Dr Lech Sykulski w wywiadzie udzielonym dla Mediów Narodowych wspomniał o dominującym w opinii publicznej podejściu do tematu obecnej wojny:
Moim zdaniem mamy do czynienia z samonakręcającą się spiralą, w której środowiska optujące za współpracą lub prowadzeniem negocjacji z Rosją, są zepchnięte do narożnika. Zwycięża „partia wojny”, postawa konfrontacyjna.
Polityka Niemiec
Ekspert ds. geopolityki i geostrategii skomentował w swojej wypowiedzi działanie Niemiec:
Niemcy prowadzą politykę sponsorowania Rosji od ostatnich 20 lat. Deklaracje Annaleny Baerbock czy Olafa Scholza w żaden sposób nie przekreślają niemieckiej polityki realnej. Kontrakty strategiczne z Rosją są realizowane, Niemcy nie mają możliwości, aby w ciągu roku całkowicie odciąć się od dostaw surowców energetycznych z Rosji. Stąd grają na czas. Rosja tymczasem może ten czas wykorzystywać do eskalowania napięcia.
Dywersja?
Sykulski podał także wartą rozważenia możliwość odwrócenia uwagi:
Biorąc pod uwagę fakt, że Federacja Rosyjska złamała zasady klasycznej sztuki wojennej zarówno w kontekście niewielkiej liczby zaangażowanych sił, ich rozproszenia, jak i skali operacji, można przypuszczać odciągnięcie uwagi zachodu, element dezinformacji. Rosja prowadzi tę ofensywę dość nieudolnie, może więc odwracać uwagę zachodu od przygotowań militarnych na innym kierunku. Na przykład w obwodzie kaliningradzkim, na Białorusi, działań rosyjskiego wywiadu w krajach bałtyckich, na terytorium Rzeczypospolitej, na Bałkanach.
Gry polityczne
Rozmówca spojrzał szerzej na układ geopolityczny:
Nie znamy strategicznego dialogu, jaki zachodzi między Rosją a Izraelem, który przygotowuje się do wojny z Iranem. Przywódcy Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich nie przychylili się do prośby amerykańskiego prezydenta o zwiększenie wydobycia. Widzimy od ubiegłego roku negocjacje miedzy Arabią Saudyjską a Chińską Republiką Ludową. Odwrócenie sojuszy na bliskim wschodzie wcale nie jest niemożliwe. To jest szersza układanka.
Balli Marzec, aktywistka na rzecz tzw. swobód obywatelskich, goszcząc w Mediach Narodowych wypowiedziała się na temat obecnej sytuacji związanej z wojną:
Ludzie dzwonią do swoich znajomych w Rosji, pytają co tam słychać, bo w sklepach nie ma produktów, znikają firmy, ponad sześć tysięcy sankcji. Wydawałoby się, że ludzie powinni oburzać się na działalność Putina. Tymczasem Rosjanie się oburzają, ale popierają swojego prezydenta.
“Nie wplątać się w wojnę”
Dziennikarka ostrzegała przed zgubnymi następstwami realizacji propozycji Jarosława Kaczyńskiego:
Putin nie cofnie się przed niczym. Nie zawaha się użyć broni atomowej. Jeżeli zrobimy to, co proponuje prezes Kaczyński, następnego dnia Polska zostanie zaatakowana. Wówczas Unia Europejska i Stany Zjednoczone umyją ręce. Powiedzą, że to własna inicjatywa partii PiS, i Polska sama zostanie wciągnięta w tę wojnę. Mam wrażenie, że prezes Kaczyński nie dostaje prawdziwych informacji o Ukrainie. Powinniśmy pomagać, ale nie robić nic, aby wplątać Polskę w tę wojnę. To skończyłoby się dla niej tragicznie.
Repatrianci
Prezes stowarzyszenia Wspólnota Kazachska porównywała podejście rządzących do uchodzących przed wojną Ukraińców z podejściem do niezagrożonych wojną Polaków przebywających w Kazachstanie:
To jest hańba, że nie przyjęto dotychczas Polaków z Kazachstanu. Muszą oni czekać w kolejce żeby złożyć dokumenty. Kiedyś w TVP pytano dwie Polki z Kazachstanu czy szybko udało im się załatwić powrót do ojczyzny. Jedna z nich odpowiedziała, że tak, bo tylko cztery lata. Cieszyła się z tego. Oni muszą zdać egzamin, udowodnić że są Polakami.
