REKLAMA

Cwikła: „Serwisy społecznościowe wyspecjalizowały się w metodach cenzury” [WIDEO]

Cwikła: „Serwisy społecznościowe wyspecjalizowały się w metodach cenzury” [WIDEO]

Redaktor Dominik Cwikła poruszył temat cenzury w mediach społecznościowych. Wyjaśnił również na czym polega wolność słowa w prywatnym przedsiębiorstwie oraz powiedział, dlaczego nie istnieje np. na Facebooku. Udzielił także wskazówek dotyczących obecnego działania serwisów do komunikacji społecznej.

REKLAMA

W swoim komentarzu dla Mediów Narodowych, redaktor Dominik Cwikła wyjaśnił na czym tak naprawdę polega wolność gospodarcza oraz dał odpór zaciemnionemu obrazowi prywatnych serwisów społecznościowych – „Pojawia się koronny argument – ‚Facebook jest prywatną platformą, więc może robić co chce’ – otóż nie. Facebook jako podmiot prywatny może stworzyć umowę jaką chcę. Naprawdę nie tak bardzo oburzałbym się na cenzurę ideologiczną, jeżeli byłoby jasno wyjaśnione w regulaminie co jest cenzurowane, a co promowane” – zauważył – „Problem w tym, że w umowie z Facebookiem nie ma takiego regulaminu” – kontynuował.

Zobacz także: Koronawirus zmniejszył liczbę obcokrajowców o ponad 220 tysięcy. W czołówce Ukraińcy

„Cała ta cenzura opiera się na tzw. mowie nienawiści, gdzie jest ona wyjaśniona na poszczególne punkty” – powiedział, przytaczając swoje własne doświadczenia z Twitterem, który zablokował profil „Kontrrewolucji” za rzekomą mowę nienawiści wobec podania informacji w sprawie marszu LGBT.

Zauważył, że serwisy społecznościowe wyspecjalizowały się w ograniczeniu zasięgów dla prawicowych mediów informacyjnych, organizacji czy portali informacyjnych – „Media społecznościowe wyspecjalizowały się w tym, aby nie dawać bana na prawicowe profile, które mają spore grono sympatyków. Ban wywołuje szczególne oburzenie. Natomiast w momencie, kiedy jest ograniczone zarabianie lub wyświetlanie, to już nie ma takiego poruszenia. Nie jest to takie straszne. Owszem można z tym żyć, ale osłabia całą działalność” – ocenił Cwikła.

Wskazał on również, na problematykę wielu pojedynczych osób prowadzących swoje profile, a które zostały zawieszone przez serwis społecznościowy – „Nawet do urzędu skarbowego można się odwołać od danej decyzji poprzez sprawę w sądzie, a tutaj nie ma takiej możliwości” – uzasadniając, że każda próba odwoływania się przez użytkownika napotyka ścianę obojętności.

Więcej w materiale poniżej:

Media Narodowe

REKLAMA

Komentarze