Karol Kaźmierczak

Gościem Agnieszki Jarczyk w programie Temat Dnia był Karol Kaźmierczak z portalu kresy.pl. Wypowiedział się on m.in. na temat wyniku wyborów prezydenckich na Białorusi, masowych protestach oraz politycznej przyszłości tego kraju.

“Ubiegłej nocy mogliśmy zaobserwować pokaz siły białoruskiej władzy. Protesty miały wyjątkowy charakter, jednakże były bardzo brutalnie tłumione. Co warte zaznaczenia, według białoruskiego MSZ manifestacje objęły aż 30 miast, a nie tylko stolicę – Mińsk, który od dłuższego czasu jest pro-opozycyjny. W niektórych, mniejszych ośrodkach miejskich białoruskiej milicji nie starczało kadry by opanować protestujących” – powiedział nasz gość na antenie Mediów Narodowych.

Kaźmierczak odniósł się także do niektórych komentarzy dotyczących obcej ingerencji na Białorusi: “Nie poszukiwałbym rozbudowanego spisku. Obecne protesty wyróżniają się zdecydowanie składem społecznym od poprzednich na przestrzeni ostatnich 26 lat (od kiedy Łukaszenka dzierży władzę – przyp. red.). Wcześniej organizowała je jedynie strona narodowa – pro-zachodnia lub główni kontrkandydaci urzędującego prezydenta. (…) Teraz natomiast manifestują zwykli ludzie, nawet na prowincji, a także co ciekawe, wschodnia część kraju, której ludność w wielu aspektach powiązana jest z Rosją” – stwierdził.

Główna kontrkandydatka Łukaszenki nie przedstawiła programu politycznego

“Jedynymi postulatami Swietłany Cichanouskiej było odsunięcie Łukaszenki od władzy oraz doprowadzenie do wolnych, demokratycznych i otwartych na wielu kandydatów wyborów prezydenckich. Jak sama to określiła, po osiągnięciu tego celu chciałaby wrócić do smażenia kotletów, bo nie czuje się osobą, która miałaby rządzić na Białorusi. Nie przedstawiła żadnego rozwiązania na to jak poradzić sobie z tysiącami urzędników administracji publicznej, np. z organów spraw wewnętrznych czy chociażby armii podległej Łukaszence, nawet po jego ewentualnym odejściu. U żadnego z głównych kontrkandydatów nie było również jasnych deklaracji pro-zachodnich (wstąpienie do NATO lub UE), zrywających jednoznacznie związki instytucjonalne z Rosją. Niektórzy z nich oskarżali wręcz Łukaszenkę o zbytnią antyrosyjskość” – powiedział redaktor strony kresy.pl

Według naszego gościa na Białorusi nie dojdzie do podobnej sytuacji jak na Ukrainie w 2014 roku. “Władze Łukaszenki pomimo trudnych chwil panują jednak nad sytuacją. Dużo groźniejsze mogą być nasilające się protesty w mniejszych miejscowościach. Większość milicji skoncentrowana jest obecnie w Mińsku i brakuje funkcjonariuszy na prowincji. Do tzw. Majdanu potrzebny byłby także strajk generalny w przedsiębiorstwach państwowych i poparcie wśród elit” – dodał.

Więcej w materiale poniżej:

Zobacz także: Stanowczy apel Konfederacji. „Traktować ich jak kryminalistów”

Dodano w Bez kategorii
Politycy Konfederacji podczas konferencji prasowej.

Apelujemy do rządu polskiego oraz do polskich sądów, by nie ulegały naciskom i traktowały przestępców wywodzących z lewicowych organizacji z tą samą surowością, z którą traktują pospolitych kryminalistów – czytamy w stanowisku Rady Liderów Konfederacji opublikowanym na Facebooku.

Oświadczenie odnosi się do ostatnich wydarzeń związanych z zatrzymaniem agresywnego działacza LGBT Michała Sz., podającego się za kobietę. Zdaniem liderów Konfederacji, “jesteśmy obecnie świadkami sytuacji, w której liczne lewicowe organizacje i politycy domagają się, by bandyci wywodzący się z neomarksistowskich organizacji, tacy jak pan Michał Sz. (pseudonim „Margot”), zostali ze względów ideologicznych zwolnieni z odpowiedzialności za swoje sprzeczne z prawem działania, lub by byli przez organy ścigania traktowani w sposób łagodniejszy czy też uwzględniający zaburzone postrzeganie własnej płci przez te osoby”.

