Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Najnowszy sondaż IBRiS

Przeprowadzenie badania zleciła “Rzeczpospolita”. Spora rozbieżność w udzielonych odpowiedziach wynika z konkretnych sympatii politycznych Polaków.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Respondenci w pytania “Kto odpowiada za wzrost cen energii i gazu” wskazali trzej winowajców: Rosję (56 procent), lekkomyślną politykę klimatyczną UE (50,6 procent) oraz rząd Prawa i Sprawiedliwości (48,1 procent). Zdaniem Polaków, najmniejszą odpowiedzialność ponosi opozycja, którą wskazało 9,4 procent uczestników sondażu.

Jeżeli zaś chodzi o ceny chleba, cukru i mąki dla polskiej władzy nie ma już taryfy ulgowej: Aż 63,5 procent badanych obarcza rząd odpowiedzialnością. Światowe problemy gospodarcze związane z pandemią wskazało 59,8 procent ankietowanych. 32,3 procent Polaków wychodzi z założenia, że winę ponosi Narodowy Bank Polski. Najmniej respondentów, bo tylko 8,5 procent, wskazało na opozycję.

Uczestnicy badania zostali zapytani na koniec o to, czy rząd podjął odpowiednie decyzje mające na celu przeciwdziałać kryzysowi gospodarczemu: Prawie 60 proc. respondentów uważa, że nie (zdecydowanie nie – 35,8 proc., raczej nie – 23,7 proc.). Pozytywnie działania rządu oceniło nieco ponad 37 proc. pytanych (zdecydowanie tak – 5,7 proc., raczej tak – 31,7 proc.).

Do Rzeczy

Adam Niedzielski

Minister zdrowia Adam Niedzielski / Fot. PAP/Piotr Nowak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Minister zdrowia Adam Niedzielski zabrał głos na temat ogólnej liczby zgonów spowodowanych koronawirusem
  • Szef resortu zdrowia poinformował również o ponad 11 tysiącach nowych zakażeń minionej doby
  • Polityk powiedział, że należy spodziewać się kolejnego wzrostu zakażeń
  • Zobacz także: Jordan Peterson: Zakończmy lockdowny, czas zrzucić cholerne maski

Adam Niedzielski: Zmarło już ponad 100 tysięcy

“Dzisiaj jest ten kolejny, można powiedzieć, smutny dzień, ale dzień szczególny. Ze względu na to, że przekroczyliśmy tę barierę 100 tysięcy zgonów COVID-owych”

– przekazał we wtorek szef resortu zdrowia.

Niedzielski ujawnił następnie, że w ciągu ostatniej doby przybyło 11,4 tys. nowych zakażeń koronawirusem. Zmarły 493 osoby.

“To podobne liczby do poprzedniego tygodnia, może troszkę mniejsze. Natomiast w przypadku zgonów ta liczba jest większa niż tydzień temu, co pośrednio wynika z tego, że mamy za sobą dłuższy weekend, kiedy te sprawozdawczości dotyczące zgonów po prostu z opóźnieniem są podawane”

– dodał minister.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Klaudia Jachira

Klaudia Jachira / fot. youtube/Klaudia Jachira

  • Posłanka Koalicji Obywatelskiej Klaudia Jachira została ośmieszona przez internautę
  • Internetowy troll podszywał się pod dziennikarza polskiego pochodzenia pracującego dla stacji BBC
  • Szczegóły przeprowadzonej w sierpniu rozmowy zostały udostępnione w serwisie wykop.pl
  • Zobacz także: Jordan Peterson: Zakończmy lockdowny, czas zrzucić cholerne maski

Klaudia Jachira wprowadzona w błąd

Do rozmowy rzekomego “dziennikarza” doszło w sierpniu, zaraz po wizycie posłanki KO na granicy polsko-białoruskiej. Żartowniś podał się za pracownika brytyjskiej stacji BBC. Internetowy troll wypytywał Klaudię Jachirę m.in. o kryzys graniczny.

