Chiny

Władimir Putin i Xi Jinping / Fot. Radek Pietruszka/PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało we wtorek oświadczenie, w którym potwierdziło, że Pekin nie tylko nie zamierza ochłodzić stosunków z Moskwą po agresji na Ukrainę, ale dołoży wszelkich starań, aby pogłębiać współpracę między oboma państwami.

Chiny zacieśniają współpracę z Rosją

Chiński resort spraw zagranicznych przekazał, że rosyjski ambasador Andriej Denisow został zapewniony przez wiceministra Le Yuchenga o kontynuacji strategicznej współpracy.

Bez względu na to, jak zmieni się międzynarodowy krajobraz polityczny, Chiny będą nadal wzmacniać strategiczną współpracę z Rosją, aby stosunki pomiędzy oboma państwami osiągnęły status win-win, wspólnie chronić nasze wspólne interesy i promować budowanie nowego typu stosunków międzynarodowych i wspólnoty ze wspólną przyszłością dla ludzkości

– powiedział Le Yucheng.

Le wskazał na prawie 30-procentowy wzrost wymiany handlowej między obydwoma krajami w pierwszym kwartale tego roku, sięgający około 38,2 miliarda dolarów. Według chińskiego polityka, taki wolumen wymiany handlowej to świadectwo odporności we współpracy dwustronnej.

Obie strony wymieniły również poglądy na temat Ukrainy, a także innych niepokojących kwestii międzynarodowych i regionalnych. Ministerstwo nie podało jednak żadnych dalszych szczegółów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Pekin wspiera Moskwę

W publicznych oświadczeniach i na międzynarodowych szczytach chińscy urzędnicy próbowali zająć pozornie neutralne stanowisko w sprawie wojny na Ukrainie, ani nie potępiając rosyjskich działań, ani nie wykluczając możliwości, by Pekin mógł działać jako mediator w dążeniu do pokoju.

Przed inwazją Chiny i Rosja ogłosiły, że ich bliska współpraca nie ma granic.

Jednak od tego czasu Pekin po cichu dystansuje się od dotkniętej sankcjami gospodarki rosyjskiej. Wielokrotnie potępiał również sankcje wobec Moskwy jako nieskuteczny sposób rozwiązania kryzysu.

dorzeczy.pl, cnn.com

Rosyjska ofensywa w Donbasie

Zniszczenia w Charkowie / Fot. PAP/EPA/Elena Dolzhenko. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak oświadczył, że oblężenie Mariupola i jego trudna sytuacja komplikuje rozmowy z Rosją
  • Z kolei dzisiejsza ofensywa w Donbasie i na wschodzie Ukrainy zawiesza negocjacje pokojowe
  • Według ukraińskich szacunków w Mariupolu mogło zginąć nawet do 20 tys. cywilów
  • Zobacz także: Rosja postawiła ultimatum. “Wzywamy ukraińskie wojsko do rezygnacji”

Rosyjskie oblężenie Mariupola i tragedia tego miasta skomplikowały nasze rozmowy pokojowe z Rosją; obecnie trudno powiedzieć, kiedy te negocjacje zostaną wznowione

– powiedział Mychajło Podolak.

Rosja liczy na sukces zmasowanej operacji militarnej w Donbasie. Przeciwnik chce wzmocnić swą pozycję w wyniku działań zbrojnych, a nie rozmów. Również ten czynnik stawia pod znakiem zapytania przyszłość negocjacji pokojowych

– dodał doradca ukraińskiego prezydenta.

Rosyjska ofensywa w Donbasie

We wtorek po południu szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj potwierdził, że rosyjskie wojska rozpoczęły ofensywę na wschodzie Ukrainy.

Nastąpiła chwila ataku, ruszyli ze wszystkich kierunków. Zaczął się bardziej zmasowany ostrzał, o wiele intensywniej atakuje lotnictwo

– przekazał Serhij Hajdaj.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Oblężenie Mariupola

Mariupol na południowym wschodzie Ukrainy znajduje się w oblężeniu rosyjskich wojsk od początku marca. W mieście trwają ciągłe ostrzały i bombardowania. Według strony ukraińskiej w Mariupolu mogło zginąć nawet do 20 tys. osób, lecz do tych szacunków należy podchodzić bardzo ostrożnie przez trudny dostęp do weryfikacji liczby ofiar.

