Cenzura niewygodnych treści związanych z COVID-19? Pojawił się projekt ustawy

Dodano   5
  Loading
Maseczka COVID-19

Maseczka COVID-19 / fot. focusonmore.com Wikimedia Commons

W KPRM powstał projekt ustawy, którego celem jest wyciszanie niewygodnych dla władzy treści związanych z COVID-19. Dokument, jeśli wejdzie w życie, ocenzuruje dużą część dyskursu publicznego w temacie koronawirusa.
  • Zachwyceni tym projektem mają być przedstawiciele lekarzy, którzy uważają, że jest to „krok w dobrą stronę”. Zdaniem ekspertów projekt ten jest jednak sprzeczny z pomysłem Rady Wolności Słowa.
  • Lekarze zwrócili się więc do resortu zdrowia. W reakcji na te głosy w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów miał powstać projekt ustawy „o ochronie zdrowia publicznego przed następstwami rozpowszechniania treści nieprawdziwych dotyczących wirusa SARS-Cov-2 i treści przestępczych kierowanych wobec osób wykonujących zawód medyczny”.
  • W myśl projektu walczyć z „hejtem” i „fake newsami” mają właściciele portali społecznościowych. Każdy portal, posiadający w Polsce co najmniej milion zarejestrowanych użytkowników, będzie musiał ustanowić swojego przedstawiciela w naszym kraju.
  • Zobacz także: Kardynał usprawiedliwia Joe Bidena. “Eucharystia nie powinna być bronią”

W Kancelarii Premiera pojawił się projekt ustawy dotyczący kar za tzw. fake newsy dotyczące koronawirusa lub „hejtu” wobec lekarzy. Firmy, które nie usuną takich treści z mediów społecznościowych mogą zapłacić nawet milion złotych kary. Projekt koliduje jednak z pomysłem resortu sprawiedliwości. Cenzura treści związanych z COVID-19 może wkrótce stać się faktem.

Lekarze i rządowi eksperci zagrożeni?

Zachwyceni tym projektem mają być przedstawiciele lekarzy, którzy uważają, że jest to „krok w dobrą stronę”. Zdaniem ekspertów projekt ten jest jednak sprzeczny z pomysłem Rady Wolności Słowa. Poza tym wskazują, że może on zaostrzyć cenzurę w sieci.

“Przyzwyczaiłem się, że przynajmniej raz dziennie dostaję wiadomość z groźbą utraty życia lub zdrowia. Każda osoba ze środowiska lekarskiego, która pozytywnie wypowiada się o szczepionkach, spotyka się z potężnym hejtem” – mówił w rozmowie z Wirtualną Polska szef Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Andrzej Matyja.

Rzekomi „Antyszczepionkowcy” mieli znaleźć przestrzeń do nękania lekarzy i zmawiać się na portalach społecznościowych. 

“Gdy dziś znajdujemy hejterskie treści, wysyłamy zawiadomienie na policję oraz prosimy właściwie platformy, głównie Facebooka, o usunięcie treści. I o ile polskie portale, takie jak Wirtualna Polska czy Onet, momentalnie blokują i usuwają takie komentarze, to w przypadku zagranicznych portali społecznościowych spotykamy się ze ścianą. Nic się nie dzieje, zero reakcji” – grzmiał Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.

Lekarze zwrócili się więc do resortu zdrowia. W reakcji na te głosy w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów miał powstać projekt ustawy „o ochronie zdrowia publicznego przed następstwami rozpowszechniania treści nieprawdziwych dotyczących wirusa SARS-Cov-2 i treści przestępczych kierowanych wobec osób wykonujących zawód medyczny”.

Odpowiedzialny za projekt jest były wiceminister zdrowia, a obecnie pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa.

“Chcemy lepiej chronić szeroko pojęty personel medyczny przed mową nienawiści, pojawiającą się w sieci. Platformy internetowe podejmują wprawdzie działania na rzecz zwalczania hejtu i nieprawdziwych informacji, nie są one jednak ani jednolite, ani wystarczające, a oba zjawiska nasiliły się w ostatnim czasie” – twierdził Cieszyński.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Cenzura niewygodnych treści związanych z COVID-19?

W myśl projektu walczyć z „hejtem” i „fake newsami” mają właściciele portali społecznościowych. Każdy portal, posiadający w Polsce co najmniej milion zarejestrowanych użytkowników, będzie musiał ustanowić swojego przedstawiciela w naszym kraju. Do niego będzie można zgłaszać groźby lub nieprawdziwe treści. Ma być znany z imienia i nazwiska, a jego dane kontaktowe mają być zamieszczone na stronie serwisu.

Jednak zgłoszenia będą mogli wysyłać tylko uprawnieni użytkownicy. W myśl projektu chodzi o wyższe wykształcenie lekarskie w stopniu co najmniej doktora nauk medycznych. Co więcej, prawo do wytypowania takiej osoby ma mieć 14 podmiotów, w tym m.in. Polska Akademia Nauk, Polskie Towarzystwo Lekarskie, Polskie Towarzystwo Farmaceutyczne, Naczelna Rada Lekarska, Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych, Naczelna Rada Aptekarska.

Zgłoszenie będzie musiało zostać rozpatrzone w ciągu 24 godzin – poprzez usunięcie treści, usunięcie konta użytkownika lub pozostawienie zgłaszanych treści bez żadnych działań. Procedury ma nadzorować prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Portale, które nie ustanowią swojego przedstawiciela w Polsce, mają się liczyć z karami rzędu od 50 tys. do 1 mln zł.

