Podczas wycieczki na pokładzie statku “Dar Młodzieży” w Gdyni doszło do wypadku. 19-letni mężczyzna spadł z dużej wysokości. Medycy z Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa nie zdołała uratować ofiary. Zgon stwierdzono już na miejscu. Obecnie służby ustalają przyczyny wypadku.
Do śmiertelnego wypadku doszło podczas rejsu wycieczkowego okrętem wojennym “Dar Młodzieży”. W jednodniowej wyprawie brało udział 150 osób w tym studenci i uczniowie szkół średnich. 19-letni mężczyzna spadł z rei, części masztu umieszczonego kilkanaście metrów nad pokładem. Pierwszej pomocy udzielał mu lekarz obecny na okręcie.
Przybyła na miejsce również grupa ratownicza z Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. Niestety stwierdziła ona zgon na miejscu zdarzenia. Na razie nie są także znane okoliczności wypadku. W tej sprawie przyjrzą się śledczy.
Dar Młodzieży” to fregata szkoleniowa wybudowana 1982 roku. Jednostka należy do Uniwersytetu Morskiego w Gdyni. Maszty żaglowca mają wysokość nawet 50 metrów.
Niemiecki kontrwywiad wykrył, że w Bundeswerze prawdopodobnie znajdują się terroryści się z tureckiej organizacji Szare Wilki. Poseł z Lewicy Ulli Jelpke zgłosiła wcześniej swoje podejrzenia. Organizacja ta jest uznawana przez niemiecki rząd za organizację terrorystyczną.
Ulli Jelpke z Lewicy napisała interpelacje do niemieckiego rządu w sprawie czterech członków Bundeswehry. Kontrwywiad wojskowy MAD wszczął śledztwo w sprawie podejrzanych obcokrajowców. Mieli wykazywać oni brak poszanowania do niemieckiego prawa oraz sympatię do Szarych Wilków. Według pozyskanych informacji turecki wywiad jest powiązany tą organizacją.
Zdaniem niemieckiej poseł organizacja ta wykazuje wzmożoną agresję – “Pokazują nie tylko brutalne napaści ze strony ich zwolenników, lecz także organizowane przez tureckich nacjonalistów treningi sportów walki z użyciem broni” – mówiła.
Obok przypadków podejrzeń o związki z Szarymi Wilkami problemem w niemieckim wojsku są również sympatie dla grup neonazistowskich i innych skrajnie prawicowych ruchów. W czerwcu z uwagi na powiązania żołnierzy z neonazistami rozwiązano jednostkę komandosów KSK. Według MAD w szeregach Bundeswehry jest ok. 500 osób podejrzanych o związki z radykalną prawicą.
Produkcja przemysłowa w czerwcu wzrosła o 0,5 proc. rdr, a w porównaniu z poprzednim miesiącem zwiększyła się o 13,9 proc. – podał Główny Urząd Statystyczny. Analitycy spodziewali się spadku produkcji w czerwcu rdr o 6,5 proc., a mdm wzrostu o 4,9 proc.
Takiego obrotu spraw nie spodziewali się nawet najwięksi optymiści. “Produkcja przemysłowa wyższa o 0,5 proc. rdr – to duża niespodzianka. Pomogły dni robocze, niska baza, ale przede wszystkim odbudowa aktywności po pandemii. W stosunku do stanu wyjściowego produkcja jest już “tylko” o 10 proc. niższa” – napisali na gorąco tuż po opublikowaniu danych przez GUS ekonomiści Banku Pekao.
Wzrost produkcji odnotowano w aż 21 spośród 34 działów badanych przez urząd. Bardzo dobrze poradziła sobie na przykład produkcja mebli – wzrost o 19,3 proc., wyrobów z drewna, korka, słomy i wikliny – o 17,6 proc. czy urządzeń elektrycznych – o 16,9 proc. Z kolei spadek zanotowano w porównaniu z czerwcem 2019 roku, wystąpił w 13 działach, m.in.: w wydobywaniu węgla kamiennego i brunatnego – o 17,0 proc.; w produkcji pojazdów samochodowych, przyczep i naczep – o 15,2 proc. czy produkcji maszyn i urządzeń – o 13,0 proc.
Cieszą się analitycy mBanku. “Bum! Produkcja przemysłowa w czerwcu wyszła na roczny plus: +0,5 proc.. A my myśleliśmy, że z prognozą -6 proc. jesteśmy optymistami. Bardzo ładnie” – przekonują.
