Niemiecki europoseł chce zablokowania Nord Stream 1
Nie powinniśmy zostawiać inicjatywy Putinowi.
– wskazuje niemiecki europoseł Michael Gahler, cytowany przez ukraińską agencję Ukrinform.
Jak zaznaczył, 7 kwietnia wystosował apel do Komisji Europejskiej w sprawie rezygnacji z Nord Stream 1 i Nord Stream 2.
Powiedzieliśmy, że powinniśmy wstrzymać dostawy rosyjskiej ropy, gazu, węgla i paliwa jądrowego, a w równoległej rezolucji wyraźnie odnieśliśmy się również do Nord Stream 1 i również podzielam ten pogląd.
– mówił Gahler.
Europoseł przyznał, że Rosja selektywnie wstrzymuje dostawy gazu do krajów takich jak Polska, Bułgaria czy Holandia. Jego zdaniem to Unia Europejska powinna przejąć inicjatywę i nie pozwolić Rosji na decydowanie, czy będzie dostarczała gaz, czy nie.
Wołodymyr Zełenski / Fot. PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Wołodymyr Zełenski poprosił Berlin, aby ten udzielił poparcia walczącej Ukrainie
Jednocześnie ukraiński przywódca oskarżył Niemcy o zbytnie zaniepokojenie reperkusjami, jakie mogłyby wyniknąć na płaszczyźnie stosunków Berlina z Moskwą
Agencja Reutera zwraca uwagę na to, że słowa Zełenskiego zostały przedstawione w telewizji ZDF
Ta nagła zmiana może być spowodowana tym, że Olaf Scholz po raz pierwszy od początku wojny może udać się z wizytą do Kijowa
“Bild am Sonntag” podał bowiem w sobotę, że wizyta ma się odbyć jeszcze przed szczytem grupy państw G7, który jest planowany na 26-28 czerwca
Kanclerzowi mają towarzyszyć prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Włoch Mario Draghi oraz być może polski prezydent Andrzej Duda
Potrzebujemy od kanclerza Scholza pewności, że Niemcy wspierają Ukrainę. On i jego rząd muszą zdecydować. Nie może być kompromisu między Ukrainą a stosunkami z Rosją.
– oświadczył Zełenski.
Jak podaje Agencja Reutera, słowa Zełenskiego nie bez powodu mogły zostać przedstawione w wywiadzie dla niemieckiej telewizji publicznej ZDF. Komentatorzy spekulują, że może to mieć związek z nadchodzącą wizytą Scholza w Kijowie.
Minister rolnictwa Henryk Kowalczyk / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Henryk Kowalczyk wystąpił w audycji “24 pytania” na antenie PR24
Minister rolnictwa wypowiedział się na temat najwyższej od 24 lat inflacji
Ta wyniosła w maju 13,9 proc. w skali roku (wobec 12,4 proc. r/r w kwietniu).
Wicepremier przewiduje, że druga połowa roku może okazać się jeszcze trudniejsza od sytuacji panującej obecnie
Rząd i Narodowy Bank Polski przekonują, że ceny rosną głównie z powodu wojny na Ukrainie wywołanej przez Rosję
Drugie półrocze może być jeszcze trudniejsze niż obecne.
– uważa minister rolnictwa, pytany o wzrost cen żywności.
Ja mam nadzieję, że już w części została inflacja i wzrost cen złagodzony, nie powiem, że zlikwidowany, bo jednak te przyczyny wzrostu cen są ogromne. Podkreślam jeszcze raz, wielokrotny wzrost cen gazu czy innych nośników energii, stąd nieunikniony był wzrost cen żywności.
– powiedział Henryk Kowalczyk w „24 pytaniach” PR24.
