Policja

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pixabay

Nożownik zranił trzy osoby

Mężczyzna atakował przechodniów ostrym narzędziem o długości ok. 50 cm, najprawdopodobniej maczetą. Pierwsze zgłoszenie było od kobiety, która szła wzdłuż Szosy Chełmińskiej. Ona zgłosiła uraz twarzy i wówczas zaczęliśmy szukać tego mężczyzny.

– poinformowała rzecznik toruńskiej policji podinsp. Wioletta Dąbrowska.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Według najnowszych ustaleń, lokalna policja pierwsze zgłoszenie otrzymała po godz. 5 w poniedziałek. Agresor to 21-letni mężczyzna.

– W okolicach Ronda Pokoju Toruńskiego udało się zatrzymać 21-latka. To Polak, mający jednak być może zagraniczne korzenie. Do szpitala w wyniku zadawanych przez niego ostrym narzędziem ciosów trafiły łącznie trzy osoby. Dwie kobiety i mężczyzna. Jedna kobieta ma uraz twarzy, a druga dłoni. Mężczyzna ma uraz twarzy

– dodała rzecznik prasowa toruńskiej policji.

Jak podaje PAP, poszkodowani trafili do szpitala. Nożownik mógł być pod wpływem środków odurzających.

Onet

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Od wielu wrogie siły sabotujące działania Kościoła katolickiego chcą wykorzenić z Kościoła katolicyzm i zastąpić go bluźnierczym uwielbieniem dla judaizmu i religii holocaustu. Służy temu również i dzień dialogu z judaizmem. Warto więc przypomnieć pełne mowy nienawiści wobec chrześcijan modlitwy judaistów i nauczanie Talmudu szkalujące Jezusa.

Przeklinanie chrześcijan

Żydowskie modlitwy przybliżył polskiemu czytelnikowi Paweł Lisicki w wydanej przez Fabrykę Słów książce „Krew na naszych rękach?”. Żydzi od wieków przeklinają chrześcijan, Jezusa i jego nauczanie. Dziś znane są (pochodzące od XI do XIX wieku) 124 rękopisy żydowskich anty ewangelii. W rękopisach tych Matka Boska przedstawiana jest jako prostytutka, a Jezus jako bękart i magik.

Od wieków judaiści obchody święta Purim wykorzystywali do antykatolickich ekscesów (zakazał je w IV wieku cesarz Teodozjan). W V wieku Sokrates Scholastyk opisywał, jak w 415 judaiści w Purim ukrzyżowali i zabili w czasie purimowej zabawy chrześcijańskiego chłopca.

W swoich modlitwach judaiści mianem Amalekitów (ludu wyrżniętego przez Izraelitów w Starym Testamencie) określali chrześcijan, uznając, że eksterminacja wyznawców Jezusa jest obowiązkiem religijnym.

Nienawiść do krzyża

Przez wieki judaiści demonstrowali swoją nienawiść do krzyża. Na jego widok pokazywali swoje genitalia, oddawali mocz na krucyfiksy, niszczyli przydrożne krzyże i kapliczki. Od XIII wieku judaiści profanowali hostię — wiązało się to z ogłoszeniem przez IV Sobór Laterański dogmatu o realnym przeistoczeniu i wprowadzeniu święta Bożego Ciała.

Żydowskie modlitwy z okazji judaistycznych świąt pełne były złorzeczenia wobec chrześcijaństwa. Pomimo to Kościół katolicki przeciwstawiał się nienawiści wobec Żydów. Nienawiść świeckich wobec Żydów spowodowana była żydowskim wyzyskiem ekonomicznym (między innymi lichwą i zbieraniem podatków, z których duża część trafiała do żydowskich kieszeni, a nie do państwa) i wspieraniem przez Żydów islamskiej agresji na Europę.

Katolicyzm — prawdziwy Izrael

Dość poważnym błędem jest postrzeganie judaizmu jako religii, która w niezmienionej formie przetrwać miała od czasów biblijnych Izraelitów, religii, z której wyrosnąć miało chrześcijaństwo. W rzeczywistości chrześcijaństwo i judaizm wyrosły z monoteizmu biblijnych Izraelitów. Chrześcijaństwo to przyjęcie Jezusa zapowiadanego przez biblijnych proroków i zachowanie wybraństwa bożego. Judaizm to odrzucenie Jezusa, a więc i starotestamentowych proroków oraz wybraństwa. Dziś prawdziwym i jedynym Izraelem, narodem wybranym, jest katolicyzm. Judaizm to błędna nauka, która przez wieki kształtowała się w wyniku nienawiści do Jezusa i jego nauki.