Bum! Produkcja przemysłowa w czerwcu wyszła na roczny plus: +0,5%. A my myśleliśmy, że z prognozą -6% jesteśmy optymistami. Bardzo ładnie. pic.twitter.com/5LpaBBcY66
Z kolei analitycy ING Banku Śląskiego wyjaśniają, że w tym roku mylące mogą być dane o produkcji energii elektrycznej. Przypominają, że w 2019 r. w Polsce była obecna fala upałów, która stymulowała duży popyt na prąd do klimatyzacji. “Obecne lato jest jednak chłodniejsze i niższy popyt na energię nie oznaczał przedłużającego się załamania branż przetwórczych – produkcja w przetwórstwie przemysłowym podniosła się o 0,9 proc.” – twierdzą.
Rafał Trzaskowski przyjmuje wynik, ale doskonale wie, że wybory nie były uczciwe – powiedziała Barbara Nowacka, posłanka Koalicji Obywatelskiej.
– To nie były uczciwe wybory i to nie jest tak, że tylko my składamy protesty wyborcze. (…) To, co się działo w placówkach dyplomatycznych, nie miało wiele wspólnego z porządnym, uczciwym przygotowaniem wyborów. Już dzisiaj wiadomo, że w kilku państwach Polacy zostali wprowadzeni w błąd – przekonywała Nowacka w programie “Onet Rano”.
Według niej “użyto machiny państwa po stronie jednego kandydata”. Wymieniła w tym kontekście m.in. działania Telewizji Polskiej, Jacka Kurskiego oraz spotkania organizowane przez premiera Mateusza Morawieckiego.
– Rafał Trzaskowski przyjmuje wynik, ale doskonale wie, że wybory nie były uczciwe. Jeżeli teraz użyto takiej skali manipulacji, bo PiS tak boi się utraty władzy, to co będzie w następnych wyborach? Jeżeli byśmy teraz odpuścili, to ukradną nam demokrację na dobre. A tego nie pozwolimy zrobić – oświadczyła Nowacka.
W jej ocenie “Andrzej Duda został wybrany legalnie, bo te głosy jakoś do niego spłynęły, natomiast został wybrany nieuczciwie”. – To jest tak, jakby jechał na dopingu – dodała posłanka KO.
W drugiej turze wyborów prezydenckich Andrzej Duda zdobył 51,03 proc. głosów, natomiast Rafał Trzaskowski – 48,97 proc.
Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski / fot. Wikimedia Commons
“Bareja z Mrożkiem się kłaniają!” – to reakcja ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego na krytykę ze strony Tomasza Siemoniaka. Wiceprzewodniczący PO w programie WP stwierdził, że głosował przeciwko kandydaturze duchownego do komisji ds. pedofilii, bo nie podobają mu się jego “antyukraińskie” poglądy.
“Kolejny absurd polityczny. Wiceszef PO Tomasz Siemoniak twierdzi, że nie nadaję się do komisji ds. walki z pedofilią, bo mam – uwaga! – niewłaściwe poglądy w sprawach polsko-ukraińskich. Oczywiście chodzi o pamięć o ofiarach ludobójstwa Polaków na Kresach. Bareja z Mrożkiem wspólnie się kłaniają!” – napisał na Twitterze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.
Siemoniak był gościem poniedziałkowego programu WP “Tłit”. Prowadzący Michał Wróblewski zapytał wiceprzewodniczącego PO o powody odrzucenia kandydatury Isakowicza-Zaleskiego do komisji ds. pedofilii. Duchowny jest znany z ostrej krytyki działań Kościoła w tej kwestii i konsekwentnie domaga się rozliczenia przestępców oraz osób, które ich ukrywały.
– Mam ogromne wątpliwości co do osoby księdza w związku z jego poglądami na otoczenie międzynarodowe Polski, historię, dzielenie Polaków i Ukraińców. Dla mnie to jest przesądzające – powiedział Siemoniak. I dodał, że duchowny zasłynął z “wielu antyukraińskich wypowiedzi”. – To nie jest tak, że można być w jednym obszarze ok, a w drugim przekraczać wszelkie granice (…). Nasz klub właśnie w takim duchu głosował – podkreślił wiceprzewodniczący PO.
Dlaczego PO zagłosowała przeciwko ks. Isakowiczowi-Zaleskiemu?
