Adele

Adele / Fot. PETER CZIBORRA / Reuters / Forum

  • Po raz drugi najważniejsza nagroda muzyczna w Wielkiej Brytanii, „The BRIT Awards”, przyznawana była bez podziału na kategorię płciowe.
  • Wprowadzona w zeszłym roku zmiana miała, jak informowali organizatorzy, podkreślić ich pragnienie, „by konkurs ewoluował w tak inkluzywnym (…) kierunku jak to możliwe”.
  • Zdaniem Jordan Boyd „zamiast tego pogrzebała osiągnięcia szanowanych artystek, które tak jak Adele postrzegają swoją kobiecość jako zaletę, a nie wadę.
  • Zobacz także: Szwecja: Nauczyciel stracił pracę, bo nie uznał „bezpłciowości” ucznia. Szkoła ma zapłacić ogromne odszkodowanie

Podział wspierał płeć piękną

Według dziennikarki „The federalist” przemówienie uhonorowanej w tym roku Adele było krytyką zniesienia odrębnych kategorii płciowych. Rozumiem dlaczego doszło do zmiany (…) konkursu, ale uwielbiam być kobietą i kobiecą artystką. Jestem naprawdę z nas dumna. Naprawdę jestem… – mówiła laureatka odbierając nagrodę. „Adele (…) powiedziała to, co wielu myśli: Kobiety nie chcą i nie powinny być wymazywane w imię inkluzywności”, komentuje Jordan Boyd.

Jak zwraca uwagę publicystka, podział konkursu na kategorie płciowe wspierał płeć piękną, podkreślając jej tożsamość. Tworzył także szczególną przestrzeń, eksponującą osiągnięcia kobiet i zasłużone artystki. Po ich zniesieniu muszą one konkurować o nagrody z mężczyznami, co prowadzi do wyróżnienia mniejszej liczby z nich.

– Mamy w całym kraju do czynienia z presją na usuwanie ekskluzywnie kobiecych instytucji i przyjęcie radykalnej agendy gender, która przedstawia jako prawdę antynaukową ideologię. Dzieje się to w szkołach, więzieniach, sporcie, a teraz także w konkursach

– zauważa Boyd.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Polonia Christiana

Manewry ukraińskiego wojska

Ćwiczenia ukraińskich żołnierzy / Fot. PAP/EPA/Oleg Petrasyuk. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W sobotę ukraiński resort spraw zagranicznych zaapelował do wszystkich o zachowanie spokoju
  • Na obecnym etapie dla ukraińskiego rządu najważniejsza jest konsolidacja narodowa przeciwko Rosjanom
  • Według zachodnich mediów, prezydent Joe Biden postanowił ujawnić część danych wywiadowczych, aby przechytrzyć Kreml
  • W ten sposób chciano zapobiec sytuacji z 2014 r., gdy w wyniku zaskoczenia przeprowadzono aneksję Krymu
  • Zobacz także: Komisja śledcza ds. podsłuchów jednak nie powstanie? Ekspert ma wątpliwości

Należy zachować spokój, zjednoczyć się wewnątrz kraju oraz unikać działań, które destabilizują sytuację i powodują panikę

– zaapelowało w sobotę ukraińskie ministerstwo spraw zagranicznych.

Resort wskazuje, że od początku eskalacji ze strony Rosji ukraińskie władze, dyplomacja i siły zbrojne dokładają starań, by “Ukraina pozostała silna i przygotowana do różnych scenariuszy rozwoju wydarzeń, a jakiekolwiek agresywne zamiary” wobec Ukrainy, żeby się nie ziściły.

W piątek odbyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, podczas którego przeanalizowano obecną sytuację bezpieczeństwa i dalsze działania Ukrainy.

Ukraińska dyplomacja podkreśla, że w ostatnim czasie rząd zwiększył możliwości obronne kraju.

