REKLAMA

Biden nie będzie protestował przeciw ludobójstu Ujgurów w Chinach. „To ich normy kulturowe”

REKLAMA

Prezydent USA Joe Biden powiedział, że nie będzie „występować przeciwko” wymuszonym aborcjom w Chinach, ani przeciw chińskiemu ludobójstwu wobec Ujgurów. Jak stwierdził, są to „ich normy kulturowe”.

  • Prezydent Biden bagatelizuje ludobójstwo dokonywane na ludności ujgurskiej w Chinach.
  • Stwierdził też, że nie zamierza potępiać prześladowania mieszkańców Hongkongu, ani wtrącać się w spór chińsko-tajwański.
  • Administracja Trumpa potępiła przymusowe aborcje mające miejsce w Chinach i oficjalnie stwierdziła, że chińska kampania masowego internowania, przymusowej pracy i przymusowej sterylizacji ponad 1 miliona mniejszości muzułmańskich w Sinciangu stanowi „ludobójstwo” i „zbrodnie przeciwko ludzkości”.
  • Zobacz także: Porwano blisko 30 licealistów. Rząd Nigerii rozpoczął akcję poszukiwawczą

Biden powiedział, że nie potępi ludobójstwa mniejszości etnicznej Ujgurów w Chinach, dodając, że chiński prezydent Xi Jinping „to rozumie”. Stwierdził też, że nie zamierza potępiać prześladowania mieszkańców Hongkongu, ani wtrącać się w spór chińsko-tajwański. Tłumaczył to różnicami w normach kulturowych.

– Jeśli wiesz cokolwiek o chińskiej historii, to zawsze było tak, że gdy Chiny padały ofiarą świata zewnętrznego, to wówczas nie były zjednoczone wewnętrznie – powiedział Biden. – Tak więc centralną zasadą Xi Jinpinga jest to, że muszą istnieć zjednoczone, ściśle kontrolowane Chiny – tłumaczył. – Kulturowo istnieją odmienne normy, których przestrzegania oczekuje się od każdego kraju i ich przywódców – dodał. „Normy” w Chinach, jak pokazano w niedawnym reportażu BBC News, obejmują systematyczne tortury i gwałty w ujgurskich obozach koncentracyjnych. Po ukazaniu się reportażu BBC, Chiny zakazały nadawania programu na swoim terytorium.

Ludobójstwo na Ujgurach

To wyraźne odejście od stanowiska prezydenta Donalda Trumpa, który uznał, że okrutne traktowanie Ujgurów przez Chiny, w tym zmuszanie ich do aborcji i przymusowej sterylizacji, jest ludobójstwem. W zeszłym miesiącu Stany Zjednoczone jako pierwszy naród na świecie nazwały traktowanie Ujgurów przez Chiny „ludobójstwem”. Administracja Trumpa potępiła przymusowe aborcje mające miejsce w Chinach i oficjalnie stwierdziła, że chińska kampania masowego internowania, przymusowej pracy i przymusowej sterylizacji ponad 1 miliona mniejszości muzułmańskich w Sinciangu stanowi „ludobójstwo” i „zbrodnie przeciwko ludzkości”.

– Po dokładnym zbadaniu dostępnych faktów, ustaliłem, że co najmniej od marca 2017 roku Chińska Republika Ludowa (ChRL), pod kierownictwem i kontrolą Komunistycznej Partii Chin (KPCh), popełniła zbrodnie przeciwko ludzkości wobec w przeważającej mierze muzułmańskich Ujgurów i innych członków mniejszościowych grup etnicznych i religijnych w Sinciangu – stwierdził wówczas sekretarz stanu Mike Pompeo dodając, że mamy do czynienia z ludobójstwem. Pompeo powiedział, że „zbrodnie te są w toku” i obejmują przymusowe aborcje i sterylizacje.

17 sierpnia Radio Wolna Azja (RFA) opublikowało reportaż dziennikarek Gulchehry Hoja i Shohret Hoshur. Przeprowadziły one wywiad z ujgurską położnicą Hasiyet Abdulla, która potwierdziła przymusowe aborcje i dzieciobójstwo w Chinach. Przed wyjazdem do Turcji spędziła ona ponad dziesięć lat pracując w szpitalach Sinciangu. Według Abdulli w każdym szpitalu znajdowała się „jednostka planowania rodziny”, która śledziła, „kto ile ma dzieci i kiedy je urodził”. Rodzice mogą mieć troje dzieci na obszarach wiejskich i dwoje w miastach – a każde dziecko musi być oddalone od siebie o trzy do czterech lat. Aby wyegzekwować te zasady, szpitale uczestniczyły w barbarzyńskich praktykach. „Były dzieci urodzone w dziewiątym miesiącu, które zabijaliśmy po wywołaniu porodu” – powiedziała. Personel medyczny dokonywał aborcji na niektórych kobietach, które były „w ósmym i dziewiątym miesiącu ciąży”, jak twierdziła, i „nawet zabijał dzieci po ich urodzeniu”.

Dociskany przez dziennikarzy prezydent Biden stwierdził jednak, że Chiny powinny przestrzegać praw człowieka. – Chiny bardzo się starają, by stać się światowym liderem. A żeby zdobyć to miano i być w stanie to zrobić, muszą zdobyć zaufanie innych krajów. I tak długo, jak będą zaangażowane w działania, które są sprzeczne z podstawowymi prawami człowieka, będzie im trudno to osiągnąć – powiedział.

Niepokorny region

Region Autonomiczny Sinciang-Ujgur to duży, rzadko zaludniony obszar, stanowiący około 1/6 terytorium kraju. Sąsiaduje z Tybetem od południa, z prowincjami Qinghai i Gansu od południowego wschodu, z Mongolią od wschodu, Rosją od północy, a Kazachstanem, Kirgistanem, Tadżykistanem, Afganistanem, Pakistanem oraz kontrolowanymi przez Indie obszarami Kaszmiru od zachodu. Nazwa Sinciang w języku chiskim oznacza „nowe kresy”. Nazwa ta została nadana w 1759 roku, kiedy w wyniku podboju Dżungarii, terytorium to weszło w skład Chin. Region kilkakrotnie próbował się uniezależnić, ostatnim razem jako Republika Wschodniego Turkiestanu.

lifenews.com, nypost.com

REKLAMA

Komentarze