Talibowie szpiegują szkockie bazy wojskowe? “Afganistan bezpieczniejszy od Europy”

Dodano   0
  LoadingDodaj do ulubionych!
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/EPA/STRINGER

Stacja Sky News poinformowała, że nieukrywający poparcia dla talibów Afgańczyk, który dzierżawi ziemię w Szkocji w pobliżu brytyjskiej bazy okrętów podwodnych, uzbrojonych w głowice jądrowe, otrzymał od jej właściciela nakaz opuszczenia terenu.
  • Od dłuższego czasu Afgańczyk Waheed Totalkhyl zamieszkuje szkocką posiadłość w pobliżu bazy wojskowej okrętów podwodnych.
  • Sąsiedzi zauważyli na jego terenie dziwne aktywności, podejrzewając lidera Afgańczyków w Szkocji o szpiegostwo.
  • Lider Szkockiego Stowarzyszenia Afgańskiego nie ukrywa, że jest ogromnym zwolennikiem Talibów oraz zmiany w Kabulu przyjął z radością.
  • Właściciel farmy nakazał Totalklylowi na opuszczenie ziemi, gdyż jego wyjaśnienia nie były wystarczające.
  • Zobacz także: Talibowie zwolnili wszystkie kobiety sędziów i wypuścili przestępców

Nakaz ma związek z doniesieniami, mówiącymi o podejrzanych zachowaniach, do których w ostatnich tygodniach miało dochodzić na tym terenie. Rozpościera się z niego widok na bazę HMNB Clyde, oraz na pobliskie koszary marynarki.

Najemcą farmy jest Waheed Totakhyl, Afgańczyk mieszkający w Szkocji od 2001 r. i będący szefem Szkockiego Stowarzyszenia Afgańskiego. Sky News informowała o nim już na początku września, wskazując na dyskomfort, jaki mają afgańscy uchodźcy w związku z faktem, że pomoc w Szkocji dla nich organizuje twardy zwolennik talibów.

Według jego słów, jego brat ma być talibskim komendantem w Kabulu, a on sam nie ukrywa swojego poparcia dla nowych rządów w Afganistanie. Stwierdził również, że jego ojczyzna jest bezpieczniejsza niż dzisiejsza Europa. W przeszłości wzywał publicznie do zabijania amerykańskich żołnierzy.

W piątek Sky News ujawniła, że okoliczni mieszkańcy zawiadomili policję o podejrzanych zachowaniach na dzierżawionej przez Totakhyla ziemi. Wskazali m.in., że 10 sierpnia na farmę przyjechało dwoma samochodami z Londynu ośmiu młodych mężczyzn, Afgańczyków, którzy po ok. 20 minutach odjechali z powrotem. Totakhyl kwestionuje, że to zdarzenie miało miejsce, ale przyznał, iż dwa dni później odwiedzili go tam zwolennicy byłego przywódcy mudżahedinów Gulbuddina Hekmatiara.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Szpiegostwo, czy uprawa roli?

Moi przyjaciele z Birmingham, z Londynu odwiedzają mnie. W tym roku przyjechali tylko po to, żeby mnie odwiedzić i porozmawiać o sytuacji w Afganistanie

– wyjaśniał stacji Sky News Totakhyl.

Stwierdził dalej, że w pełni rozumie obawy swoich sąsiadów, jednakże przeprowadzane rozmowy z grupą znajomych odbywają się na temat sytuacji w Afganistanie oraz o tym jak mogliby pomóc Afgańczykom mieszkającym na Wyspach.

Tak, ale nie mieliśmy spotkania na temat Wielkiej Brytanii czy Szkocji. Rozmawialiśmy o Afganistanie, o tym co będzie się działo w Afganistanie i jak możemy pomóc mieszkańcom Afganistanu z Wielkiej Brytanii.

– powiedział lider Szkockiego Stowarzyszenia Afgańskiego.

Wyjaśnił także, że dzierżawi ziemię z powodów indywidualnych tj. lubi uprawiać rolę oraz odpowiada mu szkocka pogoda.

Dzierżawię, ponieważ lubię być rolnikiem i odpowiada mi pogoda… w Szkocji.

– podkreślił.

Te wyjaśnienia nie przekonały właściciela farmy, bo jak podała w niedzielę Sky News, w wysłanym w piątek liście nakazał mu opuszczenie terenu.

zyciestolicy.com.pl

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Przeglądaj wszystkie komentarze

POLECAMY