Michał Sz. wciąż nie przestaje zaskakiwać. Młody kulturowy marksista bez pardonu manifestuje swą pogardę dla tradycji, konserwatyzmu oraz samej Polskości. Mężczyzna odbywszy areszt w dość niecenzuralnych słowach znieważył nasze państwo. Od jego agresywnej i bezczelnej postawy odcinają się nawet lewicowo-liberalne postaci życia publicznego jak chociażby Jan Hartman, Tomasz Lis, Monika Jaruzelska czy Agnieszka Gozdyra. Okazuje się bowiem, iż według Michała Sz. obecny prezydent miasta stołecznego Warszawa Rafał Trzaskowski nie jest rzecznikiem społeczności LGBT. Określanie narodowców mianem”faszystów”, uczestnictwo w tęczowych pochodach oraz wprowadzenie karty LGBT do warszawskich szkół zdaje się nie przekonywać Michała Sz.

Michał Sz. zaatakował Rafała Trzaskowskiego. Zdaniem mężczyzny obecny prezydent Warszawy, nie uczynił nic, co stanowiłoby wydatne wsparcie dla rzeczonego środowiska.

Michał Sz. krytycznie o Rafale Trzaskowskim

Michał Sz. został niechlubną postacią wpisującą się w lewicową narrację. Po swych ostatnich ekscesach, do których należało pokazanie środkowego palca, mężczyzna stracił poklask wśród publicystów sympatyzujących ze środowiskiem LGBT. Najzagorzalsi obrońcy Michała Sz. w tej chwili kręcą z zażenowaniem głowami. Trudno się dziwić, skoro mężczyzna pozujący na ikonę społeczności, w swych wypowiedziach posługuje się wulgaryzmami i obraźliwymi dla Polaków stereotypami. Krytykuje on także Jana Hartmana-skrajnie lewicowego filozofa, należącego niegdyś do ugrupowań związanych z osobą Janusza Palikota. Okazuje się, iż tęczowy Rafał Trzaskowski, według Michała Sz., nie stara się stać na straży praw tegoż środowiska:-Politycy jak na razie niewiele dla nas zrobili. Rafał Trzaskowski podpisał kartę LGBT, ale był to jedynie pusty gest. Nie poszły za tamtą decyzją żadne adekwatne działania. Moim zdaniem Trzaskowski jest ukrytym transfobem i homofobem-stwierdził Michał Sz.

To jednak nie koniec kuriozalnych zarzutów:-Prezydent Warszawy jest fałszywym sojusznikiem, który podejmuje przemyślane działania tylko po to, aby zebrać kapitał społeczny, a nie realnie nam pomóc. Osoby, które mówią: “popieram was, ale…” bardziej szkodzą niż zatwardziała prawica-podkreśla mężczyzna.

Wirtualna Polska

Czytaj także:-Rekonstrukcja rządu:Piotr Miller zdradził szczegóły

Czytaj także:Sasin: Wsparcie zewnętrzne dla Lot będzie niezbędne

Zobacz także: Tusk otwarcie popiera przekupstwo opozycji

Dodano w Bez kategorii

X Dzień Tradycji Rzeczypospolitej – w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej. Będzie można podziwiać popisy husarzy, ich umiejętności jeździeckie i kunszt we władaniu bronią oraz rekonstrukcję bitwy pod Hodowem z 1694 roku, nazywanej polskimi Termopilami.

Tym razem zapraszamy do oglądania transmisji online na naszym profilu Facebook. Początek o godz. 15.00.

