REKLAMA

Zamieszki w Belfaście. Spalono autobus

REKLAMA

Trwają zamieszki w Belfaście. W środę dokonano uprowadzenia i spalenia autobusu miejskiego. Do sprawy na Twitterze odniósł się premier Boris Johnson.

Jak dotychczas, nie poinformowano, by pasażerowie autobusu odnieśli obrażenia.

To najpoważniejszy jak dotychczas skutek zamieszek. Dotychczas uczestnicy w celu manifestacji używali butelek z benzyną i kamieni. Palili także śmietniki i opony.

Jeden z dziennikarzy relacjonujących zdarzenie, Kevin Scott został pobity. Napastnicy zniszczyli jego aparat fotograficzny.

Miejscowa policja wydała komunikat dotyczący unikania okolic Shankill – zachodniej dzielnicy Belfastu. Ponadto funkcjonariusze odgrodzili dzielnice protestanckie od katolickich.

Arlene Foster, liderka Demokratycznej Partii unionistycznej stwierdziła, że zamieszki to wyłącznie akt chuligański. – To nie jest protest. To jest wandalizm i próba zabójstwa. Te działania nie reprezentują ani unionizmu, ani lojalizmu. Są one zawstydzające dla Irlandii Północnej i służą jedynie odwróceniu uwagi od prawdziwych sprawców łamania prawa z Sinn Fein. Moje myśli są z kierowcą autobusu. – stwierdziła kobieta.

Decyzja prokuratury Irlandii Północnej miała bezpośredni wpływ na zamieszki w Belfaście. Organ stwierdził, że nie obciąży winą uczestników pogrzebu bojownika IRA. Wbrew panującym obostrzeniom, w wydarzeniu uczestniczyło 2000 osób, z czego 24 to politycy Sinn Fein (irlandzkiej partii lewicowo-nacjonalistycznej).

Przyjęte zarządzenie wpłynęło na wzrost niezadowolenia wśród zwolenników obecności Irlandii Północnej w granicach Zjednoczonego Królestwa.

Do sprawy zamieszek odniósł się Boris Johnson, premier Wielkiej Brytanii. – Jestem głęboko zaniepokojony scenami przemocy w Irlandii Północnej, zwłaszcza atakami na PSNI, która chroni ludzi i przedsiębiorstwa, atakiem na kierowcę autobusu i napaścią na dziennikarza. Drogą do rozwiązywania różnic jest dialog, a nie przemoc czy przestępczość. – brzmi opublikowany wpis na Twitterze.

Dotychczas w ulicznych zajściach w Belfaście rannych zostało ponad 40 funkcjonariuszy. Z doniesień wynika, że w zamieszkach biorą udział osoby niepełnoletnie a nawet 13 i 14 latkowie

polsatnews.pl

REKLAMA

Komentarze