Zdobycie Mariupola, portu nad Morzem Azowskim, umożliwiłoby Rosjanom stworzenie korytarza lądowego do okupowanego Krymu, a także miałoby dla nich ogromne znaczenie propagandowe. Zajęcie miasta pozwoliłoby też Kremlowi uwolnić znaczne siły do szerokiej ofensywy w pozostałej części Donbasu.

wpolityce.pl

Marine Le Pen

Marine Le Pen / Fot. Flickr

  • Główna rywalka obecnego prezydenta Francji Emmanuela Macron po raz kolejny zabrał głos ws. wojny na Ukrainie
  • Marine Le Pen potępiła rosyjską ofensywę w Donbasie
  • Podkreśliła, że Francja będzie dążyć do zawieszenia broni i do wprowadzenia pokoju
  • Zaznaczyła również, że Kijów musi odzyskać suwerenność w całym kraju
  • Zobacz także: Rosja postawiła ultimatum. “Wzywamy ukraińskie wojsko do rezygnacji”

W nocy z poniedziałku na wtorek Rosja rozpoczęła ofensywę na wschodzie Ukrainy. Jej oddziały przypuściły spodziewany od kilkunastu dni atak na Donbas. Ostrzeliwane są okolice Doniecka, Ługańska i Charkowa. Niestety, wśród ofiar znajdują się cywile.

Większość rosyjskich wojsk koncentruje się teraz na tej ofensywie. Ale niezależnie od tego, jak wielu Rosjan przyjedzie na front, będziemy walczyć, będziemy się bronić. Nie oddamy niczego co ukraińskie

– zapowiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Stanowczy głos Le Pen

Krytyczny głos ws. rosyjskiej inwazji na wschodzie Ukrainy zabrała Marine Le Pen. Jak oceniła, demokratyczne państwa muszą wspierać wszelkie możliwe wysiłki dyplomatyczne w celu osiągnięcia zawieszenia broni i narzucenia pokoju Rosji.

Tak, aby Ukraina odzyskała pełną suwerenność

– podkreśliła kandydatka na prezydenta Francji.

Marine Le Pen dodała, że potępia ofensywę Rosji przeciwko narodowi ukraińskiemu w Donbasie.

tvp.info

Szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto

Szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto / Fot. screen youtube

  • Minister spraw zagranicznych Peter Szijjrto poinformował, że Węgry nie poprą sankcji na rosyjską ropę i gaz
  • Podkreślił również, że Budapeszt nie dostarczy broni na Ukrainę oraz nie przepuści takich konwojów
  • Jego zdaniem obywatele jasno poparli takie działania swojego rządu podczas ostatnich wyborów parlamentarnych
  • Zdecydowanie zaznaczył, że węgierski rząd nie zamierza narażać swoich obywateli na niebezpieczeństwo
  • Zobacz także: Mateusz Morawiecki we Lwowie: To był pomysł Kukiza

Węgierski szef dyplomacji Peter Szijjrto ogłosił podczas wizyty w Ankarze, że Budapeszt będzie kontynuował swoją politykę wobec wojny na Ukrainie. Zaznaczył, że Węgry nie poprą sankcji na rosyjski gaz i ropę, a także nie przepuszczą przez swój kraj wojskowych konwojów.

Węgry bronią się przed zaangażowaniem w wojnę

Ważnym aspektem bezpieczeństwa jest bezpieczeństwo energetyczne. Jest naszym obowiązkiem – i czynimy mu zadość – by zapewnić bezpieczeństwo dostaw energii na Węgry. Nie możemy pozwolić na to, by Węgrzy płacili cenę za tę wojnę i dlatego do tej pory nie popieraliśmy i w przyszłości też nie poprzemy sankcji dotyczących rosyjskiej ropy naftowej i gazu ziemnego 

– oznajmił węgierski minister spraw zagranicznych.

Zaznaczył on również, że nie tylko Węgry mają takie stanowisko w Unii Europejskiej, ale inny kraje nie wspominają o swoim sprzeciwie tak otwarcie jak Budapeszt.

Szef MSZ potwierdził też, że Węgry nie będą transportować broni na Ukrainę ani przepuszczać przez swoje terytorium takich transportów. Zaznaczył, że z ubolewaniem przyjął niedawne ataki rakietowe na Lwów, których celem było – jak ocenił – zniszczenie transportów broni przeznaczonych dla Ukrainy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Szijjarto podkreślił obawy Węgrów

Nie chcemy, by do podobnych scen doszło na terenach Ukrainy zamieszkanych przez Węgrów albo w okolicy węgiersko-ukraińskiej granicy. A gdybyśmy przepuścili transporty broni przez nasze terytorium – albo nie daj Boże sami je dostarczali – wzięlibyśmy na siebie takie ryzyko

– powiedział Peter Szijjarto.

Dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo Węgier i dlatego czynimy wszystko, by uniknąć wciągnięcia Węgier w tę wojnę. Na wyborach Węgrzy zajęli jasne stanowisko w tej kwestii. Wyrazili zdecydowaną wolę pokoju i bezpieczeństwa

– zaznaczył minister.

W wyborach parlamentarnych 3 kwietnia rządzący na Węgrzech Fidesz uzyskał ponad 54 proc. głosów i zdobył 135 mandatów w 199-osobowym parlamencie.

rmf24.pl

Siergiej Ławrow

Siergiej Ławrow / Fot. PAP/EPA/SHAMIL ZHUMATOV/ POOL. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow poinformował o wydaleniu 15 holenderskich i 21 belgijskich dyplomatów
  • Rosyjska dyplomacja w ten sposób odpowiedziała na wcześniejsze decyzji obu tych krajów
  • Do siedziby resortu dyplomacji został również wezwany ambasador Luksemburga
  • Przekazano mu, że uznanie z rosyjskich dyplomatów za personę non grata było nieuzasadnionym i nieprzyjaznym gestem
  • Nieuniknione są dalsze kroki w tej sprawie, gdyż Moskwa pozostawia sobie prawo do wzajemności
  • Zobacz także: Ukraina podała, ilu ludzi i sprzętu stracili Rosjanie. Liczby przerażają

Do siedziby rosyjskiego resortu spraw zagranicznych wezwany został również ambasador Luksemburga, którego poinformowano, że uznanie jednego z rosyjskich dyplomatów z placówki w Luksemburgu za persona non grata było nieuzasadnionym i nieprzyjaznym gestem.

Przedstawiciel tego kraju usłyszał, że Moskwa pozostawia sobie prawo do zastosowania podobnych kroków zgodnie z zasadą wzajemności.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

polsatnews.pl

Poseł Ruchu Kukiz'15, dr Jarosław Sachajko.

Poseł Ruchu Kukiz'15, dr Jarosław Sachajko. / Fot. PAP/Mateusz Marek. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030.

Zobacz także: Zmartwychwstał Pan, Alleluja! Ks. Suchoń: “Oto zapowiedź Pokoju!” [NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Polska buduje na Ukrainie miasteczka kontenerowe dla uchodźców wewnętrznych, których pomysłodawcą jest lider ruchu Kukiz 15, przewodniczący Paweł Kukiz, jak to wygląda w praktyce?

Jarosław Sachajko: Najlepiej jest pomagać na miejscu. Oczywiście w tym momencie mamy wojnę i nie da się pomagać na obszarze wschodniej Ukrainy. Ale na obszarze zachodnim, który jest jednak w większej odległości od najbardziej intensywnych działań wojennych, taka pomoc jest możliwa. Część społeczeństwa ukraińskiego nie chce opuszczać swojego państwa z różnych powodów. To jest obawa przed nowym, przed tym, że trzeba opuścić kraj i oni chcieliby zostać w zachodniej Ukrainie. Paweł Kukiz rozmawiał z merami tamtejszych kilku miast i oni powiedzieli, że są jak najbardziej w stanie pomóc na miejscu, tylko po prostu nie mają na to środków. Jak się jedzie przez Ukrainę, to można stwierdzić, że są co najmniej jakieś 30 lat za nami w rozwoju materialnym.

W ostatni piątek byłem również z darami i widać różnicę, ale widać również wielką chęć pomocy uciekającym z terenów objętych walkami. Paweł Kukiz od początku mówił, żeby pomagać tam na miejscu. Jest to, tak na szybko, pierwszy krok, czyli takie miasteczko kontenerowe, ale również tam jest bardzo dużo pustostanów, które niewielkimi pieniędzmi można byłoby zagospodarować, tak żeby oni się czuli u siebie, na swoim, w miasteczkach bezpośrednio okalających Lwów, czy w przygranicznych miastach, w razie, jeżeli nie daj Boże, rozlało by się to, co się dzieje na wschodzie Ukrainy, na zachodnią Ukrainę. W takiej sytuacji uchodźcy mogliby ewentualnie szybko uciec do Polski. Na razie powstało jedno miasteczko we Lwowie, ale zobaczymy co merowie zaproponują Pawłowi Kukizowi, jakie budynki wskażą do remontu. Jeżelibyśmy przystosowali te pustostany do użytku, to byłoby to tańsze niż kontenery. 