04 września – piątek
10.00 – 15.00 X Międzynarodowe Zawody Łucznictwa Konnego Tatarów Polskich – konkurencja Tor Polski

05 września – sobota
8.30 – 13.30 zawody łucznicze – konkurencja Tower Track

15.00 II OGÓLNOPOLSKI PODLASKI TURNIEJ HUSARSKI im. Stefana Mikołaja Branickiego w ramach Polskiej Ligi Husarskiej

17.00 WIDOWISKO HISTORYCZNO-EDUKACYJNE
 salwa i wystrzał armatni
 prezentacja XVII w. wojska Rzeczypospolitej
 pokaz sprawności łuczników konnych
 pokaz sokolników
 pokaz jeździecki Pocztu Dam Husarskich
 śpiew rycerski
 pokaz husarski Podlaskiej Chorągwi Husarskiej
 gawęda o Bitwie pod Hodowem( Dariusz Wasilewski)

18.00 BITWA POD HODOWEM – HUSARIA kontra TATARZY, rekonstrukcja bitwy

06 września – niedziela
9.00 – 14.00 zawody łucznicze – konkurencja Raid Track

10.00-12.00 I Mistrzostwa Podlasia w TRÓJBOJU KAWALERII HISTORYCZNEJ
(jazda konna w strojach historycznych z łukiem, szablą i rohatyną)

Organizator:
Fundacja Obowiązek Polski, Polskie Stowarzyszenie Łucznictwa Konnego, Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej, AMM Archery
Więcej informacji na stronie internetowej

Dodano w Bez kategorii

Rekonstrukcję planuje się na przełom września i października. Nie ma decyzji co do liczby ministerstw, natomiast decyzją kierunkową jest to, aby skonsolidować kilka resortów. Na pewno będzie o kilka resortów mniej – powiedział rzecznik rządu Piotr Müller.

,,Rekonstrukcja jest zaplanowana na przełom września i października, w związku z tym w tej chwili jesteśmy już po okresie wakacyjnym, finalizujemy kwestie związane z wykazem prac legislacyjnych i harmonogramem rządu” – powiedział Müller w środowym wywiadzie dla Polsat News.

Według niego nie zapadła jeszcze decyzja co do ostatecznej liczby przyszłych ministerstw. “Nie ma decyzji co do liczby ministerstw, natomiast decyzją kierunkową jest to, aby ta liczba uległa zmniejszeniu, aby skonsolidować kilka resortów (…) Na pewno będzie o kilka resortów mniej” – zaznaczył rzecznik rządu.

Pytany o dotychczasową umowę koalicyjną Zjednoczonej Prawicy, zgodnie z którą politycy Solidarnej Polski i Porozumienia mają w rządzie po dwie teki, Müller odparł, iż ustalenie to dotyczy obecnej liczby ministerstw. ,,W tej chwili dojdzie do pewnego zmodyfikowania jeżeli chodzi o liczbę resortów i zakresy działów administracji rządowej, którym podlegają, w związku z tym naturalne jest to, że skoro Prawo i Sprawiedliwość, największa partia w Zjednoczonej Prawicy, będzie miała mniej resortów, to tak samo proporcjonalnie nasi koalicjanci tę liczbę resortów powinny mieć mniejszą” – wyjaśnił rzecznik rządu.

Jak dodał, zgodnie z propozycją złożoną koalicjantom, Solidarna Polska i Porozumienie mają otrzymać po jednym ministerstwie. Zaznaczył, że w ramach redukcji liczby resortów kilka tek starci również PiS.

Premier ,,stroną sporów”

Müller odniósł się też do słów byłego szefa MSZ Jacka Czaputowicza z niedawnego wywiadu dla ,,Rzeczpospolitej”. Czaputowicz twierdził, że premier Mateusz Morawiecki ,,stał się stroną sporów” z ministrem sprawiedliwości i liderem Solidarnej Polski Zbigniewem Ziobrą.

,,W rządzie mamy różnicę zdań, one są naturalne, również pomiędzy koalicjantami. Obóz Zjednoczonej Prawicy ma różne skrzydła, my jesteśmy największą partią polityczną w tym obozie, a pan premier szefem rządu. W związku z tym ostatecznie decyduje również razem z kierownictwem politycznym Prawa i Sprawiedliwości o tym, jakie są ostateczne decyzje” – zaznaczył rzecznik rządu.