Obecnie jest to bardzo ważne, by zachowywać spokój, konsolidować się wewnątrz kraju, unikać działań, które destabilizują i sieją panikę

– czytamy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zachodni wywiad wyjawia informacje

Od kilku miesięcy narasta napięcie na wschodzie i obawy przed agresją Rosji na Ukrainę. Od dłuższego czasu w mediach pojawiają się też przecieki z danych wywiadu (m.in. amerykańskiego oraz brytyjskiego). Według źródeł CNN administracja Joe Bidena wierzy, że Władimir Putin został zaskoczony ujawnieniem części rosyjskich planów

Celem ujawniania informacji wywiadowczych przez USA jest pozbawienie Rosji tego samego elementu zaskoczenia, który wykorzystała w 2014 r., kiedy zaanektowała Krym. Wielu z tych samych amerykańskich urzędników rządowych zasiadało w pierwszym rzędzie przy podejmowaniu decyzji w 2014 r. i reagują na wnioski wyciągnięte z tamtego doświadczenia

– wskazują informatorzy CNN.

Nie traktujemy prasy instrumentalnie. To, co robimy, to prowadzenie strategicznej kampanii komunikacyjnej

– stwierdził przedstawiciel zachodniego wywiadu.

Przedstawiciele amerykańskiej administracji powiedzieli, że ujawnianie informacji było starannie koordynowane przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego, wywiad i inne agencje bezpieczeństwa narodowego. Cel? Przerwanie rosyjskiego planowania i powstrzymanie działań wojskowych.

dorzeczy.pl, mfa.gov.ua

Wojska sojusznicze pomagają polskim żołnierzom

Wojsko patrolujące granice z Białorusią / Fot. PAP/Artur Reszko. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Nie ustają próby siłowego forsowania granicy

Straż graniczna twierdzi, że obecność funkcjonariuszy skutecznie odstrasza cudzoziemców, którzy – choć w mniejszym nasileniu – cały czas grupowo próbują przedzierać się do Polski. Wciąż mamy próby siłowego forsowania granicy.

– Grupy krążą pod granicą, ale na widok patroli, które im się pokazują, wycofują się w głąb Białorusi. Nie widzimy na razie perspektyw, żeby tę liczbę zmniejszyć

– mówi por. Anna Michalska, rzecznik straży granicznej.

Na terenach przygranicznych jest 10 tys. żołnierzy wojsk operacyjnych. W strefie zamkniętej – kilka tysięcy żołnierzy WOT. Oprócz tego strażników granicznych wspierają też policjanci.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF FM

Wielka Brytania

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP.EPA/Dave Mustaine. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Według doniesień medialnych prezydent Władimir Putin miał poinformowaćswoich żołnierzy o ataku na Ukrainę jeszcze podczas Igrzysk Olimpijskich
  • W piątek doradca ds. bezpieczeństwa Jake Sullivan zakomunikował, że Stany Zjednoczone obserwują stały wzrost napięcia na granicy z Ukrainą
  • Rosyjski resort spraw zagranicznych zaprzeczyło doniesieniom o rzekomej inwazji na Ukrainę, do której miałoby dojść w najbliższym czasie
  • W sobotę odbędzie sie również rozmowa telefoniczna pomiędzy prezydentem Władimirem Putinem i Joe Bidenem
  • Zobacz także: Reuters: Do Polski trafią kolejni amerykańscy wojskowi. Tym razem blisko 3 tys. żołnierzy

Według nieoficjalnych doniesień amerykańskich mediów Władimir Putin miał już zakomunikować rosyjskim siłom zbrojnym, że niedługo uderzą na Ukrainę. W piątek doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA Jake Sullivan ostrzegał, że do rosyjskiej inwazji na Ukrainie może dojść jeszcze w czasie trwających Igrzysk Olimpijskich w Pekinie.

Widzimy oznaki dalszej eskalacji ze strony Rosji wokół Ukrainy (…). Jesteśmy przygotowani na każde działania Rosji. Jeśli Rosja podejmie jakieś działania, to nasza odpowiedź będzie natychmiastowa, a wsparcie dla Ukrainy będzie trwało bez przerwy

– zapowiedział Sullivan.

Amerykański rząd rozpoczął również kampanię inforamcyjną rozsyłaną do swoich obywateli przebywających na Ukrainie, aby jak najszybciej opuścili ten kraj.

Napięcie wokół Ukrainy

Do tych doniesień odniosło się w piątek wieczorem rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które zaprzeczyło jakby miało dojść do ataku.