Szef resortu rolnictwa wskazuje, że to czy uda się opanować rosnące ceny będzie zależało tak naprawdę od wydarzeń w Ukrainie. W ocenie Kowalczyka, w naszym interesie leży jak najszybsze zakończenie działań zbrojnych. Wówczas sytuacja powoli “wróci do normy”. Jeżeli jednak Rosja i Ukraina nadal będą toczyć walki, czekać nas może jeszcze większa zapaść gospodarcza i według czarnych scenariuszy – nawet klęska głodu.
Zbiory będą mniejsze, susza do tego dochodzi, szczególnie w krajach azjatyckich. Indie są takim przykładem ogromnej suszy w tej chwili, niedoboru zbóż. No to w sposób naturalny, każdy niedobór towarów na rynku powoduje wzrost ich cen. więc może się okazać, że jeśli wszystkie razem te czynniki nałożą się na siebie, to drugie półrocze może być jeszcze trudniejsze niż obecne. Bo to wtedy będziemy mieli owoce tych wszystkich i konfliktów i suszy właśnie w zbiorach tegorocznych żniw, a to będzie widoczne w drugim półroczu tego roku. Także ja bym tutaj patrzył na to bardzo ostrożnie, nie wykluczam, że może się jeszcze niestety pojawić impuls wzrostu cen.
Zachód ma prawo dać Ukrainie głowice nuklearne, by mogła chronić swoją niezależność.
– powiedział w rozmowie z serwisem NEXTA europoseł PO Radosław Sikorski.
Były szef MSZ zwrócił uwagę, że Rosja naruszyła memorandum budapesztańskie i w związku z tym „Zachód może dać Ukrainie możliwość obrony jej niepodległości”.
Swoją inwazją Putin złamał Memorandum Budapeszteńskie z 1994 na mocy którego Ukraina oddała głowice jądrowe. Grozi jej bronią atomową. Aby go od tego odwieść, Zachód może zapowiedzieć, że gdyby jej użył to rozważy wyrównanie równowagi strachu.
– wyjaśnił na Twitterze były szef polskiej dyplomacji.
Odpowiedź Rosjan
Wypowiedź Sikorskiego spotkała się z błyskawiczną reakcją polityków Federacji Rosyjskiej.
Jeśli jego propozycje zostaną zrealizowane, te kraje przestaną istnieć tak samo jak Europa.
– ocenił przewodniczący Dumy Państwowej Wiaczesław Wołodin.
Wcześniej na słowa Sikorskiego zareagowała rzecznik MSZ Maria Zacharowa.
Eurodeputowany z Polski, były minister spraw zagranicznych tego kraju, mąż anglo-amerykańskiej, rusofobicznej propagandzistki Ann Applebaum Radosław Sikorski powiedział, że Rosja naruszyła memorandum budapeszteńskie i dlatego Zachód ma prawo dać Ukrainie głowice nuklearne w celu ochrony jej niepodległości.
– zakomunikowała Zacharowa.
Polscy politycy kontrolowani przez amerykański pas transmisyjny prezentują ekstremistyczne ideologie, szerzą nienawiść, podsycają konflikty, a teraz grożą światu naruszeniem reżimu nierozprzestrzeniania broni jądrowej.
Warszawa, 12.06.2022. Laureat Nagrody im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego prof. Ryszard Legutko (L) i wicepremier, prezes PiS Jarosław Kaczyński (P) na XII Kongresie Polska Wielki Projekt, 12 bm. w Warszawie. Wydarzenie zostało zorganizowane przez Fundację Polska Wielki Projekt. (aldg) PAP/Rafał Guz / fot. PAP/Rafał Guz
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Prawo i Sprawiedliwość zamierza powołać do życia własną Akademię
Jej kierownikiem ma zostać zaufany człowiek Mateusza Morawieckiego, Krzysztof Szczucki
Szczucki pełni obecnie funkcję szefa Rządowego Centrum Legislacji
O sprawie donosi “Wprost”, przywołując treść listu, jaki do parlamentarzystów PiS napisał prezese Jarosław Kaczyński
Ośrodek zacznie działać we wrześniu tego roku, a jego prace potrwają do czerwca 2023. Posadę kierownika “zaplecza intelektualnego” ma zostać Krzysztof Szczucki z Rządowego Centrum Legislacji.