Przyznał, że ,,różnice zdań” są w obozie rządzącym. ,,To przecież widać, ale na koniec dnia musimy wspólne decyzje w jakim kierunku idziemy” – zapewnił Müller.

Źródło: PAP

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Wikimedia Commons

Stany Zjednoczone żądają natychmiastowego zakończenia przemocy wobec Białorusinów oraz uwolnienia wszystkich niesprawiedliwie zatrzymanych – powiedział w środę sekretarz stanu Mike Pompeo. Zapewnił, że USA “dokładnie śledzą sytuację na Białorusi”.

Na konferencji prasowej w Waszyngtonie szef amerykańskiej dyplomacji, podobnie jak wcześniej jego zastępca Stephen Biegun, opowiedział się za ,,prawdziwie wolnymi i sprawiedliwymi wyborami z udziałem niezależnych obserwatorów”.

,,Żądamy natychmiastowego zakończenia przemocy wobec nich (Białorusinów) i uwolnienia wszystkich niesprawiedliwie zatrzymanych, w tym obywatela USA Vitalia Shkliarova” – oświadczył Popmpeo.

Sekretarz stanu przekazał również (https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C710140%2Cpompeo-zadamy-natychmiastowego-zakonczenia-przemocy-wobec-bialorusinow.html), że USA współpracują z europejskimi sojusznikami przy ,,przeglądzie znaczących ukierunkowanych sankcji na wszystkie osoby zaangażowane w łamanie praw człowieka” na Białorusi.

Wypowiedź Pompeo jest zgodna z wtorkową deklaracją urzędnika Departamentu Stanu. Ten, zastrzegając anonimowość przekazał Reutersowi, że Stany Zjednoczone rozważają wprowadzenie sankcje wobec Białorusi. Dotyczyć mają one siedmiu obywateli tego państwa. Nałożenie sankcji ma być związane z udziałem w fałszowaniu wyborów prezydenckich na Białorusi i przemocy w stosunku do pokojowo protestujących w tym kraju.

Na Białorusi od ponad trzech tygodni dochodzi do protestów przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich, które według oficjalnych wyników wygrał Aleksander Łukaszenka. W czerwcu Biały Dom przedłużył o rok obowiązujące od 2006 roku sankcje wobec białoruskiego prezydenta i niektórych jego urzędników.

Źródło: PAP

Dodano w Bez kategorii

Organizowany przez toruńskie środowiska prawicowe protest „Stop tęczowej agresji” odbił się lokalnie szerokim echem i wywołał żywe komentarze. Już w momencie rejestracji zgromadzenia kolektywy LGBT wystosowały apel do prezydenta miasta o zdelegalizowanie zgromadzenia. Do ataku dołączyła Scheuring Wielgus.

Włodarz miasta Michał Zaleski zgromadzenia nie zabronił. W odpowiedzi na apel LGBT tłumaczył: „Przez wieki mieszkańcy naszego miasta udowadniali, że potrafią pokojowo współistnieć ze sobą mimo różnic religijnych, narodowościowych i światopoglądowych. Ta różnorodność stawowi o bogactwie duchowym miasta. Nawet jeśli w historii toczyły się spory, w większości udawało się je rozstrzygać w sposób pokojowy.”

Nie spotkało się to z przychylnym odbiorem środowisk chcących uchodzić za tolerancyjne, które postanowiły następnie, w nielegalny sposób zakłócić zgromadzenie zorganizowane przez Klub Konfederacji Toruń oraz Rotę Niepodległości Toruń. Dodatkową presję na prezydenta Torunia próbowała również wywrzeć, metodami właściwymi sobie, Gazeta Wyborcza.

