Brak wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej to zaniedbanie Zjednoczonej Prawicy, niepotrzebnie przesuwane w czasie – mówi wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości Marcin Romanowski. Dodaje, że w ocenie Zbigniewa Ziobry niepotrzebne było też skierowanie Konwencji przez Mateusza Morawieckiego do Trybunału Konstytucyjnego.

W opublikowanym w środę na łamach “Dziennika Gazety Prawnej” wywiadzie, polityk Solidarnej Polski krytykował tzw. konwencję stambulską. Jak stwierdzał, jest to “napisany kiepskim językiem neomarksistowski manifest, który nie tylko jest sprzeczny z polską konstytucją, ale narzuca styl życia nieakceptowalny dla większości Polaków”.

“Przede wszystkim Konwencja błędnie identyfikuje przyczyny przemocy. Nie doszukuje się ich w alkoholizmie, narkomanii czy rozpadzie więzi rodzinnych, ale w tradycyjnych rolach męskich, kobiecych, w rodzinie i tradycji. Konwencja błędnie diagnozuje problem, a zła diagnoza oznacza niewłaściwe leczenie. W tym przypadku jest to realizowane przez promowanie, wręcz narzucanie genderowej ideologii” – powiedział Romanowski.

Przywołał również art. 80 Konwencji, który głosi, iż: “Każda Strona może w dowolnym czasie wypowiedzieć niniejszą Konwencję w drodze notyfikacji skierowanej do Sekretarza Generalnego Rady Europy”. I właśnie z tego przepisu chcemy skorzystać – zaznaczył.

Czas najwyższy na zdecydowane kroki

“To zaniedbanie Zjednoczonej Prawicy. Stale słyszę ten zarzut, spotykając się z mieszkańcami w moim regionie, w Biłgoraju, Białej Podlaskiej. Nie można ciągle powtarzać, że są ku temu złe warunki, że trzeba poczekać. Już nie można dłużej czekać” – podkreślił wiceszef MS.

Romanowskiemu zwrócono uwagę, że dokument ten został ratyfikowany przez Polskę w 2015 roku, tymczasem Zjednoczona Prawica u władzy jest już piąty rok. “Wypowiedzenie konwencji niepotrzebnie przesuwano w czasie od 2016 roku. W 2014 i 2015 roku środowiska obecnej koalicji stanowczo protestowały i głosowały przeciwko jej ratyfikacji” – wskazał.

Pytany, po co zatem premier Morawiecki skierował Konwencję do Trybunału Konstytucyjnego, Romanowski odparł, że w ocenie ministra sprawiedliwości nie było takiej potrzeby. “Chcemy ją wypowiedzieć nie tylko dlatego, że jest sprzeczna z konstytucją. Jest sprzeczna z fundamentalnym celem, jaki realizujemy: wspieraniem rodziny” – dodał.

źródło: rmf24.pl/DGP/PAP

Zobacz także: Sukces działaczy pro-life w Meksyku! Sąd Najwyższy przeciw dekryminalizacji aborcji

Dodano w Bez kategorii

Luxtorpeda, Maleo Reggae Rockers i Kękę zdecydowali, że nie wystąpią na koncercie organizowanym przez Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w ramach obchodów stulecia zwycięskiej Bitwy Warszawskiej. Powód? Naciski Gazety Wyborczej.

14 sierpnia CSW organizuje w Warszawie koncert z okazji obchodów stulecia Bitwy Warszawskiej. Na koncercie mieli zagrać Kękę, Luxtorpeda, Maleo Reggae Rockers i Hungarica. Ten ostatni zespół nie spodobał się Gazecie Wyborczej, która określiła Węgrów jako “zespół, któego ideolem są faszyści”. Od kilku dni media Adama Michnika atakują organizatorów za to, że instytucja zaprosiła patriotyczny zespół z Węgier.

Patrioci z Węgier

Hungarica to zespół grający rock tożsamościowy, bardzo popularny na Węgrzech. Zespół od lat kultywuje i wzmacnia przyjaźń pomiędzy Polakami i Węgrami. W 2016 roku nagrali utwór “Ojczyzna i wierność”, gdzie śpiewają: “W armii generała Bema / Za ojczyznę toczę bój / Polak, Węgier-dwa bratanki / w pieczy nas ma aniołów rój. / Jeśli Bóg z nami, któż przeciw nam?”.

Węgierscy artyści kilkukrotnie występowali na zakończenie Marszu Niepodległości.