Konfederacja zadeklarowała, że deklaruje “pełne polityczne i prawne wsparcie dla wszystkich ofiar lewicowego terroru oraz wszystkich policjantów, sędziów, polityków i innych osób narażonych na ataki tylko dlatego, że prawidłowo wykonują swoje obowiązki”.

Jak podkreślono, żądania środowisk LGBT oznaczają odrzucenie zasady równości wobec prawa oraz rządów prawa. Konfederaci zaapelowali do rządu oraz sądów, aby nie ulegały naciskom i by traktowały przestępców wywodzących z lewackich organizacji z tą samą surowością, z którą traktują pospolitych kryminalistów.

“Jeżeli polscy politycy i sędziowie nie ulegną terrorowi politycznej poprawności, to tocząca się obecnie debata publiczna dotycząca agresywnych przestępców motywowanych neomarksistowską ideologią może stać się nareszcie początkiem końca swoistego „parasola ochronnego”, jakim od wielu lat cieszą się w Polsce lewicowi przestępcy” – czytamy.

Potrzebny masowy sprzeciw wobec skrajnej lewicy

Zdaniem polityków Konfederacji, “za sprawą Michała Sz. powinny pójść dziesiątki i setki spraw sądowych przeciwko ulicznym bandytom z tzw. antify, przeciwko osobom winnym naruszeń obyczajności publicznej na tzw. “Paradach Równości”, przeciwko seksedukatorom demoralizującym polskie dzieci pod przykrywką zajęć szkolnych. Wszystkie te działania są zakazane Kodeksem karnym i Kodeksem wykroczeń, a ich ściganie nie wymaga uchwalania żadnych nowych przepisów. Konieczne jest jedynie rzetelne stosowanie prawa” – wskazano.

Przypomnijmy, iż decyzją sądu, aktywista LGBT Michał Sz. ps. “Margot” został aresztowany na 2 miesiące. 27 czerwca 2020 r., mężczyzna dokonał czynu chuligańskiego polegającego na udziale w zbiegowisku, brutalnym zaatakowaniu działacza Fundacji Pro – prawo do życia oraz niszczeniu mienia należącego do fundacji.

źródło: Facebook/DoRzeczy

Zobacz także: UOKiK: 115 mln zł kary dla Biedronki. Powodem naruszenie praw konsumentów

Dodano w Bez kategorii

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na właściciela sieci Biedronka – spółkę Jeronimo Martins Polska karę w wysokości 115 mln zł. Według niego, Biedronka od wielu lat naruszała prawa konsumentów, nieprawidłowo informując o cenach w sklepach.

Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów napływały liczne skargi konsumentów oraz informacje z Wojewódzkich Inspektoratów Inspekcji Handlowej dotyczące nieprawidłowego uwidaczniania cen w sklepach sieci Biedronka. Sygnały dotyczyły wyższych cen w kasie, niż na sklepowych półkach lub braku cen przy towarze. Skargi dały podstawę do wszczęcia postępowania przeciwko Jeronimo Martins Polska. W jego trakcie Prezes Urzędu zlecił kontrole Inspekcji Handlowej, które potwierdziły skalę nieprawidłowego informowania o cenach. Z ustaleń Urzędu wynika, że praktyka ta trwa co najmniej od 2016 r.

“Cena w kasie wyższa niż umieszczona na półce lub brak informacji o cenie produktu – w ten sposób przez kilka lat Biedronka naruszała prawa konsumentów” – poinformował UOKiK.

W sklepach Biedronka będzie musiała znaleźć się widoczna informacja o prawach przysługujących konsumentom w przypadku różnicy w cenie na półce i w kasie o treści: “W przypadku rozbieżności lub wątpliwości co do ceny za oferowany towar konsument ma prawo do żądania sprzedaży towaru po cenie dla niego najkorzystniejszej (art. 5 ustawy z dnia 9 maja 2014 r. o informowaniu o cenach towarów i usług)”.

“Cena jest jednym z najważniejszych kryteriów jakimi kierują się konsumenci przy wyborze produktów. Niedopuszczalne jest wprowadzanie konsumentów w błąd co do właściwej ceny towarów. W przypadku Biedronki klienci przez długi czas płacili najczęściej więcej niż wynikało to z ceny na sklepowych półkach. Nie zawsze mieli nawet tego świadomość” mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, cytowany w komunikacie.