Piotr Motyka: Czyli to był pomysł przewodniczącego Kukiza, wynikający z osobistego rozeznania sytuacji, przedstawiony na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, a teraz jest realizowany przez państwo polskie?

Jarosław Sachajko: Tak. Paweł Kukiz na wielu spotkaniach mówił o tym, żeby pomagać tam na miejscu. Cieszę się, że Prawo i Sprawiedliwość skorzystało z tej propozycji i idźmy dalej. Jeżeli się jest w polityce, to trzeba rozmawiać. Najgorzej jak ktoś jest w polityce i nie chce się dzielić swoimi pomysłami, mówiąc, że on nie będzie ich zdradzał. To po co taki ktoś jest w polityce?

Piotr Motyka: Czy uważa Pan, że to zaangażowanie wynika z kresowych korzeni przewodniczącego Kukiza?

Jarosław Sachajko: Myślę, że to zaangażowanie wynika bardziej z charakteru Pawła Kukiza, chęci niesienia pomocy. Z tego, że on wcześniej jeździł po Ukrainie, fotografował polskie nekropolie. To działanie jest pokłosiem wielu czynników, wrażliwości, jak i również sentymentu do naszych wschodnich Kresów. 

Piotr Motyka: Serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad i podejmowane działania pomocowe, Bóg zapłać, a z okazji trwającej Oktawy Wielkanocnej życzę Łask od Chrystusa Zmartwychwstałego, wszystkiego najlepszego i pokoju!

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Spencer Davis/Unsplash

  • Dzisiaj minister zdrowia Adam Niedzielski przekazał, że Polska wypowiedziała kontrakt na szczepionki Covid-19 firmy Pfizer
  • Zdaniem szefa resortu, polski rząd wykorzystał przesłankę dot. niespodziewanych sytuacji znajdującą się w umowie
  • Polska chciała przekierować fundusze na szczepionki w stronę opieki nad ukraińskimi uchodźcami
  • Rząd liczy się również z ewentualnym konfliktem prawnym, lecz zamierza także rozmawiać z innymi dostawcami szczepionek
  • Komisja Europejska zapowiedziała, że rozumie powody jakimi kierowała się Polska i zapewnia, że będzie uczestniczyć w dalszych negocjacjach
  • Zobacz także: Adam Niedzielski: “Musimy z pewnym niepokojem patrzeć na wrzesień”

Ministerstwo Zdrowia wypowiedziało kontrakt na szczepionki przeciw Covid-19 firmy Pfizer, ponieważ obecnie są znacznie mniejsze zapotrzebowania. Niewykluczone, że jeszcze w tym miesiącu zniesiony zostanie stan epidemii.

Już w zeszłym tygodniu minister Adam Niedzielski sygnalizował w Polsat News, że Polska chce wykorzystać klauzulę dotyczącą niespodziewanych sytuacji i to jest – według resortu – wystarczająca przesłanka, żeby prowadzić bardziej agresywne negocjacje z firmą Pfizer.

Polska chciała uelastycznienia kontraktów szczepionkowych tak, aby pieniądze te przeznaczyć na opiekę nad uchodźcami z Ukrainy. Jednak Komisja Europejska nie chciała rozłożyć dostaw i płatności za te dostawy w czasie.

Chcieliśmy rozłożyć te dostawy na 10 lat i płacić wtedy, kiedy otrzymamy szczepionki. Niestety, spotkaliśmy się z kompletnym brakiem elastyczności po stronie producentów

– zauważył minister zdrowia Adam Niedzielski w rozmowie z TVN24.

Pod koniec zeszłego tygodnia skorzystaliśmy z klauzuli siły wyższej. Poinformowaliśmy zarówno Komisję Europejską, jak i głównego producenta szczepionek, że odmawiamy przyjmowania szczepień w tej chwili, odmawiamy wykonywania płatności

– poinformował.

Minister zdrowia przyznał, że polski rząd liczy się z konfliktem prawnym, lecz to nie stoi na przeszkodzie by rozmawiać z innymi dostawcami szczepionek o rozwiązywaniu umów lub zmiany terminu dostaw oraz płatności.

