Janusz Korwin-Mikke

Janusz Korwin-Mikke / Fot. PAP/Tomasz Gzell. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezes Janusz Korwin-Mikke w wywiadzie dla portalu Do Rzeczy stwierdził jasno, że Polska niepotrzebnie nakłada na Rosję i siebie sankcje gospodarcze
  • Jego zdaniem inne kraje europejskie są powściągliwe w kwestii płatności w rublach za rosyjski gaz
  • Podkreślił również, że Rosję nie można karać inaczej niż poprzez międzynarodowy trybunał
  • Zobacz także: Rosjanie chcą wybuchu epidemii? Specjalne rozporządzenie ws. cholery

W wywiadzie dla portalu Do Rzeczy, prezes partii KORWiN Janusz Korwin-Mikke nie zgodził się z prowadzoną przez polskie władze polityką sankcyjną wobec Rosji. Jego zdaniem nie można mieszać do tego gospodarki, która ma uderzać w obywateli.

Ja krytykuję w pierwszej kolejności działania Rosji, która raz zakręca, następnie odkręca kurek z gazem. Po stronie Rosji mamy sytuację gorączki decyzyjnej, co widać po całej wojnie, po tym jak ona jest prowadzona. W Rosji jest ewidentnie coś nie w porządku, jednak nie zmienia to faktu, że nasz rząd się wygłupił rezygnując z rosyjskiego gazu i ropy

– powiedział Janusz Korwin-Mikke.

Prezes partii KORWiN potępił również działania polskiego rządu, który nałożył na Rosję sankcje i przestał kupować rosyjski gaz oraz inne surowce.

Zawsze tłumaczyłem, że sankcje działają na obie strony. Z jednej strony oczywiście Rosjanie przestają dostawać pieniądze, ale przecież z drugiej my przestajemy otrzymywać gaz. Prędzej Rosja sobie poradzi bez złota, niż my sobie poradzimy bez gazu. Naprawdę nakładanie na Rosję sankcji jest kompletnym absurdem

– stwierdził.

Zauważył również, że inne kraje europejskie pomimo deklaracji, nadal są chętne do kupowania rosyjskiego gazu, aby zapewnić sobie nieprzerwane dostawy. Korwin-Mikke stwierdził również, że Rosji nie powinno się karać w inny sposób niż przez międzynarodowy trybunał.

Czy w ogóle możemy karać inne państwa za ich działania? Przecież nie jesteśmy jakimś międzynarodowym trybunałem, który będzie karał Rosję, czy Ukrainę, a może Chiny

– podkreślił prezes partii KORWiN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Parlament Europejski

Parlament Europejski / Fot. Pixabay

  • W ostatnim czasie odbyła się konferencja ws. przyszłości Europy, która miałą nakreślić nowe kierunki
  • Ekspert od europeistyki prof. Tomasz Grosse zauważył, że Bruksela od kilku dobrych lat dąży do centralizacji
  • W przyszłości państwa narodowe miałyby porzucić własna suwerenność na rzecz Komisji Europejskiej
  • Zobacz także: Konstytucja 3 maja. 231. rocznica uchwalenia drugiego takiego dokumentu na świecie

Niedawno zakończyła się konferencja w sprawie przyszłości Europy, która miała nakreślić nowe kierunki rozwoju Wspólnoty. Jej ustalenia komentował na antenie Polskiego Radia 24 prof. Tomasz Grosse.

Bruksela dąży do absolutyzmu

Od kilkunastu lat widać, że Bruksela zamierza w taki sposób przekształcić Unię Europejską, aby cała władza państw narodowych została przekazana na ręce Komisji Europejskiej. Profesor Grosse zauważył, że przez ostatni rok trwały intensywne prace nad procesem konsultacji politycznych UE.

Chodziło przede wszystkim o to, żeby zmobilizować jak najwięcej obywateli tak zwanego społeczeństwa obywatelskiego, think tanków, instytucji, które miałyby włączyć się w projektowanie przyszłości Unii Europejskiej

– opisywał prof. Tomasz Grosse.

Profesor wskazał, że podczas licznych debat pojawiły się także głosy krytyczne dotyczące zaproponowanych zmian, które podważają jego demokratyczny i polityczny mandat.