Ordo caritatis
Balli Marzec zwróciła uwagę, że w pierwszej kolejności należy pomagać rodakom:
Dlaczego państwo nie mogło przyjąć stu tysięcy Polaków z Kazachstanu, a przyjęło dwa miliony Ukraińców od ręki? I oferuje im takie same świadczenia, a nawet większe, niż Polakom. Nie mówiąc o darmowym transporcie, autostradach. W Polsce też są biedne matki i młodzież, są Polacy, którzy nie mają mieszkań, żadnego dobytku, są niepełnosprawni. W małych wsiach i miasteczkach są ludzie, których nie stać na elementarne rzeczy. Dlaczego Polska w pierwszej kolejności nie pomaga im? Dlaczego rząd nie zwrócił się o pomoc do Unii Europejskiej? Polacy, którzy martwią się o Polaków, i pytają, dlaczego mają finansować Ukraińców, są nazywani ruskimi agentami. Czy Polacy chcą ratować honor zachodu własnym kosztem? Trzeba ratować tak, żeby nie zagłodzić własnych dzieci.
Zofia Curkan, 104-letnia Polka z Odessy, to kolejna z ponad dwóch milionów uciekających z Ukrainy osób.
Od lat marzyła i planowała, by wrócić do Polski. Zofia Curkan jest najstarszą Polką z Odessy. Rosyjska napaść jest kolejną wojną, z którą musiała zmierzyć się w swoim życiu. Właśnie przeżyła kolejną ewakuację.
– przyznaje rodzina kobiety. 104-latka jest już bezpieczna w Polsce.
Nasza Babcia Zofia Curkan z domu Przetakowska w wieku 104 lat przeżyła właśnie kolejną w swoim życiu ewakuację. To prawdziwy cud, że dotarła do Warszawy z Odessy przez Mołdawię i Rumunię. Ona, która od dziesięciu lat nie opuszczała mieszkania na trzecim piętrze bez windy, jak zawsze dała radę
– piszą wnuki seniorki z Odessy pod zrzutką na sprzęt medyczny dla seniorki.
Ta starsza pani wiele przeszła i widziała skutki trwającej wojny na Ukrainie. Cały film z udziałem Zofii Curkan, nagranym z okazji jej urodzin, jest dostępny na TVP Polonia.
Rosyjski ostrzał sklepu w Siewierodoniecku, to przejaw desperacji i wrogości ze strony wojsk rosyjskich.
Rosyjscy żołnierze celowo ostrzelali osoby stojące w kolejce przed sklepem spożywczym w Siewierodoniecku. Są zabici i ranni, liczba ofiar jest ustalana
– poinformował na Facebooku szef ługańskiej obwodowej administracji wojskowej Serhij Hajdaj.
Wróg w cyniczny sposób pozbawia Ukraińców życia
– dodał Hajdaj.
Powtórzenie wczorajszego przypadku w supermarkecie w Charkowie. Okupanci wycelowali w sklep w Siewierodoniecku. Mamy zabitych i rannych, liczba się wyjaśnia. Orki cynicznie odbierają życie Ukraińcom! Specjalnie strzelali do kolejki! Ludzie po prostu przyszli po produkty…
Radny wspominał o ustawianiu przetargów, nepotyzmie, stawianiu wyżej interesów prywatnych firm nad gospodarność i dobro instytucji publicznych, w tym szpitali, w których mimo ogromnych środków oczekiwanie na zabieg trwa nieproporcjonalnie długo. Jak wskazał, znane są przypadki zwalniania doświadczonych lekarzy pracujących w szpitalu i zatrudniania na ich miejsce innych, zatrudnionych w innych miejscowościach, którzy dojeżdżają do szpitala co kilka tygodni. Ich przewagą w stosunku do lekarzy zatrudnionych wcześniej w szpitalu jest możliwość obsługi niezwykle drogiego sprzętu, zakontraktowanego w sposób niezgodny z procedurami, który dodatkowo nawet nie jest umieszczony na stałe w rzeszowskim szpitalu.
Co więcej, Radny podważył profil konserwatywny podkarpackiego oddziału partii – jak relacjonował, podpisywane są umowy z Unią Europejską zakładające przekazanie środków na potrzeby województwa w zamian za liberalizację podejścia m.in. do tzw. kwestii równościowych. Według niego Podkarpacie jest również regionem, w którym władze najbardziej kontrolowały kościoły w czasie pandemii.