Wyrazem nienawiści do Jezusa i jego nauki jest to, jak Jezus jest opisany w Talmudzie. Ostateczna wersja Talmudu powstała w III i IV wieku. W Talmudzie znalazły się nauki żydowskie o Jezusie z pierwszych wieków. Jezus opisywany jest w Talmudzie (konkretnie w tych wersjach, które mogłyby być przeczytane przez gojów) bez podania imienia. Taka praktyka podyktowana była pogardą judaistów dla Jezusa, który zdaniem judaistów nie był godzien, by pamiętano o jego imieniu. Jezus w Talmudzie nazywany jest mianem ”peloni” czyli ”niejaki”.

Jezus w piekle?

Według Talmudu Jezusa i jego naukę należy zapomnieć i odrzucić, bo Jezus miał być oszustem, zdrajcą i niewiernym. Autorzy Talmudu opisując Jezusa, parodiują opowieści ewangeliczne, nadając im odmienne przesłanie. W Talmudzie judaiści deklarują swoją dumę z zabicia Jezusa, z racji na to, że Jezus był, zdaniem twórców Talmudu, bluźniercą i bałwochwalcą. Według nauk Talmudu Jezus i jego uczniowie mieli trafić do piekła, gdzie Jezus mam przez wieczność cierpieć męki przebywając w kotle gotującego się kału.

Talmud głosi, że Jezus był bękartem, synem rzymskiego żołnierza ”Pantery” lub „Pandery” (słowo to brzmi podobnie po hebrajsku jak dziwka, mit nieizraelickiego pochodzenia Jezusa pochidzący z Talmudu rozpowszechniali też niemieccy narodowi socjaliści, którzy nie kryli, że inspiracją dla nazizmu były rasizm żydowski). Jezus, według Talmudu, miał poznać arkana magii w Egipcie i wykorzystywać diabelską czarną magię do dokonywania cudów. Maryja matka Jezusa, według Talmudu, miała być prostytutką i fryzjerką, a więc Jezus, zgodnie z naukami Talmudu, był synem dziwki.

Według Talmudu nie było niepokalanego poczęcia, Jezus był równie niemoralny, jak jego matka – według Talmudu Maria Magdalen była nie tylko kochanka Jezusa, ale i jego siostra, którą Jezus współżył, gdy ta miała okres i którą miał zdradzać z innymi kobietami.

Tematykę nienawiści Talmudu do Jezusa w poruszył Piotr Zychowicz w swojej rozmowie (zamieszczonej w pracy „Żydzi”) z Peterem Schäferem (autorem książki ”Jesus in the Talmud”). Zdaniem Petera Schäfera Talmud (napisany w duchu polemiki z Ewangeliami) głosił, że Jezus był bękartem, synem Panthery i Maryi. Według Talmudu Jezus miał mieć dzieci ze swoja kochanką Marią Magdaleną i miał być czarnoksiężnikiem. Nie da się ukryć związków talmudycznych treści o Jezusie z treściami gnostyckimi i heretyckimi. Według Talmudu Jezus został przez Żydów ukamienowany, a jego zmasakrowane zwłoki powieszono na drzewie. Talmud negatywnie też oceniał chrześcijan jako bałwochwalców, uprawiających rytualne orgie seksualne, kanibali zjadających dzieci. Antychrześcijańskie treści w Talmudzie były w pierwszych wiekach paliwem dla prześladowań chrześcijan, jakie dokonywali Żydzi.

Treści zawarte w Talmudzie a dotyczące Jezusa opisał w książce „Żydowskie dzieje i religia” Izrael Szahak. Według Izraela Szachaka Talmud i inne pisma talmudyczne zawierają wiele bluźnierstw pod adresem Jezusa. Pisma talmudyczne i Talmud zarzucają Jezusowi, że był zboczeńcem seksualnym, głoszą, że Jezus za karę będzie gotował się w odchodach, dodają po imieniu Jezusa „niechaj sczeźnie imię tego niegodziwca”.

Talmud zdaniem Izraela Szahaka nakazuje publiczne palenie Nowego Testamentu, nakaz ten jest do dzisiaj aktualny i praktykowany. „23 marca 1980 roku spalono w Jerozolimie, ceremonialnie i pod auspicjami Jad Leachim, żydowskiej organizacji religijnej, subsydiowanej przez izraelskie Ministerstwo ds. Wyznań, setki egzemplarzy Nowego Testamentu”. Żydzi, by nie dopuścić do publikacji książek obnażających bluźnierstwa Talmudu, przekupywali władze, by zakazały rozpowszechniania takich tekstów.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski / Fot. Youtube

Propozycja trójstronnego spotkania

– Prezydent Zełenski zaproponował prezydentowi Bidenowi – i myślimy, że może to zadziałać – przeprowadzenie trójstronnego spotkania z Putinem w najbliższym czasie. Możliwe, że przez łącze wideo

– powiedział Jermak na kanale na YouTube think tanku Atlantic Council.