Organizatorzy pikiety “Stop tęczowej agresji” postanowili nie być dłużni lewicowym ekstremistom pisząc list otwarty do gospodarza miasta, przesyłając go także do wiadomości insp. mgr Maciejowi Lewandowskiemu – Komendantowi Miejskiemu Policji w Toruniu. Poniżej możecie zapoznać się z jego pełną treścią, sygnowanego przez Adama Rybińskiego – koordynatora Roty Niepodległości Toruń i Jakuba Dziadosza – lidera Klubu Konfederacji Toruń. List poparł również Prezes Marszu Niepodległości Robert Bąkiewicz.

Zobacz także: Mowa miłości czy mowa nienawiści? Rewolucja LGBT przyśpiesza

Szanowny Panie Prezydencie,

w związku z listem, jaki otrzymał Pan w dniu 21 sierpnia 2020 r. od środowisk chcących uchodzić za tolerancyjne oraz nacisków wywieranych na Pana ze strony niektórych mediów, czujemy się w obowiązku zareagować.

Na początku chcielibyśmy podziękować za zgodne z prawem rozwiązanie kwestii zgromadzenia z dnia 27 sierpnia br., tj. za niepodejmowanie działań mających na celu jego uniemożliwienie. Wydawać by się mogło, że postępowanie zgodnie z literą ustawy jest czymś, czego powinno się od władz publicznych po prostu oczekiwać, a nawet wymagać, nie zaś czymś, za co się dziękuje. Praktyka ostatnich miesięcy pokazuje jednak niestety, że poszanowanie funkcjonariuszy publicznych i polityków wszystkich opcji politycznych głównego nurtu dla prawa przestało być w naszym biednym kraju oczywistością. Również media, a nawet osoby uważane za publiczne autorytety, są dziś w stanie nieironicznie brać w obronę podającego się za kobietę sprawcę brutalnego pobicia i dewastacji.

W odpowiedzi na zarzuty, które wystosowano w naszą stronę przed i po manifestacji „Stop tęczowej agresji” z dnia 27 sierpnia, informujemy: nikogo nie zdyskryminowano ze względu na orientację seksualną; nikogo nie zdehumanizowano; nie zachęcano do przemocy psychicznej i fizycznej; nie głoszono komunikatów homofobicznych, transfobicznych.

Natomiast odnotowano nielegalną kontrmanifestację, nie zachowującą wymaganego dystansu 100 m od naszego zgromadzenia, na czele, której stanęła Poseł na Sejm. Notabene nie jest to pierwszy raz, gdy ta pani łamie prawo o zgromadzeniach.

Pragniemy zwrócić uwagę na fakt, że nie należy stawiać znaku równości pomiędzy mniejszościami seksualnymi, a LGBT. Nie każdy homoseksualista popiera i utożsamia się z tymi organizacjami, z uwagi na ich anarchistyczny i totalitarny charakter. Kwestia mniejszości seksualnych jest wykorzystywana wyłącznie przedmiotowo, a ostatecznie wyrządza im większą krzywdę niż przynosi pożytek. Warto w tym miejscu przytoczyć niedawne, nieodosobnione słowa homoseksualisty o tym co go spotkało ze strony działaczy LGBT:

„Dziś pierwszy raz od dawna płakałem. LGBT okazało się podłe, destrukcyjne, chore z nienawiści i nie chce mieć z tym nic wspólnego (…)

Przez całe życie nikt nie sprawił mi tylu przykrości, nie próbował tak poniżyć, upodlić, zniszczyć, jak dziś ludzie z tęczą w profilach – bo nie zgadzam się na agresję aktywistów. Nawet z największym homofobem udawało mi się nawiązać dialog – z nimi to niewykonalne, nie chcą”.

Panie Prezydencie, tym środowiskom nie zależy na prawach mniejszości, tylko, przykładem Zachodu, na rewolcie i zaoraniu naturalnego porządku, uderzając w elementy stabilizacji społecznej i państwowej: kościół, tradycję, rodzinę, kadry intelektualne, akademickie, kulturalne, a ostatnio nawet Policję.

