REKLAMA

Indie: Nowe przepisy nakazują mediom społecznościowym cenzurowanie treści

REKLAMA

Nowe regulacje wprowadzone w Indiach nakładają na m.in. Facebook, YouTube i Twitter odpowiedzialność za treści na tych platformach. Media społecznościowe muszą ujawnić władzom w ciągu 72 godzin dane osób, które rozpowszechniają dezinformację lub godzą w suwerenność państwa.

  • Indie wprowadziły nowe regulacje, nakładające na m.in. Facebook, YouTube i Twitter odpowiedzialność za treści na tych platformach.
  • Nowelizacja jest następstwem wydarzeń z początku tego roku.
  • Jeśli jest atak na Kapitol, wtedy media społecznościowe popierają akcję policji – podkreślił hinduski minister sprawiedliwości i technologii informacyjnych Ravi Shankar Prasad. – Ale jeśli mamy do czynienia z agresywnym atakiem na Czerwony Fort, symbol wolności Indii, gdzie premier wciąga flagę państwową na maszt, to mamy podwójne standardy. Nie ma na to zgody – stwierdził.
  • Zobacz także: Polska prawicowa stacja zablokowana przez YouTube. „Bo mówimy prawdę o COVID”

Zgodnie z nowymi przepisami, jeśli serwisy społecznościowe pozwolą na umieszczanie na swoich platformach treści budzących zastrzeżenia i nie usuną ich nawet po otrzymaniu nakazu sądowego lub rządowego, będzie to oznaczać, że nie zachowują należytej staranności. Za takie materiały przedstawiciele firm z branży mediów społecznościowych będą mogli być pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Kary określone w ustawie obejmują pozbawienie wolności na trzy lata w przypadku większości przestępstw, natomiast w przypadku niektórych, takich jak cyberterroryzm, karę dożywotniego pozbawienia wolności, a także grzywny w różnej wysokości.

Nowelizacja jest następstwem wydarzeń z początku tego roku. 26 stycznia, kiedy przypadał w Indiach Dzień Republiki, grupa protestujących od listopada 2020 roku rolników wdarła się do Czerwonego Portu. Doszło do starć z policją. Poparcie dla rolników wyraziły w mediach społecznościowych m.in. piosenkarka Rihanna i aktywistka klimatyczna Greta Thunberg. Indyjskie MSZ w oficjalnym piśmie skrytykowało gwiazdę pop i działaczkę.

– Nie powinno być podwójnych standardów. Jeśli jest atak na Kapitol, wtedy media społecznościowe popierają akcję policji – podkreślił hinduski minister sprawiedliwości i technologii informacyjnych Ravi Shankar Prasad. – Ale jeśli mamy do czynienia z agresywnym atakiem na Czerwony Fort, symbol wolności Indii, gdzie premier wciąga flagę państwową na maszt, to mamy podwójne standardy. Nie ma na to zgody – stwierdził.

opindia.com, wnp.pl

REKLAMA

Komentarze