– Na razie czekamy na reakcję – wydaje mi się, że strony rosyjskiej – ale mogę powiedzieć, że nasi amerykańscy partnerzy wykazali pewne zainteresowanie naszą propozycją

– podkreślił najbliższy współpracownik Zełenskiego, cytowany w piątek przez portal Ukraińska Prawda.

Deeskalacja militarnego napięcia

Serwis pisze, że rozmowy miałyby dotyczyć deeskalacji militarnego napięcia spowodowanego koncentracją rosyjskich wojsk przy ukraińskich granicach.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Portal zaznacza, że nie wiadomo, kiedy Zełenski przekazał taką propozycję Bidenowi. Przypomina, że ostatnia rozmowa obu prezydentów odbyła się 3 stycznia, przed negocjacjami delegacji USA i Rosji w Genewie.

PAP

TVN24

Reporter TVN 24 takiej reakcji na pewno się nie spodziewał. / fot. Twitter

TVN przejmuje skoki

W tym roku transmisja skoków narciarskich w ramach Pucharu Świata odbywa się po raz pierwszy na antenie TVN.

Discovery posiada prawa do skoków od 2015 roku i dotychczas udzielała zgodnie z honorowym zapewnieniem sublicencji Telewizji Polskiej. Teraz, w akcie politycznej rozgrywki, łamie dane słowo i próbuje zdestruować społeczny fenomen, jakim jest wspólnotowe przeżywanie emocji związanych ze skokami narciarskimi u nadawcy publicznego.

– zakomunikowała w październiku Telewizja Polska. W wyniku politycznych rozgrywek, nadawca publiczny może pokazywać tylko zawody rozgrywane w Wiśle i Zakopanem.

Reporter stacji chłodno powitany przez kibiców

Podczas relacji na żywo z Zakopanego pracownik TVN 24 podszedł do kibiców.

A teraz proszę zobaczyć jaka tu jest fantastyczna atmosfera. I z tą atmosferą państwa zostawię.

– skomentował reporter.

Następnie w obiektywie kamery stacji znaleźli się fani zimowego sportu. Ci nie odnieśli się do ekipy ze szczególną sympatią: Jedna z kobiet pokazała nawet gest powszechnie uznawany za obraźliwy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

https://twitter.com/MirAS44842301/status/1482785423709589504?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1482785423709589504%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.tysol.pl%2Fa77567-VIDEO-Reporter-TVN-24-podczas-relacji-na-zywo-chcial-porozmawiac-z-kibicami-skokow-Tego-sie-nie-spodziewal

Tysol

Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński odwiedził Starachowice skąd pochodziła jego mama. / fot. PAP/Piotr Polak

Jarosław Kaczyński w Starachowicach

Przede wszystkim muszę podziękować za to, że już od ponad 8 lat mogę tutaj być. Uczestniczyć Mszy św. za duszę mojej śp. mamy. Mogę wspominać to wszystko, co było jej pamięcią, ale dzięki opowiadaniom, dzięki temu, że tak często o tym mówiono, stało się także i naszą, moją pamięcią, pamięcią mojego brata.

– mówił Kaczyński pod świątynią.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości podkreślił wagę wspomnień z czasów II wojny światowej, które zaszczepiała Jadwiga Kaczyńska swoim synom. Polityk powiedział, że są one istotną częścią świadomości jego oraz tragicznie zmarłego brata.

Ich przesłaniem był polski patriotyzm, wierność Polsce, odrzucenie komunizmu i tego wszystkiego, co się z nim wiązało. To było głębokie przekonanie, że nie można uwierzyć temu wielkiemu oszustwu, w którym żyli Polacy, ze trzeba trzymać się tradycji, prawdy i tej prawdy szukać, a także by podejmować walkę, by Polska znów stała się wolna.

– mówił w Starachowicach.

Krzyki zadymiarzy

Jarosław Kaczyński napotkał jednak na trudności podczas mowy do tłumu. Nieopodal świątyni zebrała się bowiem grupa przeciwników politycznych PiS. Zadymiarze wznosili nienawistne okrzyki pod adresem szefa partii.

