Donald Tusk

Sprawa Pegasusa. Eksperci zbadali telefon Tuska / PAP/Adam Warżawa

  • Donald Tusk skomentował incydent z udziałem posła Platformy Obywatelskiej Franciszka Sterczewskiego
  • Parlamentarzystę zatrzymała policja; wszystko wskazuje na to, że polityk znajdował się pod wpływem trunków wysokoprocentowych
  • Do incydentu doszło na jednej z ulic Poznania: Wybraniec narodu jechał na rowerze zygzakiem
  • Poseł odmówił poddania się badaniu alkomatem, zasłaniając się immunitetem poselskim
  • Tusk zdaje się bagatelizować całe wydarzenie
  • Zobacz także: Najnowszy sondaż: Donald Tusk nie ma szans na wygranie wyborów prezydenckich

Donald Tusk o pijanym Sterczewskim

Franciszek Sterczewski miał w nocy z poniedziałku na wtorek poruszać się “zygzakiem” na rowerze. Na zachowanie posła szybko zwróciła uwagę poznańska policja.

Jak podaje RMF FM, funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę do kontroli, a podczas wykonywania obowiązków służbowych mieli wyczuć odór alkoholu. Policjanci postanowili przebadać mężczyznę alkomatem. Ten jednak odmówił poddania się badaniu, zasłaniając się immunitetem poselskim.

Po opublikowaniu nagrania w mediach wybuchła afera. W końcu sam zainteresowany postanowił zabrać w sprawie głos, publikując wpis w mediach społecznościowych. 

Do sprawy odniósł się lider największego ugrupowania opozycyjnego. Okazuje się, że przewodniczący PO bagatelizuje wybryk podwładnego i chyba nie ma co liczyć na to, że Tusk wyciągnie wobec Sterczewskiego jakiekolwiek konsekwencje.

Tramwaj, pociąg, autobus. Komunikacja zbiorowa to nasza przyszłość! I tego się, Franek, trzymamy.

– napisał Tusk w mediach społecznościowych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol

Andrzej Duda

Andrzej Duda / Fot. PAP/Rafał Guz Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Wybory parlamentarne i samorządowe odbędą się jesienią 2023 roku
  • Partia rządząca argumentuje, że połączenie kampanii byłoby problematyczne z organizacyjnego punktu widzenia
  • W rzeczywistości Prawo i Sprawiedliwość obawia się toczenia tysięcy kampanii wyborczych na terenie całego kraju
  • Głos w tej sprawie zabrał sekretarz generalny PiS Krzysztof Sobolewski
  • Polityk podkreśla, że rola prezydenta Andrzeja Dudy jest tutaj kluczowa i to głowa państwa podejmie ostateczną decyzję
  • Zobacz także: Najnowszy sondaż: Donald Tusk nie ma szans na wygranie wyborów prezydenckich

Wybory parlamentarne i samorządowe. Co dalej?

W uzgodnieniu z prezydentem będziemy prowadzić rozmowy, aby wybory parlamentarne i samorządowe jednak nie odbyły się w tym samym terminie.

– wskazuje Krzysztof Sobolewski na antenie Polskiego Radia 24.

Z kolei szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Terlecki stwierdził, że odpowiednia ustawa “jest już gotowa, lada chwila trafi do Sejmu”.

Prawdopodobnie będziemy ją przyjmować jako projekt poselski. Myślę, że stanie się to jeszcze w czerwcu.

– mówił wicemarszałek Sejmu.

Oczywiście mamy taki pomysł i chcielibyśmy iść w tym kierunku, ale to wszystko jest uzależnione też od uzgodnień z panem prezydentem w pierwszej kolejności, bo żeby zmienić termin wyborów, mówimy tu o wyborach samorządowych, żeby przenieść wybory samorządowe, minimum o pół roku jest potrzebna ustawa, zmiana ustawy, nowelizacja, czyli, później w etapie końcowym zgoda pana prezydenta i podpis.

– mówił Sobolewski w „24 pytaniach” PR24.

O pomysł przesunięcia wyborów zapytano samego prezydenta Andrzeja Dudę. PAD zakomunikował, że jeszcze nikt ze Zjednoczonej Prawicy nie konsultował w tej sprawie. Przyznał jednak, że zbieg terminów wyborów lokalnych oraz centralnych może rodzić pewne problemy.