Tym bardziej, że normalna procedura, jeśli chodzi o zmianę traktatów, należy do państw członkowskich. I to każde państwo ma prawo weta, ma prawo zablokować zmiany, zwłaszcza takie, które uważa za niekorzystne dla siebie, dla własnej demokracji i swoich wyborców

– przypomniał.

Czytaj więcej: Wybuch w rosyjskim zakładzie amunicji. Nie żyją dwie osoby

Totalitarna Federacja Europejska

Prof. Grosse zauważył także, że próbowano poniekąd ponad głowami oponentów zorganizować proces konsultacji społecznych, które miałyby w gruncie rzeczy legitymizować pewne pomysły.

Przekonywał, że Bruksela zmierza do centralizacji władzy, zabierając państwom członkowskim coraz więcej niezależności w podejmowaniu suwerennych decyzji. Warto zaznaczyć, że w takim przypadku Niemcy i Francja de facto kierowały by całą wspólnotą.

Ten proces jest również w skrócie nazywany tworzeniem federacji w Europie, ale takiej specyficznej, bo ona jest coraz mniej demokratyczna, a przede wszystkim coraz mniej szanuje głosy tych demokracji narodowych, które są słabsze, mniej wpływowe w Unii Europejskiej

– podkreślił ekspert.

Najważniejszą zaproponowaną zmianą jest propozycja zlikwidowania głosowania jednomyślnego, a zastąpienia go głosowaniem większościowym. Jak zauważył prof. Grosse, taka zmiana oznaczałaby de facto wzmocnienie największych państw UE, a więc Francji i Niemiec, które w takiej procedurze miałyby najwięcej do powiedzenia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

/ fot. TT/@zvezdanews

  • Agencja DPA podała, że Niemcy poderwały dwa myśliwce Eurofighter w związku z naruszeniem przestrzenii powietrznej
  • Nad niemiecką przestrzenią nad Morzem Bałtyckim radary wykryły rosyjski samolot zwiadowczy An-30
  • Wcześniej wleciał on również w duńską przestrzeń powietrzną, dlatego wezwano rosyjskiego ambasadora
  • Samolot miał również wlecieć w szwedzką przestrzeń powietrzną, co stanowczo potępiło ministerstwo obrony
  • Zobacz także: Rosja naruszyła przestrzeń powietrzną… Danii. “To niezwykle niepokojące”

Rosyjska maszyna została zidentyfikowana w międzynarodowej przestrzeni powietrznej w pobliżu wyspy Rugia.

Rosyjski samolot wojskowy wleciał także w duńską przestrzeń powietrzną, o czym poinformował minister spraw zagranicznych Danii Jeppe Kofod. W związku z tym MSZ w Kopenhadze wezwało już rosyjskiego ambasadora.

Także według Sztokholmu rosyjski samolot naruszył szwedzką przestrzeń powietrzną na wschód od duńskiej wyspy Bornholm. Szwedzkie ministerstwo obrony określiło ten incydent jako nie do przyjęcia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Konstytucja 3 maja

Wielkoformatowe płótno Jana Matejki to "Konstytucja 3 Maja 1791 roku" to najsłynniejsze przedstawienie tego wyjątkowego momentu w dziejach Rzeczypospolitej, jakim był dzień zaprzysiężenia Ustawy Rządowej. / fot. youtube/Zamek Królewski w Warszawie - Muzeum

  • Konstytucja 3 maja, znana też jako “Ustawa Rządowa” została przyjęta przez Sejm Czteroletni 3 maja 1791 roku
  • Dokument likwidował wolną elekcję i ustanawiał tron dziedziczny
  • Konstytucja raz na zawsze pozbyła się niesławnego “liberum veto”, na mocy ustawy decyzje Sejmu nie mogły być kwestionowane przez sejmiki
  • Oznaczało to stworzenie sprężystej władzy wykonawczej z rządem złożonym z tak zwanej Straży Praw oraz królem
  • Mieszczanie zyskali realny wpływ na ustawodawstwo przez swoich “ablegatów”, a chłopstwo zaś uznano za integralną część narodu polskiego – choć nadal bez praw politycznych
  • Władza sądownicza pozostawała oddzielna od ustawodawczej i wykonawczej
  • Zobacz także: Zbigniew Ziobro: Tusk zachował się tak, jak chcieli Merkel i Putin

Konstytucja 3 maja

Choć dokument traktował religię rzymskokatolicką jako panującą, stał na straży tolerancji dla innych wyznań. Ustawa Rządowa odebrała jednak prawa polityczne najuboższej warstwie szlachty, czyli gołocie.