Polska stała się wolna, ale niestety trzeba ze smutkiem powiedzieć… W tym momencie słyszymy, że następcy IV Departamentu MSW, który wtaszczył z Kościołem i polskością, ciągle żyją – przeszli do następnych pokoleń. Ten wielki błąd, który został popełniony po 1989 roku. Ten błąd braku kary, braku twardej rozprawy z tym wszystkim ciągle na nas ciąży, ale wierzę, że przyjdzie czas i będzie to także wypełnienie testamentu pokolenia, do którego należała moja mama i z tym skończymy raz na zawsze. To będzie wydarzenie dla Polski pożyteczne, budujące naszą wspólną przyszłość

– mówił prezes Kaczyński, odnosząc się do haseł skandowanych przez zadymiarzy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

https://twitter.com/TOPTVPINFO/status/1482784718009602053?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1482784718009602053%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fdorzeczy.pl%2Fopinie%2F251992%2Fkaczynski-chcial-upamietnic-swoja-mame-skandaliczne-dzialania-zadymiarzy.html

Do Rzeczy

Adam Niedzielski

Minister zdrowia Adam Niedzielski / Fot. PAP/Piotr Nowak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Adam Niedzielski przytoczył w niedzielę słowa papieża Franciszka
  • Franciszek podczas dorocznego spotkania z ambasadorami akredytowanymi przy Stolicy Apostolskiej zabrał głos w kwestii szczepionki
  • Głowa Kościoła podkreśliła w kontekście programu szczepień, że jednostki mają obowiązek dbać o siebie
  • Zobacz także: Europoseł PiS szczerze: Fit for 55 zamorduje polską gospodarkę

Adam Niedzielski wykorzystuje wypowiedź papieża

W swoim corocznym przemówieniu do dyplomatów Papież Franciszek @Pontifex_pl nazwał ochronę zdrowia „moralnym obowiązkiem”, zachęcając do szczepień przeciw #Covid_19. Niech te słowa będą przesłaniem na dzisiejszą Niedzielę.

– napisał minister zdrowia w mediach społecznościowych.

Jednostki mają obowiązek dbać o siebie, a to przekłada się na szacunek dla zdrowia tych, którzy nas otaczają. Opieka zdrowotna jest moralnym obowiązkiem.

– mówił papież.

Wcześniej Franciszek nazwał programy szczepień “aktem miłości”. W mniemaniu głowy Kościoła odmowa i negowanie skuteczności preparatów są zaś “samobójstwem”.

Co ciekawe, minister zdrowia wyłączył możliwość skomentowania wpisu przez zwykłych użytkowników Twittera. Zamieszczane przez Niedzielskiego posty mogą komentować wyłącznie obserwowane profile lub te przez niego wspomniane.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Nczas

WARSZAWA KONFERENCJA PREMIERA MATEUSZA MORAWIECKIEGO

WARSZAWA KONFERENCJA PREMIERA MATEUSZA MORAWIECKIEGO / Fot. PAP/Radek Pietruszka

  • Najnowszy sondaż United Surveys przeprowadzony został na zlecenie RMF FM i “Dziennika Gazety Prawnej”
  • Rozwiązania rządowego programu weszły w życie 1 stycznia i od tamtej pory Polski Ład jest szeroko krytykowany
  • Sami politycy PiS przyznają, że sztandarowy projekt Mateusza Morawieckiego zawiera liczne błędy
  • Według danych ankieterów, tylko 27,4 procent badanych wie, ile w tym roku wyniesie ich pensja
  • Aż 72,6 procent uczestników sondaży nie wie lub odmawia udzielenia odpowiedzi
  • Zobacz także: Europoseł PiS szczerze: Fit for 55 zamorduje polską gospodarkę

Najnowszy sondaż: Polacy mało wiedzą o Polskim Ładzie?

Wyniki sondażu nie napawają optymizmem. Jedynie 27,4 procent respondentów dysponuje wystarczającą wiedzą, by ocenić wysokość swojej pensji w realiach Polskiego Ładu. 72,6 procent nie potrafi poradzić sobie z tym zadaniem.

24,5 procent ankietowanych wskazało, że ich wypłata będzie w 2022 roku wyższa niż w roku poprzednim (tylko 2 proc. jest zdania, że będzie ona “zdecydowanie wyższa”). Co piąty badany (21,1 procent) wskazał zaś, Polski Ład obniży jego wynagrodzenie w stosunku do roku 2021 (5,7 proc. dało odpowiedź, że pensja będzie “zdecydowanie niższa”). 16,8 procent tkwi w przekonaniu, że Polski Ład nie wpłynie znacząco na wysokość pensji.

Według badania, 27,9 procent Polaków jest zdania, że skorzysta na Polskim Ładzie. 29,5 procent z kolei przeświadczona jest, że straci na rozwiązaniach zaproponowanych przez rząd. 26,1 procent twierdzi natomiast, że ich sytuacja materialna nie ulegnie zmianie.

Krytyka Polskiego Ładu oraz liczne skargi sprawiły, że sam obóz rządzący zaczął bić się w pierś:

Niestety, popełniliśmy trochę błędów na samym początku. Być może było za dużo zbyt skomplikowanych zmian naraz.