Uchodźcy wolą jechać dalej?
Radny skomentował również kwestię pomocy uchodźcom z Ukrainy. Twierdzi, że uchodźcy wolą jechać dalej, nie chcą zostawać na Podkarpaciu, stąd jest jeszcze dużo miejsc. Podejmowane są działania zarówno stricte charytatywne, jak i inicjatywy duchowe takie jak Jerycho różańcowe, jednak sytuacja nie jest oczywista:
Nam się wydaje, że uchodźcy wyglądają tak jak w Syrii, idą gdzieś z tobołkami, w jednej koszuli, z jedną parą butów, a tu nasi uchodźcy po prostu dobrymi samochodami przyjeżdżają, stać ich na różne rzeczy, niektórzy nawet z wczasów przyjeżdżają, na przykład z Grecji, z Egiptu – powiedział.
Lider Polski 2050 Szymon Hołownia podkreślił, że aplikacja “Jeremi”, która będzie obsługiwana na Messengerze poprowadzi ukraińskich uchodźców przez różne etapy integracji, a także ma pomóc w załatwianiu spraw codziennych i urzędowych.
Bot pomógł już 200 osobom w sprawach administracyjnych. Zamierzamy uruchomić go już w ten weekend
Niedługo trzeba było czekać na reakcję internautów, którzy zauważyli, że nazwa aplikacji może się kojarzyć Ukraińcom z jednym z XVII wiecznych polskich książąt Jeremim Wiśniowieckim. Warto przypomnieć, że w szczególny sposób rozprawiał się z buntownikami m.in. nabijając ich na pal, aby ci mogli skonać w straszliwych męczarniach.
Niewielu jest w historii Polski powszechnie znanych ludzi o imieniu Jeremi a wśród tych niewielu najbardziej znanym z historii, literatury i filmu jest książę Jeremi Wiśniowiecki. U Hołowni chyba czytali „bryki” zamiast powieści Sienkiewicza i tak im się coś z czymś pokojarzyło
– skomentował skandaliczną nazwę bota Robert Winnicki.
Piotr Motyka: Parę dni temu Konfederacja zorganizowała konferencję “Tak dla pomocy, nie dla przywilejów” w odniesieniu do kwestii uchodźców z Ukrainy w Polsce. Jakie są główne postulaty w tym zakresie?
Michał Urbaniak: Polacy zdali test z moralności. Nikt nie powinien nas w tym momencie pouczać, jak mamy pomagać. Istnieje jednak granica, w której pomoc poprzez transfery socjalne dla dużych grup ludzi okaże się obciążeniem nie do udźwignięcia dla polskiego systemu.
Od początku wojny najlepiej sprawdziło się polskie społeczeństwo, a zawiodło państwo. Widzimy, że największy ciężar wzięli na siebie obywatele, natomiast rząd i samorządy zaproponowały szereg programów, które w tych obywateli uderzają. Przyznanie szeregu programów socjalnych uchodźcom (500+, 300+, kapitał opiekuńczy itd.) będzie gwoździem do trumny polskiej gospodarki. Zapłaci za to zwykły polski podatnik.
Takie pomysły wykraczają poza ramy pomocy osobom uciekającym przed wojną. Socjal może oznaczać osiedlenie na stałe olbrzymich mas ludzi utrzymywanych na koszt państwa.
Piotr Motyka: Czy uważa Pan, że w nachodzącym czasie uda się ułatwić Polakom dostęp do posiadania broni. Jakie rozwiązania powinny zostać wprowadzone?
Michał Urbaniak: Uważam, że presja w tej sprawie ma sens. Z mojej obserwacji wynika, że PiS-owcy mają niepisaną doktrynę dotyczącą blokowania wszelkich projektów innych partii. Albo odrzucą albo wyślą do sejmowej „zamrażarki”, więc naszym zadaniem jest konsekwentnie przypominać o temacie i rozmawiać w kuluarach o tym, co jest potrzebne.
Dziś Polska potrzebuje jak najłatwiejszego dostępu do broni dla Polaków, ale poza tym nie możemy zapominać o powszechnym przeszkoleniu wojskowym m.in. z obsługi broni palnej, które dziś powinno być absolutnym priorytetem dla państwa polskiego. Do tego nie wystarczy nowa ustawa o obronie Ojczyzny, która ma pewne mankamenty. Tu trzeba szerszego systemowego podejścia do szkoleń już od czasu ostatnich klas szkoły średniej.