Tylko Stany Zjednoczone są zainteresowane tym konfliktem. Histeria w Białym Domu jest większa niż kiedykolwiek. Anglosasi potrzebują wojny. Za każdą cenę. Prowokacje, dezinformacja i groźby to ich ulubione rozwiązanie własnych problemów. Amerykańska maszyna wojskowo-polityczna jest gotowa do ponownego przejścia po ludzkim życiu. Cały świat patrzy na to, jak ujawniają się ich militaryzm i imperialne ambicje

– oświadczyła rzecznik rosyjskiej dyplomacji Maria Zacharowa.

Stwierdziła ona również, że NATO poprzez umacnianie swojej obecności w pobliżu granic z Rosją zaostrza sytuację wokół Ukrainy, co tworzy pretekst do rozpoczęcia konfliktu, nawet na masową skalę.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Negocjacje na linii Waszyngton-Moskwa

Jak podaje CNN, w sobotę prezydent USA Joe Biden ma odbyć rozmowę telefoniczną z rosyjskim przywódcą. Wcześniej z Władimirem Putinem ma też rozmawiać prezydent Francji Emmanuel Macron.

wprost.pl, cnn.com

Unia Europejska

/ Fot. Wikipedia

Parlament Europejski rzadko powołuje komisje

Na powołanie komisji naciskali francuscy deputowani z La République en Marche wchodzącej w skład frakcji Renew Europe w Parlamencie Europejskim. Jednym z poszkodowanych w aferze miał być prezydent Emmanuel Macron. Formalnie utworzenie komisji ma być zatwierdzone na sesji plenarnej w Strasburgu, w przyszłym tygodniu.

Parlament Europejski bardzo rzadko powołuje komisje śledcze. Komisja do zbadania sprawy Pegasusa ma przez rok odbywać sesje publiczne i zwróci się do służb wywiadowczych o dostarczenie odpowiednich dokumentów oraz złożenie zeznań ustnych i pisemnych.

Pegasus, którego producentem jest izraelski koncern NSO, był odsprzedawany rządom i miał służyć do ścigania terrorystów oraz korupcji. Zdaniem „The Guardiana” oraz innych współpracujących z portalem mediów, które ujawniły aferę, rządy w niektórych krajach wykorzystywały oprogramowanie do inwigilacji przeciwników politycznych, aktywistów i dziennikarzy między innymi w Polsce i na Węgrzech.

„Skrzydlaty koń” pozwala operatorowi przejąć kontrolę nad urządzeniem mobilnym. Dzięki temu uzyskuje dostęp do całej jego zawartości, łącznie z szyfrowanymi aplikacjami do przesyłania wiadomości. Pozwala także włączyć kamerę lub nagrywanie dźwięku.

Brytyjski portal wskazał, że ofiarami Pegasusa są m.in. głowy państw oraz wysocy urzędnicy rządowi, dyplomaci i wojskowi w 34 krajach. Wśród nich chociażby prezydent Francji Emmanuel Macron, czy przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel.

Wskazuje się, że inwigilowano ponoć około 50 tysięcy osób, w tym dziennikarzy, aktywistów, prawników i przeciwników rządzących partii politycznych.

Po zakończeniu dochodzenia komisja przedstawi raport i zalecenia dla rządów krajowych oraz Komisji Europejskiej.

Europejski Trybunał Sprawiedliwości dopuszcza „ograniczenie poufności i integralności komunikacji” jedynie w „bardzo ściśle ograniczonych” scenariuszach.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Polonia Christiana

Sala plenarna Sejmu

Posiedzenie Sejmu 08.02.22 / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Komisja śledcza w sprawie nadużywania podsłuchów przez służby specjalne powinna powstać – podkreślił Trudnowski.
  • Przede wszystkim jednak komisja powinna być punktem wyjścia do uporządkowania ram prawnych i zasad nadzoru nad kontrolą operacyjną prowadzoną przez służby – wskazał.
  • Co najmniej trzy wydarzenia mogą sugerować, że za kulisami polityczno-medialnej sceny rośnie podskórny opór przeciwko powołaniu tej komisji – ocenił.

