Emmanuel Macron

24 kwietnia dowiemy się, kto zostanie prezydentem Francji / fot. PAP/EPA/Guillaume Horcajuelo Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Emmanuel Macron uzyskał w pierwszej turze 28,1 procent poparcia
  • Jego największa rywalka Marine Le Pen zdobyła 23,3 proc. głosów
  • Wszyscy pozostali konkurenci mniej lub bardziej ostentacyjnie wyrazili poparcie dla urzędującego liberała
  • Wyjątkiem okazał się tylko prawicowy publicysta Eric Zemmour, który jako jedyny kandydat nawołuje do oddania głosu na Le Pen
  • Z najnowszego sondażu wynika, że ubiegający się o reelekcję prezydent wygrałby drugą turę wyborów z kandydatką Zjednoczenia Narodowego w stosunku 56 do 46 procent

Emmanuel Macron wygra wybory?

Według najnowszego badania pracowni Ipsos Sopra/Steria, w drugiej turze wyborów w najbliższą niedzielę zwycięży Macron.

Walczący o reelekcję prezydent wygrałby drugą turę wyborów z kandydatką Zjednoczenia Narodowego w stosunku 56 do 46 procent. Co ciekawe, w 2017 roku w identycznym zestawieniu Macron wygrał 66,1 proc. wobec 33,9 proc. głosów oddanych na Marine Le Pen.

Przewidywana frekwencja podczas drugiej tury wyborów ma wynieść aż 72 procent.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Władimir Putin

Władimir Putin / fot. PAP/EPA/ANDREY GORSHKOV / KREMLIN POOL/SPUTNIK Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Władimir Putin honoruje zbrodniarzy

Za masowy heroizm, odwagę, wytrwałość i męstwo personelu brygady w operacjach bojowych dla obrony ojczyzny i ochrony interesów państwa w czasie konfliktów zbrojnych.

– tak brzmi fragment dekretu podpisanego przez rosyjskiego przywódcę.

Decyzję prezydenta Rosji skomentował doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak.

Podczas, gdy niektórzy debatują, czy rosyjskie zbrodnie na Ukrainie można nazwać ludobójstwem, to Rosja nadal śmieje się światu w twarz.

– napisał Podolak na Twitterze.

Za bohaterstwo i odwagę. Masz na myśli morderstwa dzieci i gwałty na kobietach?

– dodał ukraiński polityk.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Izrael

Izraelskie wojsko zaatakowało cele w Strefie Gazy we wtorek po północy w odpowiedzi na rakietę wystrzeloną kilka godzin wcześniej z kontrolowanej przez Hamas enklawy. / fot. Twitter/Aurora Intel

  • Izraelskie wojsko zaatakowało cele w Strefie Gazy
  • Armia oświadczyła, że zbombardowała miejsce wykorzystywane przez Hamas do produkcji broni
  • Atak rakietowy był odpowiedzią na prowokację Hamasu i przerwał najdłuższą od lat ciszę na granicy z Gazą
  • Rakieta wystrzelona w południowy Izrael w poniedziałek wieczorem została przechwycona przez Żelazną Kopułę, czyli izraelski system obrony powietrznej
  • Media związane z Hamasem doniosły, że izraelskie naloty były skierowane na miejsce obsługiwane przez frakcje palestyńskie w południowej Strefie Gazy
  • Zobacz także: Zaskakujące stwierdzenie ukraińskiego szefa wywiadu. “Rosyjscy generałowie obawiają się śmierci”

Izrael atakuje Strefę Gazy

Atak wojsk izraelskich stanowił odpowiedź na rakietę wystrzeloną kilka godzin wcześniej z kontrolowanej przez Hamas enklawy. Po odpaleniu rakiety premier Naftali Bennett, minister obrony Benny Gantz i dowódca wojskowy Aviv Kohavi odbyli spotkanie, aby omówić potencjalną reakcję. Zdecydowano się na nalot odwetowy.