– przyznał w jednym z wywiadów wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Zbigniew Kuźmiuk

Europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk / fot. youtube/Radio Plus

  • Fit for 55 to unijny pakiet klimatyczny autorstwa Fransa Timmermansa
  • Zakłada on redukcję emisji CO2 z 40 do 55 procent w 2030 roku
  • Jednym z punktów programu jest m.in. zakaz produkcji aut z silnikami spalinowymi
  • Analitycy banku Pekao wskazują, że realizacja Fit for 55 będziesz kosztować Polskę 2,4 bln złotych do 2030 roku
  • Głos w sprawie pakietu klimatycznego zabrał eurodeputowany PiS Zbigniew Kuźmiuk
  • Zobacz także: Budka skompromitował się w Jaworznie! Związkowcy bronili rządu [+WIDEO]

Fit for 55 zrujnuje Polskę

Dziennik Gazeta Prawna wskazuje, że Polska będzie musiała słono zapłacić za wejście w życie fantazji eurokratów:

Aby do 2030 r. zrealizować pakiet Fit for 55, Polska będzie musiała – mimo unijnego wsparcia – pokryć ok. 300 mld euro luki finansowej.

– podał “DGP”.

Gazeta podkreśla następnie, że samo wypełnienie dzisiejszych regulacji klimatycznych UE (Fit for 40) będzie kosztować nasz kraj 338 mld euro, natomiast podwyższenie redukcji emisji w tym samym czasie do 55 proc., również podniesie koszty o astronomiczne kwoty – do 527,5 mld euro.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zbigniew Kuźmiuk jest zdania, że Fit for 55 przyczyni się do zabójstwa polskiej gospodarki. W niedzielę na antenie TVP Info polityk podkreślił, że Polska już od dobrych kilkunastu lat ponosi gigantyczne koszty transformacji energetycznej:.

Od momentu naszego wejścia do UE ponieśliśmy jako kraj ogromny wysiłek, aby zmieniać miks energetyczny. W 2020 roku aż 16 proc. energii pozyskiwaliśmy ze źródeł odnawialnych. 10 lat temu nikt by w to nie uwierzył. Do tego o 1/5 spadł udział węgla w produkcji energii. To doskonale pokazuje, że jako kraj chcemy zmieniać energetykę, ale nie możemy robić tego gwałtownie.

– wskazał.

Kuźmiuk przytoczył także raport banku Pekao SA, mówiący o tym że Polska będzie zmuszona dopłacić do realizacji “Fit for 55” gigantyczne pieniądze, co skrajnie obciąży budżet państwa.

Chcemy realizować zmiany w energetyce, robimy to sukcesywnie od lat, ale drakońskie wymagania FitFor55 są dla nas nie do zaakceptowania. Polska nie jest w stanie przyjąć na siebie tak kosztownych regulacji. To zamorduje polską gospodarkę.

– ocenił europoseł PiS.

Do Rzeczy

Zofia Noceti-Klepacka / Fot. arch. Zofia Noceti-Klepacka.

Zobacz także: Lider Rot z Pruszkowa: „W polskim narodzie drzemie potencjał” [NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Czym dla Pani jest patriotyzm?

Zofia Noceti – Klepacka: To przede wszystkim historia, która jest przekazywana z dziada pradziada, którą powinniśmy pielęgnować i jej uczyć. To nasza ojczyzna, godło, flaga, nasza tradycja, kultura, którą powinniśmy kultywować. Tym jest dla mnie patriotyzm. W tym wszystkim chodzi o to, żebyśmy byli sobą, nie tracili tożsamości. Nie musimy się przypodobać innym krajom, czy Unii Europejskiej. Mamy swoją narodową tożsamość, jesteśmy Polakami. Polska była w rozsypce przez 123 lata, a jednak odzyskaliśmy niepodległość. Byliśmy totalnie podzieleni, nasi pradziadowie byli w różnych armia, a jednak przetrwaliśmy.

Piotr Motyka: Dokładnie tak. Czy uważa Pani, że w przestrzeni publicznej jest miejsce na wartości chrześcijańskie, czy Wiara to tylko taka prywatna sprawa, kto sobie, w co wierzy?

Zofia Noceti – Klepacka: Jak najbardziej jest miejsce. Od kiedy wzięliśmy Chrzest, Polska idzie z Chrystusem. Wydaje mi się, że dzięki wierze w Boga przetrwaliśmy. Unia Europejska odchodzi od Boga. Jest takie przysłowie, kiedy trwoga to do Boga. Teraz żyjemy w takich czasach, że jest dobrobyt, nie ma tutaj wojen i ludzie, kiedy mają dobrze, to często zapominają o Bogu. Jest bardzo ciężko czasem walczyć z pokusami. 

