REKLAMA

KURPAS: Destrukcja przemysłu w Polsce na przykładzie cukru i węgla

KURPAS: Destrukcja przemysłu w Polsce na przykładzie cukru i węgla

REKLAMA

Zamykanie polskich kopalń węgla kamiennego przez kolejne rządy po 1990 roku, a ostatnio wręcz masowa likwidacja tych zakładów przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, jest lustrzanym odbiciem zamykania polskich cukrowni przez rządzących z wszystkich opcji politycznych w ostatnim 20 – leciu. Aktualne podwyżki cen węgla i rekordowe importowanie milionów ton węgla z zagranicy do Polski przez rządzących z Prawa i Sprawiedliwości to tylko początkowe skutki zamachu na polskie górnictwo. Jednocześnie to dowód, że pełen patetycznych zapowiedzi czas rządów Prawa i Sprawiedliwości jest niczym innym, jak mydleniem oczu. PiS przyłożył rękę do likwidacji polskich cukrowni, a teraz przykłada rękę do likwidacji ostatniego bastionu polskiego przemysłu.

W latach 90-tych w Polsce istniało 78 polskich cukrowni. W momencie wejścia do Unii Europejskiej Polska posiadała 76 cukrowni i byliśmy trzecią siłą na świecie (po Niemczech i Francji) w produkcji cukru, jednocześnie jako społeczeństwo „na dorobku” stanowiliśmy duże zagrożenie dla tych dwóch państw na rynku cukrowniczym (dziś mamy 7 polskich cukrowni i 11 niemieckich. Pozostałe na skutek decyzji Unii Europejskiej i zgody polskich polityków – w tym także polityków Prawa i Sprawiedliwości – zostały zrównane z ziemią).

Jak najprościej zniszczyć tak potężny przemysł jak przemysł cukrowniczy w Polsce? Wystarczy, że polscy politycy zgodzą się na narzucone z Brukseli limity produkcji węgla. Dziś Unia Europejska pozwala nam produkować 550 tysięcy ton cukru (kiedyś produkowaliśmy rocznie 2 miliony ton), podczas, gdy największa niemiecka firma posiada limit produkcji – bagatela – ponad 3,2 miliona ton cukru. Do akceptacji limitów na polski cukier potrzebna była zgoda polskich polityków – i była. Co najgorsze i rządy SLD, i PO, ale także „wielkich patriotów” z Prawa i Sprawiedliwości te limity akceptowały, wydając wyrok śmierci na polskie zakłady cukrownicze, jednocześnie pozbawiając tysiące Polaków miejsc pracy. Najbardziej drastyczna redukcja produkcji cukru była negocjowana przez rząd Jarosława Kaczyńskiego w roku 2006, kiedy rząd PiS zgodził się, aby ostatecznie zniszczyć polski przemysł cukrowniczy. Przy okazji redukując produkcję cukru, ówczesne rządy udawały, że odniosły sukces. Sukces polegał na tym, że plantatorzy i firmy produkujące cukier mogły otrzymać rekompensaty finansowe za redukcję produkcji cukru. Był tylko jeden warunek otrzymania rekompensat – całkowite zlikwidowanie produkcji wraz ze zrównaniem zakładu z ziemią. To dlatego nowoczesne, dobrze prosperujące cukrownie zamykano w ciągu 2-3 miesięcy. Dodatkowo w mediach trwała kampania mówiąca o „białej śmierci”, czyli jednocześnie starano się w złym świetle ukazać używanie w codziennym życiu cukru (zupełnie tak samo jak w przypadku węgla kamiennego – tylko tutaj rolę straszaka gra smog oraz bajeczka o tym, ile to miliardów społeczeństwo dopłaca do górnictwa).

Likwidacja przemysłu cukrowniczego pozostawiła trwałe piętno nie tylko na pracownikach w zamkniętych zakładach i całych społecznościach, których byt zależał od produkcji cukru, ale na całym polskim narodzie. Ceny cukru w Polsce zostały wywindowane do europejskich maksimów. Do tego w minionych latach mieliśmy już okresy, w których cukier był uważany w Polsce za towar deficytowy, a straszenie Polaków brakiem cukru skutkowało wysokimi cenami cukru w Polsce, dużo wyższymi, niż chociażby w Niemczech. Po zniszczeniu polskiego przemysłu cukrowniczego, z trzeciej siły świata pod względem produkcji cukru, staliśmy się mało znaczącym graczem na tym rynku. A zdecydowana większość cukrowni działających w Polsce należy do Niemiec.