“Komisja powinna powstać”

Jak już informowaliśmy, w tym tygodniu został złożony wniosek o powołanie komisji śledczej ds. podsłuchów w latach 2005-21. Choć oficjalnie opozycja od pewnego czasu naciska na jej powołanie, to ekspert ma pewne obawy.

Komisja śledcza w sprawie nadużywania podsłuchów przez służby specjalne powinna powstać. Afera Pegasusa wymaga pełnego wyjaśnienia, bo formułowane w niej zarzuty są najwyższej rangi. Objęcie zakresem jej prac lat 2005-2015 również ma pełne uzasadnienie, bo niewyjaśnione zarzuty z tamtych czasów obciążają największe polityczne obozy. Przede wszystkim jednak komisja powinna być punktem wyjścia do uporządkowania ram prawnych i zasad nadzoru nad kontrolą operacyjną prowadzoną przez służby. Bez tej komisji to się nie wydarzy. Tymczasem coraz więcej medialnych wrzutek sugeruje, że „pod dywanem” opór przeciw powołaniu komisji rośnie – stwierdził.

“Rośnie podskórny opór przeciw powołaniu komisji”

Trudnowski przywołuje przykłady niepokojących działań, jakie można było ostatnio obserwować w przestrzeni publicznej.

Co najmniej trzy wydarzenia mogą sugerować, że za kulisami polityczno-medialnej sceny rośnie podskórny opór przeciwko powołaniu tej komisji. Po pierwsze – TVN24 wyemitowało reportaż, który potencjalnie mógłby skłócić Kukiza z opozycją. Materiał jest dziwaczny – w atmosferze wielkiej dekonspiracji przedstawia „taśmy”, w których lider Kukiz’15 prezentuje poglądy… które, po wycięciu wulgaryzmów, brzmią jako żywo jak jego publiczne wypowiedzi – zauważył.

Jako dwa kolejne przykłady wymienił wypowiedzi lidera AgroUnii i niesprawdzone doniesienia o inwigilacji w NIK.

“Zaczątek poważnej reformy”

Prezes Klubu Jagiellońskiego podkreśla jednak, że jeżeli komisja ostatecznie powstanie i spełni swoje zadania, to może to być bardzo dobre dla państwa.

Jej „ponadkadencyjny” charakter ma bowiem szansę wyjaśnić szereg nieprawidłowości i zaniedbań różnych ekip, ale też stać się zaczątkiem poważnej reformy nadzoru nad służbami. Obu efektów jej pracy bać się może wiele osób odpowiedzialnych za służby i dzisiaj, i w przeszłości. I nie wykluczyłbym, że co najmniej sympatyzują z próbami obniżenia powagi dotąd formułowanych zarzutów, jak i wiarygodności jej głównego pomysłodawcy i potencjalnego szefa. Szczególnie, że dotychczasowe turbulencje wobec pomysłu komisji wskazują, z jak dużym oporem i licznymi próbami dyskredytowania będą spotykały się jej ewentualne prace – wskazał.

Wśród wniosków Trudnowski podaje m.in. potrzebę nowelizacji przepisów.

Prace komisji powinny być zresztą wstępem do kompleksowej poprawy przepisów i praktyki w zakresie kontroli nad służbami. Dopiero afera Pegasusa postawiła w centrum debaty publicznej problemy, o których nieliczni eksperci z Fundacją Panoptykon na czele alarmowali od lat – napisał.

Nim komisja zakończy pracę i sformułuje systemowe wnioski pozwalające na kompleksową reformę nadzoru nad podsłuchami – konieczna jest choćby punktowa poprawa legislacji już teraz. Taki projekt został przygotowany przez Marka Biernackiego, byłego ministra spraw wewnętrznych i byłego koordynatora służb specjalnych, oraz złożony przez posłów PSL-Koalicji Polskiej. W największym skrócie – z pewnymi uzasadnionymi wyjątkami zobowiązuje służby do informowania osób, wobec których prowadzono kontrolę operacyjną o tym fakcie po upływie 6 miesięcy od jej zakończenia – dodał.