Myślę, że Polska jest ostoją Europy, jeśli chodzi o dzisiaj, jest ostoją chrześcijaństwa. Lata przed nominacją Jana Pawła II na papieża, gdy był z ks. kardynałem Wyszyńskim w Ludźmierzu, gdzie dokonywali koronacji cudownej figury Matki Boskiej, ks. kardynał Wojtyła złapał berło, które wysunęło się z ręki figury. Potem zostało to odczytane, jako naznaczenie przez przez Matkę Bożą. Są przekazy świętych, którym objawiła się Maryja i przekazała, że Chrystus nas ochroni, Polska ocaleje. Jesteśmy wierzącym narodem. Może w dużych miastach gdzieś ta wiara ucieka, ale ja chodzę do kościoła i widzę dużo ludzi. To nie jest takie wierzenie na pokaz. Po prostu wierzymy w Boga, jest naszą ostoją w życiu i priorytetem dla nas Polaków.

Piotr Motyka: Czy uważa Pani, że sportowcy powinni zabierać głos w sprawach społecznych, politycznych, czy powinni być tylko takimi „maskotkami narodowymi”, które jak wygrywają, to się wszyscy cieszą i tyle?

Zofia Noceti – Klepacka: Oczywiście sportowiec, który trenuje ma różne cele. Robi to dla siebie, dla rodziny, dla męża, dla żony, dla dzieci, niektórzy robią to dla twojego miasteczka, miasta, Polski, może niektórzy dla Unii Europejskiej (śmiech). 

Całe życie byłam dumna, że mogę pływać pod polską flagą, zresztą pływam cały czas, bo jestem czynnym sportowcem i  z tego, że mogę dumnie reprezentować nasz kraj. Czułam dumę z tego, tak samo jak mój dziadek i dziadka rodzeństwo, którzy walczyli w Powstaniu Warszawskim, brali udział w wojnie i jeszcze wcześniej również walczyli. Jak ja zostałam sportowcem to było dla mnie szczęście i jestem z tego powodu szczęśliwa, że mogę reprezentować nasz kraj, że tutaj się urodziłam, a nie gdzie indziej i że mam takie korzenie A czy sportowiec powinien zabierać głos w sprawach społecznych? Dla niektórych jesteśmy idolami, gdzieś tam są w nas wpatrzeni, ale nie tylko od tej strony sportowej. Jesteśmy jakieś wzorem do naśladowania, to nie tylko chodzi o styl życia, ale też o strefę duchową. A ja po prostu uważam, że sportowcy powinni być sobą. Ja mogę powiedzieć o sobie, że to co czuję, to zawsze mówię. 

Każdy, kto mnie zna tyle lat, wie, że jestem szczera do bólu i jestem sobą. To, co czuję, to mówię, co mi podpowiada serce i uważam, że sportowcy powinni czasem wyrażać jaką mają opinię. Tym bardziej, kiedy stara się nas zmienić na siłę, kiedy są niszczone nasze pomniki, kościoły. Powinniśmy reagować, znani ludzie powinni reagować, bo to jest nasza kultura, tradycja. Trzeba chronić miejsca święte, już nie patrząc, czy ktoś wierzy, czy nie. Nasi żołnierze, czy ludzie często w cywilu, za wszystkich oddawali życie, za Polskę niepodległą. I uważam, że każdemu należy się szacunek i dlatego reaguję na takie sprawy. Poza tym mieszkam w Warszawie od urodzenia i ubolewam, że tak mało pieniędzy jest przeznaczonych na sport, powinno być dużo więcej. Tym bardziej, że poprzez sport mamy zdrowsze społeczeństwo, sport kształtuje charakter i jest to niesamowita promocja, nie tylko miasta, ale Polski. Kiedy sportowiec, gdzieś na świecie, staje na najwyższym stopniu podium, nie ma lepszej reklamy.

Piotr Motyka: Jakie plany sportowe na nadchodzący czas?

Zofia Noceti – Klepacka: Już intensywnie zaczyna się nam sezon. W maju mamy Mistrzostwa Świata, na jeziorze Garda we Włoszech, a w październiku Mistrzostwa Europy, w Breście, we Francji. Zaszła zmiana i pływam na nowej klasie olimpijskiej. Jest to wyzwanie dla mnie, ale chcę kontynuować moją karierę do Letnich Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku i sprawdzić się w tej nowej klasie. Na pewno nie będzie łatwo, bo to całkowicie co innego w porównaniu do RS:X, gdzie wywalczyłam medal igrzysk, medale mistrzostw świata i zdobywałam puchary świata, jest to całkowicie inna dyscyplina. Wydaje mi się jednak, że przy pomocy również sponsorów, Ministerstwa Sportu i Turystyki, Polskiej Grupy Energetycznej i teraz dołączyła też firma Gatigo, będę mogła spokojnie przygotowywać się do startu w Paryżu.

