REKLAMA

Wypisują dzieciom recepty na blokery dojrzewania czy hormony. Bez wiedzy rodziców

Brytyjski „Daily Telegraph” alarmuje – działająca w internecie sieć „GenderGP” przepisuje dzieciom recepty na specyfiki do „zmiany płci”. Wszystko to odbywa się bez wiedzy i zgody ich rodziców.

  • Sieć „GenderGP” za pośrednictwem internetu przepisuje dzieciom, nawet 10-letnim specyfiki do „zmiany płci”.
  • Zdaniem ośrodka „nie wszyscy rodzice są pomocni”, dlatego czasami „terapia bez ich zgody może być konieczna”.
  • Przyjęcie takich środków może prowadzić nawet do nieodwracalnych zmian w organizmie młodego człowieka.
  • Zobacz także: Spięcie między republikańskimi politykami. Poszło o ilość płci

W Wielkiej Brytanii zabroniona jest sprzedaż takich specyfików bez zgody rodziców, konsultacji lekarskich i potwierdzenia wszystkiego przez sąd. „GenderGP” omija to działając z terenu Unii Europejskiej i oferując swoje usługi za pośrednictwem internetu.

Za pośrednictwem „GenderGP” nawet 10. czy 12. letnie dzieci mogą otrzymać recepty na specyfiki blokujące ich dojrzewanie płciowe, albo hormony przeciwnej płci. Dziennikarze wskazują, że przyjęcie takich środków może prowadzić nawet do nieodwracalnych zmian w organizmie młodego człowieka.

Dziennikarka „Daily Telegraph” przeprowadziła prowokację i podając się za 15-latkę zgłosiła się po receptę do „GenderGP”. Ośrodek nie zażądał od niej jakiegokolwiek potwierdzenia zgody rodziców. Na początku została przekierowana na „konsultacje online” z lekarzem z Egiptu. Prowadzący ją doktor Yasmeen El Rakhawy podkreślił, że w przypadku „GenderGP” nie wymaga się tak wielu badań, i konsultacji jak w innych placówkach. – Nie trzeba robić żadnych sesji z poradami. To nie jest wymagane. Nie potrzeba żadnych regularnych konsultacji lekarskich – stwierdził.

Dziennikarka kontaktowała się z egipskim lekarzem kilkakrotnie. Następnie otrzymała receptę wystawioną przez medyka z Rumunii, z którym nie miała żadnego kontaktu.

Terapia hormonalna bez zgody rodziców? „Czasem to konieczne”

„GenderGP” potwierdziło, że współpracujący z tym ośrodkiem lekarze przepisywali już recepty dla 10. czy 12. letnich dzieci. Stwierdzono ponadto, że „nie wszyscy rodzice są pomocni”, dlatego czasami „terapia bez ich zgody może być konieczna”. – GenderGP działa zgodnie z modelem opieki afirmującym płeć. Pacjenci zmiennopłciowi w każdym wieku, którzy przychodzą do nas, mogą mieć pewność, że otrzymają wsparcie i pełen współczucia dostęp do opieki medycznej – podkreślono.

– Osoby trans istnieją, ścieżki leczenia są jasne. Skandal nie polega na tym, że GenderGP zapewnia opiekę, ale w tym, że krajowi świadczeniodawcy opieki wstrzymują ją. Nigdy się nie poddamy – napisano w oświadczeniu „GenderGP”. Szefowa ośrodka, Helen Webberley w 2019 roku została ona skazana na grzywnę za prowadzenie nielegalnej „kliniki dla zmiennopłciowców” w swoim domu. Wówczas wyjechała do Hiszpanii.

nczas.com

REKLAMA

Komentarze