Po pierwsze, nikt jeszcze z taką inicjatywą do mnie nie wystąpił, od tego zacznijmy. Nikt nie odbywał ze mną żadnych w tej sprawie poważnych konsultacji, więc temat jest dla mnie tematem wyłącznie medialnym. Natomiast fakt, że te wybory się zbiegają i że jest to sytuacja taka, która w moim przekonaniu jest sytuacją dosyć trudną.

– powiedział prezydent Duda na konferencji prasowej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Tomasz Lis

Tomasz Lis został oskarżony o mobbing przez Renatę Kim, która... została oskarżona o mobbing / Fot. Twitter

  • Tomasz Lis został zawieszony w roli stałego komentatora radia TOK FM
  • Gospodarz audycji Jacek Żakowski na razie odmawia komentarza do powyższych doniesień
  • Jest to pokłosie doniesień o bulwersujących zachowaniach naczelnego polskojęzycznego wydania “Newsweeka”
  • W piątek portal Wirtualna Polska opublikował artykuł, w którym stwierdzono, że podwładni od lat alarmowali o przemocowych zachowaniach Tomasza Lisa
  • O sprawie pisze portal Wirtualne Media
  • Zobacz także: Najnowszy sondaż: Donald Tusk nie ma szans na wygranie wyborów prezydenckich

Tomasz Lis zawieszony w TOK FM

W środę portal Wirtualnemedia.pl poinformował o zawieszeniu Tomasza Lisa jako stałego komentatora wydarzeń politycznych w TOK FM. Dziennikarz od lat pojawiał się w rozgłośni jako gość audycji Jacka Żakowskiego.

W piątek portal Wirtualna Polska opublikował artykuł, w którym stwierdzono, że podwładni od lat alarmowali o przemocowych zachowaniach Tomasza Lisa.

Rozmawialiśmy z kilkudziesięcioma osobami, które pracują, pracowały lub miały kontakt z Tomaszem Lisem w ostatnich latach jego kierowania “Newsweekiem”. Wszystkie co do jednej potwierdzały różnego rodzaju zachowania Tomasza Lisa mogące mieć cechy mobbingu. Dotarliśmy też do maili, wiadomości oraz pism, z których jasno wynika, że podwładni Lisa zgłaszali negatywne zachowania naczelnego, a informacje o tym docierały do właściwych komórek firmy.

– wskazuje wp.pl.

Rozmówcy nie chcą podawać jednak swoich nazwisk, ze względu na obawy przed zemstą byłego redaktora naczelnego „Newsweeka”. Pracownicy wskazują, że Lis wciąż posiada wpływy, które mogą zaszkodzić wszystkim osobom opresjonowanym przez dziennikarza.

W świetle powyższych informacji, radio TOK FM w porozumieniu z Jackiem Żakowskim, zdecydowało o czasowym niezapraszaniu Tomasza Lisa do piątkowego programu „Trzódka”.

W świetle ostatnich doniesień, do czasu wyjaśnienia sprawy, Radio TOK FM zdecydowało się nie zapraszać Tomasza Lisa na antenę stacji w charakterze komentatora.

– poinformowała Nina Graboś, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej Agory.

Jacek Żakowski zakomunikował, że niewygodną kwestię “wyrzucenia za burtę” Lisa poruszy dopiero w piątek na antenie swojego programu.  

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol

Michał Woś

Michał Jelonek zaprasza na Dzień Na Żywo / fot. medianarodowe.com

  • Michał Woś, Cezary Mech i Olena Tymofiienko wystąpią dzisiaj na antenie Mediów Narodowych w programie “Dzień na żywo”
  • Od środy 4 maja Media Narodowe rozpoczęły nadawanie w zupełnie nowym wydaniu
  • Od poniedziałku do piątku widzowie naszego kanału na YouTube będą mogli oglądać nasze programy na żywo o godzinie 9:00 rano
  • Nowy, lepszy format emisji to odpowiedź na zapotrzebowania widzów, którzy oczekiwali jednego, stałego i regularnego pasma
  • Programy poprowadzą red. Michał Jelonek oraz publicysta Jan Bodakowski
  • Zobacz także: Boris Johnson przekonuje: Gdyby Putin był kobietą, nie rozpocząłby wojny

