Unia Europejska

/ Fot. Wikipedia

Parlament Europejski postanowił wznowić debatę nad polską”praworządnością”. Prawdopodobnie w poniedziałek brukselscy eurokraci znów pochylą się nad losem naszej demokracji. Łatwo więc skonstatować, iż UE podejmie kolejną próbę ingerencji w polską podmiotowość, kulturę i obyczaje. Wśród zarzutów wobec naszego kraju znajdują się sformułowania potępiające Polskę za sprzeciw wobec szerzącego się w Europie marksizmu kulturowego.

Parlament Europejski znów zajmie się sprawą polskiej:”praworządności”. Brukselscy biurokraci podejmą próbę ograniczenia naszej suwerenności.

PE wznowi debatę na polską:”praworządnością”

Według dziennikarki RMF FM Katarzyny Szymańskiej-Borginon wszystkie najważniejsze frakcje w europarlamencie zgodziły się na debatę o stanie polskiej:”praworządności”. Raport potępiający Polskę został przygotowany przez Komisję Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych PE. Debata odbędzie się w poniedziałek o 17.30. Natomiast głosowanie nad krytycznym dla Polski projektem autorstwa Lopeza Augilara zaplanowano na czwartek.

W ostatnim głosowaniu za raportem opowiedział się były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz czy chociażby Sylwia Spurek. Jego odrzucenie poparł natomiast Joachim Brudziński oraz eurodeputowana Zjednoczonej Prawicy Jadwiga Wiśniewska.

Projekt raportu pod płaszczykiem walki o niezawisłość polskiego sądownictwa, próbuje kontestować działania zupełnie niezwiązane z wymiarem sprawiedliwości. Lewicowym eurokratom nie podoba się również debata nad całkowitą ochroną życia nienarodzonego, walka z permisywną edukacją seksualną czy stawianie granic marksizmowi kulturowemu. Poniżej prezentujemy fragmenty przełożonego na język polski raportu.

“Parlament Europejski sprzeciwia się uznaniu edukacji seksualnej za przestępstwo, a także mowie nienawiści, przemocy wobec kobiet, przemocy domowej, dyskryminacji społecznej oraz nietolerancyjnym zachowaniom wobec mniejszości i innych słabszych grup społecznych, w tym osób LGBT oraz drastycznym ograniczeniom, praktycznie zbliżającym się do całkowitego zakazu aborcji i ograniczeniu dostępu do doraźnych leków antykoncepcyjnych.”

Gazeta.pl

Czytaj także: Biden przed Trumpem!

Czytaj także: Zakaz publikacji nt. Bońka.Jest uzasadnienie decyzji sądu

Zobacz także: Michnik uczy w szkołach co to jest antysemityzm

Oglądaj na kanale”Media Narodowe”

Dodano w Bez kategorii

Do 15 września będzie obowiązywała lista z 44 państwami, z których nie można podróżować do Polski. Ten wykaz zostanie później zmodyfikowany, o czym na konferencji prasowej mówił Marcin Horała. Minister infrastruktury zastrzegł jednak, że jest to dopiero wstępny projekt.

– To jest wstępny projekt przed konsultacjami międzyresortowymi. On po weekendzie będzie zaktualizowany o nowe dane. Proszę informować, że ta lista krajów może się jeszcze zmienić, jeśli dane epidemiczne się zmienią – zastrzegł Marcin Horała informując, że nowe rozporządzenie ws. zakazu lotów obejmie 31 państw. – Obecnie najgorsza sytuacja jest w Hiszpanii. Tam statystyczna szansa, żeby się zarazić jest ponad 10 razy większa niż w Polsce – argumentował minister infrastruktury cytowany przez polsatnews.pl.

