REKLAMA

Facebook cenzuruje… jedzenie. Wszystko w trosce o dobro mniejszości seksualnych

REKLAMA

Facebook ocenzurował grupę dyskusyjną Black Country, ponieważ jej członkowie dyskutowali nad lokalnymi przysmakami, których nazwy zaniepokoiły portal.

  • Najpopularniejszy serwis społecznościowy, Facebook, ocenzurował grupę poświęconą dyskusji nad lokalnymi potrawami.
  • Nazwa pewnego dania zwróciła uwagę algorytmu, który stwierdził, iż jest ona obraźliwa dla homoseksualistów.
  • Portal przeprosił za zaistniałą sytuację, tłumacząc się „błędem technicznym”.
  • Przeczytaj również: Parler wrócił. Nowe serwery i dyrektor generalny

Grupa dyskusyjna poświęcona żywności, Black Country Now And Then History Group miała stanąć na granicy permanentnego usunięcia. Facebook ocenzurował społeczność, ponieważ jego niepokój wzbudziła nazwa… potrawy. „Faggots and peas” wydało się na tyle niebezpiecznym określeniem, iż władze platformy musiały interweniować, w trosce o dobro mniejszości seksualnych. Założycielka 13-tysięcznej grupy została poinformowana, iż ta złamała zasady polityki portalu aż 16 razy i grozi jej permanentny ban.

Jak się jednak okazało, nazwa potrawy nie miała wcale być kpiną z homoseksualistów. Tymże określeniem nazwano zawinięte w bekon klopsiki z mielonego mięsa, będące tradycyjnym daniem w Walii. Wraz z mięsem podawany jest groszek. Nazwa „faggot”, stosowana również do obraźliwego określania osób homoseksualnych, wywołała niepokój algorytmu platformy. Facebook zareagował błyskawicznie, a działania algorytmu nikt nie zweryfikował. „Nasz system popełnił tu absolutny błąd” – przyznała rzeczniczka Facebooka w rozmowie z BBC.

Facebook obiecał w dodatku naprawić wadliwy algorytm, aby ten uwzględniał kontekst, w jakim pada dane określenie. Podobne sytuacje zdarzają się jednak od lat. W zeszłym roku portal ocenzurował zdjęcia przedstawiające aborygeńskich niewolników, gdyż fotografie miały przedstawiać… nagość. Zablokowane zostały również artykuły, które zawierały zdjęcia. Te zaś jedynie ilustrowały opisaną w „The Guardian” kontrowersyjną wypowiedź premiera Australii, który twierdził, iż w kraju nigdy nie było niewolnictwa.

Rzeczpospolita

REKLAMA

Komentarze