Piotr Motyka: Życzymy powodzenia i gratulujemy ostatnich sukcesów, brązowego medalu na Mistrzostwach Europy w Vilamourze w 2021 roku. Czy po zakończeniu kariery sportowej planuje Pani, jak to niektórzy widzą, przejść do polityki?

Zofia Noceti – Klepacka: Na pewno chciałabym być przy sporcie, bo to całe moje życie. Nie interesuje się tylko żeglarstwem, ale też innymi dyscyplinami, gdzie mam grono znajomych sportowców, którzy również zdobywali, zdobywają najważniejsze medale. Chciałabym być w strukturach polskiego sportu, żeby go ulepszać. Po karierze będę chciała iść w tym kierunku. W sporcie jest tak, że zawsze jest coś do poprawienia. Będę chciała zostać przy sporcie.

Piotr Motyka: Jakie Pani obecnie akcje charytatywne prowadzi, ponieważ w tej sferze jest Pani również aktywna?

Zofia Nocecti – Klepacka: Tak. Zbierałam na pompę insulinową dla pewnej kobiety, zresztą dla mamy Zuzi, dla której zlicytowałam kiedyś medal. Mama też jest schorowana i ma bardzo zaawansowaną cukrzycę, tak więc udało się uzbierać na pompę insulinową w tamtym roku. Udało się przekazać parę gadżetów, gdzie pomogły moje koszulki, które ktoś wylicytował, te pieniądze trafiły na konta fundacji. Sprzedałam również swój medal pomagając Polce na Ukrainie, pewnej starszej kobiecie. Byłam u niej w odwiedzinach. W minionym roku sporo działo się charytatywnie. Teraz też mam nowy cel. Jestem po rozmowach z Jackiem Czechem, to jest niepełnosprawny pływak, wicemistrz Świata, mistrz Europy, wielokrotny medalista, trzykrotny olimpijczyk, choć co prawda, nie udało mu się zdobyć medalu. Mamy taki pomysł, ponieważ cały czas brakuje pieniędzy do przygotowań, że będzie zakładał zrzutkę i tutaj chce się włączyć, pomóc mu, aby po prostu rozwijał swoje skrzydła i zdobył w końcu upragniony medal olimpijski w Paryżu.

Piotr Motyka: Jakie jest Pani zdanie na temat walki z pandemią i szczepień?

Zofia Noceti – Klepacka: Sama przyszłam covida dwa razy. W styczniu tamtego roku bardzo ciężko. Nie byłam w szpitalu, ale trzy tygodnie chorowałam. Wierzę, że dla starszych ludzi musi być to straszne, tym bardziej, że moja mama zachorowała i widziałam, jak ciężko przechodzi tę chorobę. Mam też znajomego w szpitalu, aktualnie już trzy tygodnie, nie wiadomo kiedy wyjdzie. Wiem, że jest to ciężka choroba, ale nie ukrywam, że niektórzy mają odporność i jednak przechodzą bezobjawowo, albo lekko, jest taka część ludzi. To zależy od organizmu, ja nie jestem lekarzem, żeby się wypowiadać na ten temat, ale wydaje mi się, że tu chodzi o odporność Zaszczepiłam się dopiero po igrzyskach, ponieważ byłam ozdrowieńcem. Przed samymi igrzyskami nie chciałam się szczepić, ponieważ nie wiedziałam, jak zareaguję na tą szczepionkę. Jakbym się rozchorowała, to by cała forma poszła i nie zdążyłabym już nic zrobić. Zaszczepiłam się po igrzyskach i potem również miałam covida, ale wydaje mi się, że lekko przeszłam, ponieważ byłam zaszczepiona. Takie jest moje zdanie. Uważam, że powinniśmy się szczepić, ale to nie powinno być przymusowe. Poza tym ogólnie widząc, jak Polska do tego podchodzi, to uważam, że jesteśmy lekko traktowani. Podróżuję po świecie, po Europie i są większe restrykcje w różnych krajach. Polska jest pod tym względem luźniejsza. Mam takie doświadczenie, że widzę co się dzieje szczególnie na zachodzie Europy, też jeśli chodzi o szczepionki, w Polsce nie ma takich restrykcji, jak za granicą.

Piotr Motyka: Wystąpiła Pani w teledysku do utworu „Grzechy sodomskie” w wykonaniu rapera Karat NM , czy na co dzień słucha Pani rapu?