Z kolei mieszczanie otrzymali przywileje przysługujące dotychczas wyłącznie szlachcie. Wśród nich znalazły się: prawo nietykalności osobistej i majątkowej, prawo nabywania dóbr ziemskich, dostęp do niemal wszystkich stanowisk oraz realny udział we władzy, pełną autonomię administracyjną i sądową w miastach.

Druga na świecie tak wielka reforma upadła wraz z nadejściem militarnej interwencji Rosjan w połowie 1792 roku. Nieprzychylna zmianom konfederacja targowicka doprowadziła następnie do drugiego i trzeciego rozbioru Rzeczpospolitej. Konstytucja 3 maja stała się potem symbolem nadziei na odzyskanie i stworzenie silnego, sprawnego oraz nowoczesnego państwa w duchu republikańskim.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvn24.pl

Zbigniew Ziobro

Donald Tusk podczas gdańskich obchodów wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. / fot. PAP/Marcin Gadomski Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zbigniew Ziobro ostro o Tusku

Z punktu widzenia interesów Polski Donald Tusk jest wyjątkowym szkodnikiem.

– powiedział w poniedziałek Zbigniew Ziobro.

Donald Tusk nie po raz pierwszy atakuje mnie i Solidarną Polskę, dlatego że w sposób konsekwentny przez lata pokazujemy jego szkodliwe działanie na rzecz podstawowych interesów Polski. Można powiedzieć, że z punktu widzenia interesów Polski Tusk jest wyjątkowym szkodnikiem.

– stwierdził minister sprawiedliwości.

Ziobro nawiązał do swojego artykułu z 2014 roku, opublikowanego na łamach “Rzeczpospolitej”. Polityk wskazywał wówczas, że przyszłość polskiej i europejskiej polityki zależy od tego, jak zachowa się Tusk na unijnym szczycie.

Jak się wówczas zachował? Oczywiście weta nie zgłosił, pozwolił na to, aby gospodarka europejska w myśl koncepcji Angeli Merkel współpracy strategicznej z Putinem, uzależniała się od gazu rosyjskiego.

– przypomniał szef Solidarnej Polski.

Przecież już wtedy nikt nie miał wątpliwości, kim jest Putin, co oznacza jego działalność w obszarze europejskiej polityki, uzależniania krajów unijnych od rosyjskiego gazu i jakie to będzie miało konsekwencje.

– wskazywał Ziobro.

Donald Tusk zachował się tak, jak chciała Angela Merkel i tak, jak chciał docelowo Putin.  I konsekwentnie realizował taką politykę. Jaki jest efekt jego działań? Po owocach ich poznacie.

– podsumował szef resortu sprawiedliwości.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Ojciec Święty Franciszek

Ojciec Święty Franciszek / Fot. PAP/EPA/CLAUDIO PERI Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Papież Franciszek zawiesił na dziesięć dni swoje rządy w Kościele
  • Papież nie będzie przewodniczył ceremonii święceń kapłańskich dla nowych księży w najbliższą niedzielę
  • Informacje na ten temat podała argentyńska gazeta “Clarin”, lecz Watykan nie potwierdza tych doniesień
  • Franciszek od lat cierpi na chorobę zwyrodnieniową stawów; ta ma źródło w operacji, którą hierarcha przeszedł w 1994 roku w Buenos Aires
  • Ból w koranie utrudnia biskupowi Rzymu poruszanie się oraz utrzymanie prawidłowej postawy
  • Zobacz także: Trzaskowski umywa ręce. Policja “zagazowuje” dzieci pod Stadionem Narodowym

Papież Franciszek udaje się na odpoczynek

Na razie lekarze wykluczają operację. Franciszek zdecydował się na skorzystanie z terapii leczącego go chirurga ortopedy. Leczenie przeciwzapalne zasugerował papieżowi specjalista.