Izraelskie wojsko oświadczyło, że zbombardowało wiele celów, w tym miejsce wykorzystywane przez Hamas do produkcji broni.

IDF (Israel Defence Forces – przyp. red.) uważa, że ​​Hamas jest odpowiedzialny za to, co dzieje się w Strefie Gazy.

– oświadczyła izraelska armia.

Syjonistyczne bombardowania niektórych pustych miejsc są nieudaną próbą powstrzymania naszego palestyńskiego narodu od obrony miasta Jerozolimy.

– odpowiedział rzecznik Hamasu bagatelizując naloty.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Nczas

Ukraińscy żołnierze zajmują pozycje obronne

Ukraińscy żołnierze zajmują pozycje obronne / Fot. PAP/EPA/STR Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Rosja rozpoczęła bitwę o Donbas

Wojska rosyjskie rozpoczęły bitwę o Donbas, do której przygotowywały się od dawna.

– powiedział w poniedziałek prezydent Wołodymyr Zełenski.

Szef kancelarii Zełenskiego Andrij Jermak poinformował, że “rozpoczęła się druga faza wojny”. Pierwsze doniesienia dotyczą ostrzałów w obwodach donieckim, ługańskim i charkowskim. Na terytorium całej Ukrainy został ogłoszony alarm przeciwlotniczy.

Nieważne, jak dużo wojsk ściągną Rosjanie, będziemy walczyć. Będziemy się bronić. Będziemy robić to każdego dnia.

– obiecał Zełenski w swoim wieczornym wystąpieniu.

Według prezydenta, straty ponoszone przez Rosję są tak wielkie, że nawet rosyjskie dowództwo zachowuje większą ostrożność w posyłaniu kolejnych ludzi na rzeź.

Nie liczcie jednak, że to im pomoże, to tylko kwestia czasu – kiedy całe terytorium naszego państwa zostanie wyzwolone.

– stwierdził prezydent Ukrainy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Odpowiadając na wątpliwości jednego z liderów Konfederacji, muszę przyznać, że oczywiście doniesieniom medialnym nie można wierzyć (szczególnie po tym, co media wyrabiają od kilku ostatnich lat). Większość wiedzy, jaką do nas dociera to wiedza objawiona nam przez kogoś (nauczyciela, media czy Boga), a nie nasza empiryczna wiedza (z naszego doświadczenia). By nie być zwiedzionym fałszywym objawieniem, warto korzystać ze swojej wiedzy historycznej, wierzyć tym, którzy nas nie okłamywali do tej pory, unikać kłamców, i dostrzegać analogie między dzisiaj a przeszłością.

Zobacz także: Te słowa wyciskają łzy! O. Buczyński o hospicjach perinatalnych: „Dziecko miało umrzeć, a żyje do dziś” [NASZ WYWIAD]

Rosjanie gwałcili Polki w czasie i po II wojnie światowej

Powodem, dla których można wierzyć w doniesienia o zbrodniach rosyjskich na Ukrainie, jest między innymi to, jak Rosjanie zachowywali się podczas II wojny światowej na ziemiach polskich, jak gwałcili Polki, jak mordowali Polaków, jak kradli z Polski wszystko, co możliwe. Dzisiejsza Rosja jest dumna z poczynań Armii Czerwonej więc i z tych zbrodni – a jak jest dumna, to nie widzi zapewne nic niestosownego w tym, że rosyjscy żołnierze gwałcą, mordują i kradną, tak jak to robili podczas II wojny światowej ich dziadkowie czerwonoarmiści.

Bogusław Tracz w artykule „Gwałty, których skali i sadyzmu nie można sobie wyobrazić — Gehenna górnośląskich kobiet w 1945” opublikowanym na stronie IPN „Przystanek historia” stwierdził, że złamaniu oporu Niemców podczas II wojny światowej „miała służyć jeszcze większa niż dotychczas brutalizacja działań wojennych, a przede wszystkim uderzenie w cywilów” — była to celowa i zamierzona polityka Moskwy.

