Pomnik w Jedwabnem.

Pomnik w Jedwabnem. / Fot. Fotonews/Wikimedia Commons

Film został pokazany w Warszawie podczas II dnia konferencji z okazji 30-lecia tygodnika Najwyższy Czas. Konferencja powinna odbyć się już dwa lata temu, ale z powodu rzekomej pandemii nie można było jej zorganizować. Pierwotna lokalizacja konferencji (podobnie jak w wypadku filmu Sumlińskiego) została odwołana przez właścicieli lokalu „z przyczyn technicznych”. Zazwyczaj oznacza to nakaz Żydów i ich sługusów. Z kolejnej lokalizacji usiłowali oni też przegonić organizatora pokazu.

Zobacz także: Transformacja energetyczna. Polska rezygnuje z rosyjskich surowców

„Jedwabne. Historia prawdziwa”

Dokument „Jedwabne. Historia prawdziwa” to jeden z eleatów projektu badawczego nad niemiecką zbrodnią w Jedwabnem realizowanego przez profesora Marka Chodakiewicza z USA i Tomasza Sommera (wydawcę tygodnika „Najwyższy Czas” i wielu prawicowych publikacji). W ramach tego projektu ukazała się gigantyczna dwutomowa monografia zawierające setki dokumentów o tej niemieckiej zbrodni, krótsza książka, zawracając streszczenie ustaleń naukowców i film dokumentalny. Projekt został sfinansowany ze zbiórki publicznej i oparty na odtajnionych dzięki wieloletniej batalii sądowej utajnionych aktach śledztwa IPN w sprawie Jedwabnego.

Z filmu można się dowiedzieć, że Niemcy palili ludzi w stodołach nie tylko na terenach okupowanej Polski, ale też w Europie Zachodniej. Jak wynika z Wikipedii „13 kwietnia 1945 roku, na terenie majątku ziemskiego Isenschnibbe, w pobliżu północnoniemieckiego miasta Gardelegen, niemieccy strażnicy zamknęli 1016 więźniów, których gnano z ewakuowanych obozów Mittelbau-Dora i Hannover-Stöcken, w wielkiej, murowanej stodole, którą następnie podpalili. Większość więźniów spłonęła żywcem; do próbujących uciekać strzelano. Zbrodnię wykryto dwa dni później, gdy teren ten został zajęty przez żołnierzy 102 Dywizji United States Army. Jedenastu więźniów odnaleziono żywych – 7 Polaków, 3 Rosjan i 1 Francuza. Zeznania ocaleńców zostały zebrane i opublikowane przez Melchiora Wańkowicza w 1969, w książce „Od Stołpców po Kair””.

Z Wikipedii można się dowiedzieć o masakrze we francuskim mieście Oradour, gdzie „10 czerwca 1944 r. oddział niemieckich wojsk Waffen-SS wchodzący w skład 2 Dywizji Pancernej SS »Das Reich« wymordował niemal całą ludność miasteczka, w odwecie za zabicie przez Resistance (francuski ruch oporu) oficera SS Helmuta Kämpfe. Zamordowano 642 osoby – mężczyzn, kobiety i dzieci. Niemcy wprowadzili mężczyzn do stodół, a następnie rozstrzelali, a kobiety i dzieci zamknęli w kościele, który podpalili. Żołnierze wrzucali przez okna granaty, a próbujących uciec zabijali seriami z broni maszynowej”.

Dokument sfinansowany ze zbiorki publicznej

Reżyser i scenarzysta filmu Tomasz Sommer (autor wielu prac o Operacji Polskiej – sowieckim ludobójstwie etnicznym na Polakach w 1938) jest współautorem pracy „Jedwabne. Historia Prawdziwa”. Praca ta składa się z dwu tomów – 660 stron ma tom pierwszy i 1400 stron tom ma drugi zawierający 299 głównie zeznań świadków. Obok Tomasza Sommera współautorami tej pracy są profesor Marek Chodakiewicz i Ewa Stankiewicz (nie ta od katastrofy Smoleńskiej). Praca została opublikowana dzięki publicznej zbiórce, w której 441 darczyńców wpłaciło 124.342 (środki te przeznaczone będą też na publikację popularnonaukową, filmy na You Tube i konferencje naukowe).