Częściowo odpowiedzialna za to jest proteza (biodra – dop. red.), która powoduje nierównomierne obciążenie stawu, ale również przyzwyczajenie księży i zakonnic do modlitwy na kolanach mogło pogorszyć jego stan. Jeśli przez dłuższy czas nie będzie poprawy, konieczna może być operacja, aby przywrócić funkcję stawów.

– wyjaśnił dr Bove, prezes Fundacji na rzecz Walki z Chorobami Zwyrodnieniowymi Stawów i Osteoporozą we Włoszech.

Wśród różnych możliwości związanych z nieprawidłowym funkcjonowaniem kolana, przyczyną może być zużycie protezy.

– twierdzi inny znany ekspert, Pier Paolo Mariani w rozmowie z gazetą “Corriere della Sera”. Gazeta zaznacza jednak, że kilka dni temu hipotezę tę wykluczyło badanie tomograficzne, któremu poddał się papież.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Narodowcy pomagają uchodźcom. / Fot. Arch. Roty Marszu Niepodległości.

Zobacz także: Narodowcy pomagają uchodźcom. Kryszczak: “Wolontariusze w ciągłym dostępie”[NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Już ponad dwa miesiące trwa konflikt zbrojny między Ukrainą i Rosją, jak obecnie wygląda pomoc ze stron Rot Marszu Niepodległości, czy Straży Narodowej dla uchodźców wojennych?

Sebastian Sikora: Tak, wojna na Ukrainie trwa, każdego dnia słyszymy o kolejnych atakach strony rosyjskiej. Prawie od samego początku koleżanki i koledzy ze Straży Narodowej ruszyli z pomocą humanitarną na przejście graniczne w Medyce. Są z nimi również wolontariusze – działacze Rot Marszu Niepodległości. Każdego dnia służą oni pomocą uchodźcom, którzy przekraczają granicą z nadzieję znalezienia chociaż na chwilę spokojnego azylu, miejsce wolnego od bombardowań. Nasze działania w dużej mierze opierają się na udzielaniu pomocy przedmedycznej oraz transporcie. Straż Narodowa otworzyła również bramy swojego ośrodka, w którym schronienie znalazły matki z dziećmi, uciekające przed piekłem wojny. Liczba osób, która jest zakwaterowana stale się zmienia – część osób wyjeżdża dalej, kilka rodzin powróciło na Ukrainę. Ta rotacja powoduje zapotrzebowania na pomoc m.in. przy czynnościach związanych z przygotowaniem domków na przyjęcie kolejnych osób, którą służą właśnie działacze Rot.

Piotr Motyka: Jak skomentuje Pan nieudaną próbę delegalizacji Stowarzyszenia Marsz Niepodległości?

Sebastian Sikora: To bardzo dobra wiadomość dla każdego patrioty, który razem z nami, co roku, idzie ulicami Warszawy w tym pięknym pochodzie 11 listopada. Myślę, że ten wyrok pokazał także, że jest jeszcze miejsce dla bardziej “prawicowych” wydarzeń w przestrzeni publicznej. Prezydent Trzaskowski, kierowany nienawiścią od wszystkich osób o innych poglądach niż jego własne, musiał pogodzić się z porażką. Jak doskonale wiemy Ratusz nie zamierza poprzestać w boju i zapowiada odwołanie się od tego wyroku. Należy w tym miejscu zauważyć, że Marsz Niepodległości to tak naprawdę jedyna, tak duża impreza w ciągu roku, która równoważy liczne lewicowe marsze “wolności” czy tzw. “tolerancji”. Jest on organizowany w bardzo profesjonalny sposób, nad jego bezpiecznym i godnym przebiegiem czuwa wiele osób, które poświęcają mnóstwo czasu i sił, aby tego dnia – w Narodowe Święto Niepodległości – w piękny sposób Polacy mogli zamanifestować swoje przywiązanie do Ojczyzny. Liczę, że sądy kolejnych instancji podtrzymają ten wyrok – i tym samym potwierdzą swoją niezawisłość i brak politycznych wpływów na orzecznictwo.

Piotr Motyka: Jakie plany na nadchodzący czas mają Roty?