Michał Woś, Cezary Mech i Olena Tymofiienko w MN

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Media Narodowe

Boris Johnson

Władimir Putin i Emomali Rahmon / fot. PAP/EPA/ALEXANDER SHCHERBAK / KREMLIN POOL / SPUTNIK Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Boris Johnson reprezentował Wielką Brytanię na szczycie G7 w Niemczech
  • Premier skomentował “wizerunek macho”, od lat kreowany przez prezydenta Rosji Władimira Putina
  • W rozmowie z niemiecką telewizją ZDF, polityk zażartował z Putina
  • Johnson stwierdził, że gdyby rosyjski przywódca był kobietą, nie doszłoby do wojny
  • Zobacz także: Donald Tusk: Przyrzekam, że wygramy wybory. Kaczyński zapłaci za to, co zrobił

Boris Johnson o Putinie

Gdyby Putin był kobietą, którą oczywiście nie jest, ale gdyby był, naprawdę nie sądzę, że rozpocząłby szaloną macho wojnę najeźdźczą i rozpętał przemoc w taki sposób.

– stwierdził polityk.

Wypowiadając się po zakończeniu rozmów przywódców państw G7 w Niemczech, Johnson podkreślił także, że “szalona, macho” inwazja na Ukrainę to doskonały przykład “toksycznej męskości” i wezwał do zwiększenia obecności kobiet na ważnych stanowiskach.

Drwiny i żarty z Putina

Trwa szczyt G7 w Niemczech. W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, ukazujące żartujących liderów. Przed rozpoczęciem rozmów politycy pozowali do zdjęć, w międzyczasie prowadząc niezobowiązującą rozmowę.

W pewnym momencie kamery zarejestrowały wypowiedź premiera Wielkiej Brytanii, który kilkakrotnie dopytywał, czy panowie do zdjęć powinni zdjąć marynarki.

Czy mamy pozbyć się marynarek, a nawet pójść jeszcze dalej? Wszyscy musimy pokazać, że jesteśmy twardsi od Putina.

– wskazywał żartobliwie Boris Johnson, zwracając się do dziennikarzy.

Jeżdżąc konno z nagim torsem.

– zgodził się z Johnsonem premier Kanady Justin Trudeau.

O tak, jeżdżenie konno jest najlepsze.

– rzuciła wyraźnie podekscytowana przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

Musimy pokazać im nasze mięśnie.

– podsumował Johnson.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Donald Tusk

Donald Tusk / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Najnowszy sondaż pracowni Kantar Public nie daje większych szans przewodniczącemu PO
  • Mając wybór, sympatycy opozycji chętniej wskazaliby na Rafała Trzaskowskiego
  • Tuska w zestawieniu wyprzedza nawet Patryk Jaki, eurodeputowany i kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta stolicy w 2018
  • W sondażu ujęto również Szymona Hołownię, Krzysztofa Bosaka, Roberta Biedronia oraz Władysława Kosiniaka-Kamysza
  • Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 801 obywateli
  • Zobacz także: Donald Tusk: Przyrzekam, że wygramy wybory. Kaczyński zapłaci za to, co zrobił

Najnowszy sondaż

Pracownia Kantar Public przeprowadziła swoje badanie na zlecenie portalu mPress w dniach 24-27 czerwca. Pytanie, które postawiono przed respondentami brzmiało:

Na którego z kandydatów oddał(a)by Pan (i) swój głos w takich wyborach, gdyby lista wyglądała następująco?

Pracownia wzięła pod uwagę siedmiu głównych kandydatów. Z całego zestawienia najlepszym wynikiem może pochwalić się włodarz stolicy Rafał Trzaskowski (18 procent). Co ciekawe, sporym poparciem i uznaniem cieszy się były wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki (11 procent).

Trzecie miejsce zajął Szymon Hołownia (9 procent), a tuż za nim Donald Tusk (8 procent). Dalej uplasowali się Krzysztof Bosak (4 procent), Władysław Kosiniak-Kamysz (2 procent) oraz Robert Biedroń (również 2 procent).

Jak wskazuje portal mPress, największym poparciem wśród najmłodszego elektoratu (18-24) cieszy się Szymon Hołownia (22 procent). Na podium znaleźli się jeszcze Rafał Trzaskowski (17 procent) oraz Patryk Jaki (9 procent).