“Wprost” przywołuje treść listu, który do parlamentarzystów PiS napisał prezes Jarosław Kaczyński. Pierwszy etap rekrutacji na uczelnię obejmie właśnie należących do partii polityków.
Drogie Koleżanki, Koledzy, Posłowie i Senatorowie Prawa i Sprawiedliwości! Chciałabym zaprosić was do udziału w nowym przedsięwzięciu formacyjno-edukacyjnym organizowanym przez naszą partię – Akademię Prawa i Sprawiedliwości, która rozpocznie się we wrześniu br. i potrwa do czerwca 2023 r. Akademia będzie funkcjonowała w formie sobotnich zjazdów, raz lub dwa razy w miesiącu odbywających się w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości”.
– pisze Jarosław Kaczyński w liście.
Człowiek premiera ma już osobiste relacje z prezesem. To może oznaczać, że Jarosław Kaczyński szykuje go na ministra.
– wyjawia informator portalu wprost.pl.
Rozmówca tygodnika twierdzi, że powołanie Akademii w tym momencie, na nieco ponad rok przed wyborami, to znak, że Kaczyński ma pełną determinację do uzyskania trzeciej kadencji.
Wykłady zostaną zorganizowane wokół trzech zagadnień wiodących, z których dwa mają odpowiadać na pytania o genezę naszej formacji (skąd jesteśmy?) oraz nasz cel (dokąd zmierzamy?), zaś trzecie ma dotyczyć problematyki prawa, ustroju oraz reguł niezbędnych do osiągnięcia naszych celów.
Rosyjscy żołnierze w Mariupolu / fot. PAP/EPA/SERGEI ILNITSKY
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Były dowódca NATO gen. Wesley Clark porównuje obecną sytuację do wojny w Jugosławii
Amerykański wojskowy chce, aby NATO ruszyło z wojskami na Ukrainę i siłą wynegocjowało pokój
Clark był jednym z negocjatorów ostatecznego porozumienia w sprawie Bośni z Dayton w 1995 roku
Trzeba pomyśleć o tym, co jest nie do pomyślenia. Czego my tak naprawdę chcemy, skoro nie dostarczamy wystarczająco dużo broni Ukrainie, a jednocześnie nie zgadzamy się na zwycięstwo Rosji nad Ukrainą?
– pytał gen. Clark podczas dyskusji online zorganizowanej przez think tank Atlantic Council.
Amerykanin porównał obecną sytuację do tej podczas wojny w dawnej Jugosławii i interwencji NATO, która skłoniła Serbów do zawieszenia broni.
Dopiero kiedy serbski prezydent Slobodan Miloszević zdał sobie sprawę, że dotarł do końca tego, co mógł zrobić militarnie, zaczął chcieć zagwarantować sobie to, co miał za pomocą dyplomatycznej ugody. Wydaje mi się, że musimy pomyśleć o tym, co jest nie do pomyślenia.
– wspominał amerykański wojskowy.
Dokonajmy interwencji NATO. Ogłośmy ją, wejdźmy tam i powiedzmy Rosji, by wstrzymała ogień i zatrzymajmy tę wojnę.
Andrzej Duda / fot. PAP/Mateusz Marek
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Andrzej Duda wyraził zadowolenie z powodu doniesień o planach europejskich przywódców
Olaf Scholz, Emmanuel Macron oraz Mario Draghi udadzą się z wizytą do Kijowa w tym lub następnym tygodniu
“Bild am Sonntag” podał bowiem w sobotę, że wizyta ma się odbyć jeszcze przed szczytem grupy państw G7, który jest planowany na 26-28 czerwca
Andrzej Duda był proszony o komentarz do doniesień, że kanclerz Niemiec Olaf Scholz planuje udać się do Kijowa, a we wspólnej podróży mają wziąć udział m.in. prezydent Francji Emmanuel Macron.