W książkach i filmie Tomasz Sommer ukazał: szokujące kulisy utajnienia akt śledztwa IPN w sprawie Jedwabnego, bezpodstawne oskarżenia kierowane pod adresem Polaków, oparcie akt IPN na podstawie stalinowskich przepisów będących kalką sowieckich, ignorowanie przez ”historyków” z III RP i całego świata faktowi wymuszania na Polakach przez komunistyczną bezpiekę fałszywych samooskarżeń torturami (tak jak to się stało w wypadku Jedwabnego), odpowiedzialność Niemców za mord w Jedwabne, zablokowanie ekshumacji w Jedwabnem przez Lecha Kaczyńskiego na żądanie Żydów, psychologiczne i socjologiczne mechanizmy kreowania fałszywych świadectw wykorzystane do szkalowania Polaków.

Sommer i Chodakiewicz

Narratorem w filmie jest Grzegorz Braun. W roli eksperta występuje Tomasz Sommer i profesor Marek Chodakiewicz z USA. Dokument zawiera fabularyzowane wstawki (rekonstruktorzy odgrywają rolę niemieckich żołnierzy, polskich chłopów i mordowanych Żydów) oraz efekty specjalne (płonącą stodole). Film jednoznacznie ukazuje, że zbrodnia była dziełem Niemców, kłamstwa o rzekomej polskiej odpowiedzialności opierały się na fałszywych relacjach Szmula Wasersztejna (autorzy filmu w satyryczny sposób wyśmiali surrealistyczne ‘’wspomnienia’’ owego Żyda), oskarżyli ówczesne władze IPN, ówczesnego premiera Buzka, ówczesnego prezydenta Kwaśniewskiego, ówczesnego prymasa Glempa o powtarzanie (wbrew faktom i ustaleniom śledztwa) antypolskich żydowskich kłamstw o polskiej odpowiedzialności za tę niemiecką zbrodnię, Żydów i ówczesnego ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego o zablokowanie ekshumacji co umożliwiło ukrycie prawdy o niemieckiej odpowiedzialności za Jedwabne.

Film Sommera o Jedwabnem jest obiektywny. Twórcy filmu uczciwie wielokrotnie informują o tym, że są liczne sprzeczne ze sobą relacje i nie można, na ich podstawie stwierdzić jak wyglądała zbrodnia. Wyniki śledztwa wykazały, że żydowskie relacje są kłamliwe, więc nie ma podstaw do oskarżeń Polaków o tę niemiecką zbrodnię na Żydach. Polskie relacje wskazujące na Niemców wielokrotnie znajdują odzwierciedlenie w materialnych dowodach.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Ostrzelano zakłady przemysłowe w obwodzie chmielnickim

Ostrzelano zakłady przemysłowe w obwodzie chmielnickim / Fot. Twitter

Nocny ostrzał

Ostrzelano zakłady przemysłowe w obwodzie chmielnickim, tak poinformował przewodniczący obwodowej administracji państwowej Serhij Gamalij na opublikowanym przez portal NEXTA wideo.

Zakłady przemysłowe w obwodzie chmielnickim zostały w nocy uderzone, informuje przewodniczący obwodowej administracji państwowej Serhij Gamalij

– napisał portal NEXTA.

Eksplozja w regionie Chmielnickim zeszłej nocy

– opisuje NEXTA.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tomasz Sommer

Tomasz Sommer / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Zobacz także: Były generał NATO nie ma wątpliwości. Putin przeszkodą w drodze do pokoju

Rozmowa rozpoczęła się od skomentowania muralu, który pojawił się w Warszawie przez inicjatywę portalu Onet, na którym widnieje napis „Chwała Ukrainie”. Mural wydaje się naszemu rozmówcy nie ma miejscu ze względu na oczywiste konotacje z ludobójczymi organizacjami Ukraińskimi, które pod tym hasłem zabijali m.in. Polaków.