Niezdecydowanie wyraziło 15 procent osób biorących udział w badaniu. Z kolei aż 30 procent ankietowanych ma zamiar oddać głos na innego kandydata.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

mPress.pl

Donald Tusk

Donald Tusk / Fot. PAP/Paweł Supernak Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Donald Tusk zamierza odnieść zwycięstwo w wyborach parlamentarnych
  • Przewodniczący Platformy Obywatelskiej rozmawiał na ten temat z “Gazetą Wyborczą”
  • Tusk obiecuje, że Jarosław Kaczyński zostanie rozliczony za lata swoich rządów
  • W dalszej rozmowie Tusk podkreśla jednocześnie, że nie “upiera się” przy jednej liście wyborczej opozycji
  • Zobacz także: Ważna decyzja Komitetu Politycznego PiS. Poznaliśmy 94 pełnomocników dla okręgów

Donald Tusk obiecuje zwycięstwo wyborcze

Niezależnie od tego, czy przekonam inne partie opozycyjne do pójścia jednym frontem, czy odpowiedzialność spadnie tylko na Koalicję Obywatelską. Wygramy wybory.

– zapewnia lider Platformy w wywiadzie dla “Gazety Wyborczej”.

Jest to ryzykowne przecież. Ale ja składam publiczne przyrzeczenie, że my te wybory wygramy.

– mówi były premier.

W dalszej rozmowie Tusk podkreśla jednocześnie, że nie “upiera się” przy jednej liście wyborczej opozycji.

Moim zadaniem jest przekonanie, że wygramy te wybory, że jesteśmy wystarczająco silni. I oczywiście łatwiej by było, gdybyśmy to robili jako zjednoczona lista.

– tłumaczy polityk.

Tusk został też zapytany o szeroko komentowaną wypowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego dotyczącą osób transpłciowych. Lider PO otwarcie wziął tutaj stronę skrajnej lewicy.

Ten obraz rechoczącego Kaczyńskiego… To ma być normą polskiego życia publicznego? To on chce nadać polskiej polityce rys takiej gry, gdzie przemoc, pogarda, szyderstwo, upokarzanie ludzi staje się, jeśli nie istotą, to istotnym elementem polityki. I to jest coś naprawdę niewybaczalnego.

– stwierdza lider PO, komentując słowa i zachowanie polityka Prawa i Sprawiedliwości.

Trzeba zrobić wszystko, żeby w Polsce nie rządzili ludzie, którzy na pogardzie i na dyskryminacji będą chcieli budować system władzy. I to jest dużo poważniejsze niż kalkulowanie, co się komu opłaci.

– dodaje polityk.

Były premier deklaruje też w wywiadzie, że rozliczy Kaczyńskiego z jego działań.

W obronie ludzi trzeba być bezwzględnym. Kaczyński za to, co robi i zrobił, zapłaci naprawdę bardzo dużą cenę – i ja tego osobiście przypilnuję.

– zapewnia Tusk.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Turecki USV

Turecki USV / Fot. Dearsan

Zobacz też: Zaporowe warunki Rosji. Strona ukraińska postawiona w niewygodnej sytuacji

Trwają testy nowej technologii

Tureckie drony Bayraktar zasłynęły swoją skutecznością na wojnie w Ukrainie. Teraz Turcy rozwijają również inną technologię: pływające bezzałogowe jednostki, tzw. USV (Unmanned Surface Vessel). Mogą zajmować się rekonesansem czy nadzorem, ale również ostrzeliwaniem celów wroga. Już trzy modele USV uzyskały status operacyjny i pomyślnie przeszły testy, podczas których skutecznie trafiły w wyznaczone cele. Czwarty prototyp też jest już w drodze.

Podczas testów użyto dwóch podobnych rodzajów pocisków — L-UMTAS oraz Cirit. Obie rakiety są kierowane laserowo i mają zasięg do 8 km. ULAQ ma 11 metrów długości, osiąga prędkość maksymalną 35 węzłów oraz ma zasięg 215 mil morskich (ok. 400 km). Jego podstawowe uzbrojenie stanowią cztery pociski Cirit oraz dwa pociski L-UMTAS. Może być kontrolowany zdalnie zarówno z lądu, jak i z morza.