Zaczęliśmy od Pfizera, w kolejnych dniach, tygodniach, będziemy rozmawiali z kolejnymi firmami i mamy nadzieję, że wykażą większą elastyczność

– zapowiedział Niedzielski.

Niedzielski dodał, że jest rozczarowany postawą zarówno Komisji Europejskiej, jak i producentów szczepionek.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Łagodna reakcja KE?

W odpowiedzi na działania polskiej strony, Komisja Europejska ustami rzecznika Stefana De Keermaeckera zareagowała nadzwyczaj w łagodny sposób. Poinformował on bowiem, że Bruksela rozumie rozterki polskiego rządu oraz obecnej sytuacji geopolitycznej.

Zostaliśmy poinformowani przez polskie władze o tej decyzji. (…) Kraje członkowskie są związane zobowiązaniami wynikającymi z kontraktu, ale Komisja Europejska oczywiście rozumie trudną sytuację, w jakiej znalazła się Polska

– powiedział rzecznik Komisji Europejskiej Stefan De Keermaecker.

Jak dodał, KE będzie starać się ułatwiać rozmowy między polskimi władzami a firmą, by znaleźć pragmatyczne rozwiązanie dla tej specyficznej sytuacji, z którą konfrontuje się Polska.

rmf24.pl

Wielka Brytania

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP.EPA/Dave Mustaine. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Sytuacja w Mariupolu oraz szerzej na wschodzie Ukrainy staje się coraz bardziej ciężka dla ukraińskich sił obronnych
  • Kreml chce przed 9 maja tj. Dniem Zwycięstwa ogłosić sukces w związku z “operacją” na Ukrainie
  • Rosyjskie ministerstwo obrony zachęciło ukraińskich żołnierzy w Mariupolu do złożenia broni i poddania się
  • Z kolei generał Michaił Mizincew zapewnił, że jeńcy zostaną potraktowani zgodnie z zapisami Konwencji Genewskiej
  • Zobacz także: Stany Zjednoczone zdradziły szczegóły rosyjskich planów na bitwę o Donbas

Rosyjska agencja TASS poinformowała o nowych żądaniach sił rosyjskich wobec Ukraińców. Według medialnych doniesień Rosja wezwała do natychmiastowego złożenia broni. Postawiła też ultimatum złożenia broni żołnierzom broniącym oblężony Mariupol.

Z informacji uzyskanych przez agencję wynika, że armia rosyjska w zamian za złożenie broni i rezygnację z oporu zaoferowała otwarcie korytarza dla żołnierzy i najemników bez broni. Zapewniła też o przestrzeganiu Konwencji Genewskiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rosja wzywa Ukraińców do złożenia broni

Federacja Rosyjska gwarantuje każdemu zachowanie życia i przestrzeganie wszystkich norm Konwencji Genewskiej o traktowaniu jeńców wojennych

– czytamy w oświadczeniu rosyjskiego ministerstwa obrony.

Jak informuje rosyjska agencja TASS, Ukraińcy otrzymali czas na spełnienie rosyjskich żądań do godziny 12 we wtorek.

Biorąc pod uwagę katastrofalną sytuację, która rozwinęła się w hucie Azowstal, a także kierując się czysto humanitarnymi zasadami, rosyjskie siły zbrojne po raz kolejny oferują bojownikom, aby złożyli broń

– stwierdził rosyjski generał Michaił Mizincew.

Żołnierz przekazał, że strona rosyjska proponuje ustanowienie łączności w celu wymiany danych i ogłoszenie zawieszenia broni od godziny 13. Z kolei od godz. 14 do 16 ukraińskie jednostki zbrojne miałyby czas na opuszczenie terenów Azowstalu.

Po raz kolejny wzywamy ukraińskie władze do wydania odpowiednich instrukcji bojownikom, aby powstrzymali bezsensowny opór i opuścili ośrodek oporu. Ale zdając sobie sprawę, że takich rozkazów i poleceń od władz kijowskich nie otrzymają, my nakłaniamy ich do samodzielnego podjęcia takiej decyzji i złożenia broni

– podkreślił.

dorzeczy.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. YouTube

  • Według doniesień ukraińskiego wywiadu mieli oni dotrzeć do tajnych informacji i planów rosyjskiej generalicji
  • W przypadku ostrych protestów na Białorusi 1 Gwardyjska Armia Pancerna Rosji miała dokonać inwazji
  • Głównym zadaniem takiego zadania miałoby być stłumienie protestów białoruskiej opozycji po przegranych wyborach
  • Zobacz także: Białoruski generał ostrzegł Polaków. “NATO przygotowuje się do agresji”

Ukraiński wywiad wojskowy poinformował, że pozyskał dokumenty, które świadczą o przygotowaniu 1 Gwardyjskiej Armii Pancernej Rosji do inwazji i zajęcia terytorium Białorusi.

