Rzecznik Praw Dziecka: Byłem jedynym rzecznikiem, który pojechał na granicę

Dodano   0
  LoadingDodaj do ulubionych!
Mikołaj Pawlak

Mikołaj Pawlak / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Byłem na granicy i byłem jedynym rzecznikiem, który pojechał na granicę, więc mam świadomość, o czym się wypowiadam. Byłem i w ośrodkach dla uchodźców. Spotkałem się z migrantami, którzy zostali zaopiekowani, udzielono im pomocy humanitarnej, medycznej - podkreślił Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak.

Zobacz także: To już niemal pewne. Opozycja przejmuje władzę w Czechach

Rzecznik Praw Dziecka odniósł się do przekazu, jaki w mediach funkcjonuje w sprawie kryzysu na polsko-białoruskiej granicy.

Sytuacja jest zgoła odmienna od tego, jak się ją rysuje i dementują po raz kłamstwa, wczoraj również padały informacje o tym, w jaki sposób są ratowani ci, którzy są uchodźcami, nie migrantami. Migrantom jest udzielana pomoc humanitarna i zgodnie z przepisami prawa krajowego i międzynarodowego, są przekazywani w bezpiecznym miejscu, a nie w lesie – stwierdził.

Mikołaj Pawlak zrelacjonował działania organizacji humanitarnych i swojego biura wobec migrantów.

Kłamstwem kolejnym jest to, że nie jest udzielana pomoc humanitarna przez organizacje pozarządowe. Jest fundacja “Łączy nas granica”, jest Caritas Polska. Pokazałem rzeczy, materiały, całe pudła tego, co jest im przekazywane. Zaoferowałem swoją pomoc dla tych, którzy być może nie mogą dojechać do granicy, bo jest stan wyjątkowy. Ja jako Rzecznik Praw Dziecka mogę tam wjechać i oferuję swoją pomoc. Z mojego biura, moi pracownicy od wielu tygodni tam są i monitorują tę sytuację – wskazał.

Rzecznik Praw Dziecka wyjaśnił także, jak wygląda procedura wobec imigrantów nielegalnie przekraczających polską granicę.

Jeżeli rodzina przechodzi razem z dziećmi, zresztą to dotyczy każdej osoby, która jest zatrzymana na po nielegalnym przekroczeniu granicy, to w zależności od tego, co się wydarzy po udzieleniu pomocy humanitarnej – właśnie wyżywienia, odzienia, pomocy medycznej, do zależy od tych rodzin. Jeżeli proszą wprost o azyl w Polsce, o ochronę międzynarodową, to są przekazywani do ośrodka dla cudzoziemców i tych ośrodków nie brakuje i miejsc w nich nie brakuje i tam są pewne procedury. Jeżeli się okaże, że faktycznie pochodzą z kraju, gdzie jest wojna, gdzie jest dla nich zagrożenie życia, to udzielona będzie ochrona. Jeżeli tak nie jest, jeżeli to jest np. Irak, w którym nie ma wojny, to zostaną deportowani. Inna sytuacja jest w stosunku do tych, którzy mówią, że nie chcą być u nas, chcą być w Niemczech – stwierdził.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Dodał także, jak wygląda postepowanie z tymi osobami, które nie chcą zostać w Polsce.

To wtedy, zgodnie z procedurami, po udzieleniu pomocy humanitarnej, zostają przekazani stronie białoruskiej w bezpiecznych miejscach, a które to są miejsca, powiedzieć mogę niestety ze względu na to, że jest to obszar objęty stanem wyjątkowym i są to informacje poufne, ale mogę powiedzieć, że są to miejsca takie, że do najbliższych zabudowań na Białorusi jest 200-300 metrów, więc nie jest to miejsce niebezpieczne. Nie są to bagna – podkreślił.

radiopoznan.fm

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Przeglądaj wszystkie komentarze

POLECAMY