– Mam ogromne wątpliwości co do osoby księdza w związku z jego poglądami na otoczenie międzynarodowe Polski, dzielenie Polaków i Ukraińców. Dla mnie to przesądzające – mówi mi Tomasz Siemoniakhttps://t.co/dt03C0IT30
Przywódcy państw europejskich po trzech dniach rozmów wciąż nie doszli do porozumienia w sprawie funduszu odbudowy po koronawirusie i wieloletniego budżetu UE. Nadzwyczajny szczyt w Brukseli został zawieszony do godz. 16:00 w poniedziałek. Charles Michel zgłosił nową propozycję i wyraził nadzieję, że uda się zakończyć „misję niemożliwą”.
Trzy dni unijnego szczytu nie przyniosły przełomu w sprawie negocjacji budżetu wspólnoty na najbliższe lata i funduszu odbudowy po COVID-19. Rozmowy plenarne trwały w niedziele do późnego wieczora. Przed północą szef Rady Europejskiej Charles Michel ogłosił 45-minutową przerwę na konsultacje w mniejszych grupach. Ostatecznie rozmowy trwały kilka godzin i skończyły się przed 6 rano bez osiągnięcia porozumienia. Posiedzenie przerwano do godziny 16:00 w poniedziałek.
Jak informuje Reuters, w trakcie negocjacji Charles Michel ogłosił nową propozycję podziału środków. Przewiduje ona zmniejszenie środków w funduszu obudowy do 390 mld euro w grantach i zmniejszone rabaty dla głównych płatników.
– Mam nadzieję, że osiągniemy porozumienie i że jutrzejsze nagłówki… będą takie, że UE zakończyła misję niemożliwą” – mówił przewodniczący Rady Europejskiej podczas niedzielnej kolacji w centrum konferencyjnym w Brukseli. – To jest moje serdeczne życzenie… po trzech dniach nieprzerwanej prac – dodał.
Kompromis blokują państwa „oszczędne”
Według pierwotnej propozycji finansowania planu odbudowy po kryzysie związanym z koronawirusem popieranej przez Francję i Niemcy 500 mld budżetu mają stanowić bezzwrotne granty. Dodatkowe 250 mld miałyby mieć formę pożyczek. Tej propozycji sprzeciwiają się „państwa oszczędne”, czyli Dania, Austria, Holandia, Szwecja i Finlandia. Stawianą przez nie do tej pory granicą jest 350 mld euro. Z kolei pozostałe państwa nie chciały się do tej pory zgodzić na kwotę mniejszą niż 400 mld.
Problem praworządności
Innym problemem w negocjacjach, który stoi przed unijnymi liderami jest kwestia powiązania wypłacania środków przyznawanych w ramach budżetu z przestrzeganiem zasad praworządności. Takiemu mechanizmowi sprzeciwiają się Węgry popierane przez Polskę.
Do kwestii w niedzielę odniósł się Mateusz Morawiecki. – Nie możemy się zgodzić na taki ogólnie sformułowany warunek. Jest to narzędzie w rękach silniejszych państw, które mogą zacząć szantażować inne państwa – stwierdził polski premier.
Na trasie S8 w Warszawie doszło do kolizji samochodów osobowych z busem. Kierowcy jadący w kierunku Marek poruszają się poboczem drogi.
Jak podaje portal tvnwarszawa.pl do wypadku doszło w poniedziałek 20 lipca rano na trasie S8 na wysokości ulicy Mickiewicza w Warszawie. W zdarzeniu udział brały dwa samochody osobowe oraz bus.
Warszawa. Zderzenie osobówek z busem na S8 – utrudnienia potrwają do godziny 9
Po lewej stronie jezdnię blokuje przewrócony na bok samochód osobowy. Z powodu kolizji wszystkie pasy drogi w kierunku Marek są zablokowane. Kierowcy próbują omijać to miejsce poboczem.
Na miejsce wysłane zostały jednostki straży pożarnej, pogotowie ratunkowe i policja. Według pierwszego komunikatu Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w wypadku udział brały samochód osobowy i bus – później poinformowano, że w kolizji uszkodzone zostały trzy pojazdy.
– W zdarzeniu uczestniczyły osobowe volkswagen passat i volvo oraz ciężarowy mercedes. Po naszym przyjeździe na miejsce, zastaliśmy jeden pojazd na boku. Wszyscy opuścili pojazdy o własnych siłach. Kierująca volkswagenem trafiła pod opiekę ratowników medycznych – przekazał portalowi Michał Konopka z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej.
Według ustaleń GDDKiA utrudnienia w tym miejscu mogą potrwać do godziny 9. Korek tworzy się już na wysokości Bemowa.
Były minister transportu Sławomir N. został w poniedziałek zatrzymany w związku z podejrzeniem korupcji, kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i prania brudnych pieniędzy – poinformowała PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Mirosława Chyr.