Pan Zełeński podczas swoich licznych wypowiedzi daje do zrozumienia, że nie do końca orientuje się w swojej historii, bo raz wspomniał, że Ukraińcy nikogo nie mordowali – oczywiście mordowali. Z kolei w Knessecie z jakichś przyczyn powiedział, że Ukraińcy Żydom tylko pomagali, a wiemy, że to jest oczywista nieprawda, wiemy, że Ukraińcy nie tylko Żydów mordowali, OUNowcy, Banderowcy, ale można powiedzieć, że robili to z wyjątkową gorliwością.

Gość Mediów Narodowych skomentował również kwestię przyjmowania przez Polskę tak wielu ukraińskich uchodźców.

Pojawiają się głosy, np. w The Times, że Polacy powinni otrzymać pokojową nagrodę nobla. Ja uważam, że jest to po prostu pewnego rodzaju wyczucie ze strony Polaków, że lepiej pomóc Ukraińcom samemu, niż robić to za pośrednictwem państwa, bo jeśli zrobi się to za pośrednictwem państwa, to wszyscy za to gorzko zapłacą i będą same problemy. (…) Pomysł państwa będzie po prostu – nałożyć jakiś podatek i najpierw te pieniądze z ludzi wydusić, a potem je jakoś przekazać, bo oczywiście będzie wiązało się z marnotrawstwem.

Pojawił się również temat asymilacji ukraińskich uchodźców.

Uważam, że dzieci przyjmowane do szkół powinny się uczyć po polsku, mieć możliwość szybkiej nauki tego języka, bo tworzenie oddzielnego systemu szkolnictwa to oczywiście absurd i rzecz niemożliwa. A ci, którzy chcą się tu na stałe osiedlić, jeśli się znaturalizują będzie im tylko lepiej. Podobnie dzieje się z Polakami w Wielkiej Brytanii. Nie uważam też absolutnie, by przyjmowanie Ukraińców było promowaniem banderyzmu.

Asymilacja Ukraińców jest zgodna z wizją narodowców okresu międzywojennego, kiedy istniała w Polsce duża mniejszość ukraińska. Podobną sytuację mamy obecnie. Pojawia się pytanie co robi w tej sytuacji polski rząd i czy nie jest to dobry moment na wyjaśnienie trudnych tematów w polsko-ukraińskiej historii.

Pewne rzeczy trzeba wyjaśnić. Nie ma symetrii między tym, co robiły oddziały polskie a tym, co robili OUNowcy. Ukraińcy weszli niestety w ton propagandy rosyjskiej i próbując już od wielu lat taką symetrię tworzyć twierdząc, że to nie była akcja ludobójcza, antypolska tylko konflikty narodowościowe w których uczestniczyli zarówno Polacy, jak i Ukraińcy, ale to jest oczywiście nieprawda. I nie ma innej metody nacisku na Ukraińców, którzy w czasie pokoju nie tyle nie chcieli pomóc co nawet pozwolić na działania ekshumacyjne. (…) Choć może to jest problem bardziej po stronie polskiej niż ukraińskiej, gdyby polskie władze postawiły sprawę na ostrzu noża sprawa dawno  byłaby rozwiązana. Teraz jest idealny moment, żeby tę sprawę wyjaśnić, ale nie widzę tu żadnych ruchów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zofia Curkan

Zofia Curkan / Fot. YouTube

Polka Zofia Curkan z Odessy z powodu wojny na Ukrainie została przewieziona do Polski.

Prezydent Andrzej Duda nadał polskie obywatelstwo Zofii Curkan, urodzonej w 1917 roku najstarszej Polce z Odessy; w środę prezydent przekazał na jej ręce akt nadania obywatelstwa

– przekazała Kancelaria Prezydenta.

Urodzona w 1917 r. pani Zofia Curkan jest najstarszą Polką z Odessy. Rosyjska napaść na Ukrainę to kolejna wojna, z którą musiała zmierzyć się w swoim życiu

– podała na Twitterze prezydencka kancelaria.