Sebastian Sikora: Bardzo licznie staramy się angażować w pomoc uchodźcom wojennym – czy to na wspomnianym przejściu granicznym, czy lokalnie w punktach, które prowadzą miasta czy gminy. Nasi wolontariusze aktywnie włączają się, wypełniając w ten sposób nasz chrześcijański obowiązek niesienia wsparcia bliźnim. Oczywiście cały czas aktywnie pracuje na innych polach. Nie tak dawno, po próbie przegłosowania wniosku o zmianę nazwy ronda im. Romana Dmowskiego na Rondo Praw Kobiet, rozpoczęliśmy kampanię, która miała na celu zatrzymanie tego projektu. Chwilowo jest on w zawieszeniu, ze względu na to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. Dlatego postanowiliśmy wykorzystać ten czas, aby przybliżyć wszystkim Polakom postać tego wybitnego polskiego polityka, Ojca Niepodległej. W najbliższym czasie będą przygotowane filmy opowiadające w krótkiej formie o życiu i działalności Dmowskiego. Wiele osób zapomina o jakże ważnej roli, jaką odegrał podczas konferencji wersalskiej, kiedy tak naprawdę ważyły się losy naszego kraju. Próbuje się za wszelką cenę przypiąć mu łatkę faszysty, antysemity – a wystarczy wziąć do ręki twórczość przywódcy narodowej demokracji, a nie opierać się na wyimaginowanych tezach, powtarzanych przez oponentów i ich następcach. Ostatnie wydarzenia związane z odcięciem dostaw gazu przez Rosję również przypomniały wszystkim o zagadnieniu dot. bezpieczeństwa energetycznego, o którym Roty mówiły już jakiś czas temu. Wypowiedzenie zasad unijnego “zielonego terroru”, zapisanego w Fit for 55, i przedstawienie alternatywy to jeden z punktów, nad którym cały czas pracują nasi działacze.

Piotr Motyka: Serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Bóg zapłać, wszystkiego najlepszego!

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com 

Poseł na Sejm RP VIII kadencji i były burmistrz Rumi, Jan Klawiter. / Fot. Piotr Motyka.

Zobacz także: Klawiter: “Promujemy Święto Chrztu Polski”. Włącz się i Ty! [NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Jak odcięcie dostaw gazu wpłynie na bezpieczeństwo energetyczne Polski?

Jan Klawiter: Moim zdaniem takie działanie Rosji nie obniży znacząco bezpieczeństwa energetycznego Polski. Dużo większe zagrożenie widzę w źle przeprowadzonej polityce klimatycznej Unii Europejskiej, ale to już odrębny problem. Nasze magazyny gazu dadzą nam to bezpieczeństwo. Problem może jedynie powstać, jeżeli budowa Baltic Pipe z jakichś powodów nie będzie przebiegała w sposób zaplanowany. Pewną dodatkową korzyść z tego odcięcia dostaw będą stanowiły kary umowne, które powinna z tego tytułu zapłacić Rosja. Decyzja rządu o niepłaceniu w rublach za gaz, co było powodem odcięcia dostaw, zwiększa także presję na inne kraje UE na podjęcie podobnych decyzji, co dodatkowo utrudni Rosji prowadzenie tej barbarzyńskiej wojny.

Piotr Motyka: Czy uważa Pan, że w Polsce powinna powstać elektrownia atomowa?

Jan Klawiter: Podczas poprzedniej, VIII kadencji sejmu, jako poseł, założyłem zespół do spraw Energetyki Jądrowej i włożyłem wiele wysiłku w przyspieszenie programu budowy energetyki jądrowej w Polsce. Za mało uwagi przykładano do tych działań. Za bardzo przejmowano się głosami tzw. ekologów, którzy chcieli rozwijać wyłącznie energetykę ze źródeł odnawialnych. Ekolodzy ci do tej pory nie zdają sobie sprawy, że jak Słońce nie świeci i wiatr nie wieje, to ta energia elektryczna i cieplna ciągle jest nam do życia potrzebna. Naszą racją stanu jest wybudowanie kilku elektrowni jądrowych, aby tak jak np. w Szwecji połowa konsumowanej energii pochodziła ze źródeł jądrowych. Jest to źródło energii bardziej stabilne, przewidywalne, wolne od emisji CO2, o co walczą m. in. ekolodzy, można łatwiej robić zapasy paliwa do tych elektrowni. Także magazynowanie odpadów, których powstaje w nowych technologiach znacznie mniej, jest lepiej opanowane. Dobry gospodarz, a takim powinien być rząd, powinien korzystać z wielu rodzajów źródeł energii, jeżeli chce rozwijać potencjał gospodarczy i poprawić jakość życia mieszkańców.