Moskwa zachęcała rosyjskich żołnierzy do bestialstwa wobec cywili

Kierowana do rosyjskich żołnierzy propaganda nakazywała im odwet na „wszystkich obywateli wrogiego państwa, niezależnie od płci, wieku czy stanu cywilnego. Im bliżej dawnej granicy polsko-niemieckiej, tym silniej podsycano żądzę zemsty. Specjalne tablice umieszczane na trasach przemarszu, informowały, że już za niedługo znajdą się na obszarze zamieszkałym przez „hitlerowskie bestie”, które nie zasługiwały na szacunek i współczucie, a jedynie na zemstę i gniew”.

Oczywiście Rosjanie gwałcili i sadystycznie mordowali na ziemiach II RP, ale w mniejszym stopniu niż na ziemiach zachodnich. Gwałcenie i sadystycznie mordowanie cywili było celową polityką Moskwy wobec wroga. Na ziemiach zachodnich (za granicą Niemiec i Polski z 1939 roku) rozpętało się piekło.

Ze strony IPN możemy się dowiedzieć, że „kiedy czerwonoarmiści wkroczyli od strony Gliwic do Przyszowic – niewielkiej wsi w gminie Gierałtowice – byli przekonani, że są na terytorium należącym przed 1939 r, Niemiec. Błąd topograficzny kosztował życie 58 osób. Większość kobiet zgwałcono, a wieś stanęła w płomieniach”.

Rosjanie okrutnie gwałcili, torturowali i zabijali polskie kobiety i dziewczynki

Wcześniej rosyjska polityka gwałtów i mordów miała miejsce w 1944 w Prusach. We wsi Nemmersdorf w 1944 roku Rosjanie „okrutnie zgwałcili, torturowali i zabili ponad 70 kobiet i dziewczynek, z czego najmłodsza z ofiar miała 8 lat, a najstarsza 84”. Podobnie się działo i w innych miejscowościach. Niektóre kobiety, by nie dopuścić do gwałtów, tortur i sadystycznej śmierci, zabijały swoje dzieci i popełniały samobójstwa.

W ramach gwałcenia i mordowania Niemek Rosjanie gwałcili i mordowali na Śląsku Ślązaczki i Polki. Jak można się dowiedzieć ze strony IPN „w oczach sowieckich żołnierzy były Niemkami, bez względu na faktyczną narodowość, język ojczysty czy wyznanie”. Rosjanie nie zadawali „trudu, by dochodzić ich preferencji narodowościowych”. Rosyjscy żołnierze gwałcili Niemki, Ślązaczki i Polki „nie patrząc na wiek, urodę, stan cywilny. Sprzeciw tylko wzmagał brutalne zachowanie sprawców, a kobiety próbujące stawiać opór swoim oprawcom gwałcono z jeszcze większą brutalnością, często zbiorowo. Tych, którzy chcieli zapobiec gwałtom, po prostu zabijano. Wśród ofiar zastrzelonych bądź skopanych na śmierć tylko za to, że stanęli w obronie kobiet i dzieci, byli rodzice, dziadkowie, osoby starsze i księża”.

Jak można się dowiedzieć ze strony IPN, w śląskiej miejscowości Miechowice Rosjanie wymordowali 400 mieszkańców — zamordowane kobiety i dziewczęta Rosjanie wcześniej brutalnie zgwałcili. Jedna z polskich lekarek zatrudniona wówczas w gliwickim szpitalu zapisała w swoich wspomnieniach, że po zajęciu miasta przez Rosjan „nastały gwałty, gwałty, których skali i sadyzmu nie można sobie wyobrazić, jeśli samemu nie widziało się nie tylko zgwałcone, zarażone chorobami wenerycznymi, ale często pobite i pokąsane kobiety w każdym wieku. Ja sama widziałam nawet dzieci w wieku siedmiu, ośmiu i jedenastu lat. Równie częste były wypadki, gdy kobiety liczyły dalece powyżej pięćdziesięciu lat. Nierzadko zdarzały się nawet kobiety około osiemdziesiątego roku życia”.