Lista będzie obowiązywała od 16 do 29 września, a rząd planuje znieść obostrzenia dla 14 państw, w tym Albanii, Indii, Rumunii czy Malty. Rozporządzenie będzie jednak obowiązywało takie państwa jak Francja, Hiszpania, Luksemburg, Bośnia i Hercegowina czy Czarnogóra. Oprócz wymienionych krajów europejskich zakaz prawdopodobnie obejmie także chociażby Izrael, Brazylię, Argentynę czy Stany Zjednoczone.

44 miejsca na liście

Obecne rozporządzenie dotyczące zakazu lotów zaczęło obowiązywać 2 września, a utraci moc 15 września. Na liście kierunków, z których samoloty rejsowe nie mogą lądować w Polsce, a więc na tzw. czerwonej liście znalazły się 44 miejsca: Albania, Argentyna, Armenia, Bahamy, Bahrajn, Belize, Boliwia, Bośnia i Hercegowina, Brazylia, Chile, Czarnogóra, Dominikana, Ekwador, Eswatini, Gwatemala, Hiszpania, Honduras, Indie, Irak, Izrael, Katar, Kazachstan, Kolumbia, Kosowo, Kostaryka, Kuwejt, Liban, Libia, Luksemburg, Macedonia Północna, Malediwy, Malta, Meksyk, Mołdawia, Namibia, Panama, Paragwaj, Peru, Republika Zielonego Przylądka, RPA, Rumunia, Salwador, Surinam, USA.

Źródło: wprost.pl

Dodano w Bez kategorii

“Gazeta Polska” nie może przez rok publikować tekstów na temat prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. Decyzję ramach zabezpieczenia wydał sędzia Rafał Wagner z Sądu Okręgowego w Warszawie.

Portal Niezależna.pl dotarł do uzasadnienia decyzji sędziego Wagnera. Czytamy w nim: “sędzia zastrzega, że roszczenia wobec dziennikarza »Gazety Polskiej« nie przesądzają o udowodnieniu mu jakiejkolwiek winy w tej sprawie”, gdyż jest to jedynie wstępna analiza materiału dowodowego. Mimo tego zakaz publikacji obowiązuje.

W uzasadnieniu tłumaczone jest naruszenie dóbr osobistych Zbigniewa Bońka. “Formułowanie względem Powoda zarzutów o niegospodarność, nepotyzm, kumoterstwo w kontekście zarządzania przez niego związkiem sportowym o wielomilionowym budżecie może podważać jego społeczny odbiór jako menadżera, bądź też przyczynić się do utraty zaufania potrzebnego do wykonywania pełnionej przez Powoda funkcji” – wskazano.

Dalej czytamy, że “przypisanie Powodowi związków z aparatem represji PRL niewątpliwie samo w sobie rzutuje na dobre imię Powoda, niezależnie od prawdziwości zarzutu. Sugerowanie związków Powoda ze Służbą Bezpieczeństwa lub z jej współpracownikami niewątpliwie ukierunkowane było na wytworzenie w odbiorcach przeświadczenia o niskich kwalifikacjach moralnych Powoda”.

Nisztor pisze o związkach Bońka

Na początku września w “Gazecie Polskiej” ukazał się artykuł Piotra Nisztora pt. “Kapitan SB trzęsie polską piłką”, w którym można było przeczytać, że “były esbek stojący na czele firmy od lat zarabiającej miliony na współpracy z Polskim Związkiem Piłki Nożnej, rozpracowywał Jana Pawła II m.in. podczas jego wizyty w Austrii w czerwcu 1988 roku”.

Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, chce od “Gazety Polskiej”, “Gazety Polskiej Codziennie” i Piotra Nisztora przeprosin i wpłat na cel społeczny za serię publikacji sugerujących m.in. jego związki ze służbami komunistycznymi i nieprawidłowości w PZPN.

Źródło: dorzeczy.pl, niezalezna.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. policja.gov.pl

Policja pod nadzorem warszawskiej prokuratury okręgowej prowadzi dochodzenie w sprawie podszywania się pod Państwową Komisję Wyborczą oraz Krajowe Biuro Wyborcze – poinformowała w czwartek (10 września) Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Dochodzenie jest wynikiem zawiadomienia zapowiadanego w lipcu przez KBW.