Artyści ulegli Wyborczej

To jednak nie spodobało się Gazecie Wyborczej, która od kilku dni zajadle atakuje Centrum Sztuki Współczesnej. Pod presją GW zespół Luxtorpeda oraz Maleo Reggae Rockers wydali wspólne oświadczenie, w którym napisali:

Pragniemy poinformować, że zespoły Luxtorpeda oraz Maleo Reggae Rockers nie wystąpią na koncercie „Wolny Świat” organizowanym przez Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w ramach obchodów stulecia zwycięskiej Bitwy Warszawskiej w Warszawie w dniu 14.08.2020 ze względu na udział w koncercie zespołu Hungarica

Tuż po opublikowaniu tego oświadczenia menadżer rapera Kękę poinformował organizatorów koncertu, że jego klient także nie pojawi się na koncercie. Raper postanowił także osobiście odnieść się do uczestnictwa w imprezie. Dał do zrozumienia, że wydarzenie będzie miało charakter polityczny, a on nie chce w takim brać udziału. Napisał:

W świetle ostatnich wydarzeń, począwszy od niekonsultowanych zmian w linupie po publikację w Internecie, a nawet rozwieszenie nieautoryzowanych przez nas plakatów, na braku podpisanej umowy kończąc, całkowicie straciliśmy zaufanie do organizatorów jako osób profesjonalnie podchodzących do organizacji eventów.

“Wystarczy nazwać faszystą i można izolować”

Na zarzuty o upolitycznienie koncertu odpowiedział nam dyrektor CSW Piotr Bernatowicz: — Impreza jest apolityczna, nie będzie na niej żadnych haseł, czy polityków. Będzie tylko i wyłącznie dobra muzyka. Chcieliśmy szczególnie nastawić się na utwory o charakterze historycznym. Nie analizowaliśmy poglądów twórców, interesował nas tylko i wyłącznie ich dorobek muzyczny.

— Zespoły były informowane o składzie koncertu. Nikt nie ukrywał kto wystąpi na wydarzeniu. Dopiero po artykule w Gazecie Wyborczej nastąpiła taka reakcja. Artyści mieli pełną wiedzę na temat tej imprezy, byli w stałym kontakcie z koordynatorem projektu.

Artykuł Gazety Wyborczej jest pełny bezpodstawnych ataków. Hungarica to patriotyczny zespół, który śpiewa przede wszystkim o historii swojego kraju i Polski, a autorzy nazywają ich faszystowskim zespołem. To jest bardzo niebezpieczne, ponieważ taki ostracyzm można zastosować wobec każdego. Wystarczy go nazwać “faszystą” i można go izolować. Gazeta Wyborcza robi to świadomie, natomiast artyści reagują tak, ponieważ boją się utraty reputacji. Prawda nie jest istotna, liczy się tylko prestiż.

— powiedział dyrektor CSW w rozmowie z naszym portalem.

CZYTAJ TAKŻE:

Rzeź Woli. Dziś 76. rocznica krwawej eksterminacjidokonanej przez Niemców

Trump skomentował wybuch w Bejrucie. Sugeruje atak

Trzaskowski broni profanacji Chrystusa? Jest oburzony zatrzymaniem sprawców!

Do sprawy odniósł się także organizator Marszów Niepodległości Robert Bąkiewicz: Wielokrotnie gościliśmy zespół Hungarica na koncertach w święto odzyskania przez Polskę niepodległości. To węgierscy patrioci, którzy kochają swój kraj i darzą wielką przyjaźnią Polskę. Zupełnie niezrozumiałym jest dla mnie reakcja tych artystów, którzy wycofują się z koncertu, bo Gazeta Wyborca tupnęła nóżką. Szczególnie, że kojarzeni byli jako artyści przekazujący pewne wartości. Okazali się zwykłymi tchórzami”.

Dodano w Bez kategorii

Do niebezpiecznej sytuacji doszło na tarnowskiej komendzie policji, gdzie jedna z mieszkanek przyniosła słoiki po mężu ze środkami wybuchowymi w środku. W celu neutralizacji zagrożenia, na miejsce wezwano grupę antyterrorystów. Ewakuowano również kilkanaście osób znajdujących się na komendzie.

W środę rzecznik tarnowskiej policji Sebastian Gleń poinformował o sytuacji jaka miała miejsce niedawno na ich komendzie. Z jego relacji wynika, iż 70-letnia kobieta przyniosła ze sobą trzy słoiki po zmarłym ojcu z niebezpieczną substancją. Co więcej, starsza mieszkanka Tarnowa udała się z nimi najpierw do pobliskiej apteki.