Pani Zofia Curkan nigdy nie przestała pielęgnować polskich tradycji, kultury i języka. W listopadzie 2021 dostała paszport.  Jej wielkim marzeniem było, aby jeszcze raz zobaczyć swoją ojczyznę

– podkreśliła KPRP.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Według szacunków z ponad 2 mln uchodźców z Ukrainy około 600-700 tys. ma możliwość podjęcia pracy w Polsce.
  • Obecnie 34% polskich firm zatrudnia pracowników z Ukrainy, co stanowi wzrost o 6 punktów procentowych w stosunku do ubiegłego roku.
  • Co piąta firma deklaruje chęć zatrudnienia pracownika z Ukrainy w ciągu najbliższych 12 miesięcy.
  • Zobacz także: Skandaliczny artykuł Onetu! Oskarżają uniewinnionego przez sąd kard. Pella

Według przeprowadzonego przez Personnel Service „Barometru Polskiego Rynku Pracy 2022”, 34 proc. firm zatrudnia obecnie pracowników z Ukrainy – o 6 pkt proc. więcej niż rok temu. Ponadto co piąta firma planuje zatrudnić pracownika z Ukrainy w ciągu najbliższego roku. I tam Ukraińcy dostali wielką szansę, aby się sprawdzić i objąć prowadzenie w poszukiwaniu dobrej pracy. W takim przypadku muszą oni przygotować swoje kwalifikacje i sporządzić profesjonalne CV. Ponieważ w ostatnich czasach Ukraińcy mają duże szanse na zdobycie pracy, pracę dostaną ci, którzy potrafią ją subtelnie zaprezentować. Sektory, w których największa liczba pracodawców planuje zatrudniać Ukraińców to HoReCa (hotele, restauracje, catering), usługi, produkcja i budownictwo.

Możliwości polskiego rynku pracy

Według Kamila Sobolewskiego, ekonomisty Pracodawców RP około 600-700 tys. uchodźców z Ukrainy może podjąć pracę w Polsce. Zmiany ustawowe mogą również ułatwić przyjmowanie Ukraińców na dłuższy czas. Tymczasem według danych GUS w Polsce dysponujemy obecnie 140 tys. wakatów. Liczy jednak, że pracodawcy wytworzą dodatkowe miejsca pracy.

Rynek “wchłonie” pracowników z Ukrainy

Podobnego zdania jest prezes Personnel Service, Krzysztof Inglot, który twierdzi, że nie mamy do czynienia z “zalaniem” polskiego rynku nadmiarem rąk do pracy. On również liczy na pojawienie się większej liczby miejsc pracy, spowodowanych wycofywaniem się firm z Białorusi i Rosji i przenoszeniem produkcji do Polski. Wyraził również nadzieję, że w najbliższej przyszłości to polskie firmy i polscy pracownicy będą jeździć na wschód i odbudowywać zniszczoną przez wojnę ukraińską infrastrukturę.

Rotacja

Krzysztof Inglot zauważył również, że nastąpiła pewna rotacja, podczas gdy obserwowaliśmy ciągły napływ uchodźców wojennych, z końcem lutego terytorium Polski opuściło około 150 tys. Ukraińców, głównie mężczyzn, pracowników sektorów takich jak transport, logistyka czy budownictwo. Co ciekawe jest to dużo mniej niż dwa lata temu, gdy zaczynała się pandemia Covid-19 – wtedy terytorium Polski opuściło około 250 tys. Ukraińców.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Ukraina

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter/NEXTA

  • Po spotkaniu w Stambule strona rosyjska zapowiedziała ograniczenie swojej aktywności militarnej w Kijowie i Czernichowie.
  • Strona ukraińska potwierdziła, że kilka jednostek rosyjskich rozpoczęło wycofanie się ze wspomnianych wyżej miast.
  • Szef ukraińskiego wywiadu wojskowego uważa, że Rosja chce uskutecznić na Ukrainie tzw. Scenariusz Koreański.
  • Zobacz także: Rosjanie blokują statki na Morzu Czarnym. Świat zagrożony brakiem żywności

W ubiegły czwartek odbyło się spotkanie przedstawicieli Rosji i Ukrainy w Stambule. Skutkiem tego spotkania była zapowiedź ze strony Rosji o częściowym wycofaniu z Kijowa i Czernichowa, co w kolejnych dniach potwierdziła strona ukraińska. Pojawiły się jednak ostrzeżenia ze strony Sztabu Generalnego Ukrainy o możliwych atakach na infrastrukturę cywilną i wojskową dokonywanych potencjalnie przez wycofujące się rosyjskie jednostki, które podobno mają jednocześnie mieć problemy ze sformowaniem oddziałów ze względu na odmowy rosyjskich żołnierzy we wzięciu udziału w tzw. specjalnej operacji na Ukrainie.