Turcja coraz silniejsza

Szef Agencji Przemysłu obronnego prof. İsmail Demir oznajmił w swym przemówieniu:

Chcemy stać się jednym z wiodących krajów na świecie w dziedzinie bezzałogowych okrętów bojowych, wnosząc nasze doświadczenie i osiągnięcia w zakresie uzbrojonych bezzałogowych statków powietrznych (UAV).

Z kolei Ozgun Utku Alanc, który pełni funkcję CEO Ares Shipyard, wyjaśnił:

Opracowaliśmy różne typy ULAQ, w tym warianty ASW i przeciwokrętowe z pociskami rakietowymi. Po dostawie Tureckie Siły Zbrojne osiągną krytyczną zdolność na okolicznych morzach. Ponadto planujemy eksportować go do krajów zaprzyjaźnionych i sojuszniczych na podstawie zezwolenia Ministerstwa Obrony.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Komputer Świat

1. Cena ma znaczenie, jednak czy zawsze?

Internet i telewizja to pakiet, który cieszy się coraz to większą popularnością. Okazuje się, że priorytetem, dla którego jest on wybierany przez wielu klientów, jest oczywiście cena. Zwykle Internet i telewizja to o wiele bardziej ekonomiczne rozwiązanie, niż w przypadku podjęcia decyzji o nawiązaniu osobnych umów. Jednocześnie warto zauważyć, że to nie cena powinna być głównym wyznacznikiem jakości pakietu. Oczywiście, większość z nas kieruje się kosztami- co jest absolutnie zrozumiałe. Jednak podejrzanie niska cenna może być oferowana użytkownikiem kosztem nieco gorszej jakości jednej z usług. W praktyce możemy otrzymać dostęp do niewystarczającej ilości kanałów lub nawet znacznie wolniejszy Internet, który nie sprosta naszym oczekiwaniom. Wobec tego warto sprawdzić w pierwszej kolejności poszczególne parametry jak chociażby:

  • ilość dostępnych kanałów;
  • szybkość Internetu;
  • ewentualne limity transmisji danych.

Dzięki temu będziemy mieli szerszy obraz tego, jak Internet i telewizja od danego dostawcy sprawdzą się w naszym zaciszu domowym. Dopiero później możemy poświęcić uwagę cenie i temu, czy jest ona poniekąd proporcjonalna do jakości. 

2. Warunki i zasady umowy

Kolejną niezwykle ważną kwestią w momencie kiedy decydujemy się na pakiet Internet i telewizja jest umowa. Każdy operator może mieć tak naprawdę własne warunki przystąpienia do zobowiązania. Niektórzy z nich również mogą zaoferować nam promocję, która będzie trwała jedynie przez określony czas, po czym rachunek może nas niemiło zaskoczyć. Wobec tego warto na samym początku dokładnie zapoznać się z umową, jeszcze zanim złożymy na niej swój finalny podpis. Przeczytajmy dokładnie jakie są warunki zobowiązania, a także- jeśli zaoferowana nam została promocja- sprawdźmy przez jaki czas ona obowiązuje. Warto także nieco zabezpieczyć się na przyszłość i sprawdzić, jaki jest okres wypowiedzenia umowy przed terminem. Często bowiem zdarza się, że dany pakiet Internetu i telewizji nie będzie nas satysfakcjonował lub po prostu znajdziemy o wiele bardziej ciekawszą ofertę u innego operatora. Wówczas powinniśmy być wstanie rozwiązać taką umowę bez większych konsekwencji. Pamiętajmy także, że w umowie zawarte są dokładne dane na temat parametrów łącza i telewizji. Warto więc się z nimi zapoznać, a następnie skontrolować, czy w rzeczywistości są takie, jakie być powinny.

Czytaj więcej na oficjalnym blogu fastinternet.pl

Protesty w Poznaniu - 1956.

Protesty w Poznaniu - 1956. / Fot. Wikipedia

Walki z komunistami wybuchły spontanicznie — nie było ani przywódcy, ani planu działania. Powodem była sztucznie wywołania przez komunistów nędza – komuniści wszelkie środki produkcji kierowali, na polecenie Rosjan, na zbrojenia (by przygotować inwazję na zachód), przez co podstawowe dobra konsumpcyjne były niedostępne, a robotnicy żyli w nędzy.