W praktyce wprowadzenie takiej pozornie drobnej zmiany może radykalnie zmienić praktykę służb, prokuratury i sądów. Znów przywołując dane za przywołanymi przez eksperta Panoptykonu – zarzuty stawiane są jedynie 13-14% inwigilowanych. Oznacza to, że w przypadku ponad 85% osób kontrola operacyjna nie potwierdza podejrzeń wobec nich, a jednocześnie nigdy nie dowiadują się o nim o tym, że znaleźli się na celowniku służb! – podkreślił.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

klubjagiellonski.pl

Wojska amerykańskie

Pierwsi amerykańscy żołnierze na podkarpackim lotnisku / Fot.PAP/Darek Delmanowicz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W piątek 11 lutego wieczorem skończyły się rozmowy przywódców państw NATO, w których brał udział m.in. prezydent Andrzej Duda.
  • Tuż po ich zakończeniu posypały się informacje z USA na temat potencjalnego ataku Rosji jeszcze w trakcie trwających zimowych igrzysk olimpijskich.
  • O takim scenariuszu mówił też Jake Sullivan, doradca prezydenta USA Joe Bidena ds. bezpieczeństwa.
  • Zobacz także: Amerykańska armia kupi kilkaset przenośnych zestawów przeciwlotniczych polskiej produkcji

Reuters: Kolejni żołnierze z USA trafią do Polski

Mniej więcej w tym samym czasie agencja Reutera poinformowała, że USA wyślą kolejne trzy tysiące żołnierzy do Polski. Reuters powoływał się na swoje źródła w amerykańskiej administracji, wskazując, że żołnierze ze Stanów Zjednoczonych dotrą do Polski w ciągu najbliższych dni, a konkretnie – w nadchodzącym tygodniu.

To kolejna podobna decyzja Białego Domu w ciągu niewiele ponad tygodnia. Wcześniej, 2 lutego, USA ogłosiły, że wyślą dodatkowych żołnierzy do Europy, m.in. do Polski i Niemiec, przenosząc też wojskowych z Niemiec do Rumunii.

Nad Wisłę trafiło jak dotąd 1,7 tys. amerykańskich żołnierzy z 82. Dywizji Powietrznodesantowej z Fort Bragg.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Wprost

Joe Biden

Joe Biden / Fot. PAP/EPA/Adam Schultz / The White House / HANDOUT. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Biden zadzwoni do Putina

Strona amerykańska wystąpiła do Kremla o możliwość rozmowy telefonicznej z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem. Moskwa i Waszyngton ustaliły, że do konsultacji dojdzie w sobotę 12 lutego. Informacje potwierdził Biały Dom i rzecznik Putina.

Tego samego dnia rozmowę z Putinem ma odbyć prezydent Francji Emmanuel Macron, który był w Moskwie 7 lutego. Wówczas doszło do 6-godzinnych rozmów pomiędzy przywódcami, ale bez przełomu ws. Ukrainy. Porozumienia nie osiągnięto również w ramach tzw. formatu normandzkiego, który dotychczas dotyczył uregulowania kwestii separatystycznych republik w Donbasie i zaanektowanego Krymu.

Agencja AFP podała, że w piątek wieczorem doszło do rozmowy gen. Marka Milleya, Przewodniczący Kolegium Szefów Sztabów USA, ze swoim rosyjskim odpowiednikiem gen. Walerijem Gierasimowem. W czwartek Milley zadzwonił do dowódcy operacyjnego wojsk Białousi. Od 10 lutego trwają manewry wojskowe Rosji i Białorusi.

MSZ Rosji zaprzeczyło w piątek wieczorem informacjom USA, jakoby w przyszłym tygodniu mogło dojść do rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

– Tylko Stany Zjednoczone są zainteresowane tym konfliktem

– powiedziała rzeczniczka rosyjskiej dyplomacji Maria Zacharowa.

Biały Dom ostrzega

– Do inwazji Rosji na Ukrainę może dojść jeszcze w czasie trwających Igrzysk Olimpijskich w Pekinie

– powiedział doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan.

Doradca prezydenta Stanów Zjednoczonych ds. bezpieczeństwa narodowego zaznaczył, że nie sposób przewidzieć przyszłości, ale “zagrożenie jest wystarczająco wysokie”.