Chodzi o sprawę, o której na początku lipca br. informowała szefowa KBW Magdalena Pietrzak. Przekazywała wówczas, że w mediach społecznościowych – na Facebooku i Twitterze – udostępniono informacje o rzekomym wydaniu przez Państwową Komisję Wyborczą 1 lipca 2020 r. komunikatu odnoszącego się do głosowania podczas drugiej tury wyborów prezydenckich – komunikat ten zawierał nieprawdziwe informacje jakoby w drugiej turze wyborów mieli brać udział tylko wyborcy, którzy oddali głos na innych kandydatów, niż ten, który uzyskał w pierwszej turze najwyższy wynik.

W związku z tymi informacjami KBW zapowiedziało zawiadomienie prokuratury. – Ocena prawno-karna wyżej wymienionych zachowań pozostawać będzie w gestii organów uprawnionych do prowadzenia postępowania przygotowawczego – mówiła wtedy szefowa KBW.

– W sprawie na początku września 2020 r. zostało wszczęte przez policję dochodzenie. Postępowanie toczy się pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Obecnie zlecono policji wykonanie czynności procesowych w sprawie, w szczególności przesłuchanie świadków – powiedziała w czwartek rzeczniczka prasowa stołecznej prokuratury okręgowej Aleksandra Skrzyniarz.

Zapowiedziane w lipcu zawiadomienie dotyczyło podejrzenia popełnienia przestępstwa polegającego na podszywaniu się pod Państwową Komisję Wyborczą oraz Krajowe Biuro Wyborcze przez nieznany zawiadamiającemu podmiot, a także wykorzystywaniu wizerunku oraz znaku graficznego tych dwóch instytucji. KBW wskazywała także na popełnienie przestępstwa podawania się za członków PKW jako funkcjonariuszy publicznych oraz na wywoływanie publicznie błędnego przeświadczenia o wydaniu przez członków PKW komunikatu z dnia 1 lipca 2020 r. odnoszącego się do głosowania podczas drugiej tury wyborów prezydenta w dniu 12 lipca 2020 r.

W rzekomych komunikatach PKW i KBW opublikowanych w internecie napisano m.in. że głos oddany 28 czerwca na Andrzeja Dudę “zachowuje ważność w II turze w dniu 12 lipca 2020 r.” i zostaje “automatycznie przeniesiony do II tury”. Napisano również, że “ponowne oddanie głosu na tego samego kandydata, tj. Andrzeja Dudę, w II turze wyborów w dniu 12 lipca 2020 r. powoduje unieważnienie Twojego głosu. Ma tu zastosowanie zasada podwójnego glosowania, a tym samym Twój głos traci ważność”.

PKW apelowała o niepowielanie nieprawdziwych informacji ws. drugiej tury głosowania. Oświadczała, że za wysoce szkodliwe uznaje “rozpowszechnianie informacji mogących wprowadzać wyborców w błąd, bez względu na to, czy są one kolportowane jako ‘instrukcje dla wyborców’, żarty czy w jakiejkolwiek innej formie”. – Za szczególnie naganne należy przy tym uznać powoływanie się w takich materiałach na rzekome rozstrzygnięcia Państwowej Komisji Wyborczej, a także rozpowszechnianie takich informacji przez osoby piastujące funkcje publiczne – głosiło stanowisko PKW.

Źródło: interia.pl

Dodano w Bez kategorii
Donald Trump.

Według najnowszego badania opinii publicznej kandydat Joe Biden może cieszyć się sporą przewagą nad obecnie urzędującym prezydentem USA Donaldem Trumpem. Wynik reprezentanta demokratów nie może budzić zaskoczenia. Warto odnotować, iż Biden zwyżkuje już od kilku miesięcy. Nie pomogła nawet huczna inauguracja kampanii prezydenckiej Trumpa. Czy wobec tego powrót do prezydentury z ramienia demokratów jest już na wyciągnięcie ręki?