“Generalnie to jest dobra droga. Widzimy duży problem z hejtem, więc to może być sposób na jego rozwiązanie. Na pewno nie chcemy być posądzeni o cenzurę internetu. Zależy nam tylko na tym, żeby ludzie nie pozwalali sobie na nienawiść w sieci” – stwierdził Łukasz Jankowski.

Mniej optymistycznie podchodzą do tego projekty eksperci zajmujący się nowoczesnymi technologiami.

“Ten projekt wprowadza jedną bardzo niepokojącą rzecz, która – jak się obawiam – będzie służyła za precedens do wprowadzenia kolejnych ograniczeń treści internetowych. Zawarta w projekcie definicja nieprawdziwej informacji jest generalna i nieobiektywna. To stwarza ryzyko, nawet nie dla osób, które świadomie chcą paraliżować walkę z COVID-19 w Polsce, ale może również zagrażać wolności debaty naukowej” – zwrócił uwagę prawnik specjalizujący się w relacjach technologii i demokracji Krzysztof Izdebski.

“Uważam zresztą, że w wolności słowa zawiera się prawo każdego do nieprawdziwej informacji. Należałoby raczej podążać drogą już wytyczoną przez media społecznościowe, a mianowicie oznaczać materiały wątpliwe i kierować do informacji przedstawiającej inny punkt widzenia. Cenzura nie jest dobrym rozwiązaniem. Bo zwiększa apetyt na blokowanie kolejnych przykładów „nieprawdziwych” treści” – dodał.

Niespójność polskiego rządu

Jak podkreślił prawnik, projekt ujawnia też niespójność polskiego rządu. Częściowo pokrywa się on bowiem z projektem Ministerstwa Sprawiedliwości, który planuje powołanie Rady Wolności Słowa. Organ ten miałby nakładać na właścicieli portali społecznościowych kary od 50 tys. do 50 mln zł. Jak podkreśla Izdebski, cenzura treści związanych z COVID-19 przeczy wolności słowa.

“Nie dość, że projekty trochę sobie przeczą, to zauważalny jest brak koordynacji różnych resortów w regulowaniu tego obszaru. Ta silosowość polskiej administracji jest raczej dowodem na to, że jakiekolwiek przepisy nie będą skuteczne wobec znacznie efektywniej działających korporacji internetowych” – zaznaczył Izdebski.

“Teoretycznie, jak platforma ograniczy dostęp do informacji antyszczepionkowców na mocy ustawy Cieszyńskiego, to na mocy ustawy Ziobry taki użytkownik może oczekiwać, że Rada Wolności Słowa każe tę treść przywrócić” – dodał.

nczas.com

Subskrybuj
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Przeglądaj wszystkie komentarze
Stan
Gość
Stan
6 października 2021 08:58

Komunizm 2.0 w natarciu. Z kłamstwem nie trzeba walczyć samo się pogrąży. To akurat jest walka z prawdą, ponieważ prawdy nie da się pokonać w merytorycznej dyskusji. To jest próba zamknięcia ust prawdzie i nie dopuszczenia jej do merytorycznej dyskusji. Dokładnie to samo robili to komuniści w PRL-u. Właśnie ten projekt ustawy wyraźnie wskazuje gdzie jest prawda.

Verum
Gość
Verum
6 października 2021 08:58

Prawda w oczy kole

Zenon
Gość
Zenon
6 października 2021 16:22

Już widzę jak pis dostanie mega kupa w kacza d.. w następnych wyborach za korona sciemę. Niech im wtedy globalisci pomogą. Bo tu róznych Morawieckich itp swołocz tylko trybunał może czekać,

54sarian
Gość
54sarian
7 października 2021 05:49

Oni mieli tylko leczyc a nie urzadzac cyrki. Remdesvir za 10 tys daje tyle samo co amantadyna za 10 zl a oni jeszcze lekarzy scigaja że starają się i chca leczyc ludzi w gabinetach. Nie moge napisac co powiedzial mi znajomy lekarz covidowy.

Przemek
Gość
Przemek
7 października 2021 13:16

Niestety, po to jest “covid”, żeby odebrać nam wszystkie wolnosci jakie jeszcze mamy. W tym wolnośc słowa, która i tak już kuleje dzięki dziesiątkom paragrafów o “zniesławieniu”, “pomówieniach” czy “groźbach”.
Przypomnijmy sobie cop odbyło się w USA po 11.09.2001 – uchwalono tzw “Patriot Act”, który jebał we wszystkie dziury Konstytucję USA, prawo USA, prawa człowieka i wszelkie humanitarne zapisy. Ludzie zaregowali hurraoptymistycznie na zatrzymywanie bez nakazu, osadzanie w więzieniu bez procesu, stosowanie tortur itp – bo jak to określili Amrykanie – “nawet jeśli ucierpi 100 niewinnych to jak wśród nich będzie jeden terrorysta to będzie to sukces”.
Kluczowe słowo – BEZPIECZEŃSTWO.
Tak ludzi omamić, że w imię tegoż “BEZPIECZEŃSTWA” sami pozwolą na odebranie wszystkiego. U nas też się do tego dąży. Na razie powoli, na razie przekonywaniem – “jak to niezgodne z Konstytucją? Może i tak, ale służy to naszemu dobrze pojętemu BEZPIECZEŃSTWU”.

POLECAMY