Przypominamy, ich wcześniejsze manifestacje w Toruniu toczyły się w obronie osoby podejrzanej o popełnienie przestępstw Michała Sz. – zdeklarowanego anarchisty, czyli człowieka jawnie opowiadającego się przeciwko państwu prawa. Protestowali też przeciwko „brutalności Policji”, w sytuacji, gdy to policjanci coraz częściej są szarpani, opluwani, zwyzywani z ich strony. W sukurs tym środowiskom przychodzą ze skoordynowaną akcją dezinformacyjną media o zagranicznym finansowaniu, w tym Gazeta Wyborcza. „Godzina nienawiści i nietolerancji” – tak mija się z prawdą autor artykułu pisząc o naszym zgromadzeniu, które trwało od 18.45 do 19.15, a jeden z organizatorów – Jakub Dziadosz, już na wstępie zaznaczył: „osobom homoseksualnym należy się szacunek, tak jak pozostałym. Wynika to z samego faktu bycia człowiekiem. Nie chcemy dzisiaj protestować przeciwko homoseksualistom. Protestujemy przeciwko całemu ruchowi LGBT, który próbuje zawłaszczyć nasze życie publiczne”. Niech fakt, że brat redaktora naczelnego wspomnianej gazety jest oskarżony o zbrodnie przeciwko ludzkości, tłumaczy jej agendę ideologiczną.

Przypominamy, to w Toruniu na sam koniec kampanii wyborczej zdewastowano na tle nienawiści samochód kandydata na Prezydenta RP. W końcu torunianie musieli wstydzić się też za zdewastowany pomnik Józefa Piłsudskiego i Ojca Świętego Jana Pawła II. Panie Prezydencie, Pan wówczas w oświadczeniu powiedział, że to „bezzasadny, zupełnie nie wiadomo skąd się biorący akt wandalizmu”. Te akty wandalizmu i agresji przetaczające się przez nasze piękne miasto i cały kraj nie dzieją się bezzasadnie i samoistnie. „Czas na delikatną walkę się skończył” – oznajmił aktywista LGBT. Miejskie partyzantki marksistowsko-anarchistyczne szkolą się w całej Polsce. Toruń nie jest od nich wolny. Jak długo władze samorządowe będą pobłażały i tłumaczyły wywrotowców nie szanujących prawa? Panie Prezydencie, ile można?

W naszym środowisku nie ma anarchistów. Są za to ludzie na co dzień dbający o bezpieczeństwo w Toruniu, bez względu na wyznanie, orientację, pochodzenie etc. Nie pozwolimy na wywracanie miru społecznego i państwowego.

Czołobitność wobec anarchistów nie jest postawą życiowo mądrą, a politycznie może okazać się bardzo szkodliwą.

Pozostając z szacunkiem,

Adam Rybiński – Stowarzyszenie Roty Niepodległości – Toruń

Jakub Dziadosz – Klub Konfederacji Toruń

Robert Bąkiewicz – Stowarzyszenie Marsz Niepodległości

Dodano w Bez kategorii

Zarząd PLL LOT dokonuje nadludzkich wysiłków, żeby ustabilizować sytuację finansową firmy; nie mam żadnej wątpliwości, że będzie potrzebne tutaj wsparcie zewnętrzne – powiedział wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

,,Zamrożenie ruchu lotniczego w oczywisty sposób przełożyło się na sytuację spółki. Zarząd LOT rzeczywiście dokonuje nadludzkich wysiłków, żeby ustabilizować sytuację finansową firmy. Nie mam żadnej wątpliwości, że będzie potrzebne tutaj wsparcie zewnętrzne. Wsparcie zewnętrzne, którego wysokość będzie uzależniona od działań, które zarząd w tej chwili skutecznie podejmuje, czyli racjonalizacji wydatków, renegocjacji umów leasingowych” – powiedział w środę Sasin w telewizji wPolsce. pl.

Jak mówił, w związku z epidemią, w obecnej sytuacji ,,nie możemy sobie pozwolić na to, aby te wydatki stałe były tak wysokie jak dotychczas”. ,,Wtedy będziemy podejmować decyzję o tym, ile tych pieniędzy do LOT musi trafić”.