Jak informuje prokuratura, zatrzymanie N. to efekt międzynarodowego śledztwa prowadzonego przez wspólny zespół prokuratorów z Polski i Ukrainy, a także funkcjonariuszy CBA oraz ukraińskiej służby antykorupcyjnej NABU. Śledczy informują, że zespół ten powstał z uwagi na “transgraniczny charakter działalności zorganizowanej grupy przestępczej”.
Z informacji przekazanych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne wynika, że oprócz Sławomira N. funkcjonariusze CBA z Delegatury w Gdańsku zatrzymali jeszcze dwie osoby – byłego dowódcę JW 2305 “GROM” Dariusza Z. oraz gdańskiego biznesmena Jacka P. Wszyscy trzej są podejrzewani o korupcję oraz działanie w ramach zorganizowanej grupy przestępczej.
“Gdańskie @CBAgovPL zatrzymało b. posła na Sejm RP, b. min. transportu, byłego szefa ukraińskiej Państwowej Służby Dróg Samochodowych (Ukravtodor) Sławomira N., a także Dariusza Z., b. dowódcę JW GROM i przedsiębiorcę z Gdańska Jacka P.” – napisał w poniedziałek na Twitterze rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.
Po doprowadzeniu do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zatrzymani mają usłyszeć zarzuty. Jak przekazała Prokuratura Okręgowa w Warszawie, Sławomir N. ma usłyszeć sześć zarzutów dotyczących okresu, gdy kierował ukraińską Państwową Służbą Dróg Samochodowych – Ukrawtodor.
Sławomir N. w wyborach w 2007 r. był liderem listy PO w okręgu gdańskim. Z poparciem 65 993 głosów został wybrany posłem na Sejm VI kadencji, osiągając jednocześnie najwyższy wynik w swoim okręgu przed Jarosławem Wałęsą i Maciejem Płażyńskim. 16 listopada został sekretarzem stanu w KPRM i szefem gabinetu politycznego Donalda Tuska.
W wyborach parlamentarnych w 2011 r. po raz czwarty zdobył mandat poselski. Startując z pierwszego miejsca na liście PO w Gdańsku, otrzymał ponad 65 tys. głosów. Aby zostać posłem, Nowak musiał zrezygnować z funkcji ministra w Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego, którą pełnił od września 2010 roku (odpowiadał za kontakty z rządem i parlamentem).
W listopadzie 2013 roku Sławomir N. złożył dymisję z funkcji ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej. Stanowisko to piastował od początku drugiej kadencji rządu PO-PSL, czyli od listopada 2011 r.
Dymisja Nowaka była związana z wnioskiem prokuratury o uchylenie mu immunitetu poselskiego w związku z wątpliwościami dotyczącymi jego oświadczenia majątkowego, do którego minister nie wpisał zegarka wartego kilkanaście tysięcy złotych.
W październiku 2016 r. N. został szefem ukraińskiej agencji drogowej Ukrawtodor. We wrześniu 2019 roku zwolnienie N. z tej funkcji zapowiedział ukraiński minister infrastruktury Władisław Kriklij. Nowak złożył dymisję z tego stanowiska we wrześniu ub.r.
Jak podają białoruskie media, Aleksander Łukaszenka trafił do szpitala z podejrzeniem udaru mózgu. Jednak rzeczniczka prezydenta zaprzecza tym doniesieniom.
Białoruskie media obiegła wiadomość, że prezydent kraju Aleksander Łukaszenka jest hospitalizowany. Prawdopodobnie dostał udaru mózgu, jednak jako przyczynę podaje się również nadciśnienie złośliwe. Z kolei rzeczniczka Łukaszenki Natalia Ejsmont zaprzecza tym doniesieniom i twierdzi, że przywódca Białorusi jest w jak najlepszej kondycji.
Do rzekomej zapaści miało dojść po tym, jak w trakcie wizyty u prezydenta Białorusi rosyjskiej delegacji, Łukaszence przedstawiono wykaz jego zagranicznych aktywów. Na spotkaniu, oprócz byłego ambasadora Rosji w Mińsku Michaiła Babicza, obecny był również premier Rosji Michaił Miszustin.