Dzieci były gwałcone przez Rosjan bez względu na ich płeć

Według historyków „po zajęciu prawobrzeżnej części Opola czerwonoarmiści gwałcili i mordowali kobiety i dzieci, te ostatnie często bez względu na płeć. W Dobrzeniu Wielkim żołnierze 14. Dywizji Piechoty Gwardii zgwałcili większość kobiet i dziewcząt. Do symbolu sowieckiego terroru urosła apokalipsa, którą czerwonoarmiści zgotowali mieszkańcom Boguszyc i sąsiedniej Źlinicy, gdzie przez trzy dni i trzy noce żołnierze ze 125. Dywizji Piechoty dowodzonej przez płk. Wasilija Zinowiewa dokonali eksterminacji ludności cywilnej, mordując ponad 280 osób, z czego znaczną część stanowiły kobiety, młode dziewczęta i dzieci. Prawie wszystkie wcześniej zgwałcono, często zbiorowo. Podobnie działo się wszędzie, gdzie wkraczali sowieccy żołnierze. Nie było miasta, miasteczka czy wsi, gdzie nie zgwałcono by większości kobiet”.

Rosjanie gwałcili „nie zwracając uwagi na stan zdrowia. Tragiczny los spotkał pensjonariuszki domów opieki, zakładów zdrowia czy sieroty z licznych na Górnym Śląsku domów dziecka i przykościelnych ochronek. Pastwiono się nad ciężarnymi. Wiele relacji mówi o zakłuwaniu kobiet w ciąży bagnetami. W przywołanych już Boguszycach oprawcy zastrzelili kobietę leżącą w połogu, a noworodka przepołowili bagnetem”.

Rosjanie okaleczali gwałcone i mordowane kobiety i dzieci

Sadystyczne zadawanie cierpień było ulubioną rozrywką Rosjan. Gwałcone kobiety i dzieci, były przez Rosjan „były dodatkowo okaleczane, a ich zbezczeszczone zwłoki pozostawiano na ulicach, jak to miało miejsce m.in. w Strzelcach Opolskich […] pokaleczone zwłoki kobiet leżały jeszcze długo wśród pogorzelisk. W Boguszycach jeden z pijanych żołnierzy paradował przez wieś z obciętą kobiecą piersią nabitą na bagnet zamocowany u wylotu lufy karabinu. Zwłoki miały często obcięte członki, rozprute podbrzusza, butelki i inne przedmioty umieszczone w kroczu. Zdarzało się, że oddawano na nie ekskrementy, jakby w ten sposób chciano jeszcze bardziej upokorzyć swoje ofiary”.

Ofiarami gwałtów dokonywanych przez Rosjan były też zakonnice i ukrywające się u nich kobiety i dzieci z takich miejscowości jak Głubczyce, Namysłów, Kluczbork Prudnik. Zakonnice, które wzbraniały się przed zgwałceniem, były przez Rosjan rozstrzeliwane. Te, które nie miały sił walczyć z rosyjskimi gwałcicielami, były przez rosyjskich oprawców „rzucane na podłogę, kopane, bite bronią po głowie. Zmaltretowane, często krwawiące, brutalnie gwałcono. Symbolem tragedii górnośląskich zakonnic jest los nyskich elżbietanek. Od połowy marca do początków kwietnia 1945 r. w Nysie zamordowano 22 zakonnice ze zgromadzenia Szarych Sióstr św. Elżbiety. Większość z nich zgwałcono. Kolejnych siedem zmarło z wycieńczenia po przetransportowaniu do szpitala w Korfantowie. Łącznie męczeńską śmierć poniosło 48 sióstr. Wśród nich była niewidoma i głuchoniema staruszka, 84-letnia siostrą Kostka Pelagia Koszutska, nad którą czerwonoarmiści znęcali się, gwałcąc i maltretując tak długo, aż przestała dawać oznaki życia”.