Polityk Koalicji Obywatelskiej mówiła o “złym traktowaniu uchodźców” i braku dopuszczenia lekarzy do linii granicznej. Co najciekawsze, posłanka w toku feralnego wywiadu wyraziła chęć wyjazdu na Białoruś. Jachira nawet w późnym etapie rozmowy nie była w stanie zweryfikować tożsamości “dziennikarza polskiego pochodzenia”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Posłanka zapowiada kroki prawne

Żart nie przypadł do gustu posłance KO. Przedstawicielka opozycji usiłowała tłumaczyć się ze swojej naiwności i faktu odbycia rozmowy z fikcyjnym dziennikarzem.

“Był to czas, kiedy właśnie wróciłam z granicy i kontaktowało się ze mną, z Ulą i z Frankiem dużo redakcji zagranicznych, bo chcieli wiedzieć, jak wygląda sytuacja”

– tłumaczyła się.

Pozbawiona dystansu posłanka zapowiedziała następnie, że wyciągnie konsekwencje wobec mężczyzny:

“Konsultuję się z moim prawnikiem, czy pociągnąć go do odpowiedzialności prawnej za podszywanie się pod kogoś innego”

– dodała.

Tysol

przewodniczący Parlamentu Europejskiego

Zmarł przewodniczący PE. / fot. EPA/JULIEN WARNAND

  • Przewodniczący Parlamentu Europejskiego zmarł 11 stycznia o godzinie 1:15 w centrum referencyjnym onkologii w Aviano we Włoszech
  • David Sassoli w szpitalu przebywał od 26 grudnia ze względu na poważne problemy zdrowotne wywołane dysfunkcją układu odpornościowego
  • Polityk uchodził wcześniej za zwolennika rygorystycznego podejścia wobec państw członkowskich UE, “które naruszają praworząność”
  • Zobacz także: Inflacja. Bardzo niepokojące słowa ministra na antenie Polsat News

Zmarł przewodniczący Parlamentu Europejskiego

David Sassoli zmarł 11 stycznia o godzinie 1:15 w CRO (centrum referencyjnym onkologii) w Aviano we Włoszech. Przebywał tam od 26 grudnia. Wcześniej 65-latek również trafił do szpitala, kiedy to we wrześniu stwierdzono u niego zapalenie płuc wywołane COVID-19.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

David Sassoli był włoskim dziennikarzem i politykiem o poglądach socjaldemokratycznych. W ciągu całej swojej kariery trzykrotnie zdobywał mandat w wyborach do Parlamentu Europejskiego, a od 3 lipca 2019 pełnił obowiązki przewodniczącego PE. W grudniu poinformował, że nie będzie ubiegał się o reelekcję.

Sassoli wychodził z założenia, że nie należy wypłacać środków unijnych państwom, które naruszają praworządność.

Do Rzeczy

Rzecznik rządu Piotr Müller na konferencji prasowej

Rzecznik rządu Piotr Müller / Fot. PAP / Radek Pietruszka Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Rzecznik rządu Piotr Müller przypomniał o wysokiej inflacji w czasach rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego
  • Müller wskazywał, że ówczesna ekipa rządząca nie była zainteresowana realną walką z rosnącymi cenami
  • Polityk zapowiedział kolejny pakiet pomocy dla Polaków
  • Zobacz także: Inflacja. Bardzo niepokojące słowa ministra na antenie Polsat News

Rzecznik rządu uderza w opozycję

Podczas konferencji prasowej poświęconej Polskiemu Ładowi wróciła kwestia inflacji. Piotr Müller poprosił dziennikarzy o cofnięcie się pamięcią do epoki Donalda Tuska:

“Te same osoby, które dzisiaj z opozycji mówią o tym, żeby podejmować działania dotyczące walki z inflacją, w momencie gdy za ich czasów inflacja również była na wysokim poziomie, takich działań nie podejmowano. Zresztą Platforma Obywatelska wtedy mówiła, że nie ma przycisku z napisem „niskie ceny”. Faktycznie takiego przycisku nie ma, ale można podejmować działania, które spowodują, że ceny w poszczególnych obszarach życia społecznego, gospodarczego będą niższe, a tymi działaniami jest obniżanie podatków”

– mówił Müller.