Dyskont zaskoczony decyzją urzędu

Decyzja UOKiK ws. Biedronki nie jest prawomocna, firmie przysługuje od niej odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Biuro prasowe właściciela sieci Biedronka odniosło się do niej:

Z zaskoczeniem przyjęliśmy decyzję Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, którą uważamy za niezasłużoną i nieuczciwą w obliczu naszego zaangażowania i konsekwencji w polityce niskich cen dla klientów. Te wartości zawsze w ostatnich 25 latach były kluczowe dla Biedronki i nadal takie pozostają, także w trudnych i bezprecedensowych czasach pandemii.

Biorąc pod uwagę skalę działalności naszej sieci – ponad 3 tys. sklepów, blisko 70 tys. pracowników, ponad 4 mld odwiedzin klientów w okresie od 2017 r. do lipca 2020 r. – nie możemy wykluczyć indywidualnych przypadków, w których niezamierzony błąd ludzki doprowadził do braku ceny lub braku jej natychmiastowej aktualizacji. W trosce o naszych klientów podjęliśmy zdecydowane, znacznie wykraczające poza rynkowe standardy działania mające na celu ograniczenie liczby tego typu przypadkowych błędów. Już teraz widzimy pozytywne efekty wdrażanych rozwiązań.

źródło: businessinsider.com.pl

Zobacz także: Łukaszenka zabiera głos ws protestów. Oskarża Polskę o sterowanie zamieszkami: „Zarejestrowaliśmy telefony z zagranicy”

Dodano w Bez kategorii

Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka oskarżył Polskę, Wielką Brytanię i Czechy o sterowanie niedzielnymi protestami.

W niedzielnych wyborach prezydenckich na Białorusi Aleksandr Łukaszenka zdobył 80,2 proc, głosów, zaś jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska – 9,9 proc. – przekazała w poniedziałek rano Centralna Komisja Wyborcza. Według tych informacji na kolejnych miejscach znaleźli się: Hanna Kanapackaja – 1,68 proc., Siarhiej Czeraczań – 1,13 proc. i Andrej Dzmitryjeu – 1,04 proc. W głosowaniu miało wziąć udział prawie 5,8 mln uprawnionych, co dało 84,23 proc. frekwencji.

“Sterowano naszymi owcami”

W poniedziałek przed południem po raz pierwszy po wyborach głos zabrał Łukaszenka. Białoruski przywódca, o którym media donosiły, że odleciał w niedzielę do Turcji, oskarżył Polskę, Wielką Brytanię i Czechy o sterowanie niedzielnymi protestami.

CZYTAJ TAKŻE:

Krwawa noc na Białorusi. Co z Łukaszenką? „Rosja chciałaby się go już pozbyć i przyłączyć Białoruś”

Nasza relacja: Aktywiści LGBT w obronie chuligana. Atakują policje i dziennikarzy [+VIDEO]

Szumowski: Będzie więcej czerwonych stref

– Zarejestrowaliśmy telefony z zagranicy. Telefony były z Polski, Wielkiej Brytanii i Czech; sterowano naszymi – proszę wybaczyć – owcami; one nie rozumieją, co robią i nimi zaczynają sterować” – powiedział Łukaszenka na spotkaniu z Siergiejem Lebiediewem, szefem misji obserwacyjnej z krajów Wspólnoty Niepodległych Państw.

Białoruski przywódca zapowiedział też, że nie dopuści do Majdanu w jego kraju i odpowiednio zareaguje na próby zdestabilizowania kraju. – Ostrzegałem: nie będzie Majdanu, bez względu na to, czy ktoś tego chce. Dlatego musimy się uspokoić – podkreślał.

Dodano w Bez kategorii

Im bardziej ludzie będą lekceważyć zasady sanitarne, tym bardziej te strefy czerwone rozleją się na mapie, aż w końcu na cały kraj i będziemy mieli istotne obostrzenia w całej Polsce – powiedział w poniedziałek minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Szumowski powiedział w programie pierwszym Polskiego Radia, że w ostatnim czasie zwiększyła się w Polsce transmisja pozioma. – To zarażanie się człowieka od człowieka zwiększyło się, jeszcze nie w sposób dramatyczny, ale jednak – wskazał. Jego zdaniem, wpływ na to ma “pewna beztroska – zmniejszone dystansowanie się, brak maseczek oraz wesela, imprezy rodzinne i kluby, które nie powinny działać, a działają”.