Zobacz także: Kalendarium Patriotyczne Mediów Narodowych od 29 czerwca do 3 lipca: demonstracje, pikiety, spotkania

Komunistyczny wyzysk klasy robotniczej

Klasa pracująca była przez komunistów eksploatowana jak niewolnicy. Robotnicy musieli za szokująco niskie płace pracować ponad siły. Cenny towarów konsumpcyjnych wzrosły o kilkaset procent. Robotnicze rodziny nie miały za co żyć. Warunki pracy były coraz gorsze, nie było perspektyw na polepszenie sytuacji, komuniści traktowali robotników jak śmieci.

Wielkopolska na tle innych część kraju była szczególnie eksploatowana przez komunistów. Robotnicy zarabiali mniej niż w reszcie kraju (nie 12.000 a 10.000), Wielkopolska musiała dostarczać o wiele większe dostawy płodów rolnych. Region dostawał o wiele mniej pieniędzy z budżetu, niż mu się należało. Polacy byli też przeciwni rosyjskiej okupacji PRL.

Poznańscy robotnicy od lat byli rozczarowani marnotrawstwem i wyzyskiem w PRL, domagali się szacunku dla klasy robotniczej – władze nieustannie ignorowała ich skargi i postulaty, nieustannie okłamywały robotników.

Zaczęło się pokojowo

28 czerwca w związku z olewaniem przez władze żądań robotników, zorganizowano strajk, po kilku godzinach strajku, o 10.30 zorganizowano pochód, w którym ulicami miasta przeszło 100.000 osób. Protestujący domagali się obniżenia ogromnych norm pracy, obniżki wysokich cen i podwyżki niskich płac. Z czasem, wobec ignorowania protestu socjalnego przez władze, protestujący zaczęli wysuwać postulaty polityczne – antykomunistyczne i antyrządowe („Precz z wyzyskiem świata pracy”, „Precz z czerwoną burżuazją”, „My chcemy wolności”, „Precz z bolszewizmem”, „Precz z komunistami”, „Żądamy wolnych wyborów pod kontrolą ONZ”, „Niech żyje Mikołajczyk”, „Precz z Rosjanami”, „Precz z Moskalami”, „Precz z Ruskami, Żądamy prawdziwie wolnej Polski”).

28 czerwca protest miał bardzo pokojowy charakter. Dopiero ignorowanie protestu przez władze doprowadziło do eskalacji. Za eskalację odpowiadało pojawienie się plotek o ogólnopolskim powstaniu. Doszło do walk z użyciem broni palnej. Do stłumienia protestu 100.000 osób władza wysłała 10.000 żołnierzy i 400 czołgów. Wśród 57 zabitych 80% ofiar nie brało udziału w zamieszkach.

10.000 żołnierzy i 400 czołgów

Do stłumienia protestu PZPR wysłał wojsko. Protestujący zaatakowali więzienie, prokuraturę i UB. Poznań pacyfikowało (jak wynika z Wikipedii) „9983 żołnierzy, 359 czołgów, 31 dział pancernych, 36 transporterów opancerzonych, 6 dział przeciwlotniczych, 880 samochodów, 68 motocykli i kilka tysięcy sztuk broni. W ciągu kilku godzin walk zużyto 180 tys. sztuk amunicji. Siły te prowadziły walki uliczne z grupami cywilów, uzbrojonych w 250 sztuk broni […] z rozbitych posterunków milicji i studiów wojskowych uczelni oraz butelki z benzyną. Demonstrantom udało się opanować dwa czołgi, z których próbowali ostrzeliwać gmach Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego”.

O 18.30 demonstrantom udało się uwolnić więźniów obozu NKWD i UB w Mrowinie. Szacuje się, że w walkach zginęło 70 cywili, 4 żołnierzy i 4 ubeków. Rannych zostało w sumie wśród protestujących i żołnierzy 600 osób.

Po spacyfikowaniu protestów władze zatrzymały do 8 lipca 1956 roku 746 osób, z których aresztowano 350, z których przed sądem postawiono 22, a w procesach oskarżeni dostali kilkuletnie wyroki. Obrońcy oskarżonych byli prześladowani za obronę oskarżonych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com