Piotr Motyka: Czy obecna sytuacja może stać się wyzwaniem dla polskiego rolnictwa, na którym spocznie szczególne zadanie zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego w Europie i świecie?
Michał Urbaniak: Wiemy, że Ukraina w tym roku nie obsieje swoich pól. To może wpłynąć na ten i przyszły sezon, bo nie wiemy jak długo będzie trwała ta wojna. Ukraina sprzedawała bardzo dużo produktów do krajów, które często niebyły wstanie samemu ich wyprodukować. To są rynki, które niedługo będą potrzebowały nowych dostaw.
To jest pewien obowiązek naszych polskich rolników, by te rynki zapełnić. Oczywiście musimy zadbać najpierw o własne bezpieczeństwo żywnościowe, a dopiero za tym iść i sprzedawać tam, gdzie produkty rolne będą potrzebne. Żeby móc rozwijać nasze rolnictwo musimy zatrzymać chore projekty Unii Europejskiej – NIE dla #EuropejskiZielonyŁad!
Co do zasady, projekt Fit for 55 i Europejski Zielony Ład w tym momencie powinny być bezwzględnie zawieszone, a nie przyspieszone i wprowadzane tylnymi drzwiami. Jeśli projekty zostaną wprowadzone w życie, to w połączeniu z wojną mogą doprowadzić nawet do głodu, a z pewnością do zapaści rolnictwa w Polsce i innych krajach UE.
Piotr Motyka:W jaki sposób możemy chronić naszą gospodarkę przed skutkami konfliktu na Ukrainie?
Michał Urbaniak: Na to pytanie ciężko udzielić jednoznacznej i prostej odpowiedzi. To co jest pewne to fakt, że nasza gospodarka ucierpi. Na pewno potrzeba ograniczenia skutków inflacji, nadwyrężenia budżetu w związku z mocno rozbudowywanymi transferami socjalnymi, maksymalną możliwą obniżką cen paliw, a także zabezpieczenia energetycznego. Rząd i reszta klasy politycznej powinni zrewidować poglądy na temat transformacji energetycznej. Nie jestem przeciwnikiem zielonej energii, uważam, że to korzystny dla środowiska kierunek, ale wszystko musi odbywać się na zasadach racjonalnego i stopniowego transformowania, gdzie zapewnia się wiele alternatyw. Dziś dzięki węglowi możemy uchronić się przed problemami państw, niemal w pełni zależnych, jako alternatywy dla OZE. Zatem priorytet to miks energetyczny oparty o elektrownie jądrowe, węgiel, OZE i w ostateczności gaz.
Piotr Motyka: Jak zapatruje się Pan na współpracę między różnymi grupami regionalnymi w Polsce, na przykład między Kaszubami i Góralami?
Michał Urbaniak: Bardzo pozytywnie zapatruje się na współpracę regionalną i na rzecz regionalizmów w ramach naszego narodu. Regionalizmy to nie separatyzmy, jesteśmy jednym narodem o różnych regionalnych historiach i odcieniach kultury polskiej. Jako rodzinnie mocno związany z Kaszubami, uważam, że historia i mentalność Kaszubów pięknie wpisuje się w naszą polską mozaikę etnograficzną. Jako narodowiec uważam, że siła Polski jest właśnie w poczuciu jedności przy pełnym poszanowaniu i pielęgnowaniu regionalizmu i swoich małych ojczyzn. To ważne by zwłaszcza młodzi ludzie w dobie postępującej globalizacji, konsumpcjonizmu, a przez to częstych problemów wewnętrznych z poczuciem własnej tożsamości pielęgnowali te więzi i tradycje, które są im najbliższe z domu. W końcu człowiek jako istota społeczna w swej naturze ma głęboką potrzebę samookreślenia skąd się wywodzi, jaki to niesie ze sobą bagaż i dokąd może go to zaprowadzić.
Piotr Motyka: Życzę powodzenia i zdrowia, serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Bóg zapłać!
Ludzie będą musieli zabrać głos i odpowiedzieć na taką czy inną formę kompromisu, a to czym będą, jest przedmiotem naszych rozmów i porozumienia między Ukrainą a Rosją
– przedstawił Wołodymyr Zełeński w wywiadzie dla ukraińskiego nadawcy “Suspilne”.