Bardzo dobrze, jeśli kanclerz Niemiec, prezydent Francji oraz premier Włoch pojadą na Ukrainę. Zobaczą na własne oczy ogrom zniszczeń, to, że Rosji trzeba się twardo przeciwstawiać militarnie i politycznie.
– powiedział w poniedziałek prezydent Andrzej Duda.
Jeżeli się udadzą, to bardzo dobrze. Wielokrotnie namawiałem do tego, żeby na własne oczy zobaczyć ukraińską ziemię, która jest atakowana przez Rosjan w brutalny sposób.
– powiedział prezydent.
Byłoby najlepiej, gdyby politycy pojechali do Borodzianki, do Buczy, czy do Irpienia i zobaczyli ogrom zniszczeń.
– wskazywał Duda.
To pokazuje, jaka jest ta wojna ze strony rosyjskiej. To pokazuje, że rosyjska agresja na Ukrainę ma charakter totalny i to pokazuje, że trzeba dołożyć wszystkich sił, żeby Ukrainę przed tą agresją bronić, jak również, że trzeba się twardo Rosji przeciwstawić, nie tylko militarnie, ale także bardzo twardo przeciwstawić się politycznie.
Henryków (woj. dolnośląskie), 11.06.2022. Premier Mateusz Morawiecki (L) i sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, pełnomocnik rządu ds. odnawialnych źródeł energii Ireneusz Zyska (2P) na spotkaniu z mieszkańcami w Henrykowie na Dolnym Śląsku, 11 bm. w ramach objazdu po kraju. Prezes PiS wezwał polityków Zjednoczonej Prawicy do mobilizacji i spotkań z wyborcami. (aldg) PAP/Maciej Kulczyński / fot. PAP/Maciej Kulczyński
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Elżbieta Rafalska udzieliła wywiadu portalowi wPolityce.pl
Eurodeputowana PiS mówiła m.in. o tzw. kamieniach milowych, czyli narzuconych przez UE żądaniach wobec Polski
Polityk przyznała, iż są one w istocie próbami pozbawienia Polski suwerenności
Europoseł PiS wyraziła przekonanie, że rząd nie podpisałby dokumentu, który byłby szkodliwy dla kraju i obywateli
Jestem pewna, że Prawo i Sprawiedliwość i nasz rząd nie pozwolą na żadne ograniczanie naszej suwerenności.
– przekonywała europoseł PiS Elżbieta Rafalska.
Te zapisy nie są zapisami twardymi, absolutnie wiążącymi nam ręce, ale też trzeba się wykazać dużą ostrożnością, żeby zaproponowane również przez nas wskaźniki nie były jako cel absolutnie do osiągnięcia, do granicznego punktu. Nie wiem, czy te wskaźniki, nie są takim warunkiem bezwzględnym, bo jest też wiele czynników, które mogą nam w ogóle utrudnić dojście do wskaźnika czy aktywności zawodowej, czy pozostałych.
– mówiła eurodeputowana Prawa i Sprawiedliwości o “kamieniach milowych”.
Rafalska pytana, czy nie ma obaw przed możliwymi “pułapkami”, które mogą zawierać podjęte zobowiązania, wskazuje:
Mamy prawo dzisiaj być troszeczkę nieufni, ponieważ atak na Polskę jest nieustanny i szuka się najmniejszego nawet pretekstu do tego, żeby zabrać nam pieniądze, obniżyć naszą pozycję, uderzyć w ten konserwatywny rząd. Dzisiaj więc może ta dyskusja jest też potrzebna, ale rozumiem, że rząd to przygotowywał i negocjował w oparciu o jakieś twarde dane, więc jeżeli dzisiaj mamy informację, że nie będzie podnoszenia obciążeń podatkowych związanych z opłatą za samochody spalinowe. Nie ma w ogóle o tym mowy. To jest absurdalne, jeżeli ktoś sądzi, że możemy wydłużać wiek emerytalny, skoro my go przywracaliśmy. Konsekwentnie, kamień po kamieniu trzeba to może jeszcze raz przeanalizować.