– W tym momencie nie możemy wskazać dnia ani godziny, ale to bardzo wyraźna możliwość. Widzimy oznaki eskalacji ze strony Rosji, w tym przybywanie nowych sił na granicę z Ukrainą. Jak już mówiliśmy, znajdujemy się w przedziale czasowym, w którym inwazja mogłaby się rozpocząć w dowolnym momencie, gdyby prezydent Władimir Putin się na to zdecydował

-stwierdził.

Sullivan przekazał, że zmniejszana jest liczebność personelu ambasady amerykańskiej w Kijowie.

– Wzywamy wszystkich obywateli USA, którzy pozostają na Ukrainie, do natychmiastowego wyjazdu. Chcemy być w tym względzie całkowicie przejrzyści. Każdy Amerykanin na Ukrainie powinien wyjechać tak szybko, jak to możliwe, w każdym razie w ciągu najbliższych 24-48 godzin

– oświadczył.

Zastrzegł, że w przypadku inwazji Rosji na Ukrainę amerykańscy obywatele nie zostaną ewakuowani przez amerykańskich żołnierzy.

– Prezydent nie będzie narażał życia naszych żołnierzy poprzez wysłanie ich do strefy działań wojennych dla ratowania osób, które mogły wyjechać, ale nie zdecydowały się na to. Prosimy o podejmowanie odpowiedzialnych decyzji

– mówił.

Według Białego Domu, ewentualny atak Rosji na Ukrainę prawdopodobnie rozpocząłby się od bombardowania z powietrza.

Zdaniem korespondenta stacji PBS, powołującego się na przedstawicieli zachodnich resortów obrony, Stany Zjednoczone uważają, że Władimir Putin zdecydował już o inwazji na Ukrainę i poinformował o swej decyzji wojsko. Według informacji dziennikarza, USA spodziewają się, że inwazja rozpocznie się w przyszłym tygodniu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rzeczpospolita, RadioZET



Przenośny zestaw Piorun

Przenośny zestaw Piorun / Fot. Mesko/Defence24

  • Jak dowiaduje się Defence24.pl, skarżyskie Mesko pozytywnie zakończyło negocjacje z Departamentem Obrony USA.
  • Polskie rakiety przeciwlotnicze, które kupują Amerykanie, to tak zwane MANPADS, czyli rakiety odpalane z ramienia żołnierza.
  • Ich celem mogą być samoloty, śmigłowce, a w przypadku najnowszych polskich Piorunów, także drony.
  • Zobacz także: Holandia zaleca obywatelom pilne opuszczenie Ukrainy

Eksportowy sukces Mesko

Zamówienie amerykańskiego rządu obejmuje docelowo kilkaset zestawów rakietowych. Systemy te są najnowocześniejszym uzbrojeniem bardzo krótkiego zasięgu znajdującym się na uzbrojeniu Wojska Polskiego. Piorun odgrywa kluczową rolę w systemie obrony powietrznej, służąc przede wszystkim do zwalczania śmigłowców, samolotów szturmowych i bezzałogowców.

– Armia Stanów Zjednoczonych musi zapełnić „lukę”, jaka występuje w potencjale obrony powietrznej bardzo krótkiego zasięgu. Przez dekady panowania w powietrzu Amerykanie nie przywiązywali do tego większej wagi, ale przebieg ostatnich konfliktów, na przykład na Ukrainie pokazał, że istnieje realne zagrożenie dla żołnierzy USA rozmieszczonych w rejonach działań ze strony wrogich śmigłowców czy bezzałogowców

– podaje defence24.pl.

Zakup Piorunów przez Stany Zjednoczone to osiągnięcie polskiej zbrojeniówki, która dostarczy sprzęt do bardzo wymagającego użytkownika, ale i odpowiedź na potrzeby zgłoszone przez armię amerykańską, między innymi w związku z zagrożeniem ze strony Rosji. Armia Stanów Zjednoczonych musi bowiem zapełnić „lukę”, jaka występuje w potencjale obrony powietrznej bardzo krótkiego zasięgu. Przez dekady panowania w powietrzu Amerykanie nie przywiązywali do tego większej wagi, ale przebieg ostatnich konfliktów, na przykład na Ukrainie pokazał, że istnieje realne zagrożenie dla żołnierzy USA rozmieszczonych w rejonach działań ze strony wrogich śmigłowców czy bezzałogowców.