1 października Unia Europejska zniosła kwota produkcyjne, którymi wykończono polskie cukrownie. Teraz, po zniesieniu limitów, świat producentów cukru jeszcze bardziej nam ucieknie. A płacić za to będą polscy plantatorzy, producenci, a na końcu konsumenci.

REKLAMA

Cała sytuacja związana z polskimi cukrowniami musi kojarzyć się z tym, co dzieje się wokół górnictwa. Kolejne rządy zamykają kolejne polskie kopalnie. W przemyśle górniczym wszyscy liczyli, że Prawo i Sprawiedliwość zatrzyma proces likwidacji polskiego górnictwa, niestety, tak jak w przypadku cukrowni, tak i w przypadku kopalń, rząd PiS jest usłużny swym zachodnim „Panom” i w ciągu dwóch lat swoich rządów rozpoczął likwidację 8 kopalń, w tym jednej z najmłodszych i najbardziej nowoczesnych w Polsce – kopalni Krupiński. Zresztą likwidowanie najlepszych polskich kopalń to znak rozpoznawczy polskich polityków – za przykład niech posłuży chociażby kopalnia Morcinek w Kaczycach.

Likwidacji polskiego górnictwa towarzyszy cała otoczka medialna mająca przekonać społeczeństwo, że w Polsce „lepsze jutro” jest możliwe tylko wtedy, gdy nie będzie polskiego górnictwa. Zanieczyszczenie powietrza i smog pełnią tu rolę straszenia cukrem jako „białą śmiercią”. Niebotyczne zarobki górników (wg mediów), miliardowe dopłaty do górnictwa z kieszeni podatnika czy wyolbrzymianie górniczych przywilejów ma na celu wywołania w społeczeństwie akceptacji dla likwidacji ostatniego bastionu polskiego przemysłu. Zaznaczę jednak, że nie neguje, iż system zarządzania przemysłem wydobywczym wymaga gruntownej reformy, a system premiowania można dostosować do  rodzaju wykonywanej pracy w danym sektorze.

W tym samym czasie, gdy rząd Prawa i Sprawiedliwości zamyka kolejne kopalnie redukując zdolności produkcyjne branży górniczej, jest to sytuacja na tyle kuriozalna, że w Polsce wydobycie węgla spada, a na świecie wzrasta! Inne kraje będące producentem węgla zacierają ręce. Do Polski trafiają rekordowe ilości importowanego węgla: z USA, Rosji, Ukrainy, Kazachstanu, a nawet z kopalń Donbasu, opanowanego przez rosyjskich separatystów. Czy rząd, który zamyka polskie kopalnie, likwiduje miejsca pracy, a jednocześnie brak węgla nadrabia importem z innych państw, można nazwać rządem działającym w zgodzie z polską racją stanu?

W ostatnich miesiącach ceny węgla dla polskich elektrowni i indywidualnych odbiorców osiągają rekordowe poziomy. W kopalniach, które jeszcze produkują „czarne złoto” klienci czekają kilka dni po węgiel. Do gdyńskiego portu płyną kolejne statki z amerykańskim węglem. Wystarczyło, że Donald Trump poklepał Prezydenta Dudę po plecach i już zakontraktowaliśmy transporty węgla z Ameryki. We wrześniu polski rząd zakontraktował kolejne dostawy węgla z Kazachstanu. Tak nie buduje się potęgi gospodarczej. Tak buduje się wasalizm i państwo kolonialne.

Kuriozum w tej sprawie stanowi zgoda Unii Europejskiej na to, aby polski rząd przeznaczył 8 miliardów polskich złotych, pochodzących od polskiego podatnika, na likwidację polskich kopalń w Polsce. W normalnych kraju, w którym żyje świadomy naród, takie rządy zostałyby zmiecione z powierzchni ziemi. W Polsce biją rekordy popularności. A za nieświadomość ceną zapłacą kolejne pokolenia Polaków. Obniżenie wieku emerytalnego i program 500+ należy odebrać jako bardzo pozytywną stronę tych rządów, natomiast, w moim odczuciu, są to tylko działania mające przykryć destrukcyjną rolę rządów Prawa i Sprawiedliwości w tym, aby dokończyć dzieła zniszczenie polskiego przemysłu wydobywczego.

autor:

Adam Kurpas
REKLAMA

Komentarze