Zobacz także: Liban: ogromna eksplozja w Bejrucie

Zdziwieni policjanci w swojej przezorności podpartej podejrzeniem o niebezpiecznej substancji w pojemnikach wezwali na miejsce grupę pirotechników z antyterrorystów z Krakowa. Ustalono, że ciecz znajdująca się w słoikach to silnie wybuchowy kwas pikrynowy.

Podczas dokonywania neutralizacji i usuwania z budynku niebezpieczeństwa, ewakuowano policjantów oraz osoby cywilne z terenu komendy. Groźne materiały wybuchowe zostały przetransportowane w bezpieczne miejsce poza miasto oraz tam zlikwidowane.

polsatnews.pl

Dodano w Bez kategorii
Ojciec Święty Franciszek.

Ojciec Święty Franciszek. / Fot. Twitter/@Pontifex_pl

Podczas cotygodniowej audiencji generalnej Papież Franciszek wyraził swoje zdanie na temat bieżącej sytuacji na świecie. Uważa on, iż pandemia koronawirusa ukazała słabości dzisiejszej społeczności. Sytuacja ta dała według Ojca Świętego okazję do uzdrowienia duchowego świata.

Papież Franciszek powiedział dzisiaj podczas audiencji generalnej, że pandemia ukazała słabości ludzkości – “Wielu jest zmarłych, bardzo wielu zachorowało na wszystkich kontynentach. Wiele osób i wiele rodzin żyje w czasie niepewności z powodu problemów społeczno- ekonomicznych, które dotykają przede wszystkich najbiedniejszych” – mówił.

Zobacz także: Przez trzy lata powstała tylko stępka promu. Sprawą wreszcie zajął się NIK

Podkreślił w swoim wywodzie, że zawsze należy kierować swoje potrzeby do Jezusa Chrystusa. Natomiast według tradycji katolickiej, wiara, nadzieja i miłość to coś więcej niż tylko uczucia i postawa – “Są to dary, które otwierają na nowe horyzonty, także wtedy, kiedy żeglujemy po trudnych wodach naszych czasów”.

Jego zdaniem te trzy postawy przyczynią się do uzdrowienia ludzkiej społeczności z niesprawiedliwych struktur oraz niszczących praktyk, które oddalają od siebie ludzi oraz zagrażają rodzinie oraz planecie.

“W najbliższych tygodniach zachęcam was do tego, by razem stawić czoło pilnym problemom, które uwidoczniła pandemia, zwłaszcza chorobom społecznym” – powiedział Franciszek.

Środowa audiencja generalna była pierwszą po lipcowej przerwie. Odbyła się w takiej samej formie, jak wszystkie dotąd od początku pandemii, czyli bez udziału wiernych i w papieskiej bibliotece Pałacu Apostolskiego. Transmitowały ją watykańskie media.

tvp.info

Dodano w Bez kategorii

/ mw.org.pl

Sąd Najwyższy Meksyku odrzucił decyzję sądu niższej instancji, która mogła być groźnym precedensem prowadzącym do legalizacji aborcji w całym kraju. Sędziowie zajęli się decyzją sądu, który nakazał legislaturze stanu Veracruz dokonanie zmian w kodeksie karnym dotyczącym zabicia dziecka do 12. tygodnia ciąży.

Decyzja zapadła przy 4 głosach za odrzuceniem oraz 1 za potwierdzeniem orzeczenia sadu niższej instancji. Wywołało to oburzenie ze strony grup pro-aborcyjnych oraz organizacji lewicowych, które liczyły na korzystną decyzje umożliwiającą przeprowadzenie kampanii społecznej na rzecz powszechnej dekryminalizacji aborcji. Obecnie, zgodnie z obowiązującymi przepisami, aborcja do 12 tygodnia ciąży nie stanowi przestępstwa wyłącznie w stolicy oraz w stanie Oaxaca.

Za podtrzymaniem decyzji sądu niższej instancji głosował wyłącznie Juan Luis Gonzalez Alcantara Carranca. Jak argumentował, decyzja dotycząca ciąży aż do 12 jej tygodnia przynależeć ma do sfery prywatnej kobiety i nie powinna być przedmiotem żadnych sankcji prawnych ze strony państwa.