Sasin przypomniał, że pomoc publiczna za każdym razem musi uzyskać zgodę w Komisji Europejskiej.

,,W przypadku linii lotniczych to jest dosyć powszechna praktyka w tej chwili w Europie. Nie ma linii, które nie byłyby dotknięte w Europie tą nową sytuacją. Wiele firm już taką pomoc publiczną uzyskało w tej chwili od rządów swoich krajów. I w przypadku LOT też tak będzie” – zapewnił Sasin.

Źródło: PAP

Dodano w Bez kategorii

/ fot. WikipediaCommons

Przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej Donald Tusk otwarcie zadeklarował możliwość wsparcia finansowego białoruskiej opozycji. Jego zdaniem Europa jest wstanie udzielić takiej pomocy w celu obalenia prezydenta Aleksandra Łukaszenki.

W wywiadzie dla Onetu przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej zapowiedział wsparcie finansowe dla białoruskiej opozycji, która aktywnie udziela się w trwających od 9. sierpnia protestach. Kandydat opozycji na prezydenta Swietłana Cichanouska przebywa obecnie na Litwie. Według medialnych doniesień, udała się na wygnanie na prośbę władz.

Zobacz także: Cichanouska: Jestem gotowa być prezydentem przejściowym

“Zryw białoruski poruszył te wszystkie struny, które są w nas. Mówię o tych wszystkich, którzy przeżywali w Polsce przygody z wolnością, oporem, uczestniczyli w zbiorowym uniesieniu. Nie wstydzę się bycia w takich chwilach bardzo uczuciowym. Ani łez, kiedy widzę tych pięknych ludzi i tak poruszające sytuacje. Niesamowite jest to, jak kreatywni są Białorusini” – powiedział Donald Tusk.

Porównywał sytuację na Białorusi do ukraińskiego Majdanu, gdzie również europejskie elity stanowiły wsparcie dla rozruchów opozycji, podczas których obalono władzę prezydenta Wiktora Janukowicza.

Jego zdaniem Europę oraz europejskie instytucje i fundacje stać na wydanie odpowiedniej liczby pieniędzy, aby wesprzeć białoruską opozycję. Musi to jednak zostać przeprowadzone w odpowiedni sposób.

“Myśmy jako Polska i jako UE przed laty też inwestowali w demokrację na Białorusi i taka pomoc finansowa od Zachodu czasami stwarzała kłopoty tym, którzy ją przyjmowali. Musimy o tym pamiętać. Ale ja zrobię wszystko, żeby kwoty nie stanowiły żadnego problemu. Trzeba znaleźć tylko dobre polityczne i logistyczne rozwiązania. Nie jestem upoważniony, żeby dawać gwarancję UE, ale jestem właściwie pewien, że zorganizujemy tyle środków, ile będzie potrzeba dla wsparcia opozycyjnego ruchu na Białorusi” – zadeklarował były premier Polski.

interia/onet

Dodano w Bez kategorii

Jeśli nic się nie zmieni w systemie emerytalnym, osoby obecnie wchodzące na rynek pracy czekają głodowe emerytury – przewidują eksperci Instytutu Emerytalnego. Wzięli oni pod uwagę pracowników zarabiających ustawowe minimum. W 2060 r. kobieta, kończąca pracę w wieku 60 lat, dostanie świadczenie na poziomie 53 proc. ówczesnej płacy minimalnej.

Według ostatnich dostępnych danych,  wynika, że aż 63 proc. pracowników w mikrofirmach i 40 proc. w małych przedsiębiorstwach zarabia płacę minimalną. Są to setki tysięcy osób. Gdyby nic w ich życiu zawodowym nie uległo zmianie, ich emerytury będą tragicznie niskie. I to w każdym wariancie, choć im dłużej by pracowali i odkładali na Pracowniczych Planach Kapitałowych, tym ich finanse byłyby zdrowsze. To jednak wymagałoby odważnych reform ze strony decydentów politycznych.

