REKLAMA

Ziobro: Gdyby była alternatywa, wystąpilibyśmy z rządu

REKLAMA

– W normalnych warunkach, gdyby była alternatywa dla kierunku polityki rządu w stosunku do UE to byśmy na 100 proc. z niego wystąpili, ale nie ma takiej alternatywy, bo jest nią tylko gorsze rozwiązanie. Dojście do władzy sił, które jeszcze bardziej chcą oddawać suwerenność – powiedział w programie „Graffiti” na antenie Polsat News szef Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro.

  • Gdyby była alternatywa dla kierunku polityki rządu w stosunku do UE to byśmy na 100 proc. z niego wystąpili – stwierdził lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro.
  • Musimy być tym hamulcowym w rządzie, głosem rozsądku, roztropności i wprowadzać rozmaite zasieki, aby utrudnić proces, który prowadzi do niebezpiecznych rozwiązań – powiedział.
  • Zobacz także: Młodzież Wszechpolska w obronie Dmowskiego. Organizuje protest

Zbigniew Ziobro odniósł się do kwestii unijnego Funduszu Odbudowy. – Już w lipcu namawialiśmy pana premiera, by skorzystał z weta w sprawie tego unijnego funduszu. Stanowisko Solidarnej Polski w tej sprawie nie jest nowością – powiedział minister sprawiedliwości. – Rozwiązanie to pod pretekstem praworządności pozwala bardzo głęboko ingerować KE w sprawy wewnętrzne Polski, przenosi część suwerenności do Brukseli. My się na to kategorycznie nie zgadzamy – wskazał. – Po drugie ten budżet oznacza stworzenie wspólnego długu całej UE i nowych podatków, to z kolei sprawia, że wchodzimy w sferę federalizacji UE, z czym się nie zgadzamy. Po trzecie pakiet pakiet klimatyczny. Jesteśmy za ekologią, ale roztropnie bronioną, lecz nie kosztem ludzi i ich elementarnych potrzeb życiowych – zaznaczył.

– Jesteśmy przeciwko bezprawiu, jakie narzuca Komisja Europejska przy okazji tego budżetu, wprowadzając organy nadzorcze nad polskim prezydentem, parlamentem, rządem. To sprzeczne z traktatami i polską konstytucją – wskazał lider Solidarnej Polski. Został też zapytany o ewentualność rozpadu koalicji rządowej. – Jeśli byśmy wyszli z rządu, to oznacza przedterminowe wybory. Wtedy dojdą do władzy siły, w których jest pani Lempart i skrajnie lewicowe ruchy, które chcą, jak PO, federalizować Unię Europejską w państwo, co jest skrajnie niebezpieczne – stwierdził. – Musimy być tym hamulcowym w rządzie, głosem rozsądku, roztropności i wprowadzać rozmaite zasieki, aby utrudnić proces, który prowadzi do niebezpiecznych rozwiązań – powiedział.

interia.pl

REKLAMA

Komentarze