REKLAMA

Kandydaci zastanawiają się nad udziałem w debacie prezydenckiej TVP

Kandydaci zastanawiają się nad udziałem w debacie prezydenckiej TVP

Władza uparła się na wybory prezydenckie w maju. Skoro wybory, to musi być też debata w telewizji publicznej. Kandydaci zastanawiają się nad udziałem.

Jeśli wierzyć anonimowym przeciekom z obozu rządowego i własnej logice, władza boi się utraty władzy. Jeśli wybory odbyłyby się na jesień, Andrzej Duda mógłby nie wygrać. Będziemy wtedy borykać się ze skutkami wielkiego kryzysu gospodarczego, a wielu Polaków winą za niego będzie obarczać władzę. PiS uparł się więc, że wybory mają odbyć się w maju. Jeśli wybory prezydenckie, to musi być także i debata telewizyjna w tak zwanej telewizji publicznej. TVP zaprosiła kandydatów, nie dając im jednak większych szczegółów co do przebiegu kampanii. Udział w debacie potwierdził już Andrzej Duda czy Krzysztof Bosak.

ZOBACZ TAKŻE: Przemilczani bohaterowie. Kibice piłkarscy pomagają w walce z wirusem

Małgorzata Kidawa-Błońska z Koalicji Obywatelskiej, Władysław Kosiniak-Kamysz czy Szymon Hołownia miotają się między jakimiś deklaracjami parabojkotowymi a potwierdzaniem swojego udziału w wyborach prezydenckich. „Zastanowimy się nad tym, zobaczymy” – mówi Hołownia. „Nie ma nawet jeszcze tej ustawy i każdy, kto przygotowuje się do tych wyborów, przygotowuje materiały – łamie prawo”, podkreśla z kolei Kidawa-Błońska. Twierdzi też, że „Dzisiaj wyborów 10 maja nie ma i to jest to na czym mi zależało”. Do oficjalnego terminu wyborów zostało już tylko kilka tygodni, a nadal mamy więcej pytań, niż odpowiedzi. Jeden z ostatnich sondaży sugeruje wzrost poparcia dla Krzysztofa Bosaka i totalny spadek poparcia dla kandydatki Koalicji Obywatelskiej.

REKLAMA

Komentarze