REKLAMA

Ruszył proces Niemca, który traktował Polaków jak niewolników

Ruszył proces Niemca, który traktował Polaków jak niewolników

Ruszył proces Niemców, którzy zmuszali Polaków do niewolniczej pracy. Działo się to nie w czasie II wojny światowej, ale w latach 2008-2011.

Polscy pracownicy zmuszani do pracy w polu, przez 20 godzin obierali ziemniaki, mieszkali w strasznych warunkach i wśród szczurów. Nie, to nie opis warunków obozowych czy wywózek na roboty do Niemiec w czasie II wojny światowej. Działo się to w latach 2008-2011. Niemiecka para, wraz z „polskim” brygadzistą, zmuszała Polaków do niewolniczej pracy. Działo się to na wiosce Daetzingen niedaleko Stuttgartu. O sprawie informuje niemiecka gazeta „Schwaebisches Tagblatt”, a w Polsce w informacje o tym podał Onet.

REKLAMA

Straszne wydarzenia miały miejsce w gospodarstwie rolnym. W latach 2008-2011 pracowało w nim od 11 do 15 pracowników sezonowych z Polski. Mieli oni dostawać „kieszonkowe” w wysokości 25 euro na tydzień. Godzinna stawka wynosiła od 1,75 do 3,75 euro. Polacy, którzy tam pracowali, zazwyczaj byli w bardzo ciężkiej sytuacji materialnej. Werbował ich polski brygadzista, rzecz jasna obiecujący godziwe warunki. Niczym obozowy kapo, bił on też tych, którzy odważyli się protestować lub próbować ucieczki.

ZOBACZ TAKŻE: Koronawirus: kobieta zachorowała po raz drugi. Wirus w Estonii i Danii

Polacy pracowali nawet po 20 godzin dziennie. Stawka godzinowa, mimo że sama w sobie bardzo niska, była właściwie tylko na papierze. Pieniądze miały być wręczane już po wykonaniu pracy, co zazwyczaj jednak nie następowało. Niemiecka gazeta podaje, że Polacy „mieli obierać ziemniaki wśród szczurów i zwierzęcych szczątków. Później produkty z ziemniaków trafiały do stołówek w regionie Stuttgartu. Wśród odbiorców były żłobki, szpital w Stuttgarcie i znane firmy”. Niemiec odpowiedzialny za te warunki był już wiele razy karany, między innymi za niepłacenie podatków, uszkodzenie ciała czy zatrudniane na czarno.

REKLAMA

Komentarze