REKLAMA

Kryzys w obozie rządzącym. Gowin: Umowa koalicyjna zawieszona

REKLAMA

– Umowa koalicyjna została jednostronnie zawieszona przez PiS w momencie udzielenia poparcia dla próby obalenia legalnych władz Porozumienia – powiedział Jarosław Gowin w Polsat News. Zrozumienia dla zarzutów koalicjantów nie ma w PiS. – Chętnie bym się ich pozbył – ujawnił Ryszard Terlecki.

  • Prezes Porozumienia, Jarosław Gowin stwierdził, że „umowa koalicyjna została jednostronnie zawieszona przez PiS w momencie udzielenia poparcia dla próby obalenia legalnych władz Porozumienia”.
  • Z kolei Ryszard Terlecki czy Marek Suski z PiS chętnie pozbyliby się koalicjantów. Problem w tym, że i tak jakichś musieliby mieć.
  • Z kolei europoseł PiS Witold Waszczykowski stwierdził, że problemy w koalicji to wina Jarosława Gowina.
  • Zobacz także: Fundusz Odbudowy, Rzeuska: „Przyczyną tragicznej sytuacji są zaniedbania pana Szymańskiego” [WIDEO]

Biorąc pod uwagę wymianę ostrych wypowiedzi na linii PiS – koalicjanci, można wnioskować, że sytuacja jest poważna. Wypowiedź, której udzielił Jarosław Gowin, mówiąc o tym, że umowa koalicyjna została z winy PiS zawieszona, to nie pierwszy taki przypadek w historii partii rządzącej. W 2015 roku Prawica Marka Jurka poinformowała, że PiS złamał wszystkie punkty podpisanego z tą formacją porozumienia, doprowadzając tym samym do jego wygaśnięcia.

Trudno tak razem być ze sobą

Na przestrzeni lat swojej historii PiS notorycznie spotyka się z zarzutem nieszanowania koalicjantów. Swego czasu rozpowszechniona była także opinia, że partia Jarosława Kaczyńskiego nie ma możliwości koalicyjnych. Natomiast zarzuty o dosyć swobodne podejście do podpisywanych porozumień pojawiały się już na początku XXI wieku, gdy PiS łączył się z Przymierzem Prawicy, potem przy okazji rządów z LPR i Samoobroną, wreszcie teraz. Politycy największej partii rządzącej zarzekają się, że wina leży nie u nich, a po stronie koalicjantów. Koalicjanci się zmieniali, a punktem łączącym tych wszystkich historii był właśnie PiS.

– Uważam, że obóz Zjednoczonej Prawicy wszedł na niebezpieczną ścieżkę, ale można z tej ścieżki jeszcze zawrócić – ocenił Gowin. – Jeśli nie będzie porozumienia w ramach Zjednoczonej Prawicy, to alternatywą będą przyspieszone wybory – dodał.

Powtórka z 2007 roku?

Aktualna sytuacja może przypominać tę z 2007 roku, kiedy Renata Beger prowadziła rozmowy z PiS na temat rozbicia Samoobrony. Tym razem rolę Beger zdaje się pełnić Adam Bielan. Oczywiście zdaniem polityków PiS winni są jedynie źli koalicjanci. Można odnieść wrażenie, że formacja Kaczyńskiego nie ma ani trochę szczęścia w ich doborze.

– Niestety mamy problemy z koalicjantami, ja tu jestem radykałem i chętnie bym się ich pozbył, ale utrzymujemy jedność w Zjednoczonej Prawicy tak długo, jak to możliwe i mam nadzieję, że razem pójdziemy do wyborów – stwierdził wicemarszałek Ryszard Terlecki, przewodniczący klubu PiS. Takie zdanie podzielają inni politycy partii Kaczyńskiego. – Podpisuje się pod słowami pana marszałka – powiedział poseł Krzysztof Sobolewski.

Wina Gowina

Z kolei europoseł PiS Witold Waszczykowski stwierdził, że problemy w koalicji to wina Jarosława Gowina. O nieodpowiedzialnym zachowaniu Gowina mówił też Marek Suski. Jednocześnie stwierdził, że nie rozumie, o co mu chodzi.

Suski czy Terlecki nie kryją, że najchętniej pozbyliby się dotychczasowych koalicjantów z rządu. Jednak, żeby PiS miał większość, musieliby oni zostać zastąpieni nowymi. Kolejna koalicja rządząca mogłaby się więc zakończyć jak poprzednie w wykonaniu PiS.

twitter.com, tysol.pl, wpolityce.pl, interia.pl, rmf24.pl

REKLAMA

Komentarze