Zestawy Piorun trafią też na Ukrainę, aby wesprzeć możliwości jej obrony przed rosyjskim zagrożeniem. Stosowny wniosek został przyjęty pozytywnie przez Radę Ministrów złożył minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Z kolei ukraińskie siły zbrojne jak dotąd eksploatowały poradzieckie przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe typu Strzała i Igła w kilku różnych wersjach. W ostatnich tygodniach w ramach pomocy wojskowej od innych państw NATO otrzymują także partie amerykańskich systemów Stinger.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Defence24

Największy baner pro-life zniszczony

Baner fundacji "SMS do Nieba" / Fot. Twitter

  • Korzekwa-Kaliszuk zwróciła uwagę na noszące znamiona przestępstw działania organizacji proaborcyjnych w Polsce.
  • To jest pole do działań policji i prokuratury. To, że ta organizacja działa w sposób publiczny, chwaląc się ilu osobom pomaga zabijać dzieci, jest niestety kompromitacją polskiego państwa. Pokazuje, że Polska nie uskutecznia swojego prawa – wskazała.
  • Podała przykład kobiety, która będąc w 37. tygodniu ciąży, chciała zabić poprzez aborcję swoje dziecko.
  • Zobacz także: Tusk wyśmiany i wykpiony. Spot z paletami ośmieszył szefa PO

Uskutecznić prawo

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk w rozmowie z TV Trwam, przedstawiła fakty dotyczące aborcji w Polsce i na świecie. Ukazuje sytuacje oraz rozwijający się biznes małymi dziećmi.

Ważnym krokiem ku pełniejszej ochronie życia dzieci jest uskutecznienie polskiego prawa, aby przestępcze organizacje aborcyjne nie mogły przyczyniać się do ich zabijania. Od osób ze Stanów Zjednoczonych wielokrotnie słyszałam, że to, co dzieje się w Polsce ma dla nich znaczenie. Jeśli ktoś myśli, że mała Polska i nasze zmiany w prawie nie mają jakiegoś wielkiego wydźwięku na świecie, to zapewniam, że mają ogromną wartość

– mówiła Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, prawnik i psycholog, w rozmowie z TV Trwam.

“To jest pole do działań policji i prokuratury”

Korzekwa-Kaliszuk podała przykład organizacji o nazwie „Aborcyjny Dream Team”, która na swojej stronie internetowej jasno deklaruje pomoc każdej kobiecie chcącej usunąć dziecko. Przedstawiła ona przypadek kobiety, której organizacja pomogła pod koniec stycznia w aborcji za granicą dla kobiety, która była w 37 tygodniu ciąży.

Działalność wspomnianej organizacji w Polsce pokazuje, że polskie organy ścigania – policja czy prokuratura – nie interesują się tą sferą przestępczości. W dużej mierze działania podejmowane przez tę organizację to działania przestępcze: pomoc w zakupie pigułek wczesnoporonnych czy promowanie instrukcji, jak dokonać aborcji w naszym kraju. Sprawą dyskusyjną, także prawnie, jest kwestia pomagania w aborcji dokonywanej za granicą. Natomiast same działania wykonywane na terenie Polski bez cienia wątpliwości noszą znamiona zachowań przestępczych. To jest pole do działań policji i prokuratury. To, że ta organizacja działa w sposób publiczny, chwaląc się ilu osobom pomaga zabijać dzieci, jest niestety kompromitacją polskiego państwa. Pokazuje, że Polska nie uskutecznia swojego prawa

– zaznaczyła prawnik.

Wiemy, że na całym świecie zabijanie dzieci przez tzw. aborcję jest biznesem i sposobem na zarabianie wielkich pieniędzy

– dodała Korzekwa-Kaliszuk.

Potrzebna jest w Polsce zmiana prawa, by organizacje wspierające aborcjonistki zostały zdelegalizowane. Aborcja w Polsce jest dozwolona tylko w szczególnych sytuacjach. Działania takich organizacji są zatem niezgodne z prawem. Korzekwa-Kaliszuk zauważyła, że ruchy pro-life w Polsce robią dużo dobrego i że w USA też wzrasta poparcie dla życia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Trwam