W kinach „Czarna wdowa”, czyli historia na czasie o chemicznej kontroli umysłu [RECENZJA]

recenzja
Dodano   1  
  Loading
Czarna Wdowa - materiał prasowy dystrybutora

Czarna Wdowa - materiał prasowy dystrybutora / Czarna Wdowa - materiał prasowy dystrybutora

Na ekranach kin w całej Polsce (w tym i warszawskim kinie Kinoteka) widzowie mają okazję obejrzeć powstały na podstawie komiksu Marvela kolejny film o Avengersach. W czasach gdy cała globalna populacja daje sobie (mniej lub bardziej dobrowolnie) wstrzykiwać nie przebadaną substancje modyfikującą nasze geny zwaną przewrotnie szczepionką (choć nie będącą tradycyjną szczepionką, która nie ingeruje w nasz genotyp), to temat chemicznej kontroli umysłu jest niezwykle aktualny.

Finansjera ma swoje demoniczne plany

Trudno oczekiwać, że globalna finansjera, która od lat publicznie domaga się ostatecznego rozwiązania rzekomej kwestii przeludnienia na drodze depopulacji, nagle zmieniła swoje zdanie, i zamiast dążyć do drastycznego zmniejszenia ilości ludzi na naszej planecie, nawróciła się i zacznie się troszczyć o życie miliardów ludzi (rzekomo odpowiedzialnych za rzekomą katastrofę klimatyczną). Logika podpowiada, że finansjera nie zrezygnowała ze swoich zbrodniczych planów i kontynuuje je innymi metodami – a rzekomo dobrodziejstwo jest zupełnie czymś innym.

„Czarna wdowa” (Black Widow) to film akcji oparty na komiksach Marvela o Avengersach, według scenariusza Erica Pearsona, w reżyserii Cate Shortland, z rolami pięknych Scarlett Johansson i Florence Pugh. Choć akcja filmu rozgrywa się bezpośrednio po filmie „Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów” to nie trzeba znać lub pamiętać poprzednich produkcji (scenariusz jest czytelny też dla laików nie obeznanych z historią Avangersów).

Hollywood to instrument soft power USA

Hollywood jest elementem soft power amerykańskiej międzynarodowej polityki – władze USA za pośrednictwem swojej popkultury niezwykle skutecznie oddziaływają na świadomość globalnej populacji – wszyscy oglądają amerykańskie filmy. Dzięki temu fenomenowi USA kształtuje tożsamość kulturową, sposób postrzegania świata, przeświadczenie o tym, kto jest bohaterem a kto łotrem, to co uważamy za problemy i wyzwania. Amerykańska popkultura, czyli soft power, USA to niezwykle tania (z racji na skuteczność i zainwestowane środki) propagandową siłą – dominacja kulturowa przekłada się na dominację polityczną, a ta na dominację gospodarczą.

Zapewne ze względu na interesy geopolityczne USA filmem „Czarna wdowa” wracamy do czasów zimnej wojny, rywalizacji USA i Rosji, w której zbrodniczą rolę odgrywają demoniczna finansjera (tak jak to było w filmach z Bondem). By nikt nie miał wątpliwości, pozytywna bohaterka ogląda film Moonraker. Jak można się dowiedzieć to „jedenasty oficjalny film o przygodach James Bonda”. W oglądanym przez bohaterkę „Czarnej wdowy” filmie (jak można dowiedzieć się z Wikipedii) James Bond agent „007 ma za zadanie uniemożliwić plany szalonego bogacza, Hugo Draxa, który chce zniszczyć całą ludzkość na Ziemi i zastąpić ją potomkami »nowej rasy« – grupy idealnych genetycznie ludzi ocalonych przez niego od zagłady”. Trudno historii z filmu o Bondzie (oglądanego przez bohaterkę „Czarnej wdowy”) nie skojarzyć ze wstrzykiwaniem mutagenów całej globalnej populacji, by materiał genetyczny wirusa zmodyfikował genotyp ludzi, by cała globalna populacja (nie licząc wybranych, którym zabójczego syfu się nie wstrzykuje) stała się bezpłodna i wymarła na choroby autoimmunologiczne (czyli takie, w których nasz system odpornościowy wariuje i zwalcza nasz organizm zamiast obcych patogenów).