Polski Ład zostawi w kieszeniach Polaków 27 miliardów złotych?

Rzecznik władzy podkreślał znaczenie Polskiego Ładu, który zakłada m.in. rekordowe obniżenie podatków.

“Właśnie dzięki obniżce podatków poprzez wyższą kwotę wolną m.in. ale również działania takie jak obniżenie VAT-u m.in. na paliwo, na energię elektryczną, na gaz. Te wszystkie działania, które są możliwe do zastosowania, polski rząd realizuje”

– mówił.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

“Przypomnijmy sobie, a właściwie pewnie nie można tego sobie przypomnieć, bo takich faktów nie było, gdy Donald Tusk był premierem, czy analogiczne działania w zakresie obniżania podatków podejmował. Czy podejmował również działania dotyczące tarczy antykryzysowej, gdy rozpoczyna się kryzys gospodarczy na świecie. Również takich działań analogicznych, które my podejmowaliśmy, nie podejmował. Więc tutaj kolegów z opozycji, tych, którzy świetnie teoretyzują, zachęcam do tego, aby spojrzeli w przeszłość. Natomiast my w przeszłość nie musimy patrzeć, bo trzeba teraz realizować to, co jest potrzebne dla Polaków i dlatego te działania podejmujemy. Jutro pan premier ogłosi kolejny pakiet dotyczący wspierania Polaków, obniżania cen tam, gdzie to możliwe poprzez obniżanie podatków”

– porównywał Piotr Müller.

Do Rzeczy

Jordan Peterson

Jordan Peterson o obostrzeniach sanitarnych / fot. youtube

Jordan Peterson odpowiada internaucie

Jeden z użytkowników Twittera obszernie opisał, jak wygląda dzisiaj jego rodzinna dzielnica Toronto po blisko dwóch latach reżimu sanitarnego, wprowadzonego pod pretekstem transmisji koronawirusa.

„Każda osoba, którą znam, ucierpiała w następstwach reakcji rządu na COVID-19. Reakcje te wyrządziły więcej szkód niż sama choroba. To nie tylko ponad 1000 nadmiarowych zgonów osób w wieku poniżej 44 lat, ale także zrujnowane życie” 

– napisał Frank Grimes Jr.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Na tweet Grimesa postanowił odpowiedzieć sam Jordan Peterson:

Zakończmy lockdowny. Otwórzmy ponownie gospodarkę. Nie cofajmy się ze strachu. Wystarczy tego. Czas też zrzucić cholerne maski. Czy będziemy je nosić aż do 2925 roku? Tak. Jeśli tego nie powstrzymamy”

 – napisał na Twitterze profesor psychologii i autor “Dwunastu życiowych zasad”.

Nczas

inflacja

Jastrzêbie-Zdrój, 08.01.2022. Siedziba piekarni "Agata" w Jastrzêbiu-Zdroju, przed któr¹ 8 bm. odby³a siê konferencja prasowa przewodnicz¹cego KP KO Borysa Budki. Temat spotkania: "Szalej¹ce ceny-dro¿yzna PiS". (amb) / PAP/Zbigniew Meissner

Inflacja dwucyfrowa już niebawem?

Minister finansów Tadeusz Kościński wystąpił na antenie Polsat News, gdzie pytany był o to, czy jeszcze w tym roku w Polsce “pęknie” granica dziesięcioprocentowej inflacji.