Scenariusz koreański

Generał Kyrylo Budanov, szef ukraińskiego wywiadu wojskowego ocenia, że rosyjska ofensywa na Kijów upadła, co znaczy, że Rosja nie jest w stanie przejąć kontroli nad Kijowem i obalić ukraińskiego rządu. Natomiast skupienie wysiłków na wschodniej części Ukrainy, w oczach Budanova wskazuje na próbę realizacji tzw. scenariusza koreańskiego na Ukrainie, czyli podzielenia jej nie część okupowaną i nieokupowaną.

Zmiana strategii

Według amerykańskich urzędników komentujących sytuację na Ukrainie dla CNN, w strategii Rosji można za zauważyć zwrot w kierunku południowym i wschodnim. Oceniają, że nie jest to chwilowe przegrupowanie sił, a trwała zmiana strategii. Jednak same zapowiedzi Rosji dotyczące ograniczenia jej aktywności militarnej spotkały się raczej ze sceptyczną reakcją zachodu. Zarówno przedstawiciele Stanów Zjednoczonych, jak i Wielkiej Brytanii sugerują, żeby zaczekać na czyny Federacji Rosyjskiej i nie cieszyć się z samych deklaracji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

cnn.com

Putin

Władimir Putin na wiecu poparcia dla wojny. / Fot. PAP/EPA/VLADIMIR ASTAPKOVICH / SPUTNIK / POOL Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Opozycjonista na emigracji, Michaił Chodorkowski, w rozmowie z francuskim dziennikiem “Le Figaro” przewiduje, że kolejnym celem ataku Putina ma być Polska lub kraje bałtyckie. Według Chodorkowskiego propaganda rosyjska już przygotowuje rosyjską opinię publiczną o konieczności utworzenia korytarza lądowego do Kaliningradu oraz konieczności ukarania Polski. W jego opinii nie jest wykluczone bombardowanie Polski.

Rosja jest już w stanie wojny z NATO

Opozycjonista uważa, że Putin już obecnie jest w stanie wojny z NATO, a wszelkie próby porozumienia, chociażby ze strony prezydenta Francji, Emmanuela Macrona, odbiera jako oznakę słabości i zachętę do dalszego działania. Prezydent Macron nie jest dla niego przedstawicielem demokracji, a jedynie mniejszości – to Putin ma być w swoich oczach reprezentantem większości i prawdziwej demokracji, jaką jest Rosja.

Imperialistyczne plany Putina

Chodorkowski twierdzi również, że Putin, pod koniec życia, chce stworzyć imperium i nie zamierza zatrzymać się na Ukrainie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

forsal.pl

Matka Boża z Fatimy

Matka Boża z Fatimy / Fot. Twitter

  • W najbliższą sobotę tj. 2 kwietnia kobiety z Krakowa zapraszają na różaniec wynagradzający z okazji pierwszej soboty miesiąca.
  • Warto przypomnieć, że podczas objawień Najświętszej Maryi Panny w Fatimie poprosiła ona dzieci i świat, aby odmawiać różaniec w każdą pierwszą sobotę, aby błagać Boga o przebaczenie grzechów.
  • Matka Boska podkreśliła, że jest to szczególny czas, gdy może wypraszać dary u swojego Syna.
  • Zobacz także: Szefowa Kancelarii Prezydenta: “Duda spotka się z Papieżem”

Kobiety Krakowa odpowiadają na wezwanie Maryi z Fatimy. Idąc za przykładem naszych przodków, świętych polskich kobiet, patriotek, które umiały paść na kolana i błagać Boga o przebaczenie grzechów i błogosławieństwo dla siebie , dla rodzin, naszej Ojczyzny i całego świata podejmujemy nabożeństwo wynagradzające Pierwszych Sobót

– czytamy w ogłoszeniu organizatorów.
https://www.facebook.com/events/792400761728718/?acontext=%7B%22event_action_history%22%3A[%7B%22mechanism%22%3A%22search_results%22%2C%22surface%22%3A%22search%22%7D]%2C%22ref_notif_type%22%3Anull%7D

Pragniemy wynagradzać naszej Matce i Królowej za zniewagi i bluźnierstwa jakich doznaje ona szczególnie na ziemi polskiej. Pokutujemy za grzechy nasze i innych grzeszników zwłaszcza za grzech aborcji

– dodają.