Epidemia chorób wenerycznych

Z artykułu na stronie IPN można się dowiedzieć, że konsekwencją gwałtów dokonywanych przez Rosjan „były liczne schorzenia narządów płciowych i choroby weneryczne, których skala w 1945 r. na Górnym Śląsku była zatrważająca. Dominowała rzeżączka (tryper) i kiła (syfilis)”.

Rosjanie dokonywali też licznych gwałtów na ziemiach zachodnich przyłączonych do Polski po II wojnie światowej. Ofiarami sadystycznych zbrodni żołnierzy rosyjskich padały też dzieci. Świadczą o tym liczne sprawozdanie nowych komunistycznych władz terenowych dla przełożonych.

Cierpienia fizyczne i psychiczne zgwałconych i okaleczonych przez Rosjan kobiet trwały przez lata. Trauma cierpień odbijała się na kolejnych pokoleniach. Do dziś ból ofiar zbrodni dokonywanych przez Rosyjskich żołnierzy jest tak wielki, że nie są one w stanie mówić o cierpieniach, jakie stały się ich udziałem. Nam jednak o tych zbrodniach nie wolno zapomnieć.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Poniedziałek Wielkanocny i tradycyjny śmingus-dyngus

Młodzież oblewa się tradycyjnie wodą w tzw. Lany Poniedziałek / Fot. PAP/Marcin Bielecki.

  • Poniedziałek Wielkanocny jest w Kościele Katolickim drugim dniem poświęconym refleksji misterium Zmartwychwstania Pańskiego
  • W tym dniu w polskiej tradycji zakorzeniła się praktyka oblewania się wzajemnie wodą
  • Jednakże w przeszłości to wyłącznie chłopcy i mężczyźni oblewali kobiety, co miało wiązać się z przyszłym powodzeniem
  • Nazwa śmingus-dyngus pochodzi natomiast od dwóch prakty: oblewania wodą, oraz zwyczaju związanego z głoszeniem radosnej nowiny
  • Zobacz także: Ewangelia na Poniedziałek Wielkanocny

Śmigus i Dyngus to dwa odrębne obyczaje, które praktykowane były jednego dnia. Dlatego z czasem ich nazwy się połączyły.

Dyngusem nazywano datek dawany przez gospodynie mężczyznom chodzącym w Poniedziałek Wielkanocny po domach, składającym życzenia świąteczne i wygłaszającym oracje i wiersze o męce Pańskiej, czy też komiczne parodie. W zamian za to otrzymywali jajka, wędliny i pieczywo.

Lany poniedziałek

Śmigus z kolei to obyczaj polewania się wodą w Poniedziałek Wielkanocny. Stąd też nazwa “lany poniedziałek”. Zwyczaj prawdopodobnie ma korzenie pogańskie i wiąże się z radością po odejściu zimy oraz z obrzędami mającymi zapewnić urodzaj i płodność.

Chrześcijaństwo dodało do tego oczyszczającą symbolikę wody, a także tradycję, zgodnie z którą oblewanie wodą jest pamiątką rozpędzania tłumów, które gromadziły się w poniedziałek, rozmawiając o Zmartwychwstaniu Chrystusa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Skrapianie pól wodą święconą

W Poniedziałek Wielkanocny gospodarze o świcie wychodzili w pola i kropili je wodą święconą, żegnali się przy tym znakiem krzyża i wbijali w grunt krzyżyki wykonane z palm poświęconych w Niedzielę Palmową, co miało zapewnić urodzaj i uchronić plony przed gradobiciem. Pola objeżdżano w procesji konnej. Wodą oblewano jednak przede wszystkim młode dziewczęta. Nieoblana panna była zdenerwowana i zaniepokojona, gdyż oznaczało to brak zainteresowania ze strony miejscowych kawalerów.