Zofia Noceti – Klepacka: Lubię rap, aczkolwiek bardzo się skomercjalizował. Generalnie genezą rapu było to, aby mówił prawdę. Teraz to inaczej wszystko wygląda, chociaż są artyści, raperzy, którzy cały czas są sobą, mają swój styl i robią dobrą muzykę. Mniej słucham rapu teraz, więcej słuchałam jak byłam młodsza, jak byłam dzieciakiem albo w takim wieku nastoletnim. Mam oczywiście znajomych, którzy jeszcze robią dobrą muzykę, dostaje te płyty i słucham. Na przykład Kaczy Proceder wydał swoją płytę niedawno, wydaje mi się, że tam są dobre kawałki.

Piotr Motyka: Serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Bóg zapłać i na te wszystkie plany, szczęść Boże!

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com  

Konferencja prasowa Budki w Jaworznie

Konferencja prasowa Borysa Budki w Jaworznie / Fot. PAP/Zbigniew Meissner. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Posłowie Platformy Obywatelskiej Borys Budka oraz Wojciech Saługa przeprowadzili konferencję prasową pod elektrownią w Jaworznie
  • Na ich nieszczęście, na miejscu pojawili się również pracownicy elektrowni oraz związkowcy z “Solidarności”
  • Przedstawiciele Platformy jasno podkreślili nieudolność władzy, która miała problemy z uruchomieniem III bloku elektrowni Jaworzno, który wyłączono z powodu awarii
  • Związkowcy krzyczeli na posłów PO broniąc rządów Prawa i Sprawiedliwości oraz przerzucając odpowiedzialnośćza wysokie ceny energii na rzady Donalda Tuska
  • Po gorących dyskusjach obie strony zadeklarowały gotowość do otwartych rozmów ws. polskiej energetyki
  • Zobacz także: „Dziś dostałem kilka SMS-ów”. Karczewski o zgłoszeniach lekarzy do Rady Medycznej

Wybudowany kosztem ponad 6 mld zł węglowy blok 910 MW w Elektrowni Jaworzno III uruchomiono z opóźnieniem w listopadzie 2020 roku. W czerwcu 2021 roku został wyłączony z powodu usterek, które są obecnie naprawiane. W sobotę przed elektrownią pojawili się politycy Platformy Obywatelskiej, którzy przekonywali, że to przykład największej niekompetencji Prawa i Sprawiedliwości.

Sześć lat rządzą, nie potrafią uruchomić tego bloku

– powiedział Borys Budka.

Podkreślił także, że wraz z kolegami przyjechał do Jaworzna, aby upominać się o to, aby polską energetyką zarządzali kompetentni ludzie. Z kolei na Twitterze przypomniał, także, że Prawo i Sprawiedliwość rządzi od dwóch kadencji wprowadzając niekorzystną transformację energetyczną, podyktowaną przez Unię Europejską.

Dziś w Jaworznie część związkowców Solidarności udawała, że w Polsce rządzi opozycja, a PiS nie ma nic wspólnego z zapaścią w energetyce czy niebotycznymi cenami gazu. Kolejny raz, zamiast bronić interesów zwykłych ludzi, stają po stronie władzy. Naiwność czy hipokryzja?

– napisał szef klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej.

Zakłócona konferencja Budki

Konferencję prasową zakłócili związkowcy z Solidarności, którzy wykrzykiwali, że wysokie ceny energii to efekt rządów Platformy Obywatelskiej. Poseł Platformy Wojciech Saługa przekonywał, że to politycy PiS-u winni są tego, że blok nadal nie działa. W pewnym momencie wdał się z protestującymi w dyskusję. Pytał się ich, czy ta elektrownia działa, po czym oddał głos jednemu ze związkowców.

Państwo wszyscy powinni się się dogadać. Ale mówienie, że jest to wina PiS, że ten blok nie chodzi, to jest nieprawda

– stwierdził mężczyzna, broniąc rządu oraz proponując wspólne rozmowy.

Proszę nie szczuć (…) My chcemy pracować w tym mieście, stanowić stabilność krajowej energetyki, bez obcego kapitału

– dodał inny związkowiec.

Kiedy poseł Saługa stwierdził, że ceny energii są wyjątkowo wysokie m.in. dlatego, że elektrownia w Jaworznie nie działa, rozległy się głosy protestu i okrzyki: „Absolutnie”, „Proszę nie kłamać”

Solidarność chce wspólnych rozmów

Związkowcy wezwali posłów do zorganizowania okrągłego stołu ds. energetyki. Żądali, by zasiedli do niego przedstawiciele różnych sił politycznych.

Dziś sytuacja jest taka, że jeden na drugiego pluje, suweren płaci, a wypracowanego modelu energetycznego nie ma 

– powiedział jeden ze związkowców.

Borys Budka odpowiedział twierdząco, zgadzając się z przedstawionym tokiem i propozycją do podjęcia wspólnych rozmów na temat polskiej energetyki.

wprost.pl, twitter.com