Joe Biden dystansuje Donalda Trumpa w wyścigu o fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych

Biden wygrywa z Trumpem w kolejnym sondażu

Joe Biden zdecydowanym liderem w kontekście sondażów na dwa miesiące przed wyborami. Co warte nadmienienia osoby niezdecydowane skłaniają się raczej w stronę kandydata demokratów. Nie wróży to dobrze obecnie urzędującemu Donaldowi Trumpowi. Miliarder przy 100% frekwencji traci do Bidena kolejne 8 punktów procentowych.

Agencja Reuters informuje, iż liczba niezdecydowanych wynosi o połowę mniej niż w 2016 roku. Sondaż został zrealizowany online w dniach 3-8 września bieżącego roku. Jeśli frekwencja w dniu wyborczym równałaby się tej z badania agencji sondażowe, wówczas Joe Biden zmiażdżyłby swojego konkurenta uzyskując 52 procent poparcia. Obecnie urzędujący prezydent mógłby liczyć natomiast jedynie na 40%. Ta ogromna różnica może być zwodnicza, gdyż 4 lata temu, niemalże wszystkie badania opinii publicznej uwidaczniały, iż to Hillary Clinton zostanie prezydentem Stanów Zjednoczonych. Stało się jednak inaczej.

Kilka tygodni temu Trump zainicjował swoją wyborczą kampanię. Podczas republikańskiego kongresu artykułował, iż jego rywal jest”koniem trojańskim socjalizmu” i posługuje się pustymi frazesami. Głowa USA podnosiła także sprawę swobodnego dostępu do broni. Według Trumpa Biden chce mocno ograniczyć rzeczone prawo.

o2

Czytaj także: Michnik uczy w szkołach co jest antysemityzmem

Czytaj także:Nowe zasady przyznawania Oscarów

Zobacz także: Prof. Chazan odmówił jej aborcji, wniosła skargę do Trybunału w Strasburgu

Oglądaj na kanale”Media Narodowe”

Dodano w Bez kategorii
Radosław Patlewicz

Radosław Patlewicz / Fot. YouTube/MediaNarodowe

-W Polsce wciąż dominuje pedagogika wstydu i urojona wina – mówił w rozmowie z red. Agnieszką Jarczyk Radosław Patlewicz.

W szkołach chcą nakłaniać uczniów do przepraszania za antysemityzm? – spytała Jarczyk.

-Czy w Rosji, Niemczech czy Izraelu są treści o przepraszaniu za zbrodnie. Nie! W Polsce wciąż dominuje pedagogika wstydu i urojona wina – odpowiedział Patlewicz.

– Porównywanie Joanny d’Arc do histeryczki Grety Thunberg to skandal! – mówił hsitoryk odnosząc się do treści zawartych w podręczniku szkolnym, z którego “wiedzę” czerpią obecnie uczniowie.

– Jeżeli lewicowi ideolodzy uważają, że jest przeludnienie to niech zaczną od siebie i pozbędą się tej nędznej egzystencji. Co do praw zwierząt – nie wiem czy taki wilk będzie wiedział, że ma prawa wyborcze? Wątpię – ironizował Patlewicz.

– Rzeczoznawcą podręcznika do WOS jest były członek PZPR, napisał pracę nawiązującą do myśli Marksa, tytuł profesora nadał mu Lech Kaczyński. Co tu więcej dodawać? – mówił Patlewicz. 

CAŁY PROGRAM OBEJRZYJ W MEDIACH NARODOWYCH

Dodano w Bez kategorii

/ onet.pl

W Europejskim Trybunale Praw Człowieka toczy się postępowanie przeciwko Polsce zapoczątkowane skargą kobiety, której prof. Bogdan Chazan odmówił przeprowadzenia aborcji. ETPC dopuścił Instytut Ordo Iuris do postępowania w charakterze „przyjaciela sądu”. Prof. Chazan w 2014 r. nie zgodził się na wykonanie aborcji powołując się na klauzulę sumienia. Zdaniem kobiety, brak zgody na uśmiercenie nienarodzonego dziecka miałby naruszać jej prawo do prywatności oraz zakaz poniżającego i nieludzkiego traktowania.