“Nie można nic wykluczyć. Nikt naprawdę nie wie. Oczywiście wszystko robimy, żeby inflacja schłodziła się, nie rosła tak szybko, ale (…) nic nie można wykluczyć”

– mówił polityk.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Kościński zaznaczył, że na wysoką inflację w Polsce wpływają liczne czynniki zewnętrzne, takie jak rosnące ceny energii, gazu i paliw. Polityk zwrócił również uwagę na rosnące ceny uprawnień do emisji CO2 i kaprysy Gazpromu.

“Inflacja jest w dużym procencie emocją. Jak będziemy mówili, że będzie duża inflacja, to tak się stanie. Jak racjonalnie będziemy podchodzić, spokojnie – to ta inflacja nie będzie tak szybko rosnąć, nie będzie tej presji i zacznie schodzić, naturalnie zejdzie”

– przekonywał minister finansów.

Do Rzeczy

Krzysztof Bosak

Krzysztof Bosak. / Fot. Media Narodowe/YouTube.

Krzysztof Bosak: Nie można 3 lata siedzieć w domach

Poseł Konfederacji wyjaśnił, dlaczego lockdowny niosą ze sobą spustoszenie w psychice obywateli:

“Ludzie chcą pracować, rozwijać się, zakładać rodziny, zbierać doświadczenia. Nie można 3 lata siedzieć w domach”

– mówił poseł Konfederacji.

Poseł stwierdził, że starszemu pokoleniu łatwiej jest zaakceptować życie pełne ograniczeń i dostosować się do reżimu sanitarnego:

“Kwestia podejścia do tzw. walki z pandemią jest w pewnym stopniu kwestią pokoleniową. PiS-em rządzi pokolenie siedemdziesięciolatków. Wyborcy PiS-u to w dużej mierze ludzie starsi. Nie w 100 proc., ale w dużej mierze. Ludzie starsi naturalnie łatwiej widzą siebie w grupie ryzyka. Bardziej się obawiają, więc są gotowi więcej poświęcić. Mają też mniejszą preferencję, żeby np. chodzić po restauracjach, spotykać się, randkować itd. Mają już poukładane życie i potrzeby społeczne, szczególnie kiedy jest się emerytem, są nieco mniejsze w stosunku do młodszych. Życie jest bardziej poukładane, wyciszone i naturalnie więcej myśli się o chorobach, śmierci, tym co po nas zostanie”

– dodał polityk.

“Młodsze pokolenie chce pracować, budować sobie w życiu pozycję, szukać sobie partnera czy partnerki, żeby założyć rodzinę, uczyć się, studiować, zbierać kolejne doświadczenia”

– przypomniał poseł Konfederacji.

“W 2020 roku społeczeństwo zareagowało w ten sposób: „dobrze poświęcimy się, posiedzimy kilka miesięcy w domach. Spróbujmy, niech to przyniesie rezultat”. Ale minęło pół roku, nie ma jasnego rezultatu. Nie można przecież siedzieć 3 lata w domach. Ludzie chcą żyć. Wszystkie restrykcje po pół roku zaczęły się zmieniać w fikcję. Mówiliśmy od początku, że musi tak się stać”

– ciągnął Bosak.

“Nie chcemy państwa totalitarnego w Polsce”

27 grudnia Jarosław Kaczyński w wywiadzie z Interią przyznał, że jest zwolennikiem “pójścia na całość” jeżeli chodzi o walkę z pandemią koronawirusa. Niepokojąca wypowiedź lidera PiS może wskazywać na powrót twardego lockdownu i być może obowiązek szczepień.

“Mówiłem o tym w wielu wywiadach. Każdy, kto uważa, że jest w stanie siłą narzucić pewne ograniczenia wstrzymujące normalne życie społeczne, ten buja w obłokach. Jedynie państwo totalitarne jest w stanie to zrobić, ale nie chcemy państwa totalitarnego w Polsce”

– wskazywał Bosak, odnosząc się do słów Kaczyńskiego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

“Nawet te spektakle, które oglądamy w innych państwach typu zamykanie ludzi w przymusowych obozach w Australii czy bicie ludzi na ulicach w Holandii i Niemczech, to są wszystko punktowe akty przemocy. Natomiast społeczeństwo i tak będzie żyć. Jeśli się zamknie restauracje, to one będą otwierane, a ludzie wpuszczani tylnymi drzwiami, jak się zamknie centra handlowe, to ludzie będą handlować na targach i placach. Nie da się zatrzymać normalnego życia społecznego”

– skwitował polityk Konfederacji.