Poniedziałek Wielkanocny to drugi dzień Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Największe święta chrześcijańskie, takie jak Wielkanoc czy Boże Narodzenie obchodzi się przez dwa dni, aby móc głębiej rozważać te tajemnice wiary.

kai.pl, dorzeczy.pl

Sytuacja na linii frontu na wschodzie Ukrainy.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. PAP/EPA/ALISA YAKUBOVYCH. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Szef ukraińskiego wywiadu Kyryło Budanow stwierdził, że Rosjanie przygotowują się do najważniejszej bitwy, która ma się rozegrać w Donbasie
  • Jego zdaniem Kreml potrzebuje jakiegokolwiek sukcesu, którym mógłby się pochwalić Władimir Putin w trakcie Dnia Zwycięstwa
  • Według jego analizy, rosyjscy generałowie zdają sobie sprawę z zadawanych im strat, dlatego nie chcą brać udziału w czynnych walkach
  • Jednakże, odczuwają naciski z Moskwy, aby byli oni obecni na froncie, choć życie straciło już 8 generałów
  • Zobacz także: Dmitrij Miedwiediew odpowiada Ursuli von der Leyen: “Spróbuj”

Rosjanie przygotowują się do decydującej dla nich bitwy. Spieszą się, ponieważ są bardzo ograniczeni czasowo. Chcą mieć przynajmniej jakąś przewagę taktyczną i realne sukcesy, które mogliby ogłosić jako zwycięstwo w tej operacji specjalnej

– przekazał Kyryło Budanow.

Ale nic z tego nie wyjdzie, nie starczy im czasu, a Ukraina obroni się. Możliwe są ich pewne zwycięstwa taktyczne, ale teraz jest tak, że niektóre wsie przechodzą z rąk do rąk dwa lub trzy razy dziennie

– zapewnił.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Generałowie obawiają się o swoje życie

Według Budanowa rosyjscy generałowie nie są jednomyślni w sprawie działań ofensywnych, bowiem do tej pory potwierdzono zabicie ośmiu generałów rosyjskich, co faktycznie przeraża wielu z nich. Szef wywiadu dodał, że z drugiej strony rosyjscy generałowie boją się represji w przypadku porażki.

Budanow podkreślił, że ukraiński wywiad dysponuje danymi, iż Rosjanom kończą się zapasy precyzyjnych pocisków. Jednocześnie ze względu na sankcje Moskwa nie ma możliwości rozpoczęcia nowej produkcji tego typu broni. 

polsatnews.pl

Nagranie z tonącego okrętu "Moskwa"

Tonący rosyjski krążownik "Moskwa" / Fot. Twitter

  • Za pośrednictwem kanału OSINTtechnical opublikowano ostatnie chwile życia rosyjskiego krążownika “Moskwa”
  • Materiał został nagrany przez turecką łódź, która znajdowała się w pobliżu okrętu
  • Zdaniem eksperta Jarosława Wolskiego, okręt został rzeczywiście trafiony dwa razy przez pocisk Neptun
  • Jak zauważył krążownik był w momencie nagrywania opustoszały przez załogę, gdyż nie widać było żadnych tratw ratunkowych
  • Zobacz także: Rosyjscy żołnierze kontra… język polski. Absolutny hit Internetu. Myśleli, że… [+WIDEO]

W mediach społecznościowych na kanale OSINTechnical prowadzonego przez Amerykanina współpracującego z UK Defence Journal zostało opublikowane nagranie z tonącego okrętu “Moskwa”. Według przesłanek medialnych, film ma pochodzić z tureckiego statku, który jako jeden z pierwszych miał być na miejscu zdarzenia.