Zimna wojna wróciła

Zimnowojenny klimat rywalizacji USA z Rosją w filmie „Czarna wdowa” objawia się już w pierwszej scenie, kiedy w 1995 rosyjscy agenci infiltrujący USA uciekają z Ohio na komunistyczną Kubę. Ten pomysł scenarzystów jest z życia wzięty. USA od dekad są infiltrowane przez rosyjskich (kiedyś komunistycznych dziś putinowskich) agentów, którzy przyjmują fałszywą tożsamość rzekomych Amerykanów i dzięki przeszkoleniu w rosyjskich ośrodkach szpiegowskich, gdzie są uczeni bycia Amerykanami, wtapiają się w amerykańskie społeczeństwo, by szpiegować aktywnie, stanowić zaplecze dla innych rosyjskich agentów, siać dywersje (inspirować marksizm na amerykańskich uniwersytetach, terror czarnych rasistów z BLM, czy rozprowadzać narkotyki), albo w uśpieniu czekać na polecenia z Moskwy.

W filmowym świecie „Czarnej wdowy” w 1995 w Ohio okazuje się, że sympatyczna amerykańska rodzina nie jest rodziną, tylko siatką agenturalną, stworzoną przez sowieckich agentów — grającego rolę amerykańskiego ”taty” Aleksieja Szostakowa (dysponującego super siłą sowieckiego superbohatera Red Guardianina – Czerwonego Gwardzistę), jego ”żonę” Melinę Vostokoff, oraz ich dwie małe ”córki” Natasha Romanoff (która po ucieczce od sowietów została w USA agentką „Tarczy” czyli organizacji zrzeszającej pozytywnych amerykańskich superbohaterów) i Yelenę Belovą.

Po kradzieży danych z USA, dzięki spektakularnej ucieczce, sowieccy szpiedzy docierają na komunistyczną Kubę, gdzie zostają przejęci przez demonicznego sowieckiego generała Dreykova, który zabiera dziewczynki do sowieckiego ośrodka szpiegowskiego, gdzie są poddawane zabójczemu treningowi – takie ośrodki nie są wymysłem scenarzystów – istniały naprawdę.

Nataszy udaje się uciec z Rosji. Z czasem jest też zmuszona przeciwstawić się swoim amerykańskim protektorom. Ścigana wraz z siostrą postanawia zniszczyć demoniczny plan rosyjskiego generała, który dąży do globalnej władzy na świecie, wykorzystując chemiczną manipulację umysłu – poprzez wstrzykiwanie chemicznych preparatów młodym atrakcyjnym kobietom, czyni z nich bezwolne jego rozkazom narzędzia do mordowania (motyw ten powinien wkurzyć feministki). Nie jest to nowa idee – od lat pracuje się nad kontrolą umysłu, starając się zyskać preparaty chemiczne pozwalające przejmować kontrolę nad innymi ludźmi. W czasach ”pandemii” pomysł wstrzykiwania ludziom preparatu czyniącego z nich zombi posłuszne rozkazom rodzi we mnie niepokój, że globalne zmuszanie ludzi do wstrzykiwania sobie mutagenu zwanego fałszywie szczepionką nie ma na celu ochronę przed chorobami tylko zupełnie coś innego.

Zero tęczowej propagandy

Dynamiczne akcja filmu, pełna niezwykle spektakularnych pościgów i walk, pełna humoru, a nawet wzruszająca, czytelna dla wszystkich (odmiennie to treści w komiksach – by być ich czytelnikiem, trzeba znać całą historię superbohaterów) rozgrywa się (niczym w filmach o Bondzie) na całym świecie: w USA, na Kubie, w Budapeszcie na Węgrzech, na norweskiej prowincji, Moskwie, tajnych rosyjskich ośrodkach szkoleniowych dla więźniów, rosyjskich więzieniach i rosyjskiej prowincji.

Film należy docenić nie tylko za to, że jest doskonałą rozrywką, ale też, że jest wodą na młyn spiskowych teorii, które niestety okazują się szczerą prawdą. Zaletą „Czarnej wdowy” jest ukazanie zagrożenia ze strony Rosjan, komunistów, globalnej kontroli, demonicznych możnych tego świata, oraz brak tęczowej propagandy — zabójcze i piękne główne bohaterki mają zdrową heteroseksualną orientację, a normalna rodzina z mamą, tatą i gromadką dzieci ukazana jest jako spełnienie podstawowych potrzeb emocjonalnych.

medianarodowe.com

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Przeglądaj wszystkie komentarze
Grzegorz
Gość
Grzegorz
21 lipca 2021 09:35

Nie ma czegoś takiego, jak “spiskowe teorie”. Są tylko spiski — czasem udane, czasem nie.

Określenie “spiskowa teoria” jest używane przez ludzi, którzy nie potrafią (albo się im nie chce) znaleźć merytorycznych argumentów.

POLECAMY