REKLAMA

[OPINIA] Daniel Marek: Przesłanie papieżycy Joanny

REKLAMA

Wśród wielu mitów, które nieustannie krążą w powszechnej świadomości, jeden wydaje się być szczególnie zakorzeniony. Mowa o papieżycy Joannie – kobiecie, która miała ukryć swą płeć i dzięki temu zostać papieżem w IX wieku. 

Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się bardzo prosta – nigdy nie istniała kobieta, która została wybrana na papieża. Okres wieku IX jest dość dobrze przebadany w historiografii, gdyż w tym czasie miała miejsce tzw. schizma focjańska. Tak więc lata pontyfikatów Leona IV i Benedykta III oświetlone są wyraźnie przez źródła – głównie przez korespondencję papieża Mikołaja I (następca Benedykta III) z patriarchą Focjuszem. Co znajduje się w tych listach? Dla nas najważniejsza będzie wymiana wiadomości między arcybiskupem Reims, a papieżem Mikołajem I. Z korespondencji tej wynika, że legat przekazał listy kierowane do zmarłego Leona IV jego następcy Benedyktowi III. Dodatkowo posiadamy monety przedstawiające cesarza Lotara I oraz papieża Benedykta. Jako że cesarz zmarł 29 IX 855 roku, posiadamy datę, która w pewnym sensie wskazuje na początek pontyfikatu następcy Leona IV.  Dlaczego o tym wspominam? Właśnie między Leonem IV, a Benedyktem III miała panować Joanna.

Zobacz także: Australijski polityk chce zapewnienia ochrony dzieciom po „nieudanej aborcji”

Dziś trudno wskazać na jasne początki legendy o papieżycy, a samych wersji jest kilka. Najpewniej, jako pierwszy, o Joannie z Anglii napisał Otton z Fryzyngi w XII wieku. Opowiada on o kobiecie, która przebrana za mężczyznę ruszyła do Bizancjum, a później, gdy trafiła do Rzymu, została papieżem. Krótką historię rozbudował Jean de Mailly. W jego opowieści również mamy do czynienia z kobietą z Anglii, jednak poznajemy również motywy Joanny. Miała się ona zakochać w zakonniku i to ze względu na tę miłość ruszyła do Aten na studia. Następnie para zakochanych wyruszyła do Rzymu. W Wiecznym Mieście Joanna, ze względu na swe talenty, zdobywała coraz wyższe stanowiska kościelne, aż została kardynałem i później papieżem. Rządy papieżycy miał trwać dwa lata, a kłamstwo wyszło na jaw podczas jednej z procesji, podczas której kobieta urodziła syna. Jean de Mailly wskazywał nawet na miejsce porodu od tamtego czasu zaznaczone sześcioma literami „P”, które miały oznaczać inskrypcję „Piotrze, ojcze ojców, ujawnij poród papieżycy” (łac. Petre, Pater Patrum, Papisse Prodito Partum). Wzmianka o godności kardynalskiej wskazuje nam na czas powstania tej legendy na lata po pontyfikacie Mikołaja II, gdyż to on zawęził wybór następcy św. Piotra do grona kardynałów. Bardzo podobną opowiastkę znajdziemy w dziele Wincentego z Beauvais z roku 1240. 

Najważniejszym pisarzem dla legendy, dzięki któremu postać Joanny nie umarła w odmętach czasu, był polski dominikanin – Marcin z Opawy. W Kronice papieży i cesarzy (jednym z najpopularniejszych dzieł średniowiecznych, w którym został opisany zarys dziejów od samego początku do 1277 roku) zakonnik umieścił opowieść o Joannie w formie znalezionej w źródłach. Od tego czasu postać papieżycy znana była szerzej w całej Europie. Opisywał ją Jakub de Voragine (autor Złotej legendy), a Ptolemeusz z Luki nadał papieżycy numer VIII (tu sytuacja się nieco komplikuje, ponieważ w późniejszym okresie jeden z papieży przyjął miano Jana VIII), od tego czasu z opowiastki kobieta papież stała się „faktem”. Jak na ironię istnienie papieżycy podważył protestant Dawid Blondel, co wyraźnie udowodnił w naukowej rozprawie z roku 1647. Legenda Joanny miała stać się po raz kolejny zapomniana. Jednak w roku 1865 Emmanuel Roidis książką Papież Joanna wprowadził papieżycę do „popkultury”. Pisarz barwnym językiem rozbudował opowieść dodając różne nowe wątki. Od końca XIX wieku postać Jana VIII, jako kobiety papieża, żyje własnym życiem i nie rzadko jest oderwana od swego historycznego kontekstu.

Kim była więc papieżyca? Najprawdopodobniej był to przykład używany podczas kazań, tzw. exemplum. Bardzo często średniowieczni kaznodzieje prostymi obrazami przekazywali ważne dla ówczesnych prawdy. W przypadku Jana VIII, prawdopodobnie, chodziło o wytłumaczenie powodu, dla którego kobieta nie powinna być kapłanem. Oczywiście w tamtym czasie nie toczyła się żadna debata o święceniu kobiet. Teoria była nadto opracowana – od Ojców Kościoła poprzez papieży, teologów i prawników Kościół wyrażał się na ten temat jednoznacznie. Do wszystkiego brakowało tylko plastycznego przedstawienia problemu i tym zajęli się dominikanie, jak widać z powyższych rozważań, zrobili to aż za dobrze. W tym wszystkim jest także przesłanie dla nas – „każdy ma swój dar od Boga, jeden tak a drugi owak” (1 Kor 7,7 w tłumaczeniu Jakuba Wujka). Każdy z nas ma swoją rolę, najważniejsze, abyśmy ją poznali i trzymali się jej w swoim życiu. Ileż zmartwień, problemów i tragedii można uniknąć, odnajdując i godząc się ze swym powołaniem. Bóg nadał nam każdemu z osobna inne zadanie, nikt nie jest w stanie nas zastąpić, ponieważ w niezwykłym zamyśle Stwórcy jesteśmy niepowtarzalni.

Daniel Marek

REKLAMA

Komentarze