REKLAMA

Burza wokół konwencji stambulskiej. Co z tą walką z przemocą?

REKLAMA

W Sejmie odbyła się burzliwa debata nad obywatelskim projektem „Tak dla Rodziny, Nie dla Gender”, zakładającym m.in. wypowiedzenie konwencji stambulskiej. Politycy lewicowo-liberalnej opozycji zarzucali wnioskodawcom i rządowi poparcie dla przemocy. – Lewica to jest jednak stan umysłu, i to mocno patologicznego – komentował poseł Urbaniak z Konfederacji.

  • W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu „Tak dla Rodziny, Nie dla Gender”.
  • Projekt zakłada upoważnienie prezydenta Rzeczypospolitej do wypowiedzenia genderowej konwencji stambulskiej i zobowiązanie rządu Rzeczypospolitej do opracowania i zaprezentowania na forum międzynarodowym projektu międzynarodowej Konwencji Praw Rodziny.
  • Przedstawiciele, a w zasadzie w większości przedstawicielki lewicowo-liberalnej opozycji ruszyły do frontalnego ataku wnioskodawców i rządu. Pojawił się choćby zarzut, że PiS znów chce wyprowadzić kobiety na ulice, żeby móc je tam pałować.
  • W polemikę z lewicowo-liberalną opozycją weszli politycy prawicy. – Lewica to jest jednak stan umysłu, i to mocno patologicznego – stwierdził poseł Michał Urbaniak z Konfederacji.
  • Zobacz także: Nowa koalicja przeciwko przemocy. Sejm zajmie się projektem „Tak dla rodziny, nie dla gender”

– Przedmiotem tej ustawy, którą mam honor prezentować, jest upoważnienie prezydenta Rzeczypospolitej do wypowiedzenia genderowej konwencji stambulskiej i zobowiązanie rządu Rzeczypospolitej do opracowania i zaprezentowania na forum międzynarodowym projektu międzynarodowej Konwencji Praw Rodziny – wyjaśnił pełnomocnik Komitetu Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej, były marszałek Sejmu Marek Jurek.

– Wypowiedzenie tej konwencji chroni nas przed tym, co ona tak naprawdę wnosi, tzn. przed bardzo nieokreślonym, enigmatycznym, niedodefiniowanym pojęciem rodzaju, które ma zastąpić płeć, przed ideologią gender – podkreślił Marek Jurek. – To pojęcie zresztą zostało ukryte w tekście tłumaczenia przedstawionego Wysokiej Izbie do ratyfikacji kilka lat temu. W tej konwencji gender – ˝rodzaj˝ występuje bodaj 21 razy. W tłumaczeniu występuje tylko raz – w art. 3, bo nawet w art. 6, który formułuje coś w rodzaju gender mainstreaming, pojawia się w polskim tłumaczeniu ˝płeć˝, a nie ˝rodzaj˝, czyli gender, to właśnie nie wiadomo co – zauważył.

– Chcemy, żeby przyjęciu tej ustawy upoważniającej prezydenta do wypowiedzenia konwencji stambulskiej towarzyszyło zawarcie narodowego porozumienia antyprzemocowego, i to nie poprzez zgłaszanie jedynie postulatów. Tak jak ta ustawa zawiera dwie części, o których mówiłem, tak powinna się w niej znaleźć również część trzecia. Wszystkie przepisy, które w trakcie prac komisyjnych zostaną zgłoszone, zmiany w polskim prawie karnym, prawie cywilnym czy w jakiejkolwiek innej części polskiego prawodawstwa, aby mogły służyć ochronie osób słabych, ochronie przed przemocą domową czy przemocą na tle seksualnym, powinny się tam znaleźć i, co więcej, powinny się znaleźć w tej ustawie. One powinny obowiązywać nawet przed wypowiedzeniem konwencji przez prezydenta Rzeczypospolitej, bo przecież tego dokonuje się osobnym aktem – powiedział.