Norma Pina, sędzia Sądu Najwyższego, tłumaczyła, że to orzeczenie musiało zostać uchylone, inaczej sądy otrzymałyby kompetencje wykraczające poza ramy meksykańskiego systemu prawnego. Sędziowie nie mogą wydawać legislaturze wiążących poleceń dotyczących konkretnej treści przepisów, które należy uchwalać, stanowiłoby to wyraźne naruszenie konstytucji.

16 lipca meksykańscy biskupi wystosowali apel do wiernych o obronę życia. Episkopat potępił “wszelkie próby – jawne i ukryte, bezpośrednie i pośrednie – usprawiedliwiania aborcji oraz odbierania ochrony prawnej dzieciom nienarodzonym”. Wskazał również na wschodzący obecnie trend kultury śmierci na całym świecie. „Poziom przemocy wprawia nas w zdumienie i sprawia ból wskutek jej wielkości, częstotliwości i okrucieństwa; wobec tego nie możemy pozostać obojętni” – podkreślali. W pierwszej połowie roku bieżącego roku w Meksyku przeprowadzono ok. 43 tys. udokumentowanych aborcji, co stanowi niechlubny rekord w historii tego kraju.

źródło: pch24.pl/catholicphilly.com/thecatholicuniverse.com

Zobacz także: Trzaskowski broni profanacji Chrystusa? Jest oburzony zatrzymaniem sprawców!

Dodano w Bez kategorii

/ fot. bundesarchiv.de / CC BY-SA 3.0 DE

76 lat temu, między 5 a 7 sierpnia 1944 r., na warszawskiej Woli Niemcy i ich sojusznicy dokonali zorganizowanej eksterminacji ludności cywilnej. Była to zemsta za wybuch powstania warszawskiego. Wymordowano około 50 tys. osób.

W miejscach kaźni, masowych mordów i rozstrzeliwań odbędą się w środę uroczystości. Ich zwieńczeniem będzie Marsz Pamięci. Pochód rozpocznie się o godz. 19 przy Skwerze Pamięci i przejdzie w kierunku Cmentarza Powstańców Warszawy na Woli.

Rzeź Woli

Świadek wydarzeń z 1944 r., ks. Stanisław Maciej Kicman, wspomina czas, kiedy Niemcy wypędzili go z domu razem z mamą i babcią i podpalili budynek. Okupanci zaprowadzili ich pod kościół św. Wojciecha przy ul. Wolskiej. Ksiądz zobaczył wówczas szpaler Niemców, którzy rozdzielali kobiety z dziećmi od mężczyzn, a za nimi szpaler ciał rozstrzelanych. Żołnierze czekali na rozkaz egzekucji. – Trzy godziny tak czekaliśmy. Co nas czeka – wiadomo, śmierć – wspomina.

ak mówi, jego mama ze strachu zapomniała słów modlitwy i w koło powtarzała mu do ucha słowa „Zdrowaś Mario”. Kapłan przyznaje, że myślał, iż zostanie rozstrzelany. – Mama przytuliła mnie do siebie i powiedziała „zamknij oczy, nie będzie bolało” – opowiada.

Egzekucji jednak nie wykonano i zaprowadzono ich do kościoła na całą noc.

– Makabryczna noc. Wchodziło się do kościoła przez fekalia, bo w kruchcie zrobiono latrynę. Na ołtarzu operował chirurg, żołdacy poprzebierani w ornaty pili alkohol ze świętych kielichów, wyciągali młode dziewczyny, słychać było krzyki, strzały. Taka noc piekielna – wraca do makabrycznych wspomnień ks. Kicman.

Niemieckie oddziały policyjnie, rezerwiści oraz kolaboranci z armii ZSRR brutalnie mordowali mężczyzn, kobiety, dzieci i starców. Masakra trwała w całej dzielnicy przez pięć dni – w domach oraz w fabrykach, na placach i na ulicach.

– Często stosy ludzkich ciał na Woli sięgały pierwszego lub drugiego piętra – powiedział dr Szymon Niedziela z Muzeum powstania warszawskiego.

8 sierpnia Niemcy wysyłali transporty z ludnością do obozu przejściowego w Pruszkowie, a następnie do obozów pracy. Duchownego i jego bliskich po trzech dniach przetransportowano do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, gdzie oddzielono kobiety z dziećmi i przewieziono je do obozu koncentracyjnego Bergen-Belsen. Stamtąd Stanisław Kicman z mamą i babcią trafili do obozu pracy Hameln pod Hanowerem, gdzie doczekali wyzwolenia.