W 2014 r. kobieta w 10. tygodniu ciąży zgłosiła się do Szpitala Specjalistycznego św. Rodziny w Warszawie. Po upływie kilku tygodni, w trakcie których przeprowadzono serię badań, okazało się, że dziecko prawdopodobnie cierpi na poważną wadę rozwojową, która zagraża jego życiu. Matka wyraziła wówczas życzenie poddania się aborcji. Prof. Bogdan Chazan, który był wówczas kierownikiem placówki, odmówił jej przeprowadzenia, powołując się na klauzulę sumienia. Kobieta została wówczas skierowana do Szpitala Bielańskiego, gdzie po kolejnych badaniach potwierdzono wadę rozwojową u dziecka. Tam również jednak odmówiono wykonania aborcji, ponieważ ciąża była już na tyle zaawansowana, że dziecko było w stanie samodzielnie przeżyć poza organizmem matki. 

Aborcja byłaby więc niedopuszczalna z punktu widzenia polskiego prawa. Wkrótce po narodzinach dziecko zmarło.

W 2017 r. kobieta wniosła skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, wskazując, że brak możliwości przeprowadzenia aborcji eugenicznej miał stanowić naruszenie jej prawa do prywatności oraz zakazu poniżającego i nieludzkiego traktowania. W 2020 r. Trybunał nadał sprawie dalszy bieg, formalnie zawiadamiając rząd polski o wniesieniu przeciwko niemu skargi.

Instytut Ordo Iuris przystąpił do postępowania przed ETPC w charakterze przyjaciela sądu”. W przedłożonej opinii „amicus curiae” przypomniał, że art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka nie gwarantuje „prawa do aborcji”. Prawo polskie natomiast chroni prawo do życia we wszystkich fazach jego rozwoju i dlatego aborcja, co do zasady, jest przestępstwem, a jedynie w wyjątkowych sytuacjach nie podlega karze.

„Jest to kolejna sprawa, w której za sprawą ETPC próbuje się wymóc na Polsce wprowadzenie niezgodnych z polskim systemem konstytucyjnym ułatwień w dostępie do aborcji. Choć zawarte w Polskim systemie prawnym przesłanki dopuszczające aborcję w wyjątkowych sytuacjach mają charakter kontratypu, Trybunał w swoich dotychczasowych orzeczeniach przedstawia je jako prawo podmiotowe, co budzi zasadnicze wątpliwości. Mimo to, władze polskie w celu wykonania tych wyroków wprowadziły w 2009 r. instytucję sprzeciwu od decyzji lekarza, także dotyczącej odmowy wykonania aborcji. Skarżąca z tego sprzeciwu nie skorzystała, co w ogóle poddaje w wątpliwość zasadność jej skargi. Omawiane postępowanie jest jednak realną szansą na uzyskanie korzystnego wyroku potwierdzającego prawo państw członkowskich do chronienia życia w prenatalnej fazie rozwoju” – powiedziała Karolina Pawłowska, Dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Instytutu Ordo Iuris.

INF PRASOWA

Dodano w Bez kategorii

Roty Marszu Niepodległości rozpoczęły kampanię billboardową przeciw agresji LGBT. W stolicy zawisły plakaty z cytatami z Pisma Świętego. Lewica jest oburzona.

-Roty Marszu Niepodległości rozpoczęły nową akcję – banery uliczne z cytatami z Pisma Świętego. Dlaczego? – pytała na antenie Mediów Narodowych redaktor Agnieszka Jarczyk.

– Mamy do czynienia z rewolucją. Dewianci chcą nam odebrać prawa i je sobie przywłaszczyć podważając prawo naturalne – mówił Robert Bąkiewicz prezes Rot Niepodległości.