– Nie chcemy, żeby nasze dzieci i wnuki były przedmiotem eksperymentalnego wdrażania do tzw. nietypowych ról płciowych, jak mówi art. 14 tej konwencji, żeby nasza edukacja czy polityka kulturalna były terenem wykorzeniania tradycji czy obyczajów, bo uważamy, że wszystko to, co dotyczy np. odpowiedzialności mężczyzny, praw kobiety i co jest zawarte w naszej kulturze, powinno być chronione, a nie wykorzeniane – podkreślił pełnomocnik komitetu. – Potrzebujemy szacunku wobec naszej kultury w naszym prawie, ale potrzebujemy również szacunku na forum międzynarodowym. Temu będzie służyć projekt międzynarodowej Konwencji Praw Rodziny – stwierdził.

Przy ratyfikacji konwencji została złożona deklaracja interpretacyjna

Przychylnie o obywatelskiej inicjatywie wypowiedziała się reprezentująca PiS Violetta Porowska. Przypomniała też kilka faktów. – Należy pamiętać, że w celu rozwiązania wątpliwości co do zgodności konwencji z konstytucją premier Mateusz Morawiecki 30 lipca 2020 r. skierował wniosek do Trybunału Konstytucyjnego – powiedziała. – Przy ratyfikacji konwencji została złożona nadal obowiązująca deklaracja interpretacyjna, która wyraźnie wskazuje, że konwencja będzie stosowana zgodnie z zasadami i przepisami Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej – stwierdziła. Nieco zaskakujące może być, że PiS z jednej strony podkreśla, że konwencja jest realizowana w granicach Konstytucji RP, z drugiej zgłasza zastrzeżenia co do konstytucyjności dokumentu.

– Deklaracja ta oznacza, że Polska zarezerwowała sobie prawo interpretowania i wdrażania konwencji w zgodzie z Konstytucją RP, a w szczególności realizowania – w drodze przyjmowanych rozwiązań prawnych – wdrażanych programów i działań w dziedzinie zwalczania przemocy, co jest fundamentalnym obowiązkiem władz publicznych, poszanowania i ochrony godności człowieka oraz zagwarantowania wywodzonych z godności człowieka praw i wolności – art. 30 Konstytucji RP. Deklaracja oznacza również, że Polska zastrzega sobie, że będzie uznawać za stanowiące właściwe wykonanie konwencji rozwiązania pozostające w zgodzie z artykułami Konstytucji RP: art. 32 ust. 1 – równość wszystkich wobec prawa, art. 32 ust. 2 – zakaz dyskryminacji, art. 33 ust. 1 – równość kobiet i mężczyzn, art. 18 – ochrona małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa, art. 48 – prawo rodziców do wychowywania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami – zaznaczyła polityk PiS.

Lewicowo-liberalna opozycja oskarża o wspieranie przemocy

Przedstawiciele, a w zasadzie w większości przedstawicielki lewicowo-liberalnej opozycji ruszyły do frontalnego ataku wnioskodawców i rządu. W zupełnym oderwaniu od treści inicjatywy i słów tak wnioskodawców, jak i rządzących, zarzucano im, że chcą, aby mężczyźni znów mogli bić kobiety, że popierają przemoc. Pojawił się także zarzut, że PiS znów chce wyprowadzić kobiety na ulice, żeby móc je tam pałować. Lewicowo-liberalna opozycja zdecydowanie broniła natomiast konwencji stambulskiej.

Rodzina w centralnym punkcie uwagi PSL

Zupełnie inaczej do dyskusji podeszła przedstawicielka PSL, poseł Bożena Żelazowska. Wykorzystała ją jako okazję do wychwalania swojej partii. – Rodzina jest w centralnym punkcie uwagi i zajmuje od dziesięcioleci ważne miejsce w działaniach i programie Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wiele rozwiązań prorodzinnych, dbających o rozwój dzietności Polaków, zostało wprowadzonych właśnie, gdy ministrem pracy i polityki społecznej był Władysław Kosiniak-Kamysz. Wtedy zafunkcjonował taki program, jak kosiniakowe, zwiększyła się liczba żłobków i oczywiście opieką zostali otoczeni seniorzy i emeryci – zachwalała.