Organizatorzy zapraszają wszystkie i pobożne kobiety do przybycia do kościoła Bożego Ciała w Krakowie na godzinę 8.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

pch24.pl

Kardynał George Pell

Kardynał George Pell / Fot. Twitter

  • W środę na łamach portalu Onet ukazał się skandaliczny artykuł nt. przyjazdu kard. Georga Pella do Torunia na wielkopostne rekolekcje.
  • Autorzy zaatakowali australijskiego kapłana w sposób gorszący, insynuując mu molestowanie dzieci.
  • Powoływano się na fałszywe oskarżenia, z których blisko dwa lata temu został uniewinniony przez australijski Sąd Najwyższy.
  • Zarówno internauci, dziennikarze, jak i kapłani skrytykowali haniebny artykuł Onetu, który w sposób negatywny starał się opisać postać niewinnego kardynała.
  • Zobacz także: Reforma Kurii Rzymskiej. Franciszek umacnia swoją pozycję

Już od samego początku w artykule panuje narracja przedstawiająca postać kardynała jako pedofila, molestującego dzieci. Warto jednak podkreślić z całą mocą, że kard. Pell został uniewinniony przez australijski Sąd Najwyższy i zarazem został on wypuszczony na wolność. Poszkodowany przez antyklerykalne władze kapłan spotkał się nawet z Papieżem Franciszkiem, który nie ukrywał swojej radości z oczyszczenia zarzutów swojego brata w kapłaństwie.

Redakcja poprosiła o opinię działacza Polski Laickiej, Arkadiusza Brodzińskiego, który nie krył swojej złości z przyjazdu cenionego kardynała. Jego zdaniem Kościół chce przykryć problemy z pedofilią poprzez rzekomą walkę z opinią publiczną i mediami.

Moim zdaniem ten kardynał przyjeżdża do Torunia, by pokazać, że problem pedofilii został wyolbrzymiony i zarzuty wobec hierarchów są nieraz nieprawdziwe. Czemu ojciec Rydzyk tak bardzo nie zajmuje się ofiarami pedofilów albo księdzem z diecezji toruńskiej, który jako pedofil był przenoszony do innej parafii? Lepiej pokazywać, że Kościół jest niewinny?

– czytamy w artykule Onetu.

W późniejszym czasie, pod wpływem presji społecznej zmieniono początkowy tytuł artykułu “Prowokacja o.Rydzyka? Oskarżany ws. pedofilii “kardynał-męczennik” w Toruniu” na bardziej stonowany i zgodny z prawdą “Skazany i uniewinniony “skarbnik Watykanu” przyjedzie do Torunia”, lecz niesmak pozostał, a sama treść artykułu nadal pokazuje sporą dawkę nienawiści wobec Kościoła Katolickiego i duchownych, czasem niesłusznie skazanych za pedofilię.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Internauci krytykują skandaliczny artykuł

Internauci, dziennikarze oraz kapłani od razu wychwycili oburzający artykuł Onetu poddając go mocnej krytyce. Jedną z pierwszych osób, która wychwyciła skandaliczny tekst była dziennikarka Gościa Niedzielnego, Agnieszka Huf.

Hej, Onet, czy znacie pojęcie “uniewinniony”? Prowokacją nie jest zaproszenie kard. Pella do Torunia, ale jest nią bez wątpienia ten tytuł i cały wydźwięk artykułu. Jak w tym dowcipie, że “niesmak pozostał”, tak? Strasznie to słabe…

– napisała Agnieszka Huf z Gościa Niedzielnego, krytykując prowokacyjny nagłówek Onetu.

