REKLAMA

LANUSZNY: Protesty w Iranie

LANUSZNY: Protesty w Iranie

REKLAMA

Od 28 grudnia w Iranie trwają protesty społeczne, chociaż ich skala jest różna, to niestety nie obyło się bez ofiar (mimo, że służby porządkowe często zachowywały się defensywnie wobec demonstrantów). Protesty mają/miały charakter ekonomiczny, antykorupcyjny i socjalny, lecz potem także polityczny. Sytuacji tej jednak nie da się oceniać zero-jedynkowo, tak jak to próbują robić m.in. demoliberalne media. Tym bardziej, że oprócz przeciwników rządu irańskiego wyszli także zwolennicy władz i to momentami nawet w większej liczbie. Antyrządowe protesty miały często chaotyczny i spontaniczny kształt, co prowadziło do ich brutalizacji, oprócz starć z policją demonstranci wykrzykiwali antyrządowe hasła, zdarzył się nawet przypadek machania koszulką, na której znajdowała się grafika z nieżyjącym dyktatorem irackim Saddamem Husajnem. Nie wiadomo kto stoi za protestami, a realnych przywódców tych demonstracji nie widać. Co prawda protesty poparli choćby monarchiści i sami przedstawiciele dynastii Pahlavih z (eks)Szachbanu Farah Pahlavi oraz księciem Cyrusem Rezą Pahlavim (rządy tej dynastii zostały obalone w Iranie w 1979 r., w wyniku rewolucji islamskiej) czy komuniści irańscy, ale obie te grupy polityczne działają  poza granicami Iranu

Sytuacja przed protestami

Nie można pominąć pewnych wydarzeń, które miały miejsce bezpośrednio (tj. w grudniu) przed wybuchem protestów w Iranie – porozumienie izraelsko-amerykańskie skierowane politycznie przeciwko Iranowi, wystąpienie w parlamencie irańskim prezydenta Iranu Hassana Rouhaniego, w którym potępił korupcję i zapowiedział walkę z nią, apel Przywódcy Duchowego Ali Chamenei w orędziu Bożonarodzeniowym o ochronę Chrześcijan na Bliskim Wschodzie, czy zapowiedź władz irańskich o liberalizacji przepisów dotyczących noszenia hidżabów przez perskie kobiety. Potem nastąpiły już protesty.

Iran bez wątpienia uchodził i uchodzi za państwo stabilne na Bliskim Wschodzie, jednak państwo to nie jest pozbawione problemów gospodarczych. Jest to w dużej mierze spowodowane m.in. przez byłe już sankcje gospodarcze nałożone przez USA i UE, w związku z programem atomowym państwa rządzonego przez Ajatollahów. Po zniesieniu sankcji w 2015 r. Iran znowu stał się krajem otwartym ekonomicznie. Jednak mimo przypływu gotówki i inwestycji, ciągle jest państwem niedoinwestowanym. Co zresztą było przedmiotem kampanii wyborczej Rouhaniego w niedawnych wyborach prezydenckich. Obecny prezydent obiecał dalsze inwestycje mające na celu poprawę gospodarczą państwa (szczególnie walkę z bezrobociem, które u młodych ludzi jest na wysokim poziomie), jednak nie jest to proces łatwy do zrealizowania chociaż pewne poważne posunięcia m.in. w przemyśle produkującym żelazo są widoczne – w ostatnich latach zatrudnienie wzrosło o 4 tys. osób. Protestujący wypominają rządowi zbyt duże dotacje z budżetu centralnego na fundacje i organizacje religijne. Trzeba również zaznaczyć, że USA ponownie nałożyły częściowe (na określone podmioty w Iranie) sankcje na Iran w 2017 r., a prezydent Trump nazwał porozumienie nuklearne z Iranem za „złe”.

