REKLAMA

Pomnik dla polskich ofiar w Niemczech – trwa zażarta dyskusja

Pomnik dla polskich ofiar w Niemczech – trwa zażarta dyskusja

REKLAMA

Pomnik miałby stanąć na Placu Askańskim w Berlinie. W Niemczech toczy się na ten temat dyskusja. Die Welt przedstawił propozycje przeciw jak i za upamiętnieniem polskich ofiar II wojny światowej.

Czytaj więcej: Poseł Winnicki chce wyjaśnień od szefa MSZ: „Zdrada Polaków”

Naukowiec z Uniwersytetu Warszawskiego, germanista Waldemar Czachur opowiedział się za realizacją projektu – „Wiedza Niemców o losach Polaków pod niemiecką okupacją jest niewielka, a co za tym idzie, niewielka jest też niemiecka pamięć o polskich doświadczeniach wojennych i polskich ofiarach”.

Polski historyk zauważa źle zbudowaną narrację panującą w Niemczech i całej Europie. Wykreowana była ona w okresie zimnej wojny bez udziału Polski, która mogłaby przedstawić swoją wersję wydarzeń. Pomnik dałby nowy pretekst do ponowienia dyskusji na temat doświadczeń wojennych państw Europy Wschodniej.

Nieprzemijające bolesne skutki

Jak podkreśla germanista pomnik byłby trwałym wyrazem uznania ze strony Niemiec jak i próbą szukania porozumienia z doświadczonym przez bolesne wojny sąsiadem.

„Skutki wojny odczuwalne są do dziś w niemal każdej polskiej rodzinie. Dlatego brak wiedzy i niezrozumienie wykazywane przez potomków sprawców jest bolesne dla potomków ofiar” – zaznacza Waldemar Czachur.

Monument przedstawił by nie tylko „ucisk i cierpienie” Polaków, lecz także odwagę. Ukazałby również historie Państwa Podziemnego i Armii Krajowej – organach walczących o wolność i demokracje – „wartości, które dziś stanowią fundament Unii Europejskiej” – podkreślił polski badacz.

Sytuacja w Polsce kością niezgody

Dziennikarz Die Welt i zarazem autor polemiki Sven Felix Kellerhoff przypomniał, że Polska była najbardziej poszkodowana podczas niemieckiej okupacji gdzie w latach 1939-1945 zginęło około 5,6 mln Polaków.

REKLAMA

Zwrócił uwagę także na istniejący już pomnik polskiego żołnierza i niemieckiego antyfaszysty pochodzący z czasów NRD ulokowany w parku Friedrichshain.

Kellerhoff zauważa, że od 1995 roku nie ma on już komunistycznego charakteru „jednak pomimo tego wielu Polaków uważa, że to nie wystarczy” – twierdzi dziennikarz zajmujący się historią.

Jest on zdecydowanym przeciwnikiem budowy pomnika. Głównym zarzutem jaki przedstawia jest zaistniała sytuacja w Polsce. Zarzuca partii rządzącej „uprawianie propagandy za pomocą antyniemieckich resentymentów”. Ma pretensje także do podnoszonych kwestii reparacji „choć z punktu widzenia prawa międzynarodowego ta kwestia została dawno temu załatwiona”.

„Dopóki PiS kontynuuje politykę eskalacji (konfliktów), dopóty nie ma miejsca na negocjacje o wzajemnych inicjatywach historycznych na poziomie rządowym” – pisze dalej dla niemieckiej gazety.

Niemcy nie wykonają gestu poddańczego

Niemiecki dziennikarz argumentuje dalej, że hitlerowskie zbrodnie Niemiec na Polakach są doskonale znane wśród jego rodaków. Uważa rozliczenie się jego kraju z skutków wojny za wzorowe.

„Kto to neguje i domaga się od współczesnych Niemców gestu poddańczego, ten może uzyskać rezultat przeciwny od oczekiwanego”

– stanowczo zaznaczył Kellerhoff.

„Przepracowanie przeszłości jest zadaniem ważnym i słusznym. Najlepiej, gdy dzieje się to za obopólną zgodą, a w każdym razie w rzeczowych ramach. Z obecnym polskim rządem jest to bardzo trudne. Niestety” – podsumował swój wywód.

wp.pl

REKLAMA

Komentarze