Podobnie ks. Daniel Wachowiak, proboszcz parafii w wielkopolskiej Piłce postanowił odnieść się krytycznie do rzeczonego artykułu Onetu.

Onet dał dzisiaj kolejny raz popis swego prymitywnego definiowania świata, polany antyklerykalnym sosem. Tym razem niesłusznie skazanego australijskiego kard. Pella opisał tak, jakby nie został zrehabilitowany z powodu zarzucanej mu zbrodni. Podłość i małostkowość

– podkreślił ksiądz Wachowiak.

onet.pl, medianarodowe.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. YouTube

  • We wtorek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow ostrzegł kraje kupujące od Rosji surowce naturalne, że transakcje muszą być dokonywane w rublach.
  • Niemiecki Minister Gospodarki Robert Habeck w odpowiedzi, ostrzegł niemieckich konsumentów przed ewentualnym niedoborem gazu.
  • Zaapelował, aby wszyscy odbiorcy, w tym osoby prywatne ograniczyły w najbliższym czasie swoje zużycie.
  • Zobacz także: Kanclerz Niemiec: “Sami kupują gaz z Rosji”

Działania wojenne na Ukrainie prowadzone przez Federację Rosyjską zmusiły niemiecki rząd do powzięcia środków ostrożności w sferze gospodarczej. Minister Gospodarki Robert Habeck ogłosił w środę wczesny stan ostrzegawczy, czyli pierwszy stopień przewidziany w planie awaryjnym w przypadku problemów z dostawą gazu.

Niemiecki minister podkreślił, że są to działania profilaktyczne, a same dostawy gazu na obecną chwilę nie są zagrożone.

Nie ma obecnie niedoborów w zaopatrzeniu. Musimy jednak wzmocnić środki zabezpieczające, aby być przygotowanym na wypadek eskalacji ze strony Rosji

– przestrzegał Robert Habeck.

Niemiecki minister tłumaczył, że wprowadzenie pierwszego stopnia planu awaryjnego oznacza zwołanie sztabu kryzysowego, który przeanalizuje stan zaopatrzenia w surowiec, aby w razie konieczności móc podjąć dalsze decyzje o poprawie bezpieczeństwa dostaw.

Habeck apeluje o ograniczenie zużycia gazu

Szef resortu gospodarki podkreślił, że gazu na razie nie brakuje, ale zaapelował o oszczędne obchodzenie się z surowcem.

Każdy odbiorca gazu – od firm po prywatne gospodarstwa domowe – zobowiązany jest do redukcji zużycia jak to tylko możliwe

– zaapelował niemiecki Minister Gospodarki.

W skład sztabu kryzysowego w ministerstwie gospodarki wchodzą przedstawiciele niemieckiej administracji państwowej oraz dostawców energii. Dostawcy gazu i operatorzy gazociągów zobowiązani są do regularnego raportowania rządowi aktualnego stanu zaopatrzenia. Na ten moment, niemiecki rząd nie zamierza interweniować na rynku gazu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rosjanie domagają się opłaty gazu w rublach

Powodem ogłoszenia pierwszego stopnia planu awaryjnego są żądania Rosji, aby opłaty za dostarczony gaz dokonywać w rublach, a nie jak dotąd w dolarach czy euro.

Nikt nie będzie dostarczał gazu za darmo, a płacić można tylko w rublach

– ogłosił we wtorek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

Płatność w rublach wzmocniłaby rosyjską walutę, która mocno straciła na wartości w związku z wprowadzeniem zachodnich sankcji wobec Rosji. Kraje uprzemysłowione skupione w G7 w tym Niemcy, a także Unia Europejska odrzucają jednak rozliczanie transakcji w rublach.

Niemiecki plan awaryjny dla dostaw gazu przewiduje trzy stopnie. Ogłoszony właśnie pierwszy stopień oznacza, że istnieją konkretne i wiarygodne sygnały, iż może dojść do zdarzenia, które poważanie zagrozi zabezpieczeniu w surowiec.

Najwyższy tj. trzeci stopień przewiduje już interwencję państwa, które musi zapewnić dostawy dla szczególnie chronionych odbiorców. To m.in. prywatne gospodarstwa domowe, szpitale czy służby ratunkowe.

dw.com