Dlaczego czeka nas tak dramatyczny spadek wysokości emerytur? Jest to związane z tzw. systemem zdefiniowanej składki, który przyjęliśmy w Polsce pod koniec lat 90. Zasada jest prosta: co wpłaciłeś do systemu, tyle dostaniesz. W takim rozrachunku emerytura to po prostu suma zwaloryzowanych składek podzielona przez średnie oczekiwane dalsze trwanie życia. Im dłużej żyjemy i mniej legalnie pracujemy, tym niższe świadczenie otrzymamy.

Co zrobić aby uniknąć katastrofy?

Odpowiedzi zdają się być proste. Pracować dłużej i zbierać środki na wypłatę świadczeń. – Wiek emerytalny w Polsce jest zbyt niski. Osoby przechodzące na emeryturę w wieku 60 lat otrzymują i będą otrzymywały dużo niższe świadczenie. Z każdym rokiem ta różnica będzie coraz większa – przekonują eksperci Instytutu Emerytalnego.

Ich zdaniem, polski ustawodawca powinien jak najszybciej rozpocząć pracę nad ustawą, która w pierwszej kolejności zrówna wiek emerytalny, a w drugiej – dokona jego podniesienia do poziomu 67. roku życia. Jak zaznaczają, różnica pomiędzy 60. a 67. rokiem życia w przypadku przejścia na emeryturę to o prawie 40 punktów procentowych wyższe świadczenie.

“Nie ma żadnych wątpliwości, że odpowiedzialny rząd powinien już dzisiaj rozpocząć poważną debatę emerytalną w gronie ekspertów związanych z systemem emerytalnym, ekonomistów i polityków ze wszystkich stron sceny politycznej, aby jak najszybciej rozpocząć prace nad podniesieniem wieku emerytalnego. Każdy miesiąc i rok z niskim wiekiem emerytalnym to skazywanie kolejnych roczników na głodowe świadczenia, a większość osób przechodzi na emeryturę kiedy tylko osiągnie wymagany ustawą wiek. O ile dzisiejsi emeryci mogą się zadowolić emeryturą na w miarę godziwym poziomie, to kolejne pokolenia otrzymają emeryturę jako równowartość 20 proc. swojej pensji” – ostrzegają dr Antoni Kolek i Oskar Sobolewski.

źródło: businessinsider.com.pl

Zobacz także: Uniwersytet Warszawski wprowadzi tzw. „plan równościowy”. Ideologicznej ofensywy ciąg dalszy

Zobacz również:

Dodano w Bez kategorii
Obóz koncentracyjny, druty kolczaste.

/ fot. pixabay.com

Polscy dyplomaci przebywający w Rosji planowali dzisiaj jak co roku w dniu 2. września uczcić pamięć pomordowanych jeńców spoczywających na Polskim Cmentarzu Wojennym w Miednojach. Złożenie wieńców zostało jednak zablokowane przez rosyjskich administratorów publicznych. Powodem były restrykcje związane z koronawirusem.

W tym roku przypada 20. rocznica otwarcia Polskiego Cmentarza Wojennego w Miednojach znajdującego się w byłej siedzibie NKWD. Jak co roku polscy dyplomaci chcieli 2. września uczcić pamięć poległych jeńców pomordowanych w obozie Ostaszkowie. Charge d’affaires w Moskwie Jacek Śladewski wyjaśnił, że taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy.

“Otrzymaliśmy takie wyjaśnienie, że są to ograniczenia związane z COVID-19” – powiedział, informując również o braku tablicy przypominającej o ofiarach zbrodni katyńskiej – “Naszym zdaniem tablice te wisiały tam legalnie. (…) Przez 30 lat one nikomu nie przeszkadzały”.