Do Rzeczy

Australia

Tenisista Nikoloz Basilashivili był zmuszony do rezygnacji z gry w meczu turniejowym w związku z nagłym bólem w klatce piersiowej i trudnościach z oddychaniem. / fot. Twitter

Australia każe się szczepić wszystkim

O tym, że bez dowodu zaszczepienia w Australii praktycznie nie da się funkcjonować, przekonał się ostatnio Novak Djoković. Służby australijskie prześladują obrońcę tytułu Australian Open od dłuższego czasu. Sportowiec został już dwukrotnie aresztowany i choć w sprawie działają prawnicy Serba, ten najprawdopodobniej nie weźmie udziału w turnieju wielkoszlemowym i zostanie deportowany.

Nikoloz Basilashivili przerywa mecz

Podczas meczu w ramach rozgrywek ATP w Sydney gruziński tenisista Nikoloz Basilashivili musiał zrezygnować z dalszej gry. 29-latek skarżył się na nagły ból w klatce piersiowej i wielkie trudności w oddychaniu. 

Zajmujący 23 miejsce w światowym rankingu ATP Basilashivili grał z innym zawodnikiem ścisłej czołówki rankingu Stefanosem Tsitsipasemn. Basilashivili był do niedawna w świetnej formie. Nie wiadomo, co spowodowało problemy tenisisty z oddychaniem, choć można się domyślać.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Jednorożec, czyli nas stać

Piękna idea. Ponoć nic tak nie denerwuje podatników jak wyrzucanie publicznych pieniędzy w błoto, jednak śledząc wyniki plebiscytów, można odnieść odwrotne wrażenie – wybierając projekty do realizacji, mieszkańcy zdają się zapominać o tym, że sami się na nie składają i dlatego nad finansowanie niezbędnych projektów przedkładają fundowanie sobie kosztownych fanaberii. Wygląda to tak, jak gdyby plebiscyty momentami przyjmowały ludyczny charakter, a ich uczestnicy stawiali sobie za cel bicie kolejnych poziomów absurdu i rozrzutności.

Do historii przeszedł już kosztujący setki tysięcy pomnik jednorożca postawiony w Łodzi. Środki oczywiście pochodziły z budżetu partycypacyjnego, ergo projekt zyskał dużą aprobatę ze strony mieszkańców, podobnie jak u prezydent miasta Hanny Zdanowskiej, która z entuzjazmem napisała o pomniku: „My tym jednorożcem otwieramy oczy niedowiarkom 🙂 I to jest Jednorożec obywatelski, bo wybrany przez łodzian”. Można zadać sobie pytanie, czy Łódź w obecnej sytuacji w ogóle stać na fundowanie podobnych, dosyć zresztą kiczowatych, obiektów. Pytanie jest o tyle bardziej zasadne, że Łódź spośród wojewódzkich miast Polski jest tym najszybciej wyludniającym się (od 1995 r. do 2020 r. Łódź opuściło około 140 tysięcy mieszkańców, przez co straciła tytuł drugiego największego miasta Polski na rzecz Krakowa), ponadto zajmuje również wysokie pozycje w rankingach miast najbardziej zadłużonych (jej zadłużenie pod koniec 2020 r. wyniosło 3,725 mld PLN, ustępując pod tym względem tylko Warszawie). Z pewnością więc potrzebuje ona pieniędzy na fundamentalne inwestycje, nie zaś na pomniki „pół-jednorożców” – jak rzeźbę nazywają łodzianie.

