REKLAMA

Niepewna przyszłość fotowoltaiki. Ekspert radzi zachować ostrożność

REKLAMA

Na łamach portalu „Obserwator Finansowy” dziennikarz ekonomiczny, Jacek Krzemiński zarysował sytuację prywatnych elektrowni energii odnawialnej. Wskazał, iż niepewna jest sytuacja związana z dalszym popytem na panele fotowoltaiczne, które stały się popularnym celem Polaków. Dalszy rozwój może się jednak okazać zgubny dla polskiej infrastruktury energetycznej, która opiera się na starych rozwiązaniach.

W naszym kraju w ostatnim czasie bardzo popularna stałą instalacja paneli fotowoltaicznych na prywatnych posesjach. Wzrost zainteresowania odnawialnymi źródłami energetycznymi spowodowany jest kilkoma czynnikami jak ochrona środowiska oraz dopłaty z budżętu państwa poprzez różne rządowe programy.

Przede wszystkim Polacy chcąc uchronić się przed podwyżkami opłat za prąd elektryczny zdecydowało się na zmianę sposobu jej pozyskiwania. I choć panele fotowoltaiczne nie stanowią całkowitej nie zależności, są interesującym sposobem na zmniejszenie domowych rachunków.

Niepewna przyszłość polskiej sieci energetycznej

Przez ogromne zainteresowanie tematem paneli fotowoltaicznych, które uruchomiły również nową sferę przedsiębiorstw specjalizujących się montażem paneli oraz promocją tego produktu w szerokim spektrum społeczeństwa, przeróżni eksperci zaczęli się obawiać o krajową infrastrukturę energetyczną.

Obecnie sieć energetyczna nie jest przystosowana do skutecznej i bezpiecznej wymiany prądu elektrycznego z prywatnymi domostwami. Przestarzały system, może znaleźć się niedługo w krytycznym stanie, jeżeli masowe instalowanie paneli fotowoltaicznych nie zostanie ograniczone.

„Niebawem może być tak, że w wielu miejscach nie będzie jak przyłączyć tych instalacji do sieci, więc nie będzie sensu ich budować. Już dziś zakłady energetyczne często odmawiają podłączenia do sieci planowanych elektrowni fotowoltaicznych” – tłumaczy Jacek Krzemiński.

Co więcej prywatni posiadacze paneli fotowoltaicznych mogą liczyć się w przyszłości ze wstrzymaniem produkcji energii elektrycznej, gdyż mogą powstać przeładowania na sieci uniemożliwiające techniczną dystrybucję energii.

„W krajach zachodnich już tak się dzieje w odniesieniu do wiatraków: jeśli w danym momencie produkują za dużo prądu, to są przymusowo wyłączane. Bo wpuszczany przez elektrownie do sieci prąd trzeba zużywać na bieżąco, nie da się go w sieci „przetrzymać”” – wyjaśnia dziennikarz, dodając, że istnieje alternatywa w postaci magazynowania takiego prądu elektrycznego, lecz obecna technologia specjalnych akumulatorów jest zbyt droga dla większości Polaków.

W tej sprawie nadzorca programu „Mój Prąd”, czyli Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii planuje wprowadzić odpowiednie zmiany, które umożliwią przyszłym beneficjentom na budowę prywatnych magazynów energii lub też na budowę ładowarki dla pojazdów elektrycznych.

Modernizacja przestarzałej infrastruktury

Jak wyjaśnia dziennikarz „Obserwatora Finansowego”, Jacek Krzemiński w najbliższym czasie polski rząd powinien rozpocząć modernizację infrastruktury elektroenergetycznej, aby przystosować ją do nowych wyzwań i oczekiwań.

„W Polsce sieć do przesyłu prądu była budowana jako sieć pasywna, jednokierunkowa, w której prąd płynął od dużych elektrowni do odbiorców. Elektrownie fotowoltaiczne produkują prąd nieregularnie, co w przypadku mikroelektrowni, instalacji prosumeckich, oznacza, że ich właściciele raz dostarczają prąd do sieci, a innym razem go pobierają i jest to mało przewidywalne. Jeśli takich instalacji są setki tysięcy, to sieć trzeba przebudować z jednokierunkowej na dwukierunkową, aktywną, inteligentną, scyfryzowaną, dostosowaną do nowych warunków. Bo inaczej nie będzie ona dobrze funkcjonować” – opisuje problematykę obecnej infrastruktury, Jacek Krzemiński.

Zgodnie z wyliczeniami międzynarodowej, unijnej organizacji branżowej „Eulektric” przebudowa w Polsce tylko sieci niskiego i średniego napięcia, związana z tzw. transformacją energetyczną może wynieść do 25 miliardów euro.

Większość kosztów zostanie przerzucona na rodzime grupy energetyczne. Obecnie firmy te nie będą jednak w stanie ponieś odpowiednich kosztów inwestycyjnych w infrastrukturę. Również gwałtowny wzrost prywatnych, przydomowych elektrowni oraz mniejsze wpływy do budżetów firm z tego tytułu przyczyni się do problemów finansowych.

Niestety część kosztów mogą ponieść właściciele mikroinstalacji. System opustowy, który ma na celu udzielenie rekompensaty zakładom energetycznym. Polega on na tym, że gdy właściciel mikroinstalacji rozlicza się z zakładem energetycznym, to ten potrąca mu pewną liczbę wyprodukowanych i dostarczonych do sieci kilowatogodzin (kWh). A dokładniej wygląda to tak: za każdą 1 kWh wyprodukowaną i dostarczoną do sieci właściciel mikroinstalacji otrzymuje w tym rozliczeniu 0,7 kWh (w przypadku instalacji o mocy powyżej 10 kW) lub 0,8 kWh (w odniesieniu do instalacji do 10 kW).

Niepewna przyszłość sieci energetycznej oraz blokada rozwoju mikroinstalacji fotowoltaicznych uzasadniona jest również nieracjonalną polityką energetyczną Unii Europejskiej. Z jednej strony wymusza ona na krajach członkowskich szybki rozwój alternatywnych źródeł energii, lecz zarazem mocno ogranicza możliwości inwestycyjne w modernizację krajowej infrastruktury.

Spowodowane jest to oczywiście opłatami skierowanymi do Brukseli za nadmierną emisję CO2. Kosztami z tego tytułu obciążone są zakłady produkujące energię elektryczną za pomocą węgla. Należy tutaj również nadmienić, iż kolejnym punktem obciążającym sieć będą elektrownie atomowe oraz rosnąca popularność pojazdów elektrycznych.

obserwatorfinansowy.pl

REKLAMA

Komentarze