W Internecie pojawiło się już sporo materiałów, które miały dokumentować zatonięcie “Moskwy”, ale na materiale kanału OSINTtechnical okręt rzeczywiście przypomina zatopiony krążownik.

Materiał z kanału skomentował polski ekspert ds. wojskowości, Jarosław Wolski. Wskazał, że faktycznie, okręt został trafiony przez 2 pociski Neptun w newralgiczne miejsca. W wyniku tego doszło do pożaru i zalania turbiny maszynowej.

IMHO minimum 2 pociski Neptun trafił w Moskwę i to w miejscu które doprowadziło do zalania i turbin i maszynowni. A pewnie i więcej.

– przeanalizował nagranie ekspert.

Jeden z użytkowników Twittera zauważył, że okręt jest przechylony na lewą burtę, a także wskazał, że miejsca, gdzie powinny znajdować się tratwy ratunkowe zostały opróżnione. Prawdopodobnie załoga w tym momencie zdążyła się ewakuować.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, tysol.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/EPA/STR Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Rosja rzuciła w poniedziałek do walki swoje oddziały w obwodzie ługańskim
  • Żołnierze FR zaatakowali miasto Kreminna; ewakuacja cywilów jest niemożliwa
  • Po kilku godzinach intensywnych walk ulicznych wojska FR zdobyły kontrolę nad miastem
  • Doniesienia potwierdził szef obwodowej administracji wojskowej Serhij Hajdaj
  • Zobacz także: Rosja rozpoczęła ofensywę w obwodzie ługańskim

Rosjanie zdobyli Kreminnę

Agencja Ukrinform poinformowała o zdobyciu przez Rosjan miasta Kreminna w obwodzie ługańskim. Agencja powołała się na doniesienia napływające od lokalnych samorządowców.

Okupanci przejęli kontrolę nad Kreminną! Walki trwają.

– napisał szef obwodowej administracji wojskowej Serhij Hajdaj na swoim kanale w serwisie Telegram.

Samorządowiec zaznaczył, że ewakuacja z miasta nie jest już możliwa, ale cywile są wywożeni z Siewierodoniecka, Lisiczańska, Popasny, Horskiego i Rubiżnego.

Dbajcie o swoje dzieci!

– zaapelował Hajdaj, zwracając się do tych, którzy nie opuścili jeszcze osiedli ostrzeliwanych przez Rosjan.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

rosyjscy żołnierze

Rosyjscy żołnierze mieli niemałe trudności z rozszyfrowaniem napisów w języku polskim. / fot. Twitter

  • Rosyjscy żołnierze skompromitowali się nieznajomością języka ukraińskiego i polskiego
  • Rosjanie mieli niemałe trudności z rozszyfrowaniem napisów w języku polskim na granatniku RPG-76 Komar
  • Nagranie obiegło media społecznościowe; wojskowi byli przekonani, że Amerykanie stworzyli język, w którym pisane są ukraińskie słowa w alfabecie łacińskim
  • Zobacz także: Dmitrij Miedwiediew odpowiada Ursuli von der Leyen: “Spróbuj”

Rosyjscy żołnierze kontra język polski

Język polski sprawił niemałe problemy rosyjskim wojskowym. W mediach społecznościowych dostępne jest nagranie, na którym widać, jak rosyjscy żołnierze trzymają w rękach polski granatnik RPG-76 Komar i próbują rozszyfrować, co jest na nim napisane.

Nie do wiary. Rosjanie właśnie wymyślili, że Amerykanie stworzyli język, w którym pisane są Ukraińskie słowa w alfabecie łacińskim. Wojskowi chyba nie wiedzieli, że w ich ręce dostał się polski RPG-76 Komar. Ten film jest komiczny.

– napisał na Twitterze jeden z internautów, udostępniając zabawne nagranie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Nczas