– To Polskie Stronnictwo Ludowe, już jako partia opozycyjna, głosowało za programem 500+. A zatem rodzina jest dla nas bardzo ważna. Otaczamy opieką najmłodszych, dorosłych i seniorów. To posłowie Koalicji Polskiej niemalże każdego dnia z wielką troską mówią o emeryturach bez podatków, o godnym życiu emerytów i wielu innych rozwiązaniach dobrych dla polskich rodzin. Zatem każde rozwiązanie dające polskiej rodzinie poczucie bezpieczeństwa, chroniące prawa kobiet i dzieci jest bardzo ważne – stwierdziła. Na koniec okazało się, że PSL nie ma zdania w dyskutowanym temacie, a każdy poseł tego klubu będzie głosował według swojej opinii.

„Uporczywie kłamiecie, że my chcemy zlikwidować przepisy chroniące kobiety”

W polemikę z lewicowo-liberalną opozycją weszli politycy prawicy. – Lewica to jest jednak stan umysłu, i to mocno patologicznego – stwierdził poseł Michał Urbaniak z Konfederacji. – Konwencja szuka źródeł przemocy w ideologii, obwiniając odmienne role społeczne płci i nadając przemocy wobec kobiet i przemocy domowej rangę zjawiska strukturalnego wpisanego w polski model społeczeństwa. Trzeba sobie powiedzieć jasno, to jest po prostu obraźliwe dla wszystkich Polaków, niezależnie od płci – podkreślił.

Z kolei inny polityk tej formacji, Janusz Korwin-Mikke odniósł się do wypowiedzi jednej z posłanek, która wymieniała przykłady ofiar przemocy z Polski. – Konwencja przecież obowiązuje, prawda? Obowiązuje. I uchroniła te cztery osoby przed czymś? Przed niczym nie uchroniła, prawda? Czyli jest całkowicie zbędna – stwierdził. – Państwo mówicie, że płci jest więcej niż dwie, ale oskarżacie tylko płeć męską, a nie połowę tych 54 płci – zaznaczył także. – Przecież jak są 54 płcie, to połowa powinna być oskarżona o przemoc – powiedział.

– Cała dyskusja w istocie sprowadza się do jednego pytania: Czy do zachowania najwyższego standardu ochrony antyprzemocowej w Polsce rzeczywiście wymagana jest ideologizowana lewicowa konwencja? – ocenił z kolei Michał Woś z Solidarnej Polski. – Solidarna Polska cały czas jednoznacznie, konsekwentnie mówi: tak dla ochrony rodziny, nie dla ideologii gender – podkreślił.

– Wcześniej słyszeliśmy od pani Moniki Rosy, nie, to pani Gajewska mówiła, że przemoc wzrosła o 71% pod rządami konwencji stambulskiej – zauważył z kolei Dobromir Sośnierz z Konfederacji. – Pod rządami konwencji stambulskiej, więc rozumiem, że ona nie działa. To potwierdza raport WHO. Nie wiem, było czytane? Raport WHO też stwierdza, że kraje stosujące ten model walki z przemocą generalnie mają wyższy odsetek przemocy wobec kobiet – podkreślił. – Oczywiście można polemizować z faktami, takimi argumentami jak pani Gill-Piątek, która powiedziała, że dane danymi, ale przecież powszechnie wiadomo, że jest inaczej. Możemy sobie wyobrazić frustrację Kopernika, pewnie ten też tak miał: powszechnie wiadomo, że Ziemia jest płaska, a on tu z jakimiś wyliczeniami przychodzi – powiedział. – Uporczywie kłamiecie, że my chcemy zlikwidować przepisy chroniące kobiety. Które przepisy chroniące kobiety chcemy zlikwidować? – zapytał. Pytanie pozostało bez odpowiedzi.

