Wysokie zwycięstwo Polski z San Marino. Zaskakujący zdobywca hat-tricka

Dodano   0
  LoadingDodaj do ulubionych!
Adam Buksa (L) cieszy się z gola podczas meczu eliminacyjnego mistrzostw świata z San Marino.

Adam Buksa (L) cieszy się z gola podczas meczu eliminacyjnego mistrzostw świata z San Marino. / Fot. PAP/Leszek Szymański

Polska pokonała San Marino 7:1 w meczu eliminacji Mistrzostw Świata 2022 w Katarze. Hat-trickiem popisał się napastnik reprezentacji Polski. Nie był to jednak Robert Lewandowski.

San Marino, zgodnie z przewidywaniami, okazał się łatwym przeciwnikiem dla Biało-Czerwonych. Strzelanie rozpoczął w pierwszych minutach gry Robert Lewandowski, który otworzył wynik spotkania. Następnie prowadzenie podwyższył Karol Świderski, a na 3:0 piłkę do siatki skierował ponownie Lewandowski. Chwilę przed przerwą wynik podwyższył na 4:0 Karol Linetty.

Drugą połowę Polacy rozpoczęli w nieco zmienionym składzie. Boisko opuścili Wojciech Szczęsny, Jakub Moder i Robert Lewandowski. Niedługo potem koszmarny błąd w obronie popełnił Kamil Piątkowski. Obrońca Salzburga nie porozumiał się z Michałem Helikiem i podał piłkę wprost do napastnika gospodarzy Nicoli Nanniego, który bez problemu pokonał Łukasza Skorupskiego. Reprezentanci Polski natomiast długo nie potrafili podwyższyć wyniku. Dokonał tego dopiero Adam Buksa i to aż trzykrotnie. Dwie ostatnie bramki napastnik zdobył już w doliczonym czasie gry.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

W Serravalle działo się nie tylko na boisku. Gorąca atmosfera panowała na trybunach, niekoniecznie tylko w związku z grą reprezentacji Polski.

Na trybunach w Serravalle mecz schodzi trochę na drugi plan. Od początku bezustannie lżony jest PZPN i Cezary Kulesza (kibice w ten sposób wylewają żal, że dla części zabrakło biletów). Zbigniew Boniek poszedł porozmawiać, ale odpuścił po kolejnej serii bluzgów – napisał Radosław Przybysz z TVP Sport.

sport.pl, twitter.com

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Przeglądaj wszystkie komentarze

POLECAMY