpraca ze sprawcami

W ocenie dr. Pietrzaka największym kłamstwem jest to, że tę zbrodnię przypisano trzem funkcjonariuszom tzn. Chmielowskiemu, Piotrowskiemu i Pękale. Nie zmienia to jednak faktu, że są winni porwania i dręczenia.

– Według ustaleń śledztwa prowadzonego przez Witkowskiego wynika, że ksiądz został przekazany innej grupie. W mojej ocenie zabrali oni ks. Popiełuszkę do jednego z bunkrów w rejonie Kazunia Nowego – powiedział gość.

Dr Pietrzak zaznaczył, że Chrostowski był bardzo ważnym ogniwem w porwaniu ks. Popiełuszki. Prawdopodobnie związany był wówczas ze Służbą Bezpieczeństwa. – On mógł być osobą, która ułatwiła grupie Piotrkowskiego porwanie.

– W. Chrostowski stał się bohaterem, który uciekł sprawcom i powiadomił opinię publiczną o porwaniu ks. Popiełuszki., tymczasem obraz, który rysuje się ze śledztwa jest całkiem inny. On współdziałał ze sprawcami. Na co są dowody. Chrostowski w porwaniu ks. Popiełuszki

Gość zaznaczył, że śledztwo w tej sprawie jest nadal otwarte.

https://www.youtube.com/watch?v=bP13eUkfhQA

REKLAMA

Komentarze