REKLAMA

Biden rozpoczął krwawy marsz! Odwet na pro-irańskich bojówkach

REKLAMA

Prezydent Joe Biden wydał rozkaz, aby lotnictwo USA przeprowadziło atak na pro-irańskie bojówki w Syrii. Był to odwet za śmierć amerykańskiego cywila podczas ostrzału rakietowego w Iraku. Pentagon tłumaczy, iż amerykański przywódca konsultował się wcześniej z sojusznikami oraz, że misja ta miała również na celu deeskalację napięcia w regionie.

  • Odwet amerykańskiego przywódcy na pro-irańskich szyickich bojówkach
  • Atak amerykańskiego lotnictwa na szyickie bazy w Syrii
  • Pentagon tłumaczy się z przeprowadzonego nalotu, w których śmierć poniosło 17 bojowników
  • Papież Franciszek już za kilka dni uda się do Iraku w celach pielgrzymki
  • Zobacz także: Austriacka europosłanka naciska Polskę ws. aborcji. Grozi karami finansowymi

Po ataku pro-irańskich bojówek na amerykańskie siły w Iraku, gdzie zginął jeden z cywilów, Stany Zjednoczone stanowczo odpowiedziały, po raz kolejny stosując brutalne metody. Prezydent Joe Biden wydał rozkaz zbombardowania przez lotnictwo USA militarnych celów pro-irańskich oddziałów w Syrii. Zgodnie z informacjami podanymi przez Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka, w czwartkowym nalocie zginęło przynajmniej 17 bojowników.

Pentagon w komunikacie prasowym przekazanym przez swojego rzecznika poinformowało, że atak na pro-irańskie cele w Syrii miał charakter odwetowy. John Kirby przekazał również, że – „Podjęta przez prezydenta Joe Bidena decyzja o atakach lotniczych w Syrii była konsultowana z sojusznikami Stanów Zjednoczonych” – dodają, iż równolegle prowadzone były działania dyplomatyczne.

„Operacja wysyła jednoznaczną wiadomość: prezydent Biden będzie działał w celu ochrony personelu amerykańskiego i koalicyjnego” – podkreślił rzecznik Pentagonu.

Biden kontynuuje dyplomacje poprzednika wobec Iranu

Następca byłego prezydenta USA Donalda Trumpa według oczekiwań medialnych miał przyjąć nową taktykę na bliskim wschodzie. Eksperci zapowiadali reset amerykańskich relacji z Iranem oraz rozpoczęcie nowych rozmów w sprawie broni jądrowej w tym kraju. Tymczasem Prezydent Joe Biden nie pozostawia złudzeń i kontynuuje ścieżkę wytyczoną przez swojego poprzednika.

Amerykańskie dowództwo będące w rękach Demokraty, tłumaczy, iż podjęte działania były wyważone – „Naszym celem jest zmniejszenie eskalacji napięć na północy Syrii i w Iraku” – czytamy w komunikacie.

Wczorajszy atak został przeprowadzony na szyickie milicje powiązane z Kataib Hezbollah – jedna z najpotężniejszych bojówek w Iraku oraz na bojówki Kataib Sajed al-Szuhada, która prężnie działa szczególnie w Syrii.

Szef Pentagonu generał Lloyd Austin zapewnił, że jest pewien, iż zbombardowany obiekt były używany przez tych samych szyickich bojowników, którzy przeprowadzili 15 lutego ostrzał na bazę z wojskami USA w północnym Iraku. Jak dodał, rekomendował Bidenowi odwet w takiej właśnie formie.

Niebezpieczna pielgrzymka papieża Franciszka

Ostatni wzrost napięć w regionie w kontekście zapowiedzianej przez Papieża Franciszka pielgrzymki do Iraku, budzi wiele niepokoju. Już 5. marca Ojciec Święty ma udać się w pierwszej kolejności do Bagdadu. W trakcie swojej wizyty odwiedzi on również miejsca, gdzie dochodziło do ciężkich walki z Państwem Islamskim, a także iracki Kurdystan oraz przybędzie do zniszczonych ziem należących do chrześcijan. Ma dojść również do spotkania Papieża z najwyższym szyickim duchownym w Iraku, ajatollahem Alim as-Sistanim.

Nieco ponad rok temu po ostrzale baz w Iraku ówczesny prezydent USA Donald Trump autoryzował atak, w którym śmierć poniósł generał Kasem Sulejmani, szef elitarnych sił irańskich Al-Kuds. W rezultacie na początku roku Iran i Stany Zjednoczone stanęły na krawędzi poważnego bezpośredniego konfliktu zbrojnego.

W pierwszych tygodniach po inauguracji Bidena nowa administracja w Waszyngtonie podkreśla głównie konieczność zwrócenia większej uwagi na wyzwania stawiane przez Chiny, gdy chodzi o priorytety polityki zagranicznej. W kontekście polityki bliskowschodniej najwięcej mówi się zaś o ewentualnym powrocie Stanów Zjednoczonych do międzynarodowego porozumienia nuklearnego z Iranem.

interia.pl

REKLAMA

Komentarze