Nawiązując do regionalnie wprowadzanych ograniczeń, Szumowski zaznaczył, że obecnie problem koronawirusa jest “punktowy, ale to, czy rozniesie się na całą Polskę, to pytanie zasadnicze”. Podkreślił, że “im bardziej ludzie będą lekceważyć zasady sanitarne, tym bardziej te strefy czerwone rozleją się na mapie, aż w końcu na cały kraj i będziemy mieli istotne obostrzenia w całej Polsce”.

Dopytywany, co może się wydarzyć w ciągu najbliższych dni, szef MZ podkreślił, że to zależy od tego, czy rygory będą przestrzegane. Dodał, że przy stosowaniu reguł sanitarnych “jest szansa, że utrzymamy mniejsze wzrosty zachorowań”.

Pytany o obostrzenia związane z wakacjami, Szumowski odparł, że w tej chwili nie ma danych, aby istotne przyrosty pochodziły z wyjazdów wakacyjnych. – To raczej są imprezy i duże spotkania – powiedział. Ale – dodał – zależy też, jak te wyjazdy będą wyglądały i czy będziemy podczas nich przestrzegać obostrzeń.

Od soboty w 19 powiatach w kraju obowiązują dodatkowe obostrzenia dot. zasad bezpieczeństwa, higieny i zachowania dystansu społecznego w przestrzeni publicznej.

Źródło: dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii

1 września uczniowie wracają do szkół. Czy będą musieli nosić maseczki? Wszelkie wątpliwości w tej kwestii rozwiał minister edukacji narodowej na antenie Polskiego Radia.

– Te wytyczne, które zostały wydane w ubiegłym tygodniu są uzgadniane z Ministerstwem Zdrowia i Głównym Inspektorem Sanitarnym. Tam są fachowcy od sytuacji epidemicznej, to z nimi było uzgodnione. Tam nie ma nadzwyczajnych środków – powiedział Dariusz Piontkowski na antenie Polskiego Radia. Minister edukacji narodowej zaznaczył, że bardzo ważne w walce z pandemią koronawirusa są podstawowe reguły: utrzymanie higieny, dezynfekcja pomieszczeń, a w przypadku lekcji wychowania fizycznego unikanie sportów kontaktowanych.

Szef resortu edukacji mówił także o kwestii organizacji zajęć w dobie pandemii koronawirusa. Piontkowski stwierdził, że aby uniknąć dużych skupisk – lekcje mogłyby rozpoczynać się o innej godzinie dla różnych grup, a co za tym idzie w innych godzinach odbywałyby się również przerwy. – Dlatego, że placówki są tak różne nie mogliśmy wydać wytycznych bardzo szczegółowych – powiedział minister i dodał, że „zostawiamy dyrektorowi dużą swobodę, aby mógł dostosować wytyczne do konkretnej placówki”.

Czy uczniowie muszą nosić maseczki?

Na antenie Polskiego Radia minister został również zapytany, czy uczniowie w szkołach będą musieli zakrywać nos i usta. – Nie przewidujemy konieczności używania zasłony ust czy nosa – powiedział Piontkowski. Polityk zaznaczył jednak, że jeżeli ktoś chce uczestniczyć w zajęciach w maseczce, by czuć się komfortowo, ma pełną dowolność.

Dariusz Piontkowski zaznaczył, że ani dziecko, ani pracownicy szkoły nie powinni przychodzić do szkoły jeżeli mają infekcje. Minister edukacji narodowej zaznaczył, że jeżeli pracownik placówki oświatowej zauważy, że uczeń ma jakiekolwiek problemy ze zdrowiem, taka osoba powinna zostać odizolowana, a o sytuacji poinformowana stacja epidemiczna lub lekarz.

Źródło: wprost.pl

Dodano w Bez kategorii

Partia Razem wybiera nowe władze. Do Zarządu Krajowego na pewno nie wejdzie Adrian Zandberg

“Partia Razem wybiera nowe władze. Ze względu na ograniczoną kadencyjność, do Zarządu Krajowego nie będzie mógł wejść m.in. m.in. Adrian Zandberg. Zarząd zostanie zmniejszony z dziewięciu do pięciu osób – powiedziała PAP Paulina Matysiak z Zarządu Krajowego” – czytamy w informacji PAP zamieszczonej na Twitterze.

Partia Razem wybiera nowe władze. Ze względu na ograniczoną kadencyjność, do Zarządu Krajowego nie będzie mógł wejść https://t.co/Fb247CayjO. Adrian Zandberg; zarząd zostanie zmniejszony z dziewięciu do pięciu osób – powiedziała @PAPinformacje Paulina Matysiak z Zarządu Krajowego— PAP (@PAPinformacje) August 10, 2020

Partia Razem nie ma wyodrębnionego przewodniczącego, a władzę sprawują organy kolegialne, w których obowiązuje parytet płci.

Zgodnie ze statutem partii, członek danego organu może w nim nieprzerwanie zasiadać nie dłużej niż przez cztery lata.

Źródło: dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii

– Rosja chciałaby się już pozbyć Łukaszenki, ma własny interes w tym, żeby w całości przyłączyć uległą Białoruś do siebie. I niestety w tej chwili wszystkie wyjścia z tej sytuacji są na rękę Rosji – mówił na antenie TVN 24 Michał Broniatowski z Politico, komentując krwawe zamieszki w wielu białoruskich miastach. Jak dodał, jakikolwiek nacisk zagranicy na Łukaszenkę może sprawić, że posunie się on jeszcze dalej.

Wciąż nie jest znana pełna skala zatrzymań, do których doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek na Białorusi po krwawych starciach z milicją. Mieszkańcy wyszli na ulice wielu białoruskich miast (m.in. w Mińsku, Grodnie, Brześciu i Witebsku). Protesty zaczęły się po tym, jak ogłoszono wyniki exit poll po wyborach prezydenckich. Z informacji podawanych przez władze wynikało, że Alaksandr Łukaszenka zdobył w nich aż 79,7 procent głosów, a główna kandydatka opozycyjna Swietłana Cichanowska – tylko 6,8 procent. Jednak z części komisji wyborczych wyciekły prawdziwe wyniki wyborów – jasno wynikało z nich, że zostały one sfałszowane, a proporcje są dokładnie odwrotne – Łukaszenka przegrał z Cichanouską. Potwierdziły się również niezależne badania exit poll i dane spływające z zagranicznych komisji wyborczych, których nie kontrolował reżim Łukaszenki.

Milicja w brutalny sposób tłumiła protesty – demonstrujący byli bici, wojskowa ciężarówka wjechała też w tłum. Centrum Praw Człowieka “Wiasna” poinformowało w poniedziałek rano, że w protestach zginęła co najmniej jedna osoba, a liczba rannych nie jest jeszcze znana.

Białoruś. Co z Łukaszenką? “Rosja chciałaby się już go pozbyć”

Jeszcze w niedzielę pojawiały się informacje, że Łukaszenka opuścił Białoruś i udał się do Turcji. Wciąż nie udało się ich oficjalnie potwierdzić. Czy protesty mogą przynieść skutek? – Do runięcia murów jest jeszcze bardzo daleko. Dopóki policja, wojsko i służby bezpieczeństwa są w całości lojalne wobec Łukaszenki, to tego rodzaju protesty nie dają szans na zmianę czegokolwiek. (…) Jest zbuntowany naród, ale ci ludzie nie są zorganizowani. Dopóki to się nie zmieni, to będziemy mieli zamieszki – ocenił w rozmowie z TVN 24 Michał Broniatowski z Politico. Jak dodał, w przypadku Ukrainy i protestów na Majdanie, demonstrantów popierała m.in. część oligarchów. 

Można się obawiać, że to jest bardzo mocno podsycane przez Rosję. Bo Rosja chciałaby się już pozbyć Łukaszenki, ma własny dobry interes w tym, żeby w całości przyłączyć uległą Białoruś do siebie. I niestety w tej chwili wszystkie wyjścia z tej sytuacji są na rękę Rosji. (…) Po raz pierwszy jest tak, że Rosjanom nie zależy, żeby on pozostał przy władzy

– powiedział, dodając, że wynik blisko 80 procent miał pokazać aparatowi państwa, że Łukaszenka “wciąż ma władzę i jest silny” (wygraną zapewniłoby mu nawet 51 procent). 

To, co się dzieje na ulicach, jest typowe dla [państwa rządzonego przez – red.] dyktatora. On nie chce wierzyć, że skończy jak każdy inny dyktator

– ocenił Broniatowski. Jak wskazał, rozmów z Białorusią może się podejmować Unia Europejska. – Nacisk siłowy na Łukaszenkę spowoduje, że albo zareaguje jeszcze ostrzej, albo upadnie i wtedy cała władza na Białorusi wpadnie w ręce Kremla – zaznaczył. – Wspieranie opozycji białoruskiej jest jedyną możliwością. Jeżeli cokolwiek miałoby się stać z dnia na dzień, to będzie to niestety bardzo krwawy przełom i prawdopodobnie jeszcze mocniejsze więzi zostaną zadzierzgnięte pomiędzy Rosją a Białorusią – skwitował.

Państwowa telewizja białoruska o krwawych protestach: “prowokacje”

Białoruska państwowa agencja informacyjna Belta powołując się na milicję, wskazała, że “kontroluje sytuację” i protesty w stolicy. Swiatłana Cichanouska wezwała funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa do powstrzymania się od przemocy. Na Białorusi praktycznie nie działa Internet. Państwowe białoruskie media niemal nie informują o nocnych protestach i określają je mianem “prowokacji wobec organów ścigania”, zorganizowanych przez “grupy agresywnych młodych ludzi”. W państwowej telewizji ostrzeżono też, że sytuacja na Białorusi jest bardzo dobra, a wszyscy winni zamieszek zostaną ukarani – podaje Belsat.eu.

Źródło: gazeta.pl

Dodano w Bez kategorii

W piątek nasza kamera była na manifestacji w obronie Michała Sz. znanego chuligana i aktywisty LGBT, których zniszczył samochód pro-life i pobił jego kierowcę.

CZYTAJ TAKŻE:

Dziennikarka GW cieszy się z pobicia wolontariusza pro-life. Wyciekła tajna konferencja z Michałem Sz. [+VIDEO]

Policja aresztowała agresywnego aktywistę LGBT. Totalna opozycja broni chuligana

Rakowski analizuje wybuch w Bejrucie. „Ten port był strategiczny”

Marksizm kulturowy w natarciu!

Tęczowy przestępca o ps. ”Margot” został aresztowany przez policję. Mężczyzna dopuścił się fizycznego ataku na kierowcę fundacji ”Pro”. Napastnik zdaje się być dumny ze swojego ataku, ponieważ pytany o zajście chełpił się swoim aktem bezprawia: -Od wczoraj uprawiamy sobie taki sport. Łapanie na mieście ciężarówki”Pro” – mówił w rozmowie z dziennikarką”Newsweeka”.

Warto też wspomnieć, że prócz fizycznego ataku na jednego z obrońców życia, tęczowy aktywista dopuścił się także aktu profanacji warszawskich pomników. Łamanie prawa, naruszanie nietykalności cielesnej oraz obsesyjną nienawiść w stosunku do osób o konserwatywnych poglądach wspierają posłowie lewicy. Obrońcy praw człowieka, piewcy miłości i tolerancji tym razem opowiadają się po stronie bandyty, który na dodatek przyznał się do winy.

Dodano w Bez kategorii
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne

– Od wczoraj uprawiamy sobie taki sport. Łapanie na mieście ciężarówek fundacji „Pro” – chwali się na nagraniu z wideokonferencji – m.in. z dziennikarką tygodnika „Newsweek” Renatą Kim – Michał Sz., przedstawiający się jako kobieta o imieniu „Margot”. Mężczyzna jest odpowiedzialny za atak na ciężarówkę fundacji pro-life, za co został aresztowany na dwa miesiące, a także napaść na jednego z obrońców życia.

Nagranie opublikował na Facebooku bloger Waldemar Krysiak, prowadzący stronę „Gej przeciwko światu”. To zapis wideokonferencji, w trakcie której agresorzy napadający na kierowców furgonetki „Stop Pedofilii” opisują to, co zrobili.

Przypomnijmy – Michał Sz. przed miesiącem demolował furgonetkę fundacji pro-life i napadł na jej członka; nagranie ze zdarzenia jest dostępne w internecie. W zeszłym tygodniu uczestniczył w profanacjach warszawskich pomników, w tym figury Jezusa przed kościołem św. Krzyża.

Oto fragment wideokonferencji, w którym dziennikarka GW cieszy się z pobicia wolontariusza Fundacji Pro.

Dodano w Bez kategorii