Rosyjski kanał Nezygar informuje, że Miszustinem do Mińska przyjechał Babicz. Kiedy Łukaszenka rozmawiał z premierem Rosji, Babicz miał ujawnić otoczeniu Łukaszenki listę jego zagranicznych aktywów. To miało wywołać szok i w efekcie wylew lub udar u Łukaszenki.— marek budzisz (@MBudzisz2) July 19, 2020
W najbliższym czasie na Białorusi odbędą się wybory prezydenckie. Głosowanie zaplanowano na 9 sierpnia. Według nieoficjalnych sondaży prezydent Łukaszenka nie cieszy się zaufaniem rodaków, a w kraju dochodzi do coraz gwałtowniejszych ulicznych protestów przeciwko obecnej władzy. Łukaszenka będzie ubiegał się o szóstą kadencję na stanowisku prezydenta.
Lewica zaapelowała w niedzielę do prezydenta Andrzeja Dudy o podpisanie paktu dla zachowania konwencji stambulskiej i zapowiedziała, że w tej sprawie zwróci się też do innych sił politycznych o poparcie.
Chodzi o Konwencję o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (nazywanej konwencją antyprzemocową lub konwencją stambulską), którą Polska podpisała w grudniu 2012 r., a ratyfikowała w 2015 r. Ma ona chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji. Dokument zakłada m.in., że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, oraz że przemoc nie może być usprawiedliwiana tradycją ani religią.
Od początku Konwencja budziła kontrowersje; przytaczano argumenty o jej niezgodności z konstytucją oraz o tym, że stanowi zagrożenie dla polskiej tradycji rodziny.
Podczas konferencji prasowej pod Pałacem Prezydenckim szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski zaprezentował też pakt dla zachowania konwencji stambulskiej, który zakłada utrzymanie ram dla prawnego przeciwdziałania wszelkim formom przemocy wobec kobiet na poziomie europejskim, gwarancję zapobiegania, ścigania i likwidowania przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej, zapewnienie specjalnych mechanizmów monitoringu różnych form przemocy domowej, uznanie strukturalnego charakteru przemocy wobec kobiet za przemoc ze względu na płeć oraz to, że łamanie jakichkolwiek praw człowieka powinno być bezwzględnie karane i zawsze potępiane.
“Chcielibyśmy, żeby pierwszym sygnatariuszem tego paktu był Andrzej Duda, prezydent RP, który w kampanii wyborczej dwukrotnie mówił, że stanie po stronie pokrzywdzonych i nigdy nie będzie chciał wypowiadać prawa, które takie gwarancje daje, a gwarantuje je właśnie konwencja antyprzemocowa, konwencja stambulska” – podkreślił i zaznaczył, że Lewica zwróci się w tej sprawie również do innych partii politycznych.
Rzeczniczka Lewicy Anna Maria Żukowska powiedziała, że “religia stanowi podglebie” dla przemocy wobec kobiet. “Do Soboru watykańskiego kobiety ślubujące w religii katolickiej przed ołtarzem, ślubowały swojemu mężowi posłuszeństwo, bezwzględne posłuszeństwo – to dalej tkwi w tradycji i niestety przez wieleset lat, wiele tysięcy lat, kobiety mogły być bezkarnie przez swoich mężów bite, wykorzystywane seksualnie, można było z nimi zrobić praktycznie wszystko” – oceniła.
“Nie zapominajmy o tym, że to źródło tkwi m.in. w takim nauczaniu, ale nie religii katolickiej. Są też wielkie problemy z równouprawnieniem kobiet, jeżeli chodzi o islam, jeżeli chodzi o judaizm, ortodoksyjny w szczególności, dlatego to nie jest wycelowane w jedną religię, ale mówi o tym, mówi prawdę, jakie są korzenie historyczne tego, że kobiety stały w niższej pozycji w stadle domowym do swoich mężów i w ogóle do mężczyzn” – dodała.
Żukowska podkreśliła przy tym, że Lewica nie poprze na Rzecznika Praw Obywatelskich, którego wybór ma nastąpić w najbliższych miesiącach, żadnej osoby, która nie zadeklaruje jasno i wyraźnie, że będzie się sprzeciwiała wypowiedzeniu konwencji antyprzemocowej.
Posłanka Wanda Nowicka zapowiedziała, że Lewica zaprosi sekretarz generalną Rady Europy Mariję Pejczinović Burić, aby poinformować ją na temat sytuacji związanej z konwencją stambulską.
“My nie godzimy się na to, że jak kiedyś się mówiło: +jeżeli chłop baby nie bije, to jej wątroba gnije+. My chcemy zmieniać takie uwarunkowania kulturowe, które doprowadziły do tolerancji, wręcz akceptacji przemocy jako narzędzia przeciwko kobietom” – mówiła Nowicka.