REKLAMA

Aktywiści BLM odwołali manifestację. Okazało się, że „ofiara” była biała

REKLAMA

Aktywiści BLM w Minnesocie uklękli na chwilę i zaczęli marsz ku czci ofiary strzelaniny z udziałem policji. Gdy zdali sobie sprawę, że „ofiara” była biała, marsz odwołano.

  • Prawdopodobnie biały złodziej samochodów zmarł w wyniku strzelaniny z policją
  • Aktywiści BLM zdążyli skrzyknąć się na marsz ku jego czci, nie czekając nawet na informacje o tożsamości mężczyzny
  • Gdy demonstranci dowiedzieli się, że zmarły był białym człowiekiem, marsz odwołano

Sytuacja na marszu Black Lives Matter wzbudziła prawdziwą konsternację. Zebrani aktywiści BLM zdążyli uklęknąć, nim wydarzenie zostało odwołane. Okazało się bowiem, że „ofiarą”, ku czci której się zebrano, był biały złodziej samochodów, który sam pierwszy strzelił do policji.

Według policji w Burnsville podejrzany oddał liczne strzały do ​​funkcjonariuszy, którzy odpowiedzieli ogniem. Podejrzany, prawdopodobnie biały mężczyzna w wieku 20 lat, został przewieziony do Centrum Medycznego Hrabstwa Hennepin, gdzie później uznano go za zmarłego – informuje Post Millennial. Policjanci mieli natrafić na podejrzanego, który prowadził pojazd z fałszywymi tablicami rejestracyjnymi. Następnie otrzymali zgłoszenie o kradzieży auta. Podczas pościgu mężczyzna rozbił samochód i otworzył ogień do funkcjonariuszy.

Zaraz po strzelaninie, aktywiści BLM zebrali się w pobliżu domu gubernatora i zaczęli klękać, podobnie jak pośmierci George’a Floyda. Nie zaczekali nawet na szczegółowe informacje dotyczące strzelaniny. Wydarzenie miało zostać zorganizowane błyskawicznie i bez żadnego zastanowienia. Wkrótce po rozpoczęciu marszu, aktywiści zawrócili. Jako powód odwołania manifestacji podano, iż „najpierw potrzebują więcej informacji o tym, co wydarzyło się w Burnsville”.

Post Millennial

REKLAMA

Komentarze