CZYTAJ TAKŻE:

Szwecja: Imigrant wjechał w tłum taksówką. „Jesteście rasistami, nie okazujecie szacunku czarnym”

IAR

Dodano w Bez kategorii

“Komuś, tak jak mi, może się nie podobać sam pomysł na happening, ale zatrzymanie za to ludzi przekracza wszelkie granice państwa prawa” – napisał na Facebooku prezydent Warszawy. Rafał Trzaskowski odniósł się w ten sposób do informacji o zatrzymaniu osób, które dokonały profanacji figury Chrystusa na Krakowskim Przedmieściu.

Sprawcy profanacji figury Chrystusa na Krakowskim Przedmieściu zostali zatrzymani przez warszawską policję. To dwoje młodych ludzi z Kolektywu Stop Bzdurom. Informację tę skomentował w mediach społecznościowych prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Trzaskowski oburzony

“Polska Policja i Prokuratura naprawdę zajmują się ściganiem młodych aktywistek? Za powieszenie tęczowej flagi i uwiecznienie jej na zdjęciach? Czy nie lepiej skierować wysiłki służb do pilnowania porządku i ścigania przestępców?” – zapytał polityk.

Trzaskowski wyraził nadzieję, że “ideologiczny spór obecnej władzy z osobami, które bronią godności gejów i lesbijek, nie przekroczy pewnej granicy: takiej, za którą zaczyna się państwo, które walczy z wolnością poglądów swoich obywateli wtrącając ich do więzienia”. “Komuś, tak jak mi, może się nie podobać sam pomysł na happening, ale zatrzymanie za to ludzi przekracza wszelkie granice państwa prawa” – skwitował.

CZYTAJ TAKŻE:

Szwecja: Imigrant wjechał w tłum taksówką. „Jesteście rasistami, nie okazujecie szacunku czarnym”

Do profanacji doszło w nocy z 28 na 29 lipca, kiedy to grupa osób podpisujących się jako „Siej zamęt”, „Poetka” i „Stop bzdurom” sprofanowała pomnik Chrystusa znajdujący się na Krakowskim Przedmieściu oraz znieważyła inne warszawskie pomniki, przymocowując na nich tęczową flagę LGBT, w niektórych miejscach zostawili też kartki z napisem „Jeb..e się ignoranci”.

Zbezczeszczenie pomnika spotkało się z ostrą reakcją polityków. Wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta zapowiedział złożenie w tej sprawie zawiadomienia do prokuratury. Akt wandalizmu potępił również premier Mateusz Morawiecki.

Dodano w Bez kategorii

W Szwecji w mieście Borlänge obywatel Somalii celowo wjechał taksówką w tłum ludzi. Ranił 5 osób, w tym 3 są ciężko ranne.

Mężczyzna, który jest podejrzany o przejechanie kilka osób w centrum Borlänge, został we wtorek aresztowany pod zarzutem usiłowania zabójstwa i napadu z użyciem siły. Mężczyzna jest obywatelem Somalii i to nie jest jego pierwsze złamanie prawa.

Atak z premedytacją

W 2014 roku został skazany za brutalny opór przeciwko dwóm policjantom. Doszło wówczas do bójki, podczas której ranił jednego z funkcjonariuszy.

W piątek wieczorem tuż przed południem taksówkarz celowo przejechał pięć osób w centrum Borlänge. Został aresztowany na miejscu i później tej nocy.

Prokurator Eva-Lena Jansson zwróciła się z wnioskiem o zatrzymanie mężczyzny pod zarzutem czterech przypadków usiłowania zabójstwa.

CZYTAJ TAKŻE:

Trump skomentował wybuch w Bejrucie. Sugeruje atak

Dania: nie zaskarżono zgody na kontynuowanie budowy Nord Stream 2

“Jesteście rasistami”

Mężczyzna po trzydziestce jest obywatelem Somalii i został zarejestrowany w Szwecji w 2011 r. W styczniu 2014 roku ył w biurze pomocy społecznej w Borlänge, żądając jakiejś formy odszkodowania za to, że jest imigrantem. Gdy obsługa zamykała biuro Somalijczyk nie chciał go opuścić. Wezwano policję, którą następnie się szarpał i zaatakował.

„Ten człowiek był zdenerwowany, wyraźnie pokazujywał, że nie zamierza odejść. Mówi, że też ma broń w Afryce. Mówi, że jesteśmy rasistami, że nie okazujemy mu szacunku i tak dalej”- napisał później jeden z policjantów w notatce.

nyheteridag.se

Dodano w Bez kategorii
Donald Trump

Prezydent USA Donald Trump określił wielką eksplozję w Bejrucie “atakiem prawdopodobnie spowodowanym przez bombę”. Jak oświadczył – tak przypuszczają amerykańscy generałowie, z którymi rozmawiał.

Z informacji podanej przez telewizję Al-Dżazira wynika, że prezydent Libanu Michel Aoun zwołał dziś nadzwyczajne posiedzenie gabinetu i stwierdził, że po ogromnej eksplozji w Bejrucie, w której zginęło co najmniej 78 osób, a 4000 zostało rannych, należy ogłosić dwutygodniowy stan wyjątkowy.

CZYTAJ TAKŻE:

Dania: nie zaskarżono zgody na kontynuowanie budowy Nord Stream 2

Szef MON: Wysunięte dowództwo korpusu USA ukoronowaniem naszych działań

Wtorkowa eksplozja wstrząsnęła miastem, powodując rozległe zniszczenia nawet na przedmieściach stolicy. Wybuch było słychać na odległym o 240 km od Bejrutu Cyprze.

Urzędnicy powiedzieli, że spodziewają się dalszego wzrostu liczby ofiar śmiertelnych, ponieważ ratownicy wciąż przekopują gruz, aby ratować ludzi. Niestety wciąż wydobywają ciała ofiar.

Przyczyna wybuchu nie była od razu jasna. Urzędnicy powiązali wybuch z około 2700 tonami skonfiskowanej saletry amonowej, które były przechowywane w magazynie w pobliskim porcie przez sześć lat.

Atak?

Jak czytamy na portalu CBS News, podczas konferencji prasowej w Białym Domu Donald Trump poinformował, że spotkał się z “niektórymi wielkimi amerykańskimi generałami” i oni “wydają się sądzić”, że w Bejrucie “był atak, była jakiegoś rodzaju bomba”.

Jak podkreślono w artykule, Trump jako pierwszy zasugerował, że w Libanie mogło dojść do ataku.

DORZECZY

Dodano w Bez kategorii
Gazociąg Nord Stream.

Rurociąg Nord Stream. / Fot. unian.info

W wyznaczonym terminie nie wpłynęły żadne skargi na zgodę władz Danii na układanie rur gazociągu Nord Stream 2 na jej bałtyckim szelfie kontynentalnym przy użyciu statków z kotwicami – poinformował we wtorek agencję dpa duński organ odwoławczy do spraw energii (Energiklagenavnet).

6 lipca duńska agencja do spraw energii (Energistyrelsen) zaakceptowała złożony do niej na początku czerwca wniosek spółki Nord Stream AG w sprawie kontynuowania budowy gazociągu na południowy wschód od Bornholmu przy pomocy układających rury statków z kotwicami. Czterotygodniowy termin, w którym można było w formie pisemnej zaskarżyć tę decyzję, upłynął w poniedziałek – przekazał Energiklagenavnet.

Pod koniec 2019 roku prezydent USA Donald Trump zalegalizował karanie sankcjami firm uczestniczących w budowie Nord Stream 2. W efekcie z przedsięwzięcia tego wycofała się szwajcarska firma Allseas wraz ze swymi dwoma statkami do układania rur na dnie morskim.

Gazociąg Nord Stream 2 jest gotowy w 94 proc., ale od grudnia 2019 roku nie prowadzi się przy nim żadnych prac. Z łącznie 2460 km tworzących go rur trzeba ułożyć jeszcze 150 km – 120 km na akwenach duńskich i 30 km na niemieckich. Zadanie to mają wykonać dwa znajdujące się już na Bałtyku statki rosyjskie.

Na razie nie wiadomo jednak, kiedy to nastąpi. Do Energistyrelsen nie wpłynął do poniedziałku zaktualizowany harmonogram prac, co jest niezbędnym warunkiem użycia statków z kotwicami przy dalszej budowie gazociągu.

Rzucanie kotwic jest na niektórych akwenach Bałtyku ryzykowne ze względu na możliwość naruszenia zatopionej tam po II wojnie światowej amunicji z bojowymi środkami trującymi. Kotwic nie muszą używać układające rury statki ze sterowanym komputerowo systemem DP (pozycjonowania dynamicznego), które są w stanie utrzymywać się w jednym miejscu dzięki pracy własnych urządzeń napędowych.

Źródło: PAP

Dodano w Bez kategorii