REKLAMA

Lesbijki zabiły szóstkę adoptowanych dzieci

Lesbijki zabiły szóstkę adoptowanych dzieci

REKLAMA

Zakończyło się śledztwo w sprawie głośnego wypadku „małżeństwa” Jennifer i Sarah Hart z USA. Lesbijki świadomie wypadły samochodem ze skarpy przy dużej prędkości. Na dole klifu, w aucie służby odnalazły zmasakrowane pięć ciał – dwóch kobiet i trójki dzieci.

Tragiczne zdarzenie miało miejsce w marcu ubiegłego roku. Z 300 metrowego klifu w stanie Kalifornia wypadł przy dużej prędkości samochód marki GMC Yukon XL. Śledczy ustalili, że lesbijki celowo wypadły z trasy popełniając samobójstwo.

Czytaj więcej: „Dziś rozpoczyna się największy od 1993 roku strajk w oświacie”

W aucie znaleziono ciała 39-letnich Jennifer oraz Sarah oraz adoptowanych przez nich dzieci – Markisa, Jeremiaha, Abigail. Czwarte odnaleziono kilka tygodni później, gdy fale Pacyfiku wyniosły je na brzeg. Piąte imieniem Hannah spotkał ten sam los. Szóste prawdopodobnie również było w aucie. Ciała jednak nie odnaleziono.

REKLAMA

Początkowe domysły o przypadkowym wypadnięciu z drogi obaliły dowody w postaci zapisów komputera pokładowego. Ustalono, że lesbijki zatrzymały się na parkingu nie daleko miejsca zdarzenia. Od tamtego momentu jednak zanotowano stały wzrost prędkości do momentu uderzenia w barierkę. Na trasie przejazdu nie odnotowano miejsca hamowania.

Jedna z „matek” maltretowała dzieci

Jak wynika z ustaleń policji, która chciała przyjrzeć się bliżej „małżeństwu” Hart wynikło, iż w 2011 roku Sarah Hart została skazana przez sąd za przemoc domową. Pobiła wówczas 6-letnią dziewczynkę w przepływie złości. Sąsiedzi martwili się o to jak kobiety traktują adoptowane dzieci.

Dochodziło do takich sytuacji, że były one za karę głodzone. Jedna z dziewczynek pewnej nocy przyszła do jednej z sąsiadek owinięta w koc tłumacząc, że są prześladowane przez opiekunki. Sarah przyszła na drugi dzień przepraszając i usprawiedliwiając się ciężkim tygodniem.

Trzy dni przed wypadkiem urzędnik od ochrony dzieci złożył im wizytę ale nikt nie otworzył mu drzwi. Wkrótce potem cała rodzina wsiadła do samochodu i w pośpiechu odjechała. Policja nie odkryła w ich domu żadnych listów pożegnalnych, ale jedna z kobiet szukała w internecie informacji o tym jak wygląda śmierć przez utonięcie.

stefczyk.info

REKLAMA

Komentarze