Dodał, że kwestie, które mogłyby zostać poruszone w referendum, mogą dotyczyć terytoriów okupowanych przez siły rosyjskie, w tym Krymu, lub gwarancji bezpieczeństwa oferowanych Ukrainie przez kraje NATO w zastępstwie członkostwa w Sojuszu.
Wszyscy już to zrozumieliśmy. Nie jesteśmy akceptowani w NATO, ponieważ państwa członkowskie boją się Rosji. To wszystko. Musimy się uspokoić i powiedzieć: Ok. Będą konieczne inne gwarancje bezpieczeństwa
– podkreślił Prezydent Ukrainy.
Są kraje NATO, które chcą być gwarantami bezpieczeństwa Ukrainy, które są gotowe zrobić wszystko, co Sojusz musiałby zrobić, gdybyśmy byli jego członkami. Myślę, że to normalny kompromis
– zauważył Zełeński, wskazując nie bezpośrednio m.in. na Polskę.
Zdaniem Wołodymyra Zełenskiego kwestie gwarancji bezpieczeństwa będą wymagać zmian konstytucyjnych i zmian w ustawodawstwie ukraińskim.
Powiedział też, że jego kraj nie może spełnić ultimatum Rosji, np. oddać Charkowa, Mariupola czy Kijowa. Jednoznacznie podkreślił, żeby to miało miejsce Ukraina musi w całości zostać pokonana.
Ukraina nie może wykonać ultimatum Federacji Rosyjskiej. Trzeba wszystkich nas zniszczyć, wtedy ich ultimatum będzie spełnione. Na przykład – oddać Charków, Mariupol czy Kijów. Ani mieszkańcy Charkowa, ani Mariupola, ani Kijowa, ani też ja, prezydent – nie możemy tego zrobić
– stwierdził Wołodymyr Zełeński.
Tłumaczył, że mieszkańcy zajętych przez Rosjan miast na południu Ukrainy już pokazali swoją postawę wobec Rosjan. Gdy ci instalują flagę rosyjską, mieszkańcy ją zdejmują.
Pobili człowieka, więc ludzie ukryli się, ale w nocy przyszli i zdjęli flagę
– relacjonował ukraiński przywódca.
Ponownie podkreślił, że ultimatum ze strony Rosji mogłoby zostać zrealizowane tylko w sytuacji, gdyby Ukraina została całkowicie zniszczona.
Możemy spełnić ultimatum tylko wtedy, gdy nie będziemy istnieć
Wizyta Prezydenta Andrzeja Dudy w Bułgarii / Fot. PAP/Leszek Szymański. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
We wtorek Prezydent Andrzej Duda udał się do Sofii, aby spotkać się z bułgarskim Prezydentem Rumendem Radewem.
Spotkanie miało na celu omówienie strategii przed najbliższym szczytem Sojuszu Północnoatlantyckiego w Brukseli.
Stwierdził również, że rosyjska inwazja jest porażką polityczną oraz w dużym stopniu militarną.
Porównywał on rosyjskie ataki na obiekty cywilne do tych, których dopuszczali się nazistowskie Niemcy w czasie okupacji podczas II wojny światowej.
Wyraził nadzieję, że rosyjscy przywódcy zostaną rozliczeni za zbrodnie wojenne, których się dopuścili.
Podczas wspólnego oświadczenia dla prasy prezydent Andrzej Duda podziękował za spotkanie, które zostało zorganizowane w celu omówienia wspólnej strategii.
Spotkaliśmy się z prezydentem Bułgarii po to, żeby omówić sytuację bezpieczeństwa i aktualne wyzwania, także żeby wspólnie przygotować się do nadchodzącego szczytu NATO w Brukseli, gdzie będziemy obecni
– powiedział Prezydent Andrzej Duda.
Zaznaczył, że szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego ma charakter wyjątkowy i nagły, bo planowany szczyt miał się odbyć dopiero w czerwcu w Madrycie. Jak wyjawił, został on zorganizowany ze względu na rosyjską agresję na Ukrainie.