– mówiła eurodeputowana Prawa i Sprawiedliwości.
“Rząd nigdy by tego nie zrobił”
Europoseł PiS wyraziła przekonanie, że rząd nie podpisałby dokumentu, który byłby szkodliwy dla kraju i obywateli:
Jednego jestem pewna i chciałam to powiedzieć tym wszystkim, którzy trochę podgrzewają temat. Jestem pewna, że Prawo i Sprawiedliwość i nasz rząd nie pozwolą na żadne ograniczanie naszej suwerenności i nie ma takich pieniędzy na świecie, a w UE głównie, które skłoniłyby nas do tego, żebyśmy ograniczyli naszą suwerenność, naszą autonomię w zakresie kompetencji, które pozostają dla nas jako wyłączne. Co do tego jestem absolutnie pewna i to jest ten nasz podstawowy „kamień milowy” – nasz krajowy i on zawsze będzie decydował o wszystkich pozostałych rozstrzygnięciach. W tym sensie jestem spokojna.
Kaczyński cofnął nas do głębokiego PRL-u. Jak traktuje media? Tak, jak Jaruzelski “Trybunę Ludu”. Jak traktuje sądy, samorządy, spółki skarbu państwa? Gdzie jesteśmy, jeśli chodzi o inflację, perspektywę rozwoju gospodarczego?
– pytał retorycznie polityk na antenie Polsat News.
Lider Polski 2050 uważa, że “game changerem” polskiej polityki będą pieniądze – inflacja, drożyzna, cena ciepła i sezon grzewczy, ceny paliwa.
By je obniżyć, trzeba zadziałać w dwóch planach, rząd powinien o tym wiedzieć. Pierwszy to działanie w stylu pogotowia ratunkowego. Trzeba szybko wysłać wszystkie siły, które ma państwo, do walki z mafią węglową, bo musi ona być w Polsce, nie ma co do tego wątpliwości. (…) Z kopalni wyjeżdża tona węgla za tysiąc złotych, a na składzie jest po 3 tysiące złotych. Trzeba to wyjaśnić.
– mówił Hołownia, podkreślając, że jego partia złożyła w tej sprawie wniosek do UOKiK.
Uważamy, że wiele służb w Polsce, zamiast tropić przeciwników politycznych, powinny zająć się tym, byśmy nie mieli kryzysu grzewczego lat 70. i talonów na ciepło. (…) Przegapiliśmy moment transformacji energetycznej. (…) Dzisiaj pieniądze z KPO (jak Polska je otrzyma – red.) powinniśmy zacząć wydawać na zmiany pieców u ludzi w domach na pompy ciepła, które potrzebują prądu, a nie potrzebują rosyjskiego węgla czy gazu. Powinniśmy iść w polskie słońce i polski wiatr.
– dodał.
Hołownia o drożyźnie
Lider Polski 2050 wyliczał, że dziś koszt 20 litrów benzyny to 160 zł.
Jeszcze dwa lata temu za taką kwotę można było dojechać samochodem z Katowic do Warszawy i z powrotem, dziś może nie wystarczyć na podróż w jedną stronę.
– tłumaczył polityk.
Z kolei koszt 15 kilogramów węgla (tyle potrzeba do ogrzania domu przez jeden dzień) – to 45 zł.
– wskazał Hołownia.
Jeżeli to się nie zatrzyma – a nie widać pomysłu rządzących, żeby ta spirala cen się zatrzymała – to w październiku, listopadzie, grudniu Polska zamieni się w “Krainę lodu”.