Z kolei poseł Janusz Kowalski z Solidarnej Polski postanowił… przeprosić. – Przede wszystkim chciałbym bardzo serdecznie w imieniu posłów przeprosić obywateli, którzy są autorami tej ważnej ustawy, za tę przemoc słowną ze strony Lewicy i Koalicji Obywatelskiej – powiedział. Do przeprosin ze strony autorów przemocy słownej ostatecznie nie doszło. Jego imiennik z Konfederacji, w reakcji na zarzuty ze strony lewicowo-liberalnej opozycji o fundamentalizm, poprosił o możliwość sprostowania. – Daję słowo honoru, że nie jestem fundamentalistą katolickim – ani żadnej innej religii – podkreślił Korwin-Mikke.

Konwencja stambulska jest dokumentem przestarzałym i nieskutecznym

Dyskusję podsumował Marek Jurek. – Jeśli chodzi o wypowiedzi obraźliwe, nie będę się na nich skupiał, ale one są bardzo instruktywne. Pokazują działanie tej konwencji, ideologii, którą ta konwencja niesie. To jest dehumanizacja osób i rodzin przeciwstawiających się ideologii gender, niszczenie debaty publicznej, język pogardy i nienawiści – powiedział.

– Zwróciłem się do pana ministra Mikołaja Pawlaka, rzecznika praw dziecka, żeby zorganizował okrągły stół antyprzemocowy, ponieważ inicjatorzy tej ustawy chcą, żeby zostały do niej wpisane wszystkie konieczne rozwiązania antyprzemocowe, które pokażą zaangażowanie Polski na rzecz osób słabszych i w walkę z przemocą na tle seksualnym, przemocą domową, wszelką przemocą: męża wobec żony, tzw. partnera w związku nierodzinnym, dzieci wobec rodziców – co charakterystyczne, o tym patologicznym zjawisku państwo w ogóle nie mówicie – jak również przemocą w klubach gejowskich, o której pisała ˝Gazeta Wyborcza˝, co wywołało jakiś niepokój części organizacji, że tak powiem, zainteresowanych sprawą – poinformował.

Na prośbę pełnomocnika obywatelskiego komitetu, głos na koniec zabrała także Karolina Pawłowska z Instytutu Ordo Iuris. Stało się to w związku z obrażaniem tej organizacji przez przedstawicieli lewicowo-liberalnej opozycji. – Instytut Ordo Iuris od lat zajmuje się pomocą ofiarom przemocy, tym ofiar, które zanim do nas trafiły, odbijały się od ściany, prosząc o pomoc państwo i inne instytucje. To my w ostatnich miesiącach, w ostatnich tygodniach wystąpiliśmy z kompleksowym projektem wsparcia i reformy systemu wsparcia ofiar przemocy domowej, a także zaostrzenia kar w stosunku do sprawców przemocy domowej. To my uruchomiliśmy również stronę internetową www.stopprzemocy.org, gdzie świadczymy poradnictwo prawne dla wszystkich osób, które stały się ofiarami przemocy domowej – stwierdziła.

– I to właśnie my dzisiaj razem z przedstawicielami Komitetu Inicjatywy Obywatelskiej ˝Tak dla rodziny, nie dla gender˝ wyszliśmy z zaproszeniem dla wszystkich tych osób, którym na sercu leży prawdziwe dobro kobiet, do zorganizowania wolnej od ideologii dyskusji na temat tego, jak skutecznie walczyć z przemocą domową – podkreśliła.

– Konwencja stambulska jest dokumentem przestarzałym i nieskutecznym, nie może być dokumentem skutecznym, skoro nie identyfikuje realnych przyczyn przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, i ja jako kobieta nie zgadzam się na to, by dramat ofiar przemocy domowej był instrumentalnie wykorzystywany do ideologicznych wojen – powiedziała.

sejm.gov.pl

REKLAMA

Komentarze