Ten służył przede wszystkim bieżącemu przedyskutowaniu sytuacji wojennej, jaka ma miejsce na Ukrainie na skutek rosyjskiej agresji na to państwo. Omówieniu wszystkich wyzwań, jakie w związku z tym pojawiły się jako nowe przed Sojuszem; temu, w jaki sposób Sojusz powinien jak najszybciej zaadaptować się do nowej sytuacji, którą kreuje agresywna postawa Rosji i w jaki sposób Sojusz powinien na to odpowiedzieć
– tłumaczył polski przywódca.
Przygotować się do tego, aby te poważne, daleko idące i o skutkach wieloletnich czy wręcz wielodziesięcioletnich decyzje mogły zostać w Madrycie jak najszybciej podjęte i zrealizowane
– dodał.
Zaznaczył, że głównym tematem spotkania była sytuacja na Ukrainie. W tym kontekście polski prezydent zwrócił uwagę, że rosyjska agresja nie przebiega tak, jak zaplanował to sobie Władimir Putin, gdyż myślał on, że w ciągu kilku dni opanuje Ukrainę.
W jego ocenie rosyjska inwazja jest polityczną klęską Kremla, a także w dużym stopniu militarną porażką rosyjskiej armii.
Dzięki niezwykłemu bohaterstwu, odwadze, umiejętnościom bojowym, doświadczeniu obrońców Ukrainy, staje się ona powoli dla Rosji koszmarem
Prezydent Andrzej Duda powiedział, że Rosja dopuszcza się nie pierwszy raz brutalnego łamania prawa międzynarodowego.
Dopuściła się go, atakując Gruzję w 2008 r., potem atakując w 2014 r. Ukrainę, a dzisiaj dopuszczając się inwazji brutalnej na to państwo, mordując niewinnych cywilnych ludzi. Działa w sposób absolutnie nie do zaakceptowania, który musi być sankcjonowany przez międzynarodową wspólnotę
– przekonywał Duda.
Wyraził przy tym nadzieję, że w przyszłości konkretne osoby odpowiedzialne za wojnę, ataki na cywilne osiedla i terror będą odpowiadały przed międzynarodowymi trybunałami za zbrodnie wojenne.
Wierzę w to głęboko, że świat będzie potrafił te zbrodnie w sposób skuteczny rozliczyć tak, aby zniechęcić wszystkich innych potencjalnych przywódców i dowódców, którzy w sposób bandycki będą chcieli realizować swoje zbrodnicze cele
– powiedział Prezydent Polski, wyrażając nadzieję na rozliczenie rosyjskich zbrodni wojennych.
Mam nadzieję, że w przyszłości osoby odpowiedzialne za ataki na osiedla, za zabijanie cywilów, za terror, będą odpowiadały przed międzynarodowymi trybunałami za zbrodnie wojenne — Prezydent @AndrzejDuda. pic.twitter.com/eI1sZYU54y
Jego zdaniem to, co obserwujemy na Ukrainie, ma precedens w czasach II wojny światowej podczas agresji hitlerowskich Niemiec.
Dzisiaj dokładnie tak samo zachowuje się armia rosyjska, tak samo zachowują się rosyjscy przywódcy, jak Hitler, jak niemieckie SS, jak niemieccy piloci faszystowskiej armii
– porównywał Duda.
Dodał, że dochodzi do mordów, z którymi wolny świat nigdy nie może się pogodzić.
Mam nadzieję, że najbliższy szczyt NATO w Brukseli w sposób jednoznaczny stanie na straży wolnego świata, stanie także na straży wolności, niepodległości i suwerenności Ukrainy, a przede wszystkim normalnych możliwości życia i rozwoju, ukraińskiego życia i rozwoju
Renault zawiesił produkcję w zeszłym miesiącu z powodu braku części i problemów logistycznych. Decyzja Renault o wznowieniu produkcji w poniedziałek ma poparcie francuskiego rządu, który jest jego największym udziałowcem
– podaje agencja Reuters.
Renault posiada pakiet większościowy fabryk Avtovaz, które w ostatnich tygodniach częściowo wstrzymały produkcję w zakładzie Toljatii nad Wołgą oraz w Łżewsku.
Sankcje nałożone na Rosję obejmują zakaz eksportu półprzewodników, które są główną przyczyną wstrzymywania produkcji samochodów w fabrykach.
Od firm, które pozostały w Rosji, opinia publiczna domaga się zmiany decyzji i wycofania z tamtejszego rynku. Chodzi m.in. o szwajcarską grupę spożywczą Nestle czy francuskie sieci Leroy Merlin, Decathlon oraz Auchan.