Aspekt społeczny protestów w Iranie

Iran rok po Rewolucji Islamskiej z 1979 r. został zaatakowany przez Irak Saddama Husajna. Ta wyniszczająca obie strony wojna trwała 8 lat. Nie oszacowano nigdy dokładnie ofiar tej wojny, ale spekuluje się, że po stronie perskiej śmierć poniosło ponad miliom osób. Państwo Ajatollahów musiało więc zmierzyć się problemem demograficznym i faktycznie, w następnych latach, nastąpił ogromny przyrost ludności w Iranie. Dzisiaj patrząc na protesty w Iranie widzimy ogrom ludzi młodych, w większości wykształconych. W samym 2015 r. około pół miliona młodych Irańczyków i Iranek ukończyło studia na kierunkach ścisłych (matematyka, informatyka, energetyka czy  inżynieria). Młode, irańskie pokolenie jest bardzo dobrze wykształcone, góruje w tej materii w Azji, dlatego nie ma co ukrywać – jest też ambitne i ma swoje cele.

Innym istotnym aspektem, który dał się zauważyć w tych chaotycznych protestach  wśród części młodzieży irańskiej jest ich podejście do działań rządu w polityce zagranicznej, a przede wszystkim wspieranie finansowo państw, ugrupowań czy instytucji na Bliskim Wschodzie będących w konflikcie albo z Izraelem, albo z Arabią Saudyjską.
„Nie Gaza, Nie Liban tylko Iran!” – Hasło te można mniej więcej odczytać w ten sposób, że młodzi Persowie chcą, aby władza przeznaczyła środki finansowe na gospodarkę krajową, a nie na walkę geopolityczną. Oczywiście jest to trochę polityczna naiwność, gdyż płożenie Iranu nie pozwala temu państwu na wszelakie ignorowanie procesów dziejących się na Bliskim Wschodzie, choćby z oczywistszych powodów jak walka z fundamentalizmem i terroryzmem islamskim. Wspomnieć tu warto o dużych sukcesach Iranu w walce z ISIS w Iraku oraz Syrii.

REKLAMA

(Młodzi) Persowie chcą być bliżej Europy…

Iran, jak większość dużych państw, dzieli się na miasta i wieś oraz prowincje. Mieszczańska cześć społeczeństwa jest zdecydowanie mniej konserwatywna niż ich rodacy z prowincji czy wsi, to też powoduje, że są bardziej nastawieni prozachodnio. Ostatnie wybory prezydenckie to pokazały, gdzie zdecydowanie wygrał Hassan Rouhanii, który określany jest „liberałem”, ale także zwolennikiem pragmatycznego zbliżenia się do państw europejskich. Jednak przy analizie tego typu zjawisk nie można pominąć aspektów kulturalnych, historycznych, religijnych, a nawet etnicznych. Często można się spotkać z opinią, iż Iran jest państwem o mentalności stricte islamskiej. Jest to błędna teza gdyż Persowie, w porównaniu do Arabów, posiadają bogatą kulturę, tradycję i historię nieislamską. Nie wykluczone więc, że każda reakcja społeczna w Iranie może być zaznaczeniem także tych różnic, tym bardziej, że na zachodzie Europy diaspory irańskie często dystansują się, a nawet odcinają od arabskich (sunnickich) grup ludnościowych.