Piotr Motyka: Jak udały się obchody Święta Chrztu Polski w RP 2022?

Jan Klawiter: Święto Chrzty Polski 14 kwietnia jest coraz bardziej rozpoznawalnym świętem. O ile w 2019 roku było na ten temat w mediach 7 wzmianek i artykułów na ten temat, to w 2020 roku już 28, w 2021 roku 36, a w 2022 r. 44. Najważniejsze media poświęcają pewną uwagę temu tematowi i na ogół, poza Gazetą Wyborczą, dominuje pozytywna narracja na ten temat. Fundacja Słowo postawiła sobie za jeden z celów promocję tego święta. W ubiegłym roku odbył się już drugi Ogólnopolski Konkurs na prezentację multimedialną „Chrzest Polski”, w którym wzięło udział +/- 570 uczniów z 300 szkół. W tym roku konkurs odbędzie się po wakacjach. Prowadzona jest akcja „Wywieś flagę”. Informacje o tej akcji przekazywane są wszystkim samorządom, szkołom i mediom. Apelujemy do wszystkich z 28 tysięcy szkół w Polsce, aby w pobliżu tej daty organizowały uroczyste akademie. Z mojej wiedzy wynika, że już kilkadziesiąt szkół pozytywnie odpowiedziało na te propozycje. Zadowolony jestem z tego, że sytuacja się w tym zakresie poprawia, chociaż wiele jeszcze np. kalendarzy nie pokazuje tego święta, co źle świadczy o ich redakcjach, bo powinny one wprowadzać w życie zapisy ustaw sejmowych. Widzę jeszcze potrzebę kilkuletniego przynajmniej wysiłku, aby dojść do sytuacji, gdzie większość dorosłego społeczeństwa będzie wiedziało, że jest takie święto w naszym kalendarzu.

Piotr Motyka: Serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Bóg zapłać i wszystkiego najlepszego!

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Finał Pucharu Polski w Warszawie

Finał Pucharu Polski 2022 / Fot. PAP/Leszek Szymański. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zrzuca winę za wydarzenia pod Stadionem Narodowym na organizatorów finału Pucharu Polski
  • Jego zdaniem decyzję ws. zakazu sektorówek na meczu wydała Państwowa Straż Pożarna
  • Z kolei rzecznik PSP podkreślił, że komendant główny wydał wyłącznie zalecenie
  • Niestety tysiące kibiców Lecha Poznań stojących pod stadionem spotkały przykre zdarzenia
  • Policja zdecydowała się o użyciu przemocy i skorzystała z gazu pieprzowego
  • Na miejsce musiały przybyć karetki pogotowia, aby opatrzyć rannych kibiców w tym dzieci
  • Zobacz także: Skandal podczas Pucharu Polski! Kibice nie mogli wejść na stadion [+ZDJĘCIA]

Nie milkną echa skandalicznej decyzji władz stolicy, które zakazały tzw. sektorówek. Prezydent Rafał Trzaskowski tłumaczył się, że decyzja została podjęta przez Państwową Straż Pożarną, która wydała wcześniej zalecenie oparte na standardowych procedurach bezpieczeństwa.

Zakaz wnoszenia flag i banerów większych niż 2×1.5 m na mecz o Puchar Polski na Stadionie Narodowym to była decyzja Państwowej Straży Pożarnej. Takie samo zezwolenie wydane było w 2019 roku

– napisał na Twitterze Rafał Trzaskowski.

Przerzucił on winę za dzisiejsze wydarzenia na ręce Polskiego Związku Piłki Nożnej, Komendy Głównej Policji oraz ministerstwa spraw wewnętrznych i administracji.

Na ten wpis prezydenta Warszawy zareagował rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej Karol Kierzkowski. Oparł on włodarzowi stolicy, że to on, a nie straż podejmuje ostateczne decyzje. Przypomniał, że PSP wydało pozytywną opinię o bezpieczeństwie spotkania Lech Poznań kontra Raków Częstochowa, lecz komendant główny nie zalecał wnosić większych flag.