-Nie piętnujemy ludzi, ale zło. Akceptacja dewiacji seksualnych doprowadza do tego, że nie ma potomstwa, jak nie ma potomstwa to nie przedłużamy gatunku i musi po prostu wyginąć – dodał Bąkiewicz.

Popierasz akcje? Wesprzyj Inicjatorów, aby powstało więcej takich billboardów – WEJDŹ

-Narracja o usprawiedliwianiu grzechu i zła doprowadza do stwierdzenia, że powinniśmy akceptować wszystkie zbrodnie, no bo jesteśmy w pełni usprawiedliwieni. To nie jest prawdziwa miłość – wskazał prezes Rot.

CAŁOŚĆ OBEJRZYJ NA KANALE MEDIÓW NARODOWYCH

Dodano w Bez kategorii

Zinstytucjonalizowana poprawność polityczna dotarła do Hollywood. Amerykańska Akademia Filmowa ogłosiła nowe zasady określające, czy dany tytuł będzie mógł powalczyć o Oscara w kategorii najlepszy film. Zaproponowane kryteria dotyczą parytetów dla kobiet, mniejszości rasowych oraz seksualnych w przemyśle filmowym.

Aby móc otrzymać nominację do Oscara w kategorii najlepszy film, obraz będzie musiał spełnić dwa z czterech poniższych standardów:

1. REPREZENTACJA NA EKRANIE

(produkcja musi spełnić przynajmniej jeden z poniższych warunków, aby można było uznać standard za wypełniony)
– przynajmniej jeden z odtwórców głównych ról lub znaczącej roli drugoplanowej musi mieć inne rasowe pochodzenie

– przynajmniej 30% aktorów w drugoplanowych i epizodycznych rolach musi reprezentować co najmniej dwie spośród tych grup: kobiety, mniejszości rasowe, osoby LGBTQ+, osoby z niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną, niedosłyszące

– główny wątek fabularny musi być związany z co najmniej jedną spośród tych grup: kobiety, mniejszości rasowe, osoby LGBTQ+, osoby z niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną, niedosłyszące

2. EKIPY I ZESPOŁY TWÓRCZE

(obraz musi spełnić przynajmniej jeden z poniższych warunków)
– casting, zdjęcia, muzyka, kostiumy, reżyseria, montaż, fryzury, charakteryzacja, produkcja, scenografia, dźwięk, efekty specjalne, scenariusz: co najmniej dwa z powyższych działów powinny być kierowane przez osoby z tych grup: kobiety, mniejszości rasowe, osoby LGBTQ+, osoby z niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną, niedosłyszące

– co najmniej jeden z powyższych działów powinien być kierowany przez osobę reprezentującą mniejszość rasową lub etniczną

– przynajmniej sześć osób niższego szczebla ekipy powinny reprezentować mniejszość rasową lub etniczną

– co najmniej 30% całej ekipy filmowej powinny stanowić osoby z tych grup: kobiety, mniejszości rasowe, osoby LGBTQ+, osoby z niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną, niedosłyszące

3. OBECNOŚĆ W BRANŻY

(filmy muszą spełniać oba poniższe warunki)
– duże studia i dystrybutorzy muszą mieć stały program płatnych staży w różnych działach skierowane do osób z tych grup: kobiety, mniejszości rasowe, osoby LGBTQ+, osoby z niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną, głuchonieme zaś małe studia i niezależni dystrybutorzy muszą mieć co najmniej dwie osoby na płatnych stażach reprezentujące którąś z powyższych grup

– studia, dystrybutorzy, firmy finansujące produkcję filmów muszą spełniać zasady oferowania szkoleń i rozwoju umiejętności osobom reprezentującym te grupy: kobiety, mniejszości rasowe, osoby LGBTQ+, osoby z niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną, niedosłyszące

4. KOMUNIKACJA Z WIDOWNIĄ

Studio lub firma producencka muszą mieć w zespołach zajmujących się reklamą, dystrybucją, PR-em co najmniej kilka osób na kierowniczych stanowiskach, które reprezentują poniższe grupy: kobiety, mniejszości rasowe, osoby LGBTQ+, osoby z niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną, niedosłyszące.

