REKLAMA

Szwecja drastycznie zwiększa import „brudnej” energii elektrycznej z Polski

REKLAMA

Ze względu na rosnące zapotrzebowanie na energię elektryczną, któremu nie mogą sprostać „zielone” elektrownie, Szwecja musi zwiększyć import tejże z Polski.

  • Wyjątkowo mroźna zima udowodniła, iż Szwecja nie wytwarza dość energii elektrycznej m.in. z ferm wiatrowych.
  • Kraj, na żądanie Zielonych, wyłączył przedwcześnie dwa reaktory jądrowe. Już tej zimy został jednak zmuszony do uruchomienia elektrowni na olej opałowy, ze względu na rosnące zapotrzebowanie na energię elektryczną.
  • Szwecja mierzy się z tak poważnym deficytem prądu, iż konieczny stał się jej import z innych państwa, w tym Polski, pozyskujących ją ze spalania węgla.
  • Przeczytaj również: CPK wybudują nam Koreańczycy? W piątek nastąpi podpisanie umowy

Mroźna zima z pewnością zaskoczyła Szwedów, którzy nie spodziewali się tak niskich temperatur. Wraz z silnymi mrozami, w kraju wzrosło zapotrzebowanie na energię elektryczną. Okazało się jednak, iż rozwijane z pietyzmem pola turbin wiatrowych nie są w stanie sprostać zapotrzebowaniu. Szwecja, w skład której rządu wchodzą m.in. Zieloni, od lat odżegnywała się od wszelkich „brudnych” źródeł energii. W ostatnim czasie z powodu nawoływań ekologów wyłączono dwa reaktory jądrowe, które uznano za nie dość „ekologiczne”. Jednak poleganie głównie na sile wiatru zawiodło Szwedów, którzy muszą dziś zmierzyć się z ogromnymi brakami prądu.

Sytuacja jest na tyle poważna, iż rządowe media apelują do mieszkańców, by ci powstrzymywali się od odkurzania w domach. Wszystko po to, by oszczędzać prąd. Władze zdecydowały się nawet na uruchomienie starej, nieużywanej od dawna elektrowni na olej opałowy w Oskarshamn, co wzbudziło oburzenie ekologów. Szwecja, która ze wszystkich sił starała się być „zielona” i ekologiczna, musiała drastycznie zwiększyć dostawy „brudnej” energii m.in. z Polski, Litwy czy Niemiec. Ku rozpaczy miejscowych Zielonych, prąd, który aktualnie ratuje Szwedów przed przemarznięciem, pochodzi właśnie z wyklętego spalania węgla i gazu.

Jak informują szwedzkie media, import polskiej energii elektrycznej dostarczanej do kraju już w połowie lutego okazał się dwukrotnie większy, niż w całym 2020 roku. Potępiane przez Zachód, polskie „przywiązanie do węgla” w ostateczności przydało się samym Szwedom. „W szczególności Polska jest jednym z najbardziej zależnych od węgla krajów na świecie” – informuje szwedzki Samnytt. „Jednak ostatnio zdecydowano się zainwestować w energię jądrową i do 2049 roku krajowe elektrownie węglowe zostaną zamknięte. Pierwsza polska elektrownia jądrowa ma być gotowa do 2033 roku”.

Samnytt.se

REKLAMA

Komentarze