Reakcja na protesty

Na protesty w Iranie od razu zareagowali wrogowie polityczni tego państwa. Zarówno prezydent USA Donald Trump jak i premier Izraela Binjamin Netanjahu udzielili poparcia protestującym, przy tym propagandowo i kłamliwie zwracali się do całego narodu irańskiego (a demonstruje pewne część społeczeństwa). Warto zwrócić również uwagę na to, że reakcja premiera Izraela była szybka, gdyż  w tym czasie także miały miejsce protesty społeczne w Izraelu m.in. przeciwko korupcji. Dla USA Bliski Wschód od wielu lat jest regionem gdzie nie liczy się stabilność społeczno-polityczna, lecz utrzymywanie za wszelką cenę swoich wpływów nie stroniąc w tym kierunku nawet od działań militarnych, a nawet inicjowania wojen (patrz: Irak). Trump, który w kampanii wyborczej obiecywał korektę polityki amerykańskiej w tym rejonie po kilku miesiącach, będąc pod wpływem neokonserwatywnych doradców, stał się bardziej ostrzejszy w wymowie niż jego poprzednik, a Iran od razu uznał za wroga nr 1 na tym obszarze geograficznym. Celem tej strategii jest wsparcie dla sunnickiej Arabii Saudyjskiej, dla której Iran jest rywalem w walce o dominację w Zatoce Perskiej. Część władz irańskich z przywódcą duchowym Ali Chameneni uważa wręcz, że za protestami stoją siły wrogie Iranowi. Nie ma co do tego pewności, mimo że kilku demonstrantów miał broń. Pewne jest, iż w razie pogłębienia się konfliktu wewnętrznego w Iranie USA, Izrael i Arabia Saudyjska będą szukać sposobów aby zaingerować w ten konflikt, tak jak to miało miejsce w Syrii. W Europie oprócz Wielkiej Brytanii komentarze były bardzo wstrzemięźliwe, a nawet protesty irańskie zostały częściowo przemilczane. UE wydała tylko krótki komentarz o obserwacji sytuacji w państwie Ajatollahów. Media społecznościowe były też wylęgarnią dużej ilości tzw. fake newsów dotyczących wydarzeń w Iranie, między innymi wklejano zdjęcie z protestów z Bahrajnu z 2011 roku i podpisywano #iranprotest. Spora liczba tej dezinformacji była autorstwa brytyjskich, amerykańskich, a nawet saudyjskich kont na Twitterze.

Podsumowanie

Protesty w Iranie, niezależnie jakie było ich źródło oraz przyczyny, będą w najbliższych miesiącach wyzwaniem dla władz irańskich oraz kierunku jaki podejmą dla dalszej polityki oraz reform, szczególnie gospodarczych oraz ustrojowych. Prezydent irański zaraz po wybuchu zamieszek publicznie stwierdził, że społeczeństwo ma prawo protestować (jednak sprzeciwił się niszczeniu mienia publicznego). Demonstracje antyrządowe uderzyły też w politykę Hassana Rohaniego, lecz prezydent Iranu może je wykorzystać również do prowadzenia dalszej własnej polityki. Z drugiej strony nie można wykluczyć zaostrzenia kursu w polityce wewnętrznej w Iranie, jeżeli przykładowo okazałoby się, iż protesty mogły być inspirowane z zewnątrz. Na końcu tego wątku trzeba dodać, iż spekuluje się o możliwym poparciu, a nawet częściowemu inicjowaniu protestów przez część konserwatywną irańskiego obozu politycznego przeciwko samemu Rouhaniemu. Może to brzmieć niewiarygodnie w momencie kiedy w trakcie protestów wykrzykiwano hasła  – „Śmierć Chamenei”, jednak nie można zapominać o klęsce obozu konserwatywnego w ostatnich wyborach prezydenckich, gdzie nawet poparcie przywódcy duchowego Iranu oraz Korpusu Strażników Rewolucji dla kandydatury Ebrahima Raisiego nie uchronił konserwatystów irańskich od dotkliwej porażki wyborczej, gdyż Hassan Rouhani wygrał w pierwszej turze. Dlatego nie można wykluczyć tezy o wykorzystaniu przez irańskich konserwatystów liberalnej, ale zarazem naiwnej części społeczeństwa do walki politycznej z obozem Rouhaniego. Czas pokaże.

Ostatnie lata szkodliwych działań globalistów, fundamentalistów islamskich oraz neokonserwatystów na Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej odbiły się także negatywnie w Europie (kryzysy imigracyjny). Dlatego osłabienie Iranu kosztem Arabii Saudyjskiej i dalszej polityki, gdzie głównym wyznacznikiem są petrodolary pogłębi dalsze negatywne tendencje oraz patologie na Bliskim Wschodzie za które Europa dalej będzie płacić politycznie i społecznie.

autor:

Jacek Lanuszny
REKLAMA

Komentarze