Postępowa bieżnia

Tytuł realizacji najbardziej absurdalnego projektu próbowała Łodzi odebrać nasza stolica, gdzie omal nie przeznaczono do realizacji projektu zakładającego „renowację” bieżni lekkoatletycznej przy ulicy Łabiszyńskiej na Targówku. Renowacja nie polegałaby jednak tylko na dokonaniu koniecznych remontów nawierzchni i doposażeniu obiektu – jej głównym (i najbardziej kosztownym) elementem miała być wymiana nawierzchni na tartan w barwach tęczy. Na stronie warszawskiego budżetu obywatelskiego możemy wyczytać, że koszt realizacji projektu wyceniono na 747 tysięcy złotych, z czego naniesienie tęczowej nawierzchni miało pochłonąć aż 535 tysięcy. Oprócz wymiany podłoża projekt zawierał również: naprawę ubytków w nawierzchni (44 tysiące), namalowanie linii (42 tysiące), wymianę pokrywy odwodnienia (25 tysięcy) oraz zakup i montaż szafek depozytowych (100 tysięcy). Wymiana nawierzchni byłaby więc najbardziej kosztowną częścią renowacji, co jest tym bardziej ciekawe, że pod wpisami autorki projektu można znaleźć komentarze, gdzie mieszkańcy piszą, że bieżnia nie wymaga wymiany nawierzchni, a jedynie załatania ubytków. Można więc śmiało zadać pytanie, czy „renowacja” nie stanowiła jedynie pretekstu do umieszczenia tęczy w kolejnej części przestrzeni publicznej.

Autorką projektu jest posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska, wobec której można wysuwać przypuszczenia, że nie posiada żądnych kompetencji w kwestii organizacji obiektów sportowych. Z wytycznych Polskiego Związku Atletycznego wynika jasno, że bieżnie powinny być wykonane w jednolitej, stonowanej barwie. Za tym rozwiązaniem stoją aż trzy przyczyny: po pierwsze, na bieżniach znajdują się namalowane różnymi kolorami oznaczenia wskazujące, do jakiej konkurencji bieżnia służy (może to być bieg np. na 100, 400 metrów bądź sztafeta), więc tęczowa bieżnia czyniłaby te oznaczenia gorzej widocznymi; po drugie, takie ubarwienie bieżni sprawiłoby, że linie nie byłyby jednakowo widoczne w różnych jej częściach; wreszcie po trzecie, taka mieszanka jaskrawych barw z pewnością nie wpływałaby korzystnie na uwagę biegaczy, a mówiąc mniej dyplomatycznie – mogłaby wywołać u lekkoatletów oczopląs.

Projekt był – delikatnie mówiąc – kontrowersyjny. Od entuzjastycznych reakcji, wzbudzanych przede wszystkim u ludzi z tęczowymi nakładkami na profilówkach, po bezwzględną krytykę, zwłaszcza ze strony pasjonatów sportu.

„(…) w żadnym wypadku bieżnia jako symbol rywalizacji sportowej nie powinna być wykorzystywana do szerzenia jakiś politycznych ideologii” – czytamy w komentarzu pod postem pani poseł.

„Pani chce zrobić ze bieżni lekkoatletycznej zabawkę albo jakiegoś »Misia«. Pani nie będzie nigdy korzystać z tej bieżni. Pani patrzy na nią przez pryzmat swoich politycznych zapędów i kolorków i na tym koniec. Jako osoba która nie raz korzystała z tego typu bieżni na treningach nie wyobrażam sobie aby zrobić 20 albo więcej kółek po czymś takim i nie dostać oczopląsu. Może się to komuś wydawać śmieszne ale proszę pamiętać że to nie służy do zabawy” – pisze inny internauta.

Najtrafniej jednak całą sprawę podsumował ten komentarz: „Na fanaberie najłatwiej jest wydawać nieswoje pieniądze”.