Akademia postanowiła wprowadzić je, ponieważ uznała, że branża filmowa zawiodła i sama nie zdołała rozwiązać problemu z brakiem odpowiedniej reprezentacji kobiet i różnych mniejszości. Organizacja liczy, że powyższe zasady zachęcą studia i dystrybutorów do zmiany swojego dotychczasowego zachowania.

Nowe zapisy zostaną wprowadzane od 2022 roku, a całkowicie wejdą w życie przy okazji planowanej na 2024 rok 96. Ceremonii Oscarowej.

źródło: filmweb.pl/Twitter

Zobacz także: Zielone plany PKN Orlen. Neutralność klimatyczna do 2050 roku

Zobacz również:

Dodano w Bez kategorii
Prokuratura

Prezes spółki naftowej PKN Orlen Daniel Obajtek zapowiedział wykonanie Zielonego Ładu z pozycji jego przedsiębiorstwa. Do 2050 roku spółka państwowa ma osiągnąć pożądaną przez Komisję Europejską neutralność klimatyczną. W planach uwzględniono przechodzenie na elektrownie wiatrowe oraz słoneczne.

W trakcie forum ekonomicznego w Karpaczu, prezes PKN Orlen Daniel Obajtek zapowiedział plany przeobrażenia państwowej spółki naftowej w firmę opierającej swoje biznesowe działania na odnawialnych źródłach energii. W ten sposób zmiany w spółce mają współgrać z rządowymi planami energetycznymi, narzuconymi m.in. przez Komisję Europejską, czy zawarte porozumienia w podpisanym przez Polskę Pakiecie Klimatycznym.

Zobacz także: Abp. Paglia: „Katolicki polityk nie może promować aborcji”

“Od transformacji energetycznej nie ma już ucieczki. Energetyka jest dziś ważnym elementem biznesu i bezpieczeństwa kraju, a także szansą na rozwój całego regionu. Musi powstać podmiot, który ten proces przeprowadzi. Jako PKN Orlen jesteśmy doskonale przygotowani. Mamy kompetencje zdobyte na wolnym i konkurencyjnym rynku oraz silne kompetencje inwestycyjne” – powiedział Obajtek.

Wśród wielkich celów PKN Orlen znajduje się poszerzenie swojej działalności na branżę zajmującą się budową farm wiatrowych oraz elektrowni słonecznych. W perspektywie 2030 roku Orlen zamierza zainwestować 25 mld zł w redukcję oddziaływania na środowisko i nowe linie biznesowe.

“Inwestycja w blok gazowy Ostrołęka C będzie kontynuowana równolegle z projektem inwestycji w morskie farmy wiatrowe. Paliwo gazowe traktujemy jako paliwo przejściowe zapewniające stabilność dostaw energii podczas rozwoju OZE” – informowała na Twitterze rzecznik prasowa Joanna Zakrzewska.

Do 2030 roku spółka państwowa zamierza zredukować emisje gazów cieplarnianych o 20 procent wytwarzanych przez aktywa rafineryjne oraz petrochemiczne, a także o 33 procent w sektorze wytwarzania energii.

Warto zaznaczyć, iż od kilku lat trwają pracę nad wdrażaniem stacji paliw na wodór. W tym celu we Włocławku powstaje hub wodorowy zdolny przetworzyć 600 kilogramów oczyszczonego wodoru na godzinę. Paliwo to przeznaczone będzie głównie dla środków transportu zbiorowego oraz towarowego, a w przyszłości udostępniony będzie dla użytkowników samochodów osobowych.

money/tvp.info

Dodano w Bez kategorii