Szanowny Panie Prezydencie uprzejmie proszę nie wprowadzać opinii publicznej w błąd. Państwowa Straż Pożarna wydała pozytywną opinię dotyczącą bezpieczeństwa pożarowego meczu, w której “nie zaleca się wnoszenia flag i banerów większych niż 2×1,5m”

– przypomniał rzecznik PSP.

Czytaj więcej: ABW zablokowało stronę wRealu24. Chodzi o szerzenie propagandy na rzecz Rosji

Przemoc policji i gaz w stronę dzieci

Niestety, jak donoszą dziennikarze, którzy wraz z kibicami Lecha Poznań czekali pod Stadionem Narodowym doszło do użycia gazu pieprzowego wobec tłumu ludzi. Na miejsce wzywane były również karetki pogotowia, aby opatrzyć m.in. dzieci, które otrzymały z gazu.

Zepsute święto futbolu. Finału nie widziałem, nie ocenę piłkarskich aspektów. Brak zgody na wniesienie oprawy i traktowanie gazem ludzi, którzy tylko stali w danym miejscu (w tym dzieci) przechodzi wszelkie oczekiwania. Mam nadzieję, że finał szybko nie wróci do Warszawy

– skomentował sytuację Radosław Laudański.

Doszło również do przepychanek z policją. Służby próbowały rozproszyć tłum uznając je za nielegalne zgromadzenie publiczne.

Pojawiła się w przestrzeni medialnej informacja nieprawdziwa, że kibice nie mogą wejść na stadion, że policja ich nie wpuszcza. Podkreślam, policja nie odpowiada za to, kto może wejść, a kto nie wchodzi na stadion. Po drugie jest różnica między tymi, którzy nie mogą, a nie chcą. W końcu wielu kibiców na stadionie stosowało się do jasno określonych zasad

– tłumaczył dzisiejsze wydarzenia spod stadionu rzecznik warszawskiej policji nadkom. Sylwester Marczak.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, medianarodowe.com

nowy wariant koronawirusa

We Francji odkryto nowy wariant koronawirusa. / Fot. pixabay.com

  • Jak donosi ukraiński wywiad wojskowy, Anna Popowa rosyjska główny lekarz sanitarny wydała i podpisała specjalne rozporządzenie
  • Dotyczy ono profilaktycznego działania na wypadek wybuchu epidemii cholery
  • Według pozyskanych informacji, miałaby ona rozpocząć i rozprzestrzeniać się przy granicy z Ukrainą
  • Ukraińskie służby ostrzegają, że Rosjanie chcą skorzystać z broni biologicznej
  • Zobacz także: Szpieg w sztabie generalnym Ukrainy. Rosjanie chcieli zestrzelić samolot pasażerski

Zdaniem Zarządu Głównego Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy, rosyjska główny lekarz sanitarny Anna Popowa wydała i podpisała rozporządzenie w sprawie dodatkowych przedsięwzięć w ramach profilaktyki cholery. Według wywiadu, jest wstęp przed ewentualnym wybuchem epidemii.

Szczególną uwagę zwraca się w nim na regiony przy granicy z Ukrainą – obwody briański, kurski, biełgorodzki, woroneski, rostowski, Kraj Krasnodarski i okupowany Krym

– poinformował ukraiński wywiad wojskowy.

Wśród opisanych zaleceń jest m.in. przygotowanie laboratoriów do testów na cholerę, wzmocnienie kontroli w obiektach handlowych i miejscach dużego skupienia ludności, a także rozpowszechnianie informacji o profilaktyce tej choroby. Do 1 czerwca placówki medyczne mają być przygotowane do działań w ramach przeciwdziałania epidemii.

Dlatego Ukraińcy uważają, że w tym czasie dojdzie do kontrolowanego wybuchu epidemii cholery skierowanego przeciwko mieszkańcom Ukrainy.

Prawdopodobnie pod koniec maja lub na początku czerwca władze Rosji mogą posunąć się do prowokacji w regionach graniczących z Ukrainą. Odpowiedzialnością za to tradycyjnie będą próbować obarczyć Ukrainę, obwiniając ją o zastosowanie broni biologicznej

– czytamy w komunikacie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

interia.pl