Zobacz także: 17-latek zastrzelił dwie osoby podczas protestów. Trump stanął w jego obronie

“Będziemy to miejsce dalej odwiedzać, mimo, że dziś nie mamy zgody, by uczcić je w dawnej formie. Będziemy tam co roku obecni. Trwają oczywiście cały czas nasze działania formalne, aby te tablice przywrócić. Są działania dyplomatyczne, które podejmujemy, aby te tablice na tym miejscu, zgodnie z prawdą historyczną, ponownie zawisły” – dodał Jacek Śladewski.

Pod koniec zeszłego roku z wnioskiem o zdemontowanie obu tablic zwróciła się do władz miejskich prokuratura rejonu centralnego w Twerze. P.o. prokuratora rejonu Elwin Bajdin argumentował, że tablice zostały umieszczone na gmachu z naruszeniem przepisów. Bajdin powołał się m.in. na błędnie podany numer budynku w decyzji komitetu wykonawczego Rady Miejskiej Tweru z 9 września 1991 roku. W odniesieniu do tablicy mówiącej o więźniach obozu ostaszkowskiego prokurator stwierdzał, iż jej treść nie jest oparta na faktach potwierdzonych dokumentami.

onet/pap

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Shutterstock)

Równość, różnorodność oraz wolność od dyskryminacji – takie terminy mają uzasadniać przyjęcie przez rektora Uniwersytetu Warszawskiego – Mariana Pałysa „Planu działań równościowych”. UW jako pierwsza spośród polskich uczelni wprowadza daleko idące zasady wpisujące się w ideologiczne postulaty nowej lewicy.

Strategia, która obowiązywać ma do roku 2023, przewiduje między innymi, iż jednym z kryteriów przyjmowania pracowników będzie płeć. Realizowanie paradygmatu „równości” w tym przypadku ma na przykład oznaczać, że – jak zdecydował prof. Pałys – „w sytuacji kandydujących osób o identycznych kwalifikacjach sugerowany jest wybór osoby z niedoreprezentowanej płci/grupy”. W ten sposób uczelnia wyrówna rzekomo niesprawiedliwe proporcje kobiet i mężczyzn w uniwersyteckiej kadrze nauczającej.

Uniwersytet Warszawski zobowiązał się również do „zwiększenia zrównoważonej reprezentacji płci” w przewodniczeniu komisjom wydziałowym, uczelnianym, w kadrze zarządzającej, w zespołach eksperckich i recenzenckich oraz przewodniczeniu wydarzeniom naukowym i popularyzatorskim. Komisja konkursowa UW będzie od tej pory kierowana naprzemiennie przez kobietę i mężczyznę.

Plan rektora Pałysa zakłada także: „Zwiększanie świadomości wagi zagadnień równościowych oraz wzmocnienie pozytywnych postaw wobec różnorodności”, „wspomaganie rozwoju karier naukowych kobiet”, „zwiększenie równowagi płci w rekrutacji pracownic i pracowników i w szkołach doktorskich”.

„Zasadniczym celem planu jest sprawienie, by Uniwersytet Warszawski był miejscem bezpiecznym dla wszystkich, funkcjonującym z poszanowaniem równości i różnorodności, wolnym od dyskryminacji oraz zapewnienie wszystkim swobody rozwoju naukowego” – napisał rektor w swym zarządzeniu.

Dr Tymoteusz Zych, wiceprezes instytutu Ordo Iuris podkreślił, że plan UW narusza polską Konstytucję oraz Kodeks pracy.

„Rektor UW podpisał Plan działań równościowych. Wynika z niego, że proporcje płci ogółu pracowników uczelni są wyrównane, ale różnią się na poszczególnych wydziałach. Dlatego wynik rekrutacji ma zostać uzależniony od płci kandydata. Jak to pogodzić z zakazem dyskryminacji?” – podkreślił. 

źródło: Twitter/pch24.pl/wsensie.pl

Zobacz także: 17-latek zastrzelił dwie osoby podczas protestów. Trump stanął w jego obronie

Zobacz również:

Dodano w Bez kategorii