Z dokumentu wynika, że po sfałszowaniu wyborów prezydenckich na Białorusi, Federacja Rosyjska opracowała plan inwazji i stłumienia protestów społecznych.

W ocenie wywiadu okupację Białorusi zaplanowano pod pretekstem uniknięcia zaangażowania Rosji w europejskim regionie kontynentalnym w regionalną lub na dużą skalę wojnę z państwami członkowskimi NATO na Zachodzie.

Jednym z dowodów przygotowania Rosji do militarnej agresji na Białoruś ma być, według służb ukraińskich, legenda o planie przegrupowania jednostek wojskowych 1 Armii Pancernej w rejonie, gdzie ma być wykonane zadanie.

Ukraiński wywiad twierdzi, że rosyjska armia planowała inwazję wojskową na Białoruś. Po sfałszowanych wyborach prezydenckich na Białorusi, rosyjskie wojsko opracowało plan inwazji na ten kraj i stłumienia powszechnych protestów

– napisał doradca Swiatłany Chichanouskiej, Frank Viacorka.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

Waszyngton

Waszyngton / Fot.: Sebtian Indra/Flickr

  • Zastępca sekretarza skarbu Stanów Zjednoczonych Wally Adeem zapowiedział, że Kreml może zostać obciążony bardzo bolesnymi sankcjami
  • Jego zdaniem Waszyngton może zdecydować się na odcięcie Rosji od produkcji uzbrojenia wojskowego
  • Głównym celem Amerykanów jest zablokowanie dostaw potrzebnych Rosji surowców i materiałów do przemysłu zbrojeniowego
  • Według informacji agencji Ukrinform, USA i inne kraje, które nałożyły na Moskwę sankcje obejmują 50% światowej gospodarki
  • Zobacz także: Joe Biden będzie rozmawiał dzisiaj z przywódcami NATO i prezydentem Andrzejem Dudą

Podczas okolicznościowego przemówienia w Instytucie Gospodarki Międzynarodowej Petersona, zastępca sekretarza skarbu Stanów Zjednoczonych stwierdził, że następnym krokiem Waszyngtonu będzie prawdopodobnie ograniczenie Rosjanom możliwości produkcyjnych w sektorze wojskowym.

Chociaż nadal nakładamy surowe sankcje finansowe na Rosję i jej kluczowe instytucje finansowe, kolejnym krokiem w naszej pracy będzie demontaż rosyjskiej machiny wojskowej, kawałek po kawałku, niszcząc jej kompleks wojskowo-przemysłowy i jej łańcuchy dostaw

– powiedział zastępca sekretarza skarbu Stanów Zjednoczonych Wally Adeem.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

USA nakłada sankcje na główne sektory rosyjskiej gospodarki

Zaznaczył, że wojna Putina z Ukrainą trwa znacznie dłużej, niż oczekiwano na Kremlu, w dużej mierze dzięki heroicznym wysiłkom narodu ukraińskiego i wsparciu, którego udzieliliśmy. Według niego oznacza to, że wojska rosyjskie muszą odrabiać straty i uzupełniać zapasy.

Aby temu zapobiec, nadal staramy się stosować sankcje i ograniczenia eksportowe, pozbawiać Rosję kluczowych zasobów i koncentrujemy się na kluczowych sektorach, takich jak przemysł lotniczy, elektronika i inne związane z sektorem obronnym

– podkreślił.

Podkreślił również, że dopóki rosyjska inwazja będzie trwała, Stany Zjednoczone będą nadal zwiększać naciski na Federację Rosyjską w związku z sankcjami.

Jak donosi Ukrinform, Stany Zjednoczone i ponad 30 innych krajów, które obejmują ponad 50 proc. światowej gospodarki, nałożyły na Rosję bezprecedensowe sankcje i ograniczenia eksportowe po jej